„Jak czytać wodę” – recenzja

„Jak czytać wodę. Wskazówki i znaki ukryte w morzach, jeziorach, rzekach i kałużach” Tristana Gooleya to kolejna po >> „Przewodniku wędrowca” książka otwierająca oczy na otaczającą nas rzeczywistość. Czasem są to tylko niuanse fali na jeziorze, czasem zwiastuny niebezpieczeństwa na rwącej rzece.

Zdaję sobie sprawę, że osoby na co dzień żyjące na wodzie lub przy niej mają inne spojrzenie niż takie mieszczuchy jak ja. Dlatego książka Gooleya trafi raczej do poszukiwaczy amatorów, cieszących się z odkrywania w krajobrazie ukrytych znaczeń. Pewne prawidłowości, kiedy poznamy ich zasady, przestaną nas dziwić, za to naturalnie zaczniemy dostrzegać ich przejawy wokół siebie. Po lekturze tej książki jest to nieuniknione, by choć raz przywołać którąś ze wskazówek i pomyśleć z podziwem: to działa!

Każda fala ma znaczenie. Narew
Każda fala ma znaczenie. Narew

Zasady rzek

Książkę „Jak czytać wodę” czytałam akurat podczas pobytu w Birmingham, przez które przepływa m.in. rzeka Rea. Choć jest regulowana, ma swoje humory i po deszczu staje się wzburzona (nie muszę chyba mówić, że pogoda w Anglii bywa mocno deszczowa). Dzięki fragmentom tekstu na temat rzek i ich prawideł mogłam zaobserwować plosa i bystrza, a także wiry i uskoki.

To oczywiście nic takiego dla osób zaznajomionych np. z kajakarstwem. Książka nie zawiera wiedzy tajemnej, a autor nie zdradza niczego, czego nie moglibyśmy dowiedzieć się sami. Jednak wyjątkowość tej książki polega na zebraniu informacji łączących się z czytaniem wody właśnie z najróżniejszych źródeł i od różnych specjalistów.

Jak pisze Gooley, bywają przypadki bardzo zaawansowanego rozumienia wody:

Istnieje wiele potwierdzonych historii o żeglarzach z Oceanu Spokojnego, którzy odnajdywali drogę w pochmurną pogodę, często w nocy, kierując się jedyne kołyszącymi łodzią falami. W jednym z opisanych przypadków żeglarz polegał nie tyle na intuicji, co na ruchach oceanu, które wyczuwał w swoich jądrach. (s. 185)

Jak czytać „Jak czytać wodę”

Książki Gooleya są z pewnością inne niż przewodniki po naturze, które zwykle czytamy. Obok faktów na temat przyrody znajdziemy w nich lekkie opowieści z życia autora oraz wtręty historyczne (czasem dość mocne, jak historia o zadżumionej wiosce Eyam). Ich miszmasz może wprowadzić w konfuzję – zmiana tematu co akapit bywa zaskakująca – i wiem, że niektórych to denerwuje. Sama jednak przyjmuję tę formę i z przyjemnością, ale i pewnym wysiłkiem intelektualnym, daję się wciągnąć w kolejne rozdziały.

„Jak czytać wodę”
„Jak czytać wodę”

Czytanie wody może być dobrą zabawą, przekonuje autor i pokazuje czasem bardzo proste sposoby zmiany spojrzenia na rzekę, jezioro czy morze. Czasem są to bardziej skomplikowane porady, których zrozumienie i zastosowanie nie wydaje mi się już tak dostępne, żeby z nich skorzystać, co jednak nie zmienia ich wartości.

Dla niektórych kontrowersyjny może być rozdział dotyczący łowienia ryb. Autor z dużym podziwem opisuje umiejętności wędkarzy, którzy umieją przewidzieć, gdzie ryba weźmie, dzięki znajomości np. zwyczajów owadów. I choć faktycznie wiedza ta może wzbudzać szacunek, nie każdemu przypadnie do gustu sposób jej wykorzystywania.

Na koniec dodam jeszcze, że książka wydaje mi się nawet bardziej użyteczna od „Przewodnika wędrowca”, może dlatego, że zawsze woda budziła mój respekt i pewne obawy. Książka poświęcona wodzie nie rozwiała wcale moich wątpliwości, a raczej utwierdziła w przekonaniu, z jak niebezpiecznym żywiołem mamy do czynienia. Choć bywa łagodna jak cichy strumyk, bywa też silnie wzburzona i pełna niebezpiecznych prądów. A trzeba przyznać, że Gooley odnosi się z jednakowym szacunkiem i wobec jeziora, i wobec zwykłej kałuży.

Polecam!

Co fascynującego może być w kałuży?
Co fascynującego może być w kałuży?

Tristan Gooley, „Jak czytać wodę”

>> Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2018

Cena okładkowa: 36,90 zł

Może przeczytasz także:

Kubeczek menstruacyjny Merula – recenzja

Merula Cup to kubeczek menstruacyjny pomyślany w taki sposób, aby pasował większości kobiet. Do wyboru

„Jak zerwać z plastikiem” – recenzja

Jak zerwać z plastikiem? A właściwie po co i dlaczego? Nawet jeśli sami wiemy, co

4 ekopowieści o końcu naszego świata

Ekopowieści, które chcę Wam polecić, przeczytałam – a raczej pochłonęłam – jedna po drugiej. I

7 thoughts on “„Jak czytać wodę” – recenzja”

    1. Takie zaskoczenie :) Uważny obserwator umie czytać ze swojego otoczenia, ale większość z nas straciła tę umiejętność…

  1. Właśnie „czytam wodę” na rachunku za ciepłą i zimną w mininym półroczu. I naprawdę nie wiem, czemu zużyliśmy więcej niż zwykle. Przecież się staramy… Co do książki – nie wiem, czy mnie by wciągnęła, ale twój wpis mi się podoba:)

    1. Ja też lubię! Natomiast spotkałam się z opinią, że Gooley pisze chaotycznie i ciężko to czytać. Mnie się podoba :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge