22 IV2014

„Głosy rewolucji żywnościowej” – recenzja

by joanna

Książka autorstwa ojca i syna – Johna i Oceana Robbinsów – to zbiór wywiadów przeprowadzonych pod kątem tematu zdrowego odżywiania (dieta roślinna jest tu ukazywana jako najzdrowsza) i zrównoważonego podejścia do zasobów naszej planety. 

glosy-rewolucji-zywnosciowej

John Robbins to weteran walki o upowszechnianie wiedzy o zdrowym odżywianiu, który postanowił porozmawiać z dwudziestoma osobami ważnymi dla osób interesujących się pochodzeniem pokarmu z własnego talerza. I tak mamy tu rozmowy (podzielone tematycznie) z:

  • Deanem Ornishem (dla mnie najciekawsze: czy orzech kokosowy jest zdrowy?),
  • Caldwellem Esselstynem (choroby serca a dieta),
  • Nealem Barnardem (cukrzyca a dieta),
  • Colinem Campbellem (białka zwierzęce, The China Study),
  • Joelem Fuhrmanem (dieta G-BOMBS, suplementy – m.in. kwas foliowy w postaci tabletek może przyczyniać się do rozwoju raka),
  • Jeffreyem Smithem (dla mnie zdecydowanie najciekawszy tekst, ponieważ zawiera sporo faktów na temat szkodliwości GMO – szkoda, że brakuje bibliografii),
  • Vandaną Shivą (jak się bronić przed Monsanto),
  • Billem McKibbenem (bydło a globalne ocieplenie),
  • Ronnie Cumminsem (żywność organiczna – czy można nawozić ją ludzkimi odchodami?),
  • Genem Baurem (humanitarne jedzenie),
  • Nicolette Hahn Niman (humanitarna hodowla zwierząt),
  • Rory Freedman (Skinny Bitch, weganizm),
  • Rajem Patelem (głód na świecie),
  • Michelem Simonem (zły przemysł żywnościowy),
  • Dennisem i Elizabeth Kucinichami (aktywiści na rzecz zdrowej żywności),
  • Morgan Spurlock (Supersize me),
  • Nikki Henderson (aktywistka na rzecz zdrowej żywności, prowadząca różne programy aktywizująca społeczności lokalne),
  • Frances Moore Lappe (pożywienie a nadzieja),
  • Kathy Freston (weganizm i duchowość),
  • Marianne Williamson (odchudzanie i duchowość),
  • na koniec Ocean Robbins rozmawia z Johnem Robbinsem.

Mam do tej książki stosunek ambiwalentny i wcale nie dlatego, że jem mięso (choć tylko z hodowli ekologicznych). Przede wszystkim chodzi o to, że została napisana dla Amerykanów i nie odpowiada mi stosunek istotnych informacji do tych mało ważnych lub partii tekstu irytująco skupionych na uprzejmym klepaniu się po plecach rozmówcy z autorem wywiadu.

Najbardziej zainteresowały mnie rozmowy poświęcone GMO, jako jedyne przyniosły mi jakąś nową wiedzę i usystematyzowały to, co już wiedziałam. Wiele partii tekstu było dla mnie po prostu nudne, bo amerykańska rzeczywistość polityczna i jej niuanse nie do końca przystają do naszej sytuacji. Poza tym wywiady w dużej mierze opierają się na założeniu, że czytelnik bezkrytycznie podziela poglądy autorów. Widziałabym w tych tekstach choć odrobinę polemiki, ziarno wątpliwości. A może globalne ocieplenie to mit? A William Davis miał rację, i to pszenica nam szkodzi, a nie mięso? Czy tłuszcze nasycone rzeczywiście powodują choroby serca?

Rewolucja żywnościowa, miejmy nadzieję, naprawdę nadejdzie. Wszystkie głosy są ważne. Książka Robbinsów pokazuje, że na szczęście są na świecie ludzie świadomi potrzeby zmian. Czy jest ich wystarczająco dużo? Czy przekonają innych do porzucenia śmieciowego jedzenia?

Czy polecam tę książkę? Nie wiem. Myślę, że nie jest przeznaczona dla Polaków, którzy jeśli są świadomi, nie znajdą w niej niczego nowego. A ci nieświadomi i mniej zainteresowani raczej jej nie przeczytają. Traktuję ją jako ciekawostkę, ale chyba jednak nie rewolucyjną…

Dziękuję Wegarnia.pl za pożyczenie książki do recenzji.

Może przeczytasz także:

4 Responses to “„Głosy rewolucji żywnościowej” – recenzja”

  • Wczoraj przeprowadziłąm dwugodzinną rozmowę z tatą o wegetarianiźmie i weganizmie. Rozmowa pojawia się za każdym razem, gdy odwiedzam rodziców. Prawdopodobnie mam sporo szczęścia, że mój tata – od urodzenia jedzący mięso, nie zważając w zasadzie na sposób jego produkcji – w ogóle chce rozmawiać o wegetarianiźmie i weganiźmie, choć na wszelkie możliwe sposoby próbuje podważyć moje argumenty. Niemniej wykazuje się pewną minimalną otwartością, choć niestety wydaje się, że nie odpuści założenia, że jako gatunek ludzki potrzebujemy białka zwierzęcego dla zdrowia/przetrwania i usytuowanie nas na górze łańcucha pokarmowego jest „naturalne”. W każdym razie, chciałabym wykorzystać ten moment otwartości i podrzucić mu jakąś lekturę – czy polecacie właśnie „Głosy rewolucji żywnościowej”? Myślałam również o „Zjadaniu zwierząt” Foera. Żadnych z tych książek nie czytałam (choć pewnie przydałoby mi się to dla wzbogacenia mojego zasobów argumentów), dlatego pytam o radę autorkę bloga lub czytelników/czytelniczki :)
    Magda ostatnio pisze o…KolażeMy Profile

  • Hm, tak naprawdę ciężko wskazać jeden tytuł, który będzie najodpowiedniejszy. To też zależy od tego, jakich argumentów szukasz (i jakie najlepiej trafią do Twojego taty).

    Informacje (a więc argumenty) dotyczące odżywiania i wpływu białka zwierzęcego na ciało znajdziesz np. w „The China Study” („Nowoczesne zasady odżywiania”) Campbella. To chyba najbardziej naukowy z tytułów dostępnych po polsku. Nieco bardziej przystępna jest książka „Widelec zamiast noża” – tam oprócz danych o odżywianiu znajdziesz też informacje o zwierzętach i chowie przemysłowym, a do tego ok. 120 przepisów.

    Kwestie związane z etyką i porusza wspomniane przez Ciebie „Zjadanie zwierząt” Foera i „Jeść przyzwoicie” Karen Duve. Pierwsza książka jest bardziej szczegółowa, a do każdej statystyki i informacji Foer podaje źródło. Drugą czyta się szybciej, ze względu na więcej osobistych doświadczeń autorki (to książka o autoeksperymencie). W obu znajdziesz dość drastyczne szczegóły dot. tego, jak wygląda chów przemysłowy, jak wpływa na środowisko i zdrowie ludzi.

    Wiem też, że niektórzy polecają książkę „Jedz i biegaj” Scotta Jurka do „przekonywania” znajomych (to opowieść weganina-ultramaratończyka), trochę na zasadzie przykładu, że da się na roślinach przeżyć i jeszcze być tak bardzo sprawnym, ale moim zdaniem to jest raczej lektura do przeczytania dla siebie niż jako argument w dyskusji, bo zawsze można go zbić stwierdzeniem, że to jeden człowiek, że ekstremalny przykład i tak dalej…

    Dla upewnienia się, którą książkę będzie Ci się lepiej czytało, możesz zajrzeć na stronę Wegarni lub bloga Wegarni – poza recenzjami publikujemy darmowe fragmenty książek :)

  • Aa, zapomniałabym! Świetna jest jeszcze książka (i bardzo ją chwalą klienci, i wiem, że polecają często znajomym) „Dieta roślinna na co dzień” – zebrane w formie poradnika (w oryginale tytuł oznacza +/- „Dieta roślinna dla żółtodziobów”) najważniejsze informacje na temat odżywiania bez produktów pochodzenia zwierzęcego. Podane przystępniej niż w The China Study, ale też bardziej wyczerpująco niż w „Widelcu…”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge