14 IX2016

Bożena Kropka – „Co mi dolega?” – recenzja

by joanna

Druga książka dietetyczki Bożeny Kropki jest lekturą, którą czytelnicy „Pokonaj alergię” mogą potraktować jako swego rodzaju uporządkowanie wiedzy upakowanej w poprzednim, bardzo obszernym dziele autorki (tu nasza recenzja). Z kolei osoby, którzy z Bożeną Kropką zetkną się pierwszy raz, pewnie z ciekawości sięgną po poprzednią publikację.

co_mi_dolega_0

Autorka robi przegląd zagadnień, które według niej stanowią najistotniejsze i najczęstsze zjawiska dietetyczno-zdrowotne i stawia tezę, że odżywianie oraz dbanie o jakość naszego otoczenia i dobre samopoczucie stanowią klucz do naszego zdrowia. Przytacza też anegdoty ze swojego życia zawodowego i osobistego, jak zmiana sposobu odżywiania czasem radykalnie zmieniała życie chorego.

Czy z książki „Co mi dolega?” rzeczywiście możemy dowiedzieć się, dlaczego czujemy się źle? Wbrew tytułowi chyba nie to jest intencją autorki, żeby szukać u siebie choroby. Książka jest przewodnikiem po zagadnieniach związanych ze zdrowym odżywianiem oraz zaburzeniami funkcjonowania organizmu.

Bożena Kropka „Co mi dolega? Poradnik skutecznego leczenia dietą”, wyd. Znak, cena okładkowa 32,90 zł, cena w promocji: 24,68 zł

co_mi_dolega_2

Rozdział pierwszy to „Układ pokarmowy” – omówienie budowy układu pokarmowego człowieka jest dość ogólne, natomiast autorka wplotła w nie rady i informacje dotyczące dbania o poszczególne jego części. I tak obok zaleceń znanych, ale często zapominanych (żuj porządnie, podczas posiłku siedź prosto) pojawiają się wartościowe wskazówki (np. o cytrynie, babce płeszniku i babce jajowatej), a także dość zaskakujące (nikiel i cyjanowodór w siemieniu lnianym).

Poradniki dotyczące zdrowego przewodu pokarmowego czytam już nałogowo (i wszystkie tu recenzuję), na ich tle rozdział temu poświęcony w „Co mi dolega” wypada bardzo skrótowo. Szkoda, że nie ma słowa na temat dobroczynnego działania Helicobacter pylori, a także konkretniejszych wskazówek, co zrobić, gdy cierpimy na niedobór kwasów żołądkowych.

Rozdział drugi poświęcony jest naszej wewnętrznej florze bakteryjnej – skupia się jednak na Candida albicans, probiotykach i kiszonkach – ani słowa o porodzie i karmieniu piersią? Szkoda.

W trzecim rozdziale autorka opisuje zasady działania układu odpornościowego. Jest dla mnie nie do końca jasne, jaka jest logika tezy, że alergie pokarmowe biorą się z nietolerancji pokarmowych (opisanych jako rezultat braku pewnych enzymów trawiennych). Marsz alergiczny pokazany na podstawie glutenu na pewno daje do myślenia, ale… Czy można odnieść go do wszystkich problemów alergicznych? Mam sporą wątpliwość co do podstaw tej teorii, zwłaszcza gdy prześledzę historię alergii swoich dzieci. Choć nawet jeśli omawiany jest tu szczególny przypadek, to rady są dość uniwersalne – zdrowe żywienie to podstawa.

Nietolerancje pokarmowe to temat czwartego rozdziału. Autorka zaczyna od laktozy i fruktozy, omawia postępowanie dietetyczne w wypadku nietolerancji tych węglowodanów i daje wartościowe wskazówki, czego unikać. Z kolei przy omówieniu nietolerancji glutenu pojawia się informacja, że awenina obecna w owsie jest tak samo szkodliwa jak gluten – co jest sprzeczne z informacjami Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej (wg niego tylko 5% celiaków nie może spożywać czystego owsa bezglutenowego). W rozdziale są również opisane nietolerancje histaminy i salicylanów oraz wskazówki dietetyczne, czego unikać przy takim schorzeniu.

Piąty rozdział „Otyłość a nietolerancje pokarmowe” to kilka stron zaledwie poświęconych nadmiarowi kalorii w naszym pożywieniu i braku ruchu. „Aby zmniejszyć masę ciała, trzeba po prostu mniej jeść i więcej się ruszać. Proste” – mówi autorka i… ja się kompletnie nie zgadzam z takim podsumowaniem! Uważam, że jest to szkodliwe uproszczenie. Więcej się ruszać – tak, ale mniej jeść? Nie. Jeść inaczej – aby być sytym i mieć siłę, aby się ruszać!

co_mi_dolega_1

„Prawidłowe odżywianie” to szósty rozdział, w którym autorka przedstawia dzisiejszą wiedzę na temat prawidłowego odżywiania – z pewnością jest to ważna część książki dla osób, które mają problem z układaniem menu dla siebie i rodziny.

Nie zgodzę się jedynie ze wskazówką, że orzechy i nasiona należy prażyć przed spożyciem – udowodniono przecież, że w wysokiej temperaturze powstają w nich rakotwórcze tłuszcze trans. Tym bardziej, że autorka pisze dalej o szkodliwości smażenia i nawet pieczenie poleca w temperaturze 90°C. Zabrakło mi jeszcze gotowania na parze, uważanego za najlepszy sposób przygotowywania potraw.

Szkoda trochę, że rady nie są opatrzone wyjaśnieniem, dlaczego autorka zaleca gotować coś tak, a nie inaczej. Sama wolę wiedzieć, czemu buraki należy wkładać do zimnej wody, a resztę warzyw, które chcemy ugotować, do zimnej (naprawdę nie wiem!).

Siódmy rozdział to „Badania – droga do trafnej diagnozy” i przeczytałam go z wielkim zainteresowaniem. Mowa tu o najczęściej spotykanych problemach zdrowotnych, np. anemii i cukrzycy, a także o tym, jak sprawdzić dzięki badaniom stan wątroby, trzustki, tarczycy, nerek czy serca. Z ciekawością poczytałam o cholesterolu (wg wytycznych Kropki moje wyniki wcale nie są niepokojące) i nerkach, które wg Kropki i w świetle moich ostatnich wyników mogłyby pracować lepiej. Zadanie dla mnie – jeść mniej soli.

co_mi_dolega_3

W tym rozdziale przeczytamy także o wapniu i witaminie D.

Rozdział ósmy „Od zdrowia dzieli nas tylko sześć kroków” to skrócona wersja zaleceń znanych z „Pokonaj alergię”. Znacznie wygodniej zajrzeć do pierwowzoru.

W dziewiątym rozdziale pt. „Psychika” autorka podkreśla wagę naszego stanu emocjonalnego i poleca baczne zwrócenie uwagi na to, jak się czujemy – psychicznie. Trudni przecenić rady, które tu się pojawiają – warto od czasu do czasu przypomnieć sobie siłę śmiechu i uśmiechu, życzliwości i kontaktu z innym człowiekiem.

Rozdział dziesiąty to „Dodatki”, czyli przepisy, tabele i wzory dzienniczków odżywiania.

Niewątpliwą zaletą książki Bożeny Kropki są wskazówki, co warto zbadać i jak interpretować wyniki badań. Pomocne mogą być również wzory dzienniczków odżywiania i pomocne tabele. Tę książkę z pewnością należy czytać z ołówkiem w ręku i zaznaczać sobie wszystkie ważne fragmenty – niestety, czasem trudno bez tego znaleźć ważne, ale krótkie wzmianki np. na temat właściwości jakiegoś produktu.

Książkę warto przeczytać – to pewne. Moje czytanie poradników to zazwyczaj żywa polemika z tekstem, stąd tyle uwag powyżej. I jestem pewna, że osoby o szerszej wiedzy dietetycznej też z tą książką będą „dyskutować” w wielu momentach. Nie mówiąc już o lekarzach.

„Co mi dolega?” odbieram jako bardzo autorską książkę dietetyczki, która pomaga ludziom według swoich wytyczonych ścieżek – i jak zapewnia, osiąga duże sukcesy. Jak zapewne Czytelnicy wiedzą, nie uznaję żadnych uniwersalnych metod odżywiania służących wszystkim tak samo – mimo to z większością porad Bożeny Kropki się zgadzam. Dlatego – polecam, jak zawsze, z włączonym dystansem do słowa pisanego.

Może przeczytasz także:

3 Responses to “Bożena Kropka – „Co mi dolega?” – recenzja”

  • Kamila

    Z pewnością podczas lektury podręczników z tej kategorii czytelnikowi otwierają się oczy. Ja takiego olśnienia doznałam czytając o ziołach, naturalnym podejściu do chorób, wykluczeniu zbędnej chemii i innych z diety. Uspokoiłam swoją alergię, pokonałam potworny azs. Pożegnałam się ze sterydami, lekami i „cudownymi” kosmetykami z apteki,których ceny porażały. Wiem, że czym prościej tym lepiej,tego się będę trzymać.
    Mam idealną skórę, czuję się fantastycznie. Bez farmaceutyków,które dla organizmu zwykle bywają równią pochyłą :/

  • Kamila Matuszyńska

    Warto czytać takie poradniki ponieważ mówią nam jak pozbyć sie dolegliwości które nam dokuczają badz naszym bliskim,dzieki tym cennym informacjom jesteśmy w stanie pomoc sobie dietą i naszemu organizmowi.Bez leków,naturalnie.Często popelniamy błędy żywieniowe nie mając o tym pojecia.Te poradniki nam to uświadamiają i pomagają tych błędów nie popełniać,aczkolwiek to nie oznacza,że we wszystko mamy bezgranicznie wierzyć,wszystko z rozsądkiem.

  • Maria

    Ja obecnie od 4 lat jak zaczęłam zalecenia tylko w/g jej książki tytuł Pokonaj alergię – zmieniłam swoją dietę, zrobiłam odczulanie, do tej pory zero gotowego jedzenia ze sklepu oraz zero mleka i nabiału tylko jadam masło klarowane od czasu do czasu – przestałam brać antybiotyki , hormony i sterydy.
    Przestałam chodzić do lekarzy i do Apteki-zresztą jakoś od dziecka czułam instynktem wstręt do leków. polecam każdemu nawet zdrowym jej przepis na kuchnię bo później też chorują na tle jedzenia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge