Upiorny test: domowy proszek i orzechy

Orzechy piorące kontra proszek do prania domowej roboty? Czemu nie.

Zainspirowana testem środków piorących, którego wyniki pięknie pokazano na blogu 3 poziomy (polecam!!!), postanowiłam uzupełnić brakujące ogniwo o możliwości domowego proszku do prania. Dla porównania wzięłam orzechy piorące, dodatkowo zrobiłam jeszcze jedno pranie w wyższej temperaturze i z użyciem odkażacza do pieluch.

Plamy testowałam na starych, grubych śpiochach z bawełny organicznej.

Zrobiłam wyjątkowo złośliwe plamy, z którymi zwykły proszek miałby problemy. Po pierwsze: smar rowerowy prosto z roweru.

upiorny_1

Po drugie: jarmuż, który został porządnie wtarty w tkaninę.

upiorny_2

Po trzecie: pomidor.

upiorny_3

Po czwarte: tłuste leczo (warzywa z oliwą):

upiorny_4

Tak wyglądały plamy (pozwoliłam, żeby zabrudzenia wnikały przez kilka godzin):

upiorny_5

Na pierwszy ogień poszło pranie w domowym proszku do prania (szare mydło, soda kalcynowana, boraks). 40°C, program zwykły, bez prania wstępnego czy dodatkowego płukania. Wyniki:

upiorny_6

Jak widać, żadna z plam nie zeszła idealnie.

Teraz pora na zabrudzenie tych samych śpiochów, tylko z drugiej strony.

upiorny_7

Tak wyglądały śpiochy świeżo zabrudzone przed kolejnym praniem:

upiorny_8

Pranie w orzech piorących, 40°C, program zwykły, bez prania wstępnego czy dodatkowego płukania. Wyniki:

upiorny_11

A tak wyglądały plamy po dwukrotnym praniu (z pierwszej strony śpiochów):

upiorny_10

No i doszło jeszcze pranie dodatkowe, w domowym proszku, 70°C, program długi, z odkażaczem do pieluch.

Wyniki dla prania dwukrotnego:

upiorny_12

Wyniki dla prania trzykrotnego:

upiorny_13

Wnioski:

Zarówno orzechy, jak i domowy proszek nie dają rewelacyjnych efektów, jeśli mamy do czynienia z bardzo trudnymi plamami. To żadne zaskoczenie, orzechów używam od lat. Wiem, że trudne plamy należy przed praniem namoczyć, a najlepiej zaprać mydłem do prania.

Orzechy piorące właściwie nie doprały żadnej plamy, proszek znośnie poradził sobie z pomidorem, z pozostałymi śladami – nieco lepiej niż orzechy (plamy są bledsze).

Najlepiej oczywiście zadziałała wysoka temperatura (myślę, że miała ona większe znaczenie niż odkażacz do pieluch).

Nie ma cudów: ekologiczne sposoby prania, aby były skuteczne, wymagają wysiłku – w tym wypadku dodatkowego uprania w ręku np. szarym mydłem. Wytrzymałe tkaniny możemy oczywiście potraktować wysoką temperaturą, jednak osobiście staram się nie nadużywać programu „gotowanie” ze względu na koszty (a przecież często piorę pieluchy, no i przy czterech osobach w domu pralka chodzi codziennie).

Wynik testu mnie nie zniechęca ani zaskakuje, publikuję go jako ciekawostkę. Będzie też pewnym uzupełnieniem testu bloga 3 poziomy.

Może przeczytasz także:

Kula piorąca Ecozone na 1000 prań

Kula piorąca Ecozone w nowej odsłonie pojawiła się już rok temu, minęły też 4 lata,

Kubeczek menstruacyjny Merula – recenzja

Merula Cup to kubeczek menstruacyjny pomyślany w taki sposób, aby pasował większości kobiet. Do wyboru

Musujące kostki do toalety: przepis

Musujące kostki do toalety, zwane też bombami, to szybki, efektowny i ekologiczny sposób na natychmiastowe

12 thoughts on “Upiorny test: domowy proszek i orzechy”

  1. Świetnie, że zrobiliście ten test!
    I, że nie owijacie w bawełnę (organiczną), tzn. pokazujecie „średno” skutecznie działanie orzechów. Bardzo mnie dziwiło, że na różnych stronach ekologicznych były tylko wymieniane ich zalety. Takie ekościemnianie moim zdaniem zniechęca potencjalnie zainteresowanych do jakichkolwiek środków ekologicznych. Tymczasem pokazujecie jak naprawdę jest.
    Pozdrawiam!

    1. Dzięki, zainspirowałaś nas :)
      Moim zdaniem trzeba pisać prawdę (zarówno jeśli chodzi o uczciwość, jak i rzetelność). Ekologia to nie pasmo sukcesów i łatwych decyzji, sama czasem jestem przerażona, w co ja się wpakowałam ;)

  2. Ja do prania białych rzeczy w tym proszku dodaję nadwęglanu sodu, który po kontakcie z wodą tworzy wodę utlenioną i świetnie wybiela oraz odkaża rzeczy. Im wyższa temperatura tym proces jest bardziej intensywny. Jaki jest skład Twojego odkażacza?

  3. W końcu trafiłam gdzie nie ma samych zalet cudownych orzechów! Pierwsze kupiłam 2 lata temu. Piorę ciuchy tylko swoje i męża, więc jako tako trudnych plam nie mamy, tylko trzeba je „przeprać”. Niestety po orzechach koszulki męża czuć było potem nawet po trzech praniach! Kazał mi kupić proszek o tyle :) po roku spróbowałam jeszcze raz – tym razem kupiłam orzechy ekomama by Reni Jusis, żeby mieć pewność, że są dobre. Niestety, też leżą, bo nie zdały dla nas egzaminu… Co jak co ale ekologicznie prać już chyba nie będę :)

  4. Zastanawia mnie podejście do plamy. Dlaczego plama musi zejść? W zasadzie czemu ona przeszkadza? To jakieś uwarunkowanie korpomieszczańskiego stylu życia, że nie można z niedopraną plamą się pokazać na ulicy. W zasadzie czemu nie? Można zmienić podejście do plamy i będzie ekologiczniej…..

    1. bardzo mi się podoba to podejście :D wcale nie uważam, że plama to wielka tragedia – inaczej dawno rzuciłabym te wszystkie ekospecyfiki do prania w kąt :)

  5. Witam,mam pytanie odnośnie orzechów piorących,stosuję od jakiegoś czasu i zawsze wszystko było dobrze (poza dopieraniem trudnych plam, ale rzadko takie miewam), aż tu nagle ni stąd ni z owąd prawie całe białe pranie stało się łaciate w brązowe plamy! Co się mogło stać i dlaczego? Jak sobie z tym poradzić?

    1. Nie miałam nigdy takiego przypadku. Czy te plamy dało się wyprać, wypłukać? Nie sądzę, żeby orzechy coś takiego potrafiły… Ile orzechów dodajesz na pranie?

  6. A ja mam pytanie, zupełnie nie złośliwe, ale dające do myślenia: Dlaczego tak często pierzesz?
    Kiedyś jedna mama napisała, że robi 3-4 prania miesięcznie. Pomyślałam, że oszalała i chodzą, całą rodziną, w brudnych, śmierdzących ubraniach. Ale z drugiej strony… Po domu można chodzić w delikatnie brudnym t-shircie, a do piaskownicy nie trzeba dziecku dopierać każdych spodni z małych plam z trawy. Wczorajszym bluzeczkom daję odpocząć i wietrzę je, zanim po kilku nałożeniach wrzucę do prania. Ograniczyłam pranie z około 10 miesięcznie, na 7-8.
    Powodzenia w dalszej drodze Zero Waste!

    1. Czy piorę często? Nie wiem. Teraz zwykle są to 3-4 prania w tygodniu. Mamy małą pralkę (ale i małą powierzchnię do suszenia ubrań). Ubrania rowerowe po jakimś czasie śmierdzą, więc choć staramy się nie prać ich często, to po jakimś czasie po prostu musimy. Synowie do przedszkola i szkoły chodzą w jednych spodniach przez tydzień, ale przecież codziennie jest cała góra bielizny do zmiany. Nie mamy też miejsca na to, żeby trzymać ubrania „do odpoczynku” dla całej czwórki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge