16 XII2015

„Atelier Smaku. 108 potraw bezglutenowej kuchni wegańskiej” – recenzja

by joanna

Ktokolwiek próbował prowadzić kuchnię bez kilku podstawowych składników – takich jak gluten, mięso, jajka, nabiał – jednocześnie, ten wie, że wymaga to sporej ekwilibrystyki, pomysłowości i dobrych przepisów.

Atelier Smaku.

Atelier Smaku.

Atelier Smaku to duet kulinarno-modowy, który projektuje – smaki i ubrania. Jolę Słomę oraz Mirka Trymbulaka miałam okazję poznać już rok temu na Dniach Alergii, a w tym roku brałam nawet udział w ich warsztatach kulinarnych podczas DA 2015.

Gotuję z Atelier Smaku.

Gotuję z Atelier Smaku.

Jola i Mirek to nie tylko fantastyczni, ciepli ludzie, ale także autorzy znakomitych potraw. „108 potraw bezglutenowych kuchni wegańskiej” to ich kolejna książka, zbierająca przepisy, które można też oglądać na żywo na ich kanale YT. Tu obejrzycie setny odcinek ich kulinarnego serialu, z ruskimi pierogami ze skwarkami. Przepis na nie znajduje się również w książce.

„Atelier Smaku. 108 potraw bezglutenowej kuchni wegańskiej” to przepięknie i wygodnie wydana książka kucharska dla tych, którzy jedzą wegańsko i bezglutenowo. Przepisy są dla mnie ty, ciekawsze, że zawierają np. przyprawy, których nie znam (asafetyda), lub inne mniej oczywiste składniki (np. okara).

atelier_smaku_0

Sałatki i przystawki, zupy, dania główne, pieczywo, pasty i pasztety, desery, ciasta i ciastka oraz przetwory i napoje to działy, według których podzielono ponad setkę przepisów.

Książkę można wygodnie postawić w kuchni, otwartą na konkretnej stronie, i łatwo przeczytać listę składników i opis wykonania, a na końcu – zerknąć na zdjęcie, czy wyszło nam podobnie, jak Joli i Mirkowi. Każdy przepis opatrzony jest komentarzem w postaci liczby kalorii, ilości białka, tłuszczu oraz węglowodanów w potrawie.

atelier_smaku_1

Ze swojej strony mogłabym jedynie zasugerować większą czcionkę, bo podczas gotowania dobrze jest tylko rzucać okiem na przepis, a takie osoby jak ja (czyli w okularach) wolą mieć po prostu duże litery przed oczami.

atelier_smaku_2

W książce znajdziecie sporo przepisów w sam raz na święta – w wersji wegańskiej i bg (np. kutia z kaszy jaglanej). Niektóre receptury mogą wydawać się trudne (np. dobre bezglutenowe pieczywo jest moim zdaniem poważnym wyzwaniem). Bardzo spodobały mi się lniane grissini i sądzę, że przygotuję je przy najbliższej okazji. Pizza z topinamburem też zwróciła moją uwagę – czy takie połączenie ma szansę być naprawdę smaczne? Po warsztatach z Jolą i Mirkiem mam wrażenie, że ich przepisy muszą być zawsze dobre!

Na końcu książki znajdziemy przydatny słowniczek, gdzie pojawiają się te mniej znane składniki wraz z krótkim opisem.

Zachęcam Was do wspólnego gotowania z Atelier Smaku!

Książkę „Atelier Smaku. 108 potraw bezglutenowej kuchni wegańskiej” kupicie m.in. w Empikach. Cena – około 80 zł.

28 XI2014

Dni Alergii – relacja, cz. 2. Ciekawostki żywieniowe

by joanna

Dni Alergii i Nietolerancji Pokarmowej na Stadionie Narodowym były okazją do zaprezentowania się różnych firm związanych mniej lub bardziej z dietą dla alergików, celiaków czy po prostu osób pragnących zdrowo się odżywiać. Niektóre oferty trochę mnie zaskoczyły dość odległym związkiem z tematem targów, a niektórych stoisk szukałam za to z ciekawością.

Przeczytaj też:

da16

Dni Alergii i Nietolerancji Pokarmowej – strefa z żywnością.

Oczywiście, nie zdążyłam wszystkiemu przyjrzeć się z reporterską dokładnością. Co szczególnie zwróciło moją uwagę?

Zajęcia praktyczne

Na pewno powinnam zacząć od warsztatów Katarzyny Jankowskiej, znanej jako Mama Alergika (mamaalergikagotuje.pl). Nie udało mi się zapisać na gotowanie, zainteresowanie było naprawdę duże – Mama Alergika pokazywała, jak wykonać śniadanie, obiad (pierogi), podwieczorek i pizzę dla alergika, nadzorowała także wykonywanie potraw przez uczestników warsztatów. Wygodnie urządzona przestrzeń warsztatowa pozwalała podglądać ich kulinarne postępy. A zapachy nęciły…

Warsztaty Mamy Alergika.

Warsztaty Mamy Alergika.

Kasia promowała także swoją pierwszą książkę „Mama Alergika Gotuje. Tradycyjnie” – ukaże się 3 grudnia. Zawiera przepisy dla alergików przeróżnej maści – choć książki jeszcze nie widziałam, polecam ją w ciemno! Więcej informacji: http://www.mamaalergikagotuje.pl/relacja-targow-dni-alergii-warsztaty-mag/

okladka_MAG

 

Teoria – strefa MED

Dla tych, którzy byli spragnieni wiedzy na temat alergii pokarmowych, przygotowano wykłady, prowadzone przez specjalistów. Moim zdaniem gwiazdą całego wydarzenia był profesor Maciej Kaczmarski, który wygłosił wykład „Alergia pokarmowa – niedoceniana czy przeceniana choroba współczesnego społeczeństwa?” oraz poprowadził seminarium „Alergia czy nietolerancja pokarmowa?”.

Wykład prof. Macieja Kaczmarskiego.

Wykład prof. Macieja Kaczmarskiego.

Inne wykłady dotyczyły diety bezglutenowej czy diagnostyki nadwrażliwości pokarmowej, były prowadzone m.in. przez osoby z Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej.

Krzepiące pierogi

Drugiego dnia targów całe zwiedzanie postanowiłam zacząć od degustacji pierogów z Atelier Smaku Joli Słomy i Mirka Trymbulaka (zajrzyjcie sobie na www.ateliersmaku.pl).

da23

Jola Słoma i Mirek Trymbulak.

Bezglutenowa kuchnia wegańska bardzo mi pasuje, więc z przyjemnością spróbowałam pierogów wg receptury Joli i Mirka. Palce lizać! Chyba z trzech dostępnych smaków najbardziej smakowały mi te z cieciorką i szpinakiem. (To naprawdę wyjątek, bo rzadko jadam coś poza domem).

da25

Pierogi wegańskie i bezglutenowe.

Kto był?

Wzmocniona posiłkiem mogłam przyjrzeć się całej ofercie Dni Alergii. Jeśli chodzi o produkty i usługi związane z żywnością, wśród wystawców byli: Api Food (włoskie specjały bezglutenowe), Bakra (dystrybutor m.in. karobu, dostarczał produkty na warsztaty MAG), Balviten (producent żywności bg), Ceonte (producent bardzo ciekawego urządzenia ChufaMix do robienia mleka roślinnego), Celiko (żywność bg), Chrzanowska Manufaktura Wędlin, Cukiernia Nenette (słodkie wypieki bg), Dr. Schrär (żywność bg), Ferma Udoju Klaczy, Food for Goodness (serwis www.dobrzejemy.pl), Forever Living Products (produkty oparte na miąższu aloesu), IPC (producent probiotyku Sanprobi dla alergików), Laboratoria Natury (producent suplementów diety, m.in. Hartusia), Lightbox (dietetyczny catering), Living Food (producent bezglutenowego i bezmlecznego probiotyku do picia JOY DAY), Margita (żywność bg), Menii (przekąski bg), Misiontek.pl (internetowy sklep ze zdrową żywnością, również dostarczał produkty na warsztaty MAG), Organic Farma Zdrowia (sieć sklepów ze zdrową żywnością), Quick Fresh (Soki na Dzień Dobry), Saluteo (producent marki bg Incola), Sin Gluten (sklep z żywnością bg, dostarczył produkty na warsztaty MAG), Sonko (producent m.in. wafli ryżowych), Soti Natural (butelkowana zielona herbata), Žatecký pivovar (czeski producent piwa). Uff, mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam.

Ja i autorski "Kuchni polskiej bez pszenicy".

Ja i autorski „Kuchni polskiej bez pszenicy”.

Aha, dodatkowo należy wymienić wydawnictwo Bukowy Las, które sprzedawało swoje „bezpszenne” książki, w tym „Kuchnię polską bez pszenicy” – miałam okazję dostać autograf i porozmawiać chwilę z autorkami książki Wandą Gąsiorowską i Martą Szloser.

Gdzie byłam?

Zatrzymałam się dłużej przy kilku stoiskach, kilka ominęłam celowo (producent piwa, hm…), a na niektóre już nie starczyło mi czasu. Wybrałam trzy najciekawsze, o tych firmach pewnie jeszcze u mnie przeczytacie.

ChufaMix

Urządzenie do przygotowywania mleka roślinnego (wymaga jednak osobnego blendera). Produkowane w Hiszpanii z tworzywa sztucznego bez bisfenolu A. Zaciekawiło mnie, czy z moim mikserem ręcznym zrobiłabym takie pyszne napoje, jakie podawano do degustacji.

ChufaMix w akcji.

ChufaMix w akcji.

Misiontek.pl

Z Anią znałyśmy się korespondencyjnie – teraz mogłam z nią chwilę porozmawiać. W jej sklepie wybór jest ogromny, na targi przywiozła oczywiście ograniczoną ofertę, a i tak kupiłam dwie rzeczy – płatki owsiane bg i ekologiczny olej kokosowy CocoFarm.

Ania Wojno z misiontek.pl.

Ania Wojno z misiontek.pl.

Saluteo

Bardzo lubię produkty Incola (chociaż nie mają certyfikatu ekologicznego), ponieważ to polska firma (z Żywca) z naprawdę różnorodną ofertą, której nie zdołałam jeszcze dokładnie poznać. Będę teraz miała okazję spróbować mąki kokosowej i płatków z ziaren teff.

Stoisko Saluteo, producenta marki Incola (niestety, świeciło bardzo mocne słońce).

Stoisko Saluteo, producenta marki Incola (niestety, świeciło bardzo mocne słońce).

Podsumowując…

Pod względem oferty gastronomicznej Dni Alergii były bardzo zróżnicowane. Tak naprawdę niewiele produktów znalazło się w centrum mojego zainteresowania (choćby dlatego, że nie cenię żywności wysoko przetworzonej, z cukrem, poddanej zabiegom pozbawiania glutenu lub po prostu niesmacznej).

da31

Na pewno warto było przekonać się na własne oczy, że rynek żywności dla alergików wcale nie jest mały i można znaleźć na nim zarówno zdrowe, nieprzetworzone produkty do samodzielnych działań kulinarnych, jak i te gotowe – niestety, czasem z bardzo długą listą składników. Cieszę się też z możliwości porozmawiania w bardzo sympatycznej atmosferze z ludźmi, którzy rozumieją problemy alergików.

da30

Kolejna część (ostatnia) relacji będzie poświęcona ofercie kosmetyków, pościeli i innych produktów ważnych dla osób z alergiami wziewnymi i AZS. Zapraszam!

26 X2014

Trzy tygodnie bez glutenu i…

by joanna

No właśnie, okazało się, że trzeci tydzień bez glutenu był naszym ostatnim tygodniem diety bez gliadyn. Myślę, że czytelnikom należy się kilka słów wyjaśnienia, dlaczego nagle zawróciliśmy z tego kursu (patrz pierwszy i drugi tydzień bez glutenu).

Sześć i cześć

Po lekturze książki Bożeny Kropki bardzo chciałam wprowadzić naszym synkom trzymiesięczną dietę bezglutenową (sama unikam glutenu od dawna), aby rozpocząć program „Sześciu kroków wyjścia z alergii”. Pierwszy etap, trzymiesięczny, polega na odciążeniu jelit dzięki wyłączeniu z diety glutenu, cukru i mleka, aby układ pokarmowy miał czas się zregenerować. Ma to znaczenie w wypadku osób wrażliwych na gluten, w ich jelitach obecność białek gliadynowych powoduje stany zapalne, które regenerują się w ciągu kilku tygodni, minimum sześciu. Są pewne hipotezy, że dzisiejsze zboża glutenowe, szczególnie pszenica, zawierają tzw. agresywną postać glutenu, niekorzystną dla naszego zdrowia (a nieprzynoszącą żadnej korzyści), dlatego ograniczenie glutenu w zróżnicowanej i mądrze prowadzonej diecie nie powinno nikomu zaszkodzić.

jablkia_s_j

Kiedy to nie jest takie proste

Problem pojawia się w momencie, gdy mamy do czynienia z dziećmi. Mam w domu dwulatka i pięciolatka, którzy cierpią na polialergie (wziewne, pokarmowe, być może kontaktowe) i AZS (czyli genetyczne upośledzenie budowy skóry). Starszy syn od ponad roku miał dwukrotnie stwierdzone lamblie, tępione farmakologicznie, homeopatycznie, ziołowo. Wkrótce będę powtarzała badania (Felix), ale nie mam złudzeń, że akurat te pasożyty należą do wyjątkowo trudnych do wytępienia.

Dzięki restrykcyjnej diecie, przygotowywaniu posiłków do przedszkola, gotowaniu potraw od początku do końca, dbaniu o jakość produktów, prowadzeniu domu w sposób w miarę ekologiczny (żadnej mocnej chemii gospodarczej, ekologiczne pranie, ekologiczne lub naturalne kosmetyki, odzież w miarę możliwości bawełniana itp.) udało nam się sprawić, że chłopcy mają skórę w bardzo dobrym stanie (tu więcej o naszym AZS). Niestety, gorzej jest z alergiami wziewnymi, ale ponieważ jesteśmy w trakcie badań, nie będę jeszcze o tym pisać.

Dwóch Polaków, trzy opinie

Moje urwisy to bardzo asertywni obywatele, którzy mają wyrobione gusta smakowe. Niestety (dla mnie) ich gusta w dużej mierze są odmienne. Może dlatego, że starszy odziedziczył grupę krwi po mnie (A), a młodszy po tatusiu (B). W dodatku ich wybory kulinarne są ograniczone innymi alergiami (młodszy nie może nawet dotknąć jajka, starszy może zjeść prawdopodobnie jedno na tydzień). Nie narzekam na to, ale czasem muszę przygotować cztery wersje posiłku, żeby wszyscy mogli się najeść.

Kiedy nagle doszło ograniczenie w postaci bezglutenu, moje dzieci, przyzwyczajone do konkretnych rodzajów posiłków (mimo wcześniejszego przygotowywania ich na to), wyraziły swoje niezadowolenie. Stawałam na głowie, żeby przygotować im coś w rodzaju chleba do kanapek, ale gdy nie można drożdży i m.in. gryki, upieczenie czegoś chlebopodobnego jest bardzo trudne. Odważyłam się zrobić chleb na sodzie wg Olgi Smile i niestety wyrzuciłam go do śmieci: tak strasznie śmierdział i smakował sodą, że nie dało się go jeść.

maki_bezglutenowe

Piekłam więc płaskie chlebki z mieszanek mąk, smażyłam podpłomyki i naleśniki. Niektóre były pyszne, ale i tak po pewnym czasie miałam dosyć (zwłaszcza że miałam wątpliwości co do takiej ilości potraw z patelni). Zrozumiałam, że nie tędy droga – spędzanie w kuchni każdej wolnej chwili doprowadziło do sytuacji, w której na każdą krytykę przygotowanego dania lub jego składnika (często kosztownego) reagowałam wielkim stresem i złością. Planowanie posiłków, z których połowa była oceniana jako niesmaczne/brzydkie/inne niż zwykle/nie chcę, bo nie, kosztowało mnie za dużo nerwów, przez co cała atmosfera wokół jedzenia zrobiła się trudna. A przecież w posiłkach chodzi o to, żeby były zarówno zdrowe, jak i przyjemne. W dodatku przy AZS niezwykle ważne jest dbanie o komfort psychiczny, poczucie bezpieczeństwa i spokoju – na równi z dietą.

Ze starszym synem mogłam się umówić, że zje taki makaron czy inny, tyle kaszy, taki naleśnik. Z młodszym nie da się pertraktować! Spróbujcie wyjaśnić dwulatkowi wychowanemu na BLW, że powinien coś zjeść.

jablka_s

Trudna (mądra?) decyzja

Tak więc, kiedy ogłosiłam, że gluten wraca, wszyscy odetchnęli z ulgą. Mój mąż widział, że była to dla mnie trudna decyzja, bo włożyłam sporo wysiłku w przygotowania do diety i konsekwentnego jej przestrzegania. Synowie z radością powitali chleb żytni na zakwasie i „normalny” makaron. Ja z ulgą schowałam wielką patelnię do szafki.

Nie zauważyłam żadnej różnicy u chłopców ani w momencie odstawienia glutenu, ani po jego ponownym wprowadzeniu. Wiem, że trzy tygodnie to mało, nie spodziewałam się żadnych zmian w takim czasie. Pojawiające się zmiany skórne łączę z próbą rozszerzenia menu o nowe smaki.

Refleksja na koniec: cała przygoda nauczyła mnie, że przy polialergiach naprawdę czasem nie warto utrudniać sobie życia, wyłączając z diety produkty, które są tolerowane. Na bezgluten jeszcze przyjdzie czas, tymczasem zrobię, co w mojej mocy, aby zboża, które podaję, pochodziły z jak najlepszych źródeł. Czasem radość synów z podanego makaronu jest więcej warta niż z trudem wywalczone osiągnięcie bezglutenowego celu.

Szacunek dla tych, którym taka dieta się udaje!

16 X2014

Wrażliwe Smaki (i drugi tydzień bez glutenu)

by joanna

Minął drugi tydzień naszej diety bezglutenowej (tu podsumowanie pierwszego tygodnia). Najtrudniejsze zadanie nie polega wcale na tym, żeby wymyślić dania (zwłaszcza że jest sporo podpowiedzi w internecie, zaczęłam także czytać książkę „Kuchnia polska bez pszenicy”, składającą się przepisów bez glutenu, dostosowanych do polskich realiów). Pomysłów mam dużo, natomiast brakuje mi czasu, żeby wszystko zrobić według swojej ambitnej natury (to znaczy sama, niemal od początku do końca). Czasem myślę sobie, że chciałabym mieć żonę, która pomagałaby mi ogarnąć całe to wyzwanie, jakim jest prowadzenie domu, bloga i aktywności zawodowej, hehe.

Kuchnia polska bez pszenicy0

Bezglutenowcy zawsze muszą mieć w domu żelazne zapasy najróżniejszych produktów, aby nie musieć w panice myśleć o kolejnym posiłku. Bezglutenowcy muszą myśleć kilka-kilkanaście posiłków do przodu. Bezglutenowcy, którzy dopiero uczą się kuchni „bez gluta”, według mnie muszą włożyć na początku sporo wysiłku, żeby wdrożyć się w nowy sposób gotowania.

Postanowiłam zrobić sobie takie zapasy żywności bezglutenowej, która ułatwi mi planowanie posiłków i ich przygotowywanie przynajmniej przez jakiś czas, w sklepie Wrażliwe Smaki.

WS_LOGOTYPE_RGB

Jego właścicielka Magdalena Przewoźna-Kupczyk poświęciła mi sporo maili, aby pomóc w wybraniu odpowiednich produktów, dostosowanych do naszej diety. Moim warunkiem, oprócz ograniczeń wynikających z alergii, było jak najmniejsze przetworzenie produktów. Sklep internetowy dzięki specjalnemu filtrowaniu w dużym stopniu ułatwia alergikom znalezienie żywności bez konkretnych składników – to naprawdę ogromne ułatwienie (z mojej perspektywy brakuje tylko filtra „bez gryki” – ale przyznaję, że nie znam nikogo poza moim starszym synem, kto tak źle reaguje na kaszę gryczaną). Dodam jeszcze, że wygląd sklepu internetowego jest bardzo zachęcający, przejrzysty, czytelny, z łatwą nawigacją. Widać, że forma jest przemyślana. Szkoda tylko, że opisy produktów są takie krótkie, chętnie przeczytałabym więcej o niektórych z nich (na szczęście o wszystko można zapytać mailowo).

ws_1

Wrażliwe Smaki

Sklep powstał w 2013 roku, jak to zwykle bywa – z powodów osobistych, a dokładnie problemów z dietą córki pani Magdaleny. Poszukiwania produktów, które nie szkodziłyby dziecku, a także miały wartość odżywczą, zaprowadziły panią Magdalenę do zostania importerem kilku zagranicznych producentów bezglutenowych, dotychczas niedostępnych  w Polsce. „Wiedząc, niestety z doświadczenia, jak sztuczne dodatki do żywności potrafią szkodzić, szukamy produktów jak najczystszych, zawsze certyfikowanych znakiem przekreślonego kłosa i pochodzenia ekologicznego” – napisała mi pani Magdalena i rzeczywiście, oferta w sklepie jest bardzo przemyślana. Jeśli czegoś w nim nie znajdziemy, zawsze możemy poprosić o sprowadzenie potrzebnego produktu.

Moje zakupy przyszły następnego dnia po złożeniu zamówienia – byłam pod wrażeniem szybkości wysyłki. Wyglądały tak:

wrazliwe_smaki_0

Wybrałam przede wszystkim kilka rodzajów makaronów oraz mąk. Niektórych mąk nigdy wcześniej nie próbowałam (mąka z kasztanów).

Trójkolorowy makaron ryżowy Felicia ogromnie mi się spodobał (jest lekko smakowy).

Trójkolorowy makaron ryżowy Felicia

Trójkolorowy makaron ryżowy Felicia

Niestety starszy syn wyjada jedynie białe kluseczki, a szkoda, bo zielone (lekko szpinakowe) i pomarańczowe (lekko pomidorowe) są tak samo smaczne. Ten makaron zadziwił mnie swoją sprężystością.

Makaron jaglany okazał się pomyłką.

Makaron jaglany

Makaron jaglany

Gotowałam go nawet krócej niż wskazane 3 minuty, a i tak rozgotował się i skleił w papkę. W smaku jest po prostu podobny do kaszy jaglanej. Nie zachwycił moich dzieci, zapewne ze względu na wygląd.

W piątek spróbowaliśmy ryżowego spaghetti (tu przepis w wersji glutenowej – wystarczy podmienić makaron).

Spaghetti ryżowe

Spaghetti ryżowe

Wolę makaron z ciemnego ryżu, ten był smaczny, jednak łatwo go rozgotować.

Mąk wybór

Zamówiłam mąkę amaranusową, teff, ziemniaczaną, ryżową, owsianą i kasztanową. Zupełną nowością była dla mnie ta ostatnia, która zaskoczyła mnie nieporównywalnym, lekko orzechowym smakiem.

maka_kasztanowa

Mąka kasztanowa 

Mąki są mi potrzebne do codziennego robienia chłopcom zastępników chleba. Piekę więc „chlebek ratowniczy” z różnych mieszanek (przepis będzie, gdy udoskonalę proporcje) i smażę placki na odrobinie oleju kokosowego. Dość dużym mankamentem jest koszt takiej produkcji – mąki bezglutenowe są drogie. Sama robię w młynku do kawy mąkę jaglaną czy z cieciorki, ale mój młynek nie radzi sobie np. z ryżem.

Mąkę teff już znałam (innej firmy), ale wciąż wiem o niej za mało – chyba zrobię osobny wpis na temat tego afrykańskiego zboża.

Mąka teff

Mąka teff

Ceny – dlaczego żywność bezglutenowa jest droga

Już tyle lat kupujemy żywność w wersji ekologicznej, że ceny produktów bezglutenowych nie powinny mnie dziwić. Wiem jednak, że osoby z celiakią, zmuszone do wybierania certyfikowanej żywności z przekreślonym kłosem, mają ciężko. Zapytałam panią Magdalenę Przewoźną-Kupczyk, skąd biorą się wysokie ceny tych produktów – zacytuję jej odpowiedź:

Na cenę żywności bezglutenowej wpływ ma kilka czynników:

  1. Produkcja żywności bezglutenowej wymaga specjalnych procedur, tzn. do jej wytwarzania i konfekcjonowania niezbędne są odrębne linie produkcyjne tak, aby do minimum zredukować zagrożenie zanieczyszczenia „śladowymi” ilościami innych zbóż glutenowych, które znajdują się na terenie zakładu. To samo tyczy się samego procesu hodowania zboża – potrzeba wielu restrykcji, by mieć pewność, że na sąsiadujących polach nie rośnie zboże glutenowe, które mogłyby „nawiewać” i zanieczyszczać glutenem bezglutenowe uprawy.

  2. Dieta bezglutenowa musi być dietą bardzo urozmaiconą. Stąd poszukiwania składników, które niekoniecznie da się wyhodować na rodzimych glebach i klimacie. Wiele zbóż trzeba sprowadzać z innych krajów, a nawet kontynentów.

  3. Wytworzenie produktów bezglutenowych to wyzwanie, o czym wie każdy, kto sam tego próbował. Zrobić bezglutenowy makaron, który się nie rozkleja, chleb, który się nie rozsypie, czy smaczne ciasto, wymaga nie lada doświadczenia, czasu i kulinarnej inwencji.

  4. Produkty bezglutenowe to jednak nadal produkty niszowe – większość firm je produkujących traktują je jako uzupełnienie swojego asortymentu, stąd nie ma produkcji na wielką skalę.

  5. Certyfikaty przekreślonego kłosa przyznają lokalne (odpowiednio dla każdego kraju) organizacje, które kontrolują produkty pod kątem zanieczyszczenia glutenem. Aby otrzymać taki certyfikat, należy spełnić szereg rygorystycznych wymagań, utrzymywać oddzielne linie produkcyjne i systematycznie przeprowadzać badania na zawartość glutenu w certyfikowanych produktach. Oznaczenie jest zastrzeżone i nie wolno go używać bez spełnienia tych wymagań i kontroli. Dopuszczalna przez obowiązujące w UE prawo ilość glutenu w certyfikowanych produktach wynosi < 20 ppm. Niektórzy producenci opisują swoje produkty jako bezglutenowe (nie używając certyfikatu bądź używając oznaczeń go przypominających) – mimo że składniki tych produktów są z natury pozbawione glutenu, to jednak bez zachowania reżimów zazwyczaj w procesie produkcji bądź transportu dochodzi do zanieczyszczenia nim. Np. mąka z prosa (naturalnie bez glutenu) jest mielona w tym samym młynie, co pszeniczna. Dla osób cierpiących na celiakię lub alergię na gluten kluczowe jest, by mieć pewność, że produkty, które spożywają, są pewne.

  6. Na koniec – wśród produktów bezglutenowych są i droższe, i trochę tańsze. Niestety wiele tych tańszych (zwłaszcza gotowych dań lub pieczywa) gluten w swoim składzie zastępuje chemią, która osobom o wrażliwym przewodzie pokarmowym może wyrządzić wiele szkód. Ponadto, należy pamiętać, że w parze z problemami z glutenem idzie często nietolerancja laktozy. Świadomi producenci także biorą to pod uwagę przy komponowaniu składów, ale to wszystko niestety wpływa na cenę. W naszym sklepie oferujemy produkty wyselekcjonowane. Świadomie odrzuciliśmy te chemizowane, dbamy o to, bo składy były jak najprostsze, a składniki z certyfikowanych upraw ekologicznych. Jeśli się doda cenę prowadzenia ekologicznej, a do tego bezglutenowej produkcji, to niestety suma wyjdzie wysoka. No i oczywiście koszty sprowadzenia różnorodnych produktów od wielu producentów, z różnych krajów nie są groszowe.

Podsumowanie

Wrażliwe Smaki to miejsce, które polecam jako przyjazne osobom, które muszą zmagać się z najróżniejszymi wyzwaniami dietetycznymi. Jeśli kogoś przerasta wyszukiwanie produktów odpowiednich do indywidualnych ograniczeń, w tym sklepie poczuje się znacznie pewniej, a w razie wątpliwości zawsze może zwrócić się o radę do pani Magdaleny. To także dobre miejsce dla tych, którzy chcą urozmaicić dietę i w łatwy sposób zorganizować rozmaite zakupy. Można tu znaleźć naprawdę oryginalne smaki!

Nie ma co ukrywać, że produkty bezglutenowe są drogie, jednak dzięki starannej selekcji w tym sklepie znajdziemy ofertę bezpieczną, sprawdzoną i często bardzo wyjątkową.

www.wrazliwesmaki.pl

www.facebook.com/WrazliweSmaki