23 VI2017

Jak spakować kosmetyczkę na wakacje?

by joanna

Jak spakować kosmetyczkę na wakacje, żeby zabrać po pierwsze potrzebne rzeczy, po drugie – naturalne i zdrowe, po trzecie – w duchu zero waste, czyli z jak najmniejszą liczbą opakowań? Na pewno warto postawić na minimalizm, im mniej pakujemy do walizki, tym lepiej. 

Moja kosmetyczka jak co roku będzie zawierała dość uniwersalne kosmetyki, w większości sprawdzone przeze mnie przez lata.

Jak spakować kosmetyczkę?

Wybór kosmetyków na wakacje powinien opierać się na zasadzie: biorę to, z czego nie mogę zrezygnować. Ideałem pod względem ilości jest kosmetyczka mojego męża, która zawiera szczotkę i pastę do zębów, mydło-szampon, dezodorant, opcjonalnie żel do golenia, maszynkę do golenia i balsam po goleniu. Mam nadzieję, że kiedyś namówię męża do zmiany mydła w płynie na coś bez opakowania i zamianę żelu do golenia na mydło Aleppo.

Jak spakować kosmetyczkę? Minimalistycznie

Jak spakować kosmetyczkę? Minimalistycznie

(więcej…)

06 I2017

Najlepszy krem na mróz: masło shea

by joanna

Najlepszy krem na mróz? Nie tylko chroni skórę przed zimnem, wysuszeniem i dodatkowo promieniami UV, ale także jest naturalny, łagodny, pielęgnujący i nadaje się dla całej rodziny, również alergików. Masło shea – to o nim mowa – jest naszym podstawowym kosmetykiem do ochrony twarzy i dłoni, kiedy temperatura spada poniżej zera.

Najlepszy krem na mróz: masło shea

Najlepszy krem na mróz: masło shea

Wszechstronność masła shea (butyrospermum parkii butter) jest znana szczególnie osobom zmagającym się z problemami skórnymi, np. AZS. Szczególnie zimą skóra atopowców jest narażona na podrażnienia. Trudniej wtedy zadbać o jej prawidłowe nawilżenie (także od wewnątrz). Dodatkowo u wielu osób, w tym naszych dzieci, stan skóry pogarsza się od mrozu, nawet jeśli ubierają się prawidłowo.

Zimowa ochrona

Gdy pogoda na zewnątrz jest niesprzyjająca – panuje mróz, wieje nieprzyjemny wiatr, pada śnieg, deszcz ze śniegiem albo marznący deszcz itp. – nałożenie na twarz warstwy ochronnego kosmetyku przed każdym wyjściem z domu to obowiązek. Przetestowałam w życiu najróżniejsze kremy i myślę, że większości z nich nie kupiłabym dziś ze względu na skład. Nie uznaję m.in. parafiny (czytaj, czemu) i PEG-ów (czytaj, czemu). (więcej…)

30 XII2016

Kosmetyki naturalne dla skóry z AZS – kremy, balsamy, masła

by joanna

Kremy, balsamy, masła dla skóry z AZS i wszelkimi innymi problemami wymagającymi silnego nawilżenia powinny być dobierane staranne, po uważnym przeczytaniu składu. Nie ma kosmetyków uniwersalnych i to, czy dany krem pomoże, czy nie, zależy często od cech indywidualnych danej osoby.

Zanim posmarujemy nowym kosmetykiem całe ciało, sprawdźmy, czy na pewno nas nie uczula. Warto poprosić w sklepie o próbkę kremu czy balsamu, aby przed wydaniem pieniędzy dosłownie przekonać się na własnej skórze, na ile kosmetyk nam odpowiada.

Kremy, balsamy, masła dla skóry z AZS

Kremy, balsamy, masła dla skóry z AZS

Kremy, balsamy, masła dla skóry z AZS – co wybrać?

Pierwszą zasadą pielęgnacji skóry atopowej jest dostarczanie jej składników odżywczych i nawilżenie, a zarazem naturalne natłuszczenie, aby nie traciła wody tak szybko.

W poniższym spisie znajdziecie kosmetyki naturalne, które szczególnie mocno nawilżają, odżywają i natłuszczają skórę. Część z nich używaliśmy. Balsamy mają dość rzadką konsystencję, zwykle są sprzedawane w tubkach lub pojemnikach z aplikatorem. Zaletą jest łatwość rozsmarowania. Wszystkie rzadsze kosmetyki są oparte na wodzie i zazwyczaj zawierają jakieś konserwanty (wyjątek: Babydream Med), aby mieć dłuższy czas przydatności do użycia. Konserwanty w kosmetykach w naszym spisie są dopuszczone jako składniki kosmetyków naturalnych. (więcej…)

01 VII2016

Poznajcie Better Land: tu robię zakupy

by joanna

W połowie maja 2016 roku mieliśmy wielką przyjemność spotkać się z Gosią i Pawłem Polochami, którzy odwiedzili Warszawę w rodzinnym składzie. Znamy się bliżej już półtora roku, ale dopiero teraz udało nam się spotkać osobiście. Gosia i Paweł są właścicielami mojego ulubionego ekosklepu internetowego Better Land – Drogeria Ekologiczna.

Organiczni i Better Land (od lewej: Tadeusz, Gosia z Weroniką, Paweł i Asia)

Organiczni i Better Land (od lewej: Tadeusz, Gosia z Weroniką, Paweł i Asia)

Dla Better Land recenzujemy różne produkty (np. ostatnio kubeczek menstruacyjny LadyCup), ale przede wszystkim robimy zakupy ekoproduktów. Większość kosmetyków i detergentów w naszym domu pochodzi właśnie z Drogerii Ekologicznej. Sklep cenię za ogromny wybór i ceny produktów, a Gosię i Pawła za sumienność i niesamowity poziom obsługi klienta. (więcej…)

29 IV2016

Pielęgnacja skóry z AZS – kąpiel w olejach naturalnych

by joanna

Podczas bardzo silnego ataku egzemy, jaki przechodziłam w październiku i listopadzie 2015 roku, przekonałam się, jak dużą ulgę w uśmierzaniu świądu i jak intensywne nawilżenie można osiągnąć dzięki kąpieli z użyciem naturalnych olejów.

(Wpis nie jest sponsorowany).

Przeczytaj także:

oleje_naturalne_duze

Jak się kąpać z olejami

Kąpiel w wypadku skóry atopowej nie powinna trwać długo – około 10, 15 minut – i warto pamiętać o kilku podstawowych zasadach. Przede wszystkim woda powinna być raczej letnia, na pewno nie gorąca! Do wody w wannie dolewamy około 2 łyżek stołowych oleju, wg mnie jest to ilość wystarczająca przy napełnieniu około 1/4 przeciętnej wanny. Zazwyczaj nie potrzebujemy więcej wody, ponieważ w kąpielach tego typu, które mają zadanie przede wszystkim natłuścić skórę, uśmierzyć świąd i dostarczyć składników odżywczych, nie chodzi o wylegiwanie się z książką, a o działanie pielęgnacyjno-lecznicze.

Po kąpieli delikatnie osuszamy skórę ręcznikiem i nakładamy na nią kremy, maści, leki itp. Ze względu na natłuszczenie skóry warto pamiętać, że ubrania mogą się zniszczyć od tłustej powłoki, dlatego sama taką kąpiel polecam przed snem, żeby pobrudzić piżamę, a nie ubranie dzienne.

kapiel_olej_kokosowy

Wszystkie rodzaje olejków, jeśli pochodzą ze sprawdzonego źródła, nadają się do pielęgnacji nawet noworodków. Jednak uwaga – każdy kosmetyk może uczulać, dlatego zanim użyjemy go pierwszy raz, powinniśmy zrobić test na suchej skórze – nałożyć na przedramię niewielką ilość oleju i poczekać, czy nie będzie reakcji alergicznej. Niektórzy zalecają czekać nawet 24 godziny, sama zwykle daję skórze około godziny.

Poniżej przedstawiam oleje naturalne, których używałam do kąpania swoich dzieci i własnych kąpieli, oraz te, które mają działanie korzystne dla skóry atopowej.

Olej arganowy

Najważniejsze cechy:

  • W 80% składa się z nienasyconych kwasów tłuszczowych, głównie omega-3 i omega-6, zawiera także witaminę E, karoteny, polifenole, tokofer, alkohole triterpenowe, tirukallol (który łagodzi objawy alergii), sterole, butyrospermol.
  • Pielęgnuje skórę suchą, trądzikową, dojrzałą, z problemami typu egzema.
  • Ma działanie odżywcze, regenerujące, przeciwzapalne, kojące.
  • Pochodzi z Maroka.
Olej arganowy Etja, 100% organic.

Olej arganowy Etja, 100% organic.

Więcej o oleju arganowym i jego pochodzeniu przeczytasz tu: Marokańskie złoto – olej arganowy.

Nasze wrażenia:

Olejek ma intensywny, orzechowy zapach, bardzo charakterystyczny, jednak w kąpieli w ogóle niewyczuwalny. Jest to jeden z silniej działających olejków. Jego cena – zwłaszcza jeśli wybierzemy produkt certyfikowany – jest wysoka, jednak to produkt wyjątkowy, wytwarzany w jednym miejscu na świecie. Tak jak w wypadku wszelkich kosmetyków do skóry z AZS, trzeba samemu wypróbować, czy sprawdzi się w naszym wypadku. Ja jestem bardzo zadowolona z używania olejku arganowego do kąpieli (ale nie tylko). Wyraźnie odżywia i nawilża skórę i choć jest olejem, pomaga w leczeniu np. wyprysków.

Olejek arganowy Etja, 100% organic.

Olejek arganowy Etja, 100% organic.

Używamy: Olej arganowy Etja, certyfikowany, 50 ml, 24 zł

Olejki innych firm:

Olej jojoba

Najważniejsze cechy:

  • Zawiera nienasycone kwasy tłuszczowe i ich estry (przede wszystkim palmitynian cetylu), witaminy A, E, F, skwalen, kwas mirystynowy i fitosterole.
  • Chroni skórę przed utratą wody, zmiękcza, nawilża, odżywia.
  • Ma skład podobny do ludzkiego sebum (łoju).
  • Jest polecany przy leczeniu suchych egzem i chorobach skóry głowy.
  • Roślina, z której pozyskuje się olej, to simondaja kalifornijska, rosnąca pierwotnie na pustynnych obszarach w Ameryce Północnej, obecnie uprawiana również w Afryce i Azji.

olej_jojoba_etja_1

Nasze wrażenia:

To jeden z moich ulubionych olejów, w moim odczuciu jest idealnie zgrany z moją skórą. Ma piękny, złoty kolor i delikatny zapach. Sprawdził się w kąpieli i w bezpośrednim smarowaniu zmian skórnych. Bardzo go lubię również jako składnik kosmetyków domowych. Uważam, że przy silnych zmianach AZS warto spróbować kąpieli z użyciem właśnie olejku jojoby, a także mieć go pod ręką po prostu do smarowania skóry.

olej_jojoba_etja_2

Używamy: Olej jojoba gold BIO Etja, certyfikowany, 50 ml, 22 zł

Olejki innych firm:

Olej kokosowy

Najważniejsze cechy:

  • Znakomicie sprawdza się zarówno w kuchni (spożywczy), jak i do pielęgnacji ciała. Jest jednym tłuszczów, na których można smażyć – zawiera przede wszystkim nasycone kwasy tłuszczowe, które nie utleniają się pod wpływem temperatury. Znane są badania wykazujące działanie prozdrowotne oleju kokosowego w diecie.
  • Można go kupić w wersji „bezzapachowej”, co oznacza, że jest to produkt rafinowany i mniej wartościowy.
  • Zawiera kwas laurynowy o działaniu antygrzybiczym, antybakteryjnym i antywirusowym oraz kwasy: mirystynowy, kaprylowy, kaprynowy, palmitynowy, oleinowy, stearynowy, linolowy i kapronowy oraz witaminy E i C.
  • Nawilża skórę, wzmacnia jej barierę lipidową.
  • W temperaturze poniżej 25°C tężeje.

olej_kokosowy_0

Nasze wrażenia:

Ten olej znajduje się w naszej kuchni stale, przede wszystkim zastępuje masło w diecie bezmlecznej naszych dzieci. Kąpiel z jego użyciem była moim odkryciem – stosowałam ją z powodzeniem na suchą skórę naszych synów (przeczytaj). Z kolei w momencie, gdy moja skóra osiągnęła stan tragiczny i wymagający już leków, kąpiel z olejem kokosowym była dla mnie jak zbawienie. Chyba nigdy jej nie zapomnę – przyniosła ulgę i chwilowy odpoczynek od świądu. Przy skórze z AZS olej kokosowy uważam za kosmetyk, który powinien koniecznie znaleźć się w kuchni/łazience.

Pamiętajmy, że olej kokosowy kosmetyczny nie jest przeznaczony do spożycia, natomiast olej „kuchenny” spokojnie może być użyty do pielęgnacji ciała.

Olej kokosowy.

Olej kokosowy.

Używamy: Olej kokosowy virgin BIO, Bio Planete, 400 ml, 29,99 zł, Better Land (5% zniżki z kodem MEB5)

Oleje innych firm:

Olej lniany zimnotłoczony

Najważniejsze cechy:

  • To bardzo wrażliwy olej, przydatny zarówno w kuchni, jak i do pielęgnacji ciała. Należy go chronić przed światłem i ciepłem, zużyć w ciągu kilku tygodni od tłoczenia.
  • Zawiera m.in. kwas alfa-linolenowy (omega-3) – około 60%, linolowy (omega- 6), oleinowy (omega-9) oraz witaminę B i E.
  • Ma działanie regenerujące, przeciwzapalne, nawilżające.

etja_olej_lniany_0

Nasze wrażenia:

Olej, który powinien pojawiać się w diecie każdego atopowca, wspaniale działa na skórę zarówno od wewnątrz, jak i od zewnątrz. Jego działanie jest jednak zależne od dość restrykcyjnego przestrzegania zasad przechowywania oleju lnianego, dlatego – przyznaję – kupuję go co jakiś czas i niewielkie ilości, żeby na pewno zużyć w krótkim czasie.

Warto spróbować kąpieli z olejem lnianym – kosmetycznym lub spożywczym – ma udowodnione działanie łagodzące i regenerujące. Zaletą jest jego dostępność, natomiast nie wszystkie oleje lniane dorównują sobie jakością, co ma znaczenie zwłaszcza przy ich spożywaniu.

etja_olej_lniany_1

Używamy: Etja, Olej lniany BIO, 50 ml, 9 zł

Przeczytaj także o oleju lnianym spożywczym.

Olej ze słodkich migdałów

Najważniejsze cechy:

  • Jeden z najbardziej popularnych olejów do pielęgnacji skóry, polecany m.in. kobietom w ciąży jako zapobiegający rozstępom.
  • Jest znakomitą bazą kosmetyków przygotowywanych w domu.
  • Jest polecany do pielęgnacji skóry z problemami – łuszczycą, egzemą.
  • Może występować w postaci rafinowanej i nierafinowanej (znacznie rzadziej spotykanej).
  • Zawiera kwas oleinowy (około 65%), kwas linolowy (około 25%), kwas palmitynowy, kwas stearynowy, witaminy.

olej_ze_slodkich_migdalow_etja

Nasze wrażenia:

Warto mieć olej ze słodkich migdałów choćby jako bazę kosmetyków własnej roboty (np. świetnie wychodzi z nim peeling kawowy). Jeśli chcemy kupić wersję nierafinowaną, warto się upewnić, co pisze producent o procesie produkcji (tłoczony na zimno, nierafinowany, certyfikowany itp.). Jest niedrogi i dość powszechny.

Kąpiel z olejkiem migdałowym jest jednym z podstawowych zabiegów pielęgnacyjnych przy skórze atopowej – do wypróbowania. Dla mnie sam olejek migdałowy jest nieco za słaby przy mocniejszych zmianach na skórze.

calaya_olej_ze_slodkich_migdalow

Używamy:

Oleje innych firm:

Olej z masła shea

Najważniejsze cechy:

  • Jest tłoczony z orzechów masłowca, z których powstaje również masło shea. Od masła różni się rzadszą konsystencją, jednak tężeje pod wpływem chłodu (widać to na zdjęciu).
  • Zawiera allantoinę, nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminy A, E i F. Znakomicie natłuszcza i odżywia skórę, zwłaszcza suchą i atopową. Ma działanie regeneracyjne, przynosi ukojenie np. przy poparzeniach słonecznych. Jest delikatnym filtrem UV (SPF 3–5)
  • Olej jest lżejszy od masła, lepiej nadaje się do kąpieli regeneracyjnej.

olej_z_masla_shea_etja_0

Nasze wrażenia:

Masło shea to kolejny podstawowy kosmetyk atopowca, a olej jest jego lżesjszym odpowiednikiem, który łatwiej zastosować w kosmetykach domowej roboty czy do kąpieli. Kąpiel z olejem shea jest odżywcza i łagodząca. Warto sprawdzić, czy produkt jest rafinowany – producenci raczej chwalą się brakiem rafinacji, dzięki czemu kosmetyk jest bogatszy w składniki, ale bardziej wrażliwy na czynniki zewnętrzne.

olej_z_masla_shea_etja_1

Używamy: Etja, olej z masła shea, 50 ml, 14 zł

24 IX2014

Magiczny słoiczek Odylique z nagietkiem

by joanna

To jeden z tych kosmetyków, który wożę ze sobą wszędzie. W kosmetyczce moich synów atopików jest niezbędny jako środek na wszystkie „dziwne zmiany”, wyskakujące znienacka. Balsam pomógł także mnie na zmiany skórne, których dermatolog nie umiał zdiagnozować ‒ zgrubienia pojawiające się na łokciach i kolanach.

odylique_0

Balsam nagietkowy Odylique

(więcej…)

08 VIII2014

Bezzapachowy balsam dla niemowląt i dzieci Balm Balm – recenzja

by joanna

Zauważyłam, że skóra moich dzieci lubi balsamy pielęgnujące, które nie zawierają wody.

Skład tego kosmetyku od razu zachęcił mnie do wypróbowania, tym bardziej, że opis producenta mówi o leczeniu egzemy i AZS.

Bezzapachowy balsam dla niemowląt i dzieci Balm Balm

http://balmbalm.com/

Cena: 35,50 zł, opakowanie 30 ml

Gdzie do kupienia: Biosna.pl

balmbalm_1

Informacje producenta:

Certyfikowany kosmetyk ekologiczny, do stosowania od pierwszego dnia życia. Polecany zwłaszcza przy problemach skórnych typu egzema, AZS. Dodatkowo może być używany jako zabezpieczenie przed zimnem i wiatrem oraz na ciemieniuchę i pod pieluszkę. Nawilża i odżywia skórę. Ma certyfikat Soil Association, nie był testowany na zwierzętach.

balmbalm_3

Składniki (pochodzenia ekologicznego):

  • Butyrospermum parkii (shea butter) – masło shea,  czyli olej roślinny z nasion masłosza; zawiera m.in. kwasy tłuszczowe (gamma-linolenowy, arachidowy) i fitosterole; zmiękcza i nawilża skórę, ma także działanie przeciwzapalne oraz zawiera naturalny filtr UV (3–5). Przeczytaj więcej na temat masła shea.
  • Helianthus annuus (sunflower oil) – olej z pestek słonecznika, bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe (przede wszystkim linolowy) i witaminę E; nawilża, wygładza i regeneruje naskórek.
  • Cera alba (beeswax) – wosk pszczeli, produkowany przez pszczoły (balsam nie jest więc dla weganów); nawilża, zmiękcza skórę (także włosy), regeneruje i  nabłyszcza; zawiera m.in. kwas palmitynowy, cerotynowy, melisowy i estry kwasu octowego i walerianowego.
  • Calendula officinalis (calendula oil) – olej z kwiatów nagietka lekarskiego, zawiera m.in. karotenoidy i sterole; jest naturalnym emolientem, wygładza skórę, ma działanie przeciwzapalne, przeciwgrzybiczne, ściągające, regenerujące.
  • Simmondsia chinensis (jojoba oil) – olej z nasion jojoby, które zawierają płynny wosk; zawiera m.in. fitosterole i witaminę F; zapobiega wysuszaniu się skóry.

balmbalm_2

Nasza opinia:

W tym niewielkim słoiczku znalazł się naprawdę skuteczny i wydajny kosmetyk. Wystarczyła mała ilość, żeby dobrze natłuścić suche partie skóry naszego starszego syna, a mam porównanie z innymi kosmetykami wyspecjalizowanymi w pielęgnacji skóry z AZS (przeczytaj więcej o atopowym zapaleniu skóry). Bezzapachowy balsam dla niemowląt i dzieci Balm Balm jest rzeczywiście bezwonny, delikatny, natłuszczający i bezpieczny dla dzieci z problemami skórnymi.

Choć na naszym wyjeździe nad morze J. miał w miarę słabe zmiany skórne i pilnowaliśmy diety, myślę, że balsam Balm Balm przyspieszył gojenie zaognionych partii (głównie zgięcia łokcia i kolan). Smarowałam syna po myciu, na noc, bo w ciągu dnia siedział w morzu albo bawił się na piasku.

Mam nadzieję, że będziemy mieć coraz mniej okazji do stosowania kosmetyków łagodzących atopowe zapalenie skóry. Ten jednak z pewnością będziemy mieć zawsze pod ręką. Oprócz tego, że jest skuteczny (choć oczywiście nie działa natychmiastowo), w składzie ma wyłącznie organiczne olejki, bez dodatku wody. Zdecydowanie jest wart swojej ceny.

Informacje o składnikach: Kosmopedia i Wikipedia

13 VIII2013

Masło shea – pomoc, gdy słońce przypiekło

by joanna

[Wpis aktualizowany 30.04.2016 r.] Mimo pamiętania o smarowaniu kremami przeciwsłonecznymi podczas naszych wakacji nie udało nam się uniknąć poparzeń. Na szczęście ani młodszy synek, ani ja nie doznaliśmy tej przykrości.

shea_s_4

Starsi – owszem, głównie z powodu zastosowania nieskutecznych kremów pewnej niedrogiej firmy, z zeszłego roku. Wysoki faktor i data przydatności okazały się tylko napisami na opakowaniu… Rodzina mojej szwagierki spiekła się najmocniej. Mój mąż tylko trochę (ten z kolei przez zapominalstwo), a nasz starszy syn starł sobie krem z pleców i zdążył opalić, zanim posmarowałam go na nowo.

Przeczytaj także: Dlaczego nie użyję już filtrów do opalania Lavery

(więcej…)

04 VII2013

Festiwal z Natury w Białymstoku

by joanna

W niedzielę 30 czerwca zapakowałam młodszego syna do wózka, wsiedliśmy do pociągu i pojechaliśmy odwiedzić Białystok. A konkretnie – wziąć udział w dwudniowym Festiwalu z Natury, odbywającym się w budynku Opery i Filharmonii Podlaskiej.

plakat-festiwal-z-natury

Byłam ogromnie ciekawa, jaką ofertę pod względem ekologiczno-rodzicielskim ma do zaprezentowania Podlasie, na którym działa tyle wartościowych inicjatyw (część z nich, np. Vivat Eco czy Vivat Poród, animowanych przez organizatorkę festiwalu Emilkę Jaworską). Nie mogłam przyjechać w sobotę, ponieważ byłam zajęta jarmarkiem, a szkoda, bo sobotni program wykładów i warsztatów był bardziej urozmaicony.

bialystok_17

Dzierganie w gronie Koła Gospodyń Miejskich.

W niedzielę z kolei miałam dylemat, który warsztat kulinarny wybrać: „Ekologia w kuchni, czyli żywieniowy recykling” Edyty Żuk-Kempy z EkoQuchni (z Podlasia!) czy „Zdrowy kąsek” Uli Humienik-Dworakowskiej.

bialystok_9

Ze względu na towarzyszącą mi młodzież zdecydowałam się na tylko jeden warsztat – Uli – i okazało się, że trafiłam w sedno. Prowadząca ma doświadczenie w wymyślaniu dań z zawężonej listy potraw, spowodowanej alergią. Choć jej przepisy nie odpowiadają w 100% naszym ograniczeniom, są świetnym punktem wyjścia do eksperymentów np. z soczewicą czy cieciorką.

bialystok_8

Artystyczne krojenie szczypioru nadzoruje Edyta z Eko Quchni.

bialystok_7

Ula i soczewica.

bialystok_10

Było pysznie!

Oferta festiwalu to nie tylko warsztaty, wykłady i zabawy dla dzieci. To także minitargi ekologiczne.

bialystok_12

Wystawcy, pochodzący głównie z regionu, pokazali to, co według nich miało związek z tematem natury. Poziom był zróżnicowany i dobrze to rozumiem – w końcu sama maczałam palce w organizacji bardzo lokalnego wydarzenia o profilu ekologiczno-rodzinnym. To chyba jakaś reguła, że na takich wydarzeniach dominuje rękodzieło (różnej jakości), które mnie na przykład w ogóle nie interesuje, chyba że jest to jakaś wyjątkowa i niedroga biżuteria. Z zasady nie kupuję rzeczy, które umiem sama uszyć czy zrobić, a przede wszystkim nie kupuję żadnych ozdób (wyjątek – jw.), bo nie mam na nie miejsca. I pieniędzy.

bialystok_11

Najchętniej odwiedzałabym stoiska z takimi rzeczami, które są po prostu potrzebne, a ich jakość, potwierdzona certyfikatem, jest warta swojej ceny. Takie jak kosmetyki czy żywność. Dobrze, że była Eco Kraina – choć miałam kupić tylko dwie rzeczy (olej sezamowy i olej migdałowy), to oczywiście na tym się nie skończyło. Ledwo się powstrzymałam od kupienia cudnych zabawek dla chłopaków, ale jednak wizja powrotu pociągiem z siatami zakupów trochę mnie ostudziła… Na szczęście z Olgą będę się widzieć jeszcze nie raz.

bialystok_1

Lena, córeczka Olgi, przy stoliczku Eco Krainy.

bialystok_21

Krótka rozmowa pofestiwalowa z Olgą Pietraszewską z Eco Krainy:

JB: Jak oceniasz Festiwal z perspektywy tych kilku dni?

OP: Festiwal z Natury to były dwa niezwykłe dni i wydarzenie, jakiego jeszcze dotąd w Białymstoku nie widziałam! Świetnie zorganizowane, odbywające się w niezwykłej atmosferze. Miałam okazję poznać wielu wspaniałych ludzi, nawiązać ciekawe znajomości i spotkać liczne grono osób bardzo zaangażowanych w ekologiczny styl życia.

Jakieś zaskoczenia?

Zaskoczyła mnie frekwencja – nie spodziewałam się, że aż tylu białostoczan odwiedzi Festiwal! To było oczywiście bardzo, bardzo pozytywne zaskoczenie. Wielką radość sprawiło mi oczywiście też to, że stoisko mojego sklepu wzbudzało naprawdę duże zainteresowanie! Odwiedzali je zarówno ci, którym naturalne sposoby dbania o siebie nie są obce, ale też osoby, które po raz pierwszy miały możliwość poznania ekologicznych kosmetyków.

bialystok_5

Mydło marsylskie na stoisku Eco Krainy.

Co szczególnie cieszyło się powodzeniem?

Zainteresowanie wzbudzały olejki eteryczne, mydełka marsylskie, szampony do włosów i naturalne olejki kosmetyczne. A także pieluchy wielorazowe! Co było bardzo sympatyczne – do pieluch młode oraz przyszłe mamy namawiały ich babcie, ciocie i matki! Czyli kobiety, które swoje dzieci pieluchowały naturalnie, prały i gotowały pieluchy tetrowe i pomimo trudu włożonego w ich pielęgnację nadal uważają, że to było dla dzieci najlepsze i do tego warto wracać (śmiech).

Za rok powtórka?

Mam nadzieję, że Festiwal z Natury zapoczątkował fajną tradycję, która będzie kontynuowana i wydarzenie na stałe wpisze się w kalendarz imprez w naszym mieście. Już czekam na kolejną edycję!

Dzięki za rozmowę!

bialystok_20

Trudno było mi się oprzeć! Czekają na mnie tu albo tu.

Z komercyjnych stoisk swoją kolorową ofertą przyciągały też Dzieci Natury. Jak się okazało, pochodzą spod Warszawy, więc pewnie jeszcze się zobaczymy.

bialystok_19

Dzieci Natury po przetrzebieniu oferty przez kupujących.

Była też Kasia Wołk z masłem shea (niestety, nie zrobiłam zdjęcia) i stanowisko Stowarzyszenia STOP NOP. Z atrakcji zapewnionych przez organizatorów podobała mi się możliwość namalowania logo na koszulce:

bialystok_13

Prasa i praca.

bialystok_14

Gotowe, tylko jeszcze suszenie.

Oraz wypicia soku z pokrzywy (dało radę):

bialystok_15

Z innych ciekawych migawek – na festiwal przyjechał pan z pszczołami:

bialystok_3

Promował miododajną roślinę, której nazwy niestety zapomniałam (balsamina?):

bialystok_4

Były też dwie kozy, które bardzo zmokły niedzielnego popołudnia…

bialystok_18

Pod koniec dnia udało mi się zamienić kilka słów z organizatorką – Emilią Jaworską, która niesiona adrenaliną i obowiązkami krążyła po festiwalu i ciągle gdzieś znikała. Mam nadzieję, że Emilka da się namówić na jakieś podsumowanie imprezy.

bialystok_16

Podróżowanie i odwiedzanie nowych miejsc mogłoby stanowić moje główne zajęcie w życiu, gdyby nie to, że obecnie moim głównym zajęciem jest bycie częścią czteroosobowej rodziny. Każda, nawet najmniejsza podróż, zwłaszcza z dzieckiem, jest zarazem wyzwaniem i wyrzeczeniem. Zobaczyłam Białystok w stopniu minimum i bardzo się cieszę, że mogłam oderwać się od zabieganej Warszawy. Wiem też, że nie zobaczyłam tego miasta prawie wcale – a przecież jest to tygiel wielokulturowy, czego nie zdążyłam zasmakować. Jeszcze tam wrócę!

bialystok_6

Baranowska turystka i trzej panowie.

21 V2013

Ghana: o jedzeniu, karmieniu piersią i wodzie

by joanna

Lubimy zaglądać innym do garnków… Nie mogłam się powstrzymać i wypytałam Kasię Wołk, z którą rozmawiałam już dwukrotnie – na temat masła shea produkowanego w Ghanie przez WISDAP oraz na temat życia Ghanek na wsi – o wiejską kuchnię ghańską.

Czego możemy uczyć się od Ghańczyków? Myślę, że prostoty, jedzenia produktów lokalnych i wykorzystywania tego, co daje natura.

J.B.: Kasiu, Ghana na szczęście nie jest jednym z tych afrykańskich krajów, gdzie panuje straszny głód…

K.W.: Ghana nie jest dotknięta problemem niedożywienia, i całe szczęście… Problemem jest raczej rodzaj diety. Nie jest to dieta zbilansowana, jest bardzo mało urozmaicona. Opiera się głównie na węglowodanach.

ghana_lunch

Co więc pojawia się w ghańskich garnkach?

Rodziny w północnej Ghanie żywią się plonami ziemi – tym, co sami na niej wyhodują oraz tym, co daje wkoło matka natura. Na swych małych poletkach uprawiają yam [słodkie ziemniaki], kassawę, maniok, kukurydzę, orzeszki ziemne, rzadziej ryż. A jeśli nawet czegoś nie uprawiają, to na targu mogą sprzedać swoje produkty, a w zamian kupić to, czego potrzebują. W mieście, w sklepie, można kupić to, co w tym rejonie nie jest uprawiane…

Jedzą podobnie do nas – śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja?

Raczej są trzy posiłki w ciągu dnia, najmniej dwa, a i pewnie podjadanie się zdarza. Ale nie są to bynajmniej słodycze. Może to być owoc lub ugotowana kolba kukurydzy.

Czy te posiłki wyglądają podobnie do naszych, na przykład śniadanie to jakiś chleb z dodatkiem?

Nie, nie, taki wynalazek jak kanapki nie jest znany. Chleb bywa, trzeba go kupić, a nie jest wcale tani. Wtedy można zjeść kawałek chleba. Ponieważ, jak powiedziałam, posiłki nie są urozmaicone, to i na śniadanie, na obiad i na kolację są podobne. Yam, ryż, kasza… z sosem. Lub popijana przegotowaną wodą.

ghana_yam

Uprawy yamu.

Jakie są tradycyjne potrawy?

Na co dzień jada się taką breję ugotowana z yamu czy innego zboża. Popija wodą i tyle. Często są to różne kombinacje, łączenia tych produktów. Za każdym razem daje to trochę inny smak. Jak się razem utłucze dwa lub trzy ugotowane produkty, to powstają pyszne kluchy, czyli fufu. Fufu to najpopularniejsza ghanska potrawa. Każdy turysta musi jej spróbować. Do niej jest zupa lub sos z dodatkiem czerwonego, ostrego pieprzu, orzeszków ziemnych, pomidorów… Zresztą, u nich każda zupa czy sos jest z koncentratem pomidorowym. Obowiązkowo.

ghana_fufu

Dziewczyny robią fufu.

Jakie są ghańskie smakołyki? Ghańczycy lubią słodycze?

Pewnie, że  lubią, ale wiele osób tego nie zna. Jak częstowałam dzieci cukierkiem, to dla wielu z nich było to pierwsze i zupełnie nowe doświadczenie w życiu i trzeba było im pomóc rozwinąć ściskaną w dłoni słodycz, gdyż cmoktały ją z papierkiem… Dla wielu  dorosłych to też rarytas.

Jakich przypraw używają?

Przyprawy tylko naturalne, takie prosto z ziemi. Nie ma cukru, soli, więc te mamałygi są dość… nijakie [śmiech], ale to kwestia przyzwyczajenia. Dla mnie – szybkiego! Nie przeszkadzało mi to zupełnie. Ani to, że kuchnia jest bardzo ostra. Być może to sposób na radzenie sobie z bakteriami przewodu pokarmowego… Nawet małe dzieci, około roku, jedzą tak ostro.

ghana_bar

Na twoim zdjęciu śliczne dziecko (Chłopiec? Dziewczynka?) zawłaszczył sobie pierś mamy.

Wszystkie dzieci bez wyjątku są karmione piersią. Po pierwszym półroczu życia daje się dziecku trochę ryżu, kukurydzy lub kaszy… Powoli są wdrażane do żywienia zbiorowego, ale mleko matki jest wciąż podstawowym pokarmem. Niezależnie od wieku matki, jej stanu zdrowia. Jest to tak oczywiste, że nie jest powodem żadnych rozważań… W dodatku karmienie piersią jest zupełnie naturalną czynnością, może się odbywać w każdym miejscu i czasie – na targu, podczas mszy w kaplicy… gdziekolwiek. Bywa, że dzieci chodzące do przedszkola, a nawet do najmłodszych klas podstawówki przybiegają na chwilę ze szkoły do domu, do mamy, aby possać pierś. Generalnie cycki są dla dzieci, nie dla chłopów!!! [śmiech]. Są atrybutem macierzyństwa, a nie symbolem seksu. Jeśli obiektem pożądania, to jedynie niemowląt i małych dzieci…

Wracając do kuchni… Jakie są jeszcze tradycyjne potrawy? Jak na przykład przyrządza się warzywa?

Nie jada się raczej warzyw na surowo – z powodu niebezpieczeństwa zatruć, a także z powodu takich wierzeń, że surowe warzywa mogą wykiełkować w żołądku [śmiech]. Ale myślę, że to tylko taki straszak, chodzi jednak o to, ze warzywa musiałyby być myte w przegotowanej wodzie, a to raczej technicznie niemożliwe… Natomiast różne warzywa, takie jak dawa dawa czy okro, dodaje się do zup i sosów.

Dawa dawa to takie duże strąki z dziko rosnących drzew z nasionami w środku (jak nasz groch, tylko większe).  Okro to takie warzywo, które po ugotowaniu ciągnie się jak guma do żucia. Ale nadaje fajny smak zupie.

ghana_okro

Suszące się okro.

A jak to jest z tą wodą?

Brak wody zdatnej do picia to naprawdę wielki problem. Ta przynoszona z rzek czy innych zbiorników jest mocno zanieczyszczona. I to jest, niestety, przyczyna wielu chorób i śmierci… Choć odporność tych ludzi jest i tak imponująca.

Czy jest jakiś sposób, żeby to zmienić? PAH buduje studnie w Sudanie, czy takie studnie rozwiązałyby ghański problem z wodą?

Oczywiście, że tak. Wielu misjonarzy podejmuje się budowania studzien w „swoich” wioskach, robią to też władze państwowe i organizacje charytatywne. Parę lat temu mój znajomy zakładał wodociąg w wiosce czarownic [miejsce, gdzie mieszkają kobiety wykluczone ze społeczności, posądzone o czary], aby te starowinki nie musiały chodzić kilometrami po wodę. Jednak to wodne zaplecze jest wciąż niewystarczające i wielu ludzi w północnej Ghanie jest skazanych na czerpanie i noszenie wody z rzek oraz bajor.

Ghańczycy gotują z masłem shea?

W swojej kuchni czasem używają masła shea, żeby trochę zatłuścić zupę czy sos, ponieważ na co dzień jest on gotowany tylko na wodzie.

ghana_zupa

Kasia próbuje mamałygi z kukurydzy i yamu oraz ostrego sosu z mięsem z kozy.

A mięso?

Mięso się jada od święta – w niedzielę, z okazji ślubów, pogrzebów, chrzcin… Najczęściej jest to mięso z kozy, czasem kury, perliczki, rzadziej wieprzowina (o ile nie są to muzułmanie). Tylko to mięso… jest takie chude! Chude i niedogotowane, twarde. Ciekawe jest to, że mięso nie ma żadnego rodzaju, gatunku. Czyli nie myśl, że zjesz karkówkę czy żeberka, albo udko czy pierś z kurczaka. Jest po prostu kawałek mięsa, zawsze z kością, skórą…

ghana_mieso

Jadłaś taki przysmak?

Gdy kiedyś na misji Paul, ghański ksiądz, pojechał na wieś po świnię i kozę, pomyślałam sobie: „Świetnie, nareszcie im zrobię coś polskiego – schabowe albo mielone”… Pomijam już fakt, że Paul przyjechał po kilku godzinach (ach, ta ghańska szybkość działania…), najważniejsze, koza i świnia łaziły po pace pickupa i dobrze się miały. Świnia miała jedynie podbite oko [śmiech]. Paul pojechał więc na inną wieś dokończyć dzieła i znów wrócił po kilku godzinach. Tym razem z lodówką turystyczną. A w niej… „Tę świnię to ktoś przecisnął w bramie czy w  złości ją tak posiekał na kawałki?” – wykrzyknęłam ze zdumieniem.

Co zobaczyłaś?

Nigdy czegoś takiego nie widziałam… Nic dziwnego, że jeśli obiad ma być mięsny, to jest po prostu… mięso! Czasem jest tak drobno pocięte, łącznie z kośćmi, że wygląda, jakby włożyli gdzieś zwierzęciu odbezpieczony granat [śmiech].

Jak wygląda sam posiłek?

Często jada się z jednej miski czy garnka postawionego na ziemi, używając prawej dłoni jako łyżki. Siedzi się po okręgu w kucki czy gdzieś tam, kto gdzie przycupnie… W gromadzie. Razem.

Kuchnia ghańska jest nie tylko lokalna, ale i ekologiczna?

WSZYSTKO jest czyste i ekologiczne. Wolne od dodatków, konserwantów, wzmacniaczy smaku… Produkty roślinne są bez nawozów, zwierzęta żyją na wolności, hodowane bez pasz z chemią, jedynie na naturalnych produktach. Jest nawet lokalne piwo, pito – własnej roboty. Też 100% naturalne. Nawet dzieci je piją… Warzywa i owoce czasem nie wyglądają imponująco, ale za to jak smakują! Owoce to sam ekstrakt, esencja smaku… Wprost cudo.

Dziękuję za rozmowę!

W Ghanie właśnie rozpoczął się sezon zbierania owoców Masłowca, z których robi się masło shea. Jeśli chcesz pomóc organizacji WISDAP, zrzeszającej ghańskie zbieraczki orzechów shea, zajrzyj tu:

http://www.adgentes.misje.pl/pl/start/278-pomocne-maso-shea

Wszystkie zdjęcia pochodzą z archiwum Katarzyny Wołk.

24 IV2013

Czyimi rękami powstaje masło shea? Opowieść o Ghankach

by joanna

Masło shea już na zawsze będzie mi się kojarzyło z niezwykłą historią afrykańskich kobiet, których ciężka praca trwa od świtu do nocy. Tu znajdziecie wywiad z Katarzyną Wołk na temat WISDAP – organizacji wspierającej kobiety w Ghanie. Przeczytajcie kolejną rozmowę z Kasią, która miała okazję zobaczyć, jak żyją Ghanki z północnej części kraju, pracujące przy zbiorach orzechów shea.

J.B.: Zacznijmy od samych owoców masłosza, drzewa, które zapewnia byt ghańskiej wsi… Czym się charakteryzują?

K.W.: Owoc drzewa masłowego przypomina wielkością i kształtem śliwkę. Drzewa owocują każdego lata na przełomie stycznia i lutego, nasiona dojrzewają w marcu–maju, zbiory trwają od połowy maja do końca czerwca, kończą się na początku lipca. Z jednego drzewa zbiera się przeciętnie 15–20 kg owoców, a z nich uzyskuje się 3–4 kg orzechów. Każda kobieta zbiera tyle, ile może jednorazowo zabrać, niosąc na głowie do domu, czyli wielką michę. Owoce się gotuje, obiera i wyłuskuje orzech, który następnie trzeba wysuszyć.

Owoce się zbiera, nie zrywa. Kobiety wychodzą o świcie w sawannę bez najmniejszego zabezpieczenia. Bose nogi i gołe ręce… a w porze deszczowej w wielu miejscach jest bujna trawa, która kryje niespodzianki w postaci jadowitych węży i skorpionów.

(więcej…)

16 IV2013

Masło shea. Opowieść o kobietach z Ghany

by joanna

maslo_shea

Miałam pomysł, żeby napisać o maśle shea. Jest to składnik wielu naturalnych kosmetyków kupowanych przez Polki, często także używa się go w czystej postaci. W Afryce jest popularnym tłuszczem używanym w kuchni, my – Europejki – raczej się nim smarujemy, ponieważ ma wspaniałe właściwości nawilżające i przeciwdziałające starzeniu się skóry, znakomicie się wchłania, ujędrnia, zapobiega rozstępom i niweluje cellulit. W gorącym klimacie Czarnego Lądu używa się go jako naturalnego zabezpieczenia przed promieniami słonecznymi. (więcej…)