14 XI2013

Dieta – faza 3. Witaj, orzechu nerkowca!

by joanna

Ostatnie dwa tygodnie upłynęły pod znakiem wprowadzania zmian w moim menu. To wszystko zasługa testu MRT, którym sprawdziłam moją nadwrażliwość na pokarmy.

Pięć faz diety (dla karmiącej mamy – faza pierwsza od razu łączy się z drugą, a nawet częściowo trzecią) układa komputer na podstawie wyniku. Zaczyna się od pokarmów najmniej reaktywnych. W moim wypadku komputer zaproponował np. takie białka, skrobie i warzywa:

dieta_leap

Bez rozmowy z dr Partyką nie wiedziałabym pewnie, że niektóre z tych „bezpiecznych” pokarmów powinnam odstawić, niektóre zaś produkty pokrewne mogę włączyć. (np. sum – mam źródło hodowlanego suma, bezpieczniejszego od dzikiej soli z zanieczyszczonych wód). Żebym mogła jeść jakieś pieczywo, orkisz wskoczył do fazy pierwszej. Soja uczula S., więc na razie nie ma o niej mowy. Gruszka jest pokrewna jabłku, którego nie mogę. Ciemne owoce zawierają kwas benzoesowy, który mi bardzo szkodzi. Papryka jest pokrewna bakłażanowi, który wyszedł mi nadzwyczaj reaktywnie (i jest podejrzany o powodowanie bólów stawów). Po odstawieniu papryki od kilku dni czuję poprawę, choć tak naprawdę powinnam porzucić wszelkie psiankowate (pomidory, ziemniaki). I tak dalej, i tak dalej…

Robi się z tego prawdziwa łamigłówka, prawda? A do tego jeszcze muszę coś jeść i być syta, bo ciągle karmię!

Najtrudniejsze było…

Choć wydawałoby się, że lista pokarmów, których nie powinnam jeść, jest nieduża, to jednak zrezygnowanie z niektórych jest uciążliwe. Choćby z czosnku czy pieprzu. Przekonałam się też o tym, że naprawdę mi trudno najeść się na śniadanie, jeśli nie mogę zjeść kanapki z wędliną (nie mogę jeść wieprzowiny). Zostały jajka, niektóre rybki z puszki i pasty kanapkowe (wędlina drobiowa mnie nie nęci). Z jajkami i rybami wolę nie przesadzać. Z past chwilowo mogę fasolową i humus (cieciorka jest krewną groszku). Pyszna pasta paprykowa odeszła w zapomnienie. Trudno mi się najeść, oj trudno.

fasola_biala

Z tego zaraz będzie pasta fasolowa!

Największe wyzwanie

To uzależnienie od domowego chleba. Nie mam szans kupować regularnie takiego pieczywa, jakie wolno mi jeść (orkiszowe, na orkiszowym zakwasie, bez drożdży, z konkretnymi ziarnami). I tak dla urozmaicenia włączyłam samopszę. Pszenica dopiero w czwartej fazie (ech, te dobre makarony i spaghetti mojego męża!).

Trudno też w kółko jeść to samo. Na szczęście trzecia faza oznacza m.in. soczewicę i kurczaka. I orzechy nerkowca, które kocham najbardziej na świecie.

Odkrycie po latach

Pestki dyni! Choć moi chłopcy z dynią są na bakier, ja konsumuję pestki i cieszę się jak dziecko.

Od lat nie jadłam też białej fasoli.

Efekty diety – co widać?

Przede wszystkim pryszcze. Organizm wywala z siebie śmieci za pomocą pryszczy – na zdrowie. Jakoś przeżyję. Szkoda, że są z serii bolesnych i akurat lubią pojawiać się na twarzy. Ratuję się maseczkami z żółtej glinki Illite.

Bardzo pogorszyło się nawilżenie mojej skóry, przede wszystkim twarzy i rąk. To oczywiście może być związane z porą roku.

Znowu schudłam, ale to chwilowe – po prostu muszę wypracować sycące posiłki.

Efekty – co słychać?

Wszystko gra i tańczy, mogłabym odpowiedzieć. Po chwilowym kryzysie (ból głowy, senność, straszny katar, zapalenie spojówek) i mimo nieustannego głodu czuję się znakomicie. Pamiętam, jak w trakcie poprzedniej detoksykacji cierpiałam tydzień, a potem po prostu było coraz lepiej. Chociaż kilka dni temu odstawiłam kawę (dieta przeciwmigrenowa), jestem ciągle niewyspana (wiadomo, roczne dziecko na cycu) i zawalona robotą (redaktorską, korektorską oraz organizacyjną – Trzeci Bielański Jarmark Rodzinny), uważam, że moja kondycja jest naprawdę niezła. Może to tylko adrenalina mnie napędza, bo spoczywa na mnie duża odpowiedzialność za organizację wydarzenia, a może efekt diety wyciszającej mój układ odpornościowy, który wreszcie nie musi zwalczać niepożądanych reakcji dietozależnych?

Odstępstwa

Tak naprawdę poczyniłam tylko jedno „wykroczenie”. Oliwki z fazy czwartej włączyłam wczoraj, ponieważ od początku mogę spożywać oliwę z oliwek. Stosuję też syrop z agawy, a to dlatego, że moje batony bez karobu są dla mnie trochę za smutne. Skoro jednak mogę jeść inulinę (patrz niżej), to syrop z agawy uważam za rozgrzeszony.

Wspomaganie

Za radą dietetyczki wspomagam się trzema produktami:

  • tranem firmy Kirkman (drogi, ale podobno najlepszy – bez żadnych domieszek ani śladowych ilości np. alergenów); chodzi o kwasy omega-3,
  • olejem z ogórecznika (także jest drogi, pomaga na cerę); zawiera kwasy GLA,
  • inuliną (naturalny prebiotyk z agawy); przeczysza, więc dawkuję ostrożnie.

Nie lubię suplementów diety, ale te akurat są zbliżone do naturalnych źródeł witamin i innych potrzebnych związków.

tran_olej_inulina

Przede mną zakup wspomagania ogólnego dla karmiących oraz chelatu cynku. Chwilowo po prostu nie miałam kasy.

Za mniej więcej tydzień przejście na wyższy poziom. Mam nadzieję, że będę się czuła jeszcze lepiej!

Przeczytaj także: Test MRT – podsumowanie

30 X2013

Do diety gotowa – start!

by joanna

Choć minął już tydzień od rozmowy z dietetykiem na temat mojej diety, jej wdrożenie właśnie się zaczyna. Poprzednie doświadczenie podjęciem takiego wyzwania, jakim jest wyeliminowanie pewnych produktów spożywczych i wprowadzenie nowych, dało mi sporą wiedzę, jak przeprowadzić rewolucję w odżywianiu. Już wiem, że:

  • nie da się tego zrobić z dnia na dzień: trzeba się oswoić ze zmianami, zjeść zapasy z lodówki, zrobić nowe zakupy, przeczytać na spokojnie zalecenia,
  • trzeba poinformować bliskich o zmianie sposobu odżywiania (aby motywowali i nie kusili niezdrowymi produktami),
  • należy potraktować zmianę serio, przestrzegać zaleceń tyle czasu, ile czasu zajmie nam wdrożenie się do nowego stylu odżywiania; myślę, że potem wcale nie będziemy chcieli rezygnować z osiągniętej poprawy,
  • trzeba przygotować się na robienie zapasów, żeby mieć w domu zawsze bazę na kilka posiłków, zwłaszcza w momentach kryzysowych (napady głodu),
  • pewne sprawy okażą się trudne, ale tylko na początku; opanowanie nowych zasad odżywiania jest łatwiejsze, kiedy na początku będziemy ściśle się do nich stosować,
  • najtrudniejsze może okazać się żywienie poza domem; trzeba przyzwyczaić się do gotowania w domu potraw od zera, noszenia ze sobą własnego pożywienia oraz gotowania na wyjazdach; restauracje i stołówki raczej omijamy, często konieczne okazuje się pieczenie własnego chleba i zrezygnowanie z innych gotowych produktów,
  • zmiana odżywiania nie powinna być motywowana chęcią zrzucenia kilogramów – dlatego odrzucamy precz wszelkie tabele z kaloriami, jemy tyle, ile chcemy – ważne, CO jemy i pijemy (dużo wody np. z cytryną).

Da się!

Zmianę naszego menu zaczęłam w lutym tego roku (pierwszy wpis na blogu!) razem z J., po wykonaniu u niego testu na opóźnione alergie pokarmowe.

To było wyzwanie – luty nie jest miesiącem najbardziej różnorodnej oferty świeżych i lokalnych produktów. A akurat te najbardziej oczywiste (np. jabłka, buraki) odpadły nam z diety! Okazało się zresztą, że ja i mój starszy syn mamy momentami zbliżone wyniki testu MRT (jabłko, kiwi, burak, wysoka pozycja melona). Wynik J.:

mrt_j_1

Dla porównania mój wynik owocowo-warzywny:

mrt_JB_1

Program LEAP (Lifestyle, Eating And Performance) opiera się między innymi na zmianie nawyków żywieniowych pod okiem dietetyka. Nowy sposób odżywiania wprowadza się przez 27 dni – zaczynając od posiłków z produktów, które wyszły w teście najniżej (i tylko z tych produktów). Przy czym sam test, jak już pisałam, nie daje pełnej odpowiedzi. Na przykład mój wynik, w którym kwas benzoesowy jest wysoce reaktywny (u J. było to samo), eliminuje z mojej diety ciemne owoce, takie jak śliwki, maliny, jagody – przynajmniej na razie. Benzoesan znajduje się także w herbacie, a więc – mogę pić mało i słabą (choć w wyniku herbata wyszła OK).

mrt_ja_2

Jak widać, na żółto wyszło czerwone mięso, żyto, kukurydza oraz m.in. czosnek. Tuż pod czosnkiem znajduje się pieprz – ze względu na moje bóle stawów mam go odstawić (mogę zastąpić pieprzem seczuańskim).

Ważna jest fenyloetyloamina, podejrzana jako sprawca moich bólów głowy. Podobnie wszystkie produkty, które były poddane fermentacji. Niestety, zakwas chlebowy także jest sfermentowany… Ale ważniejsze tu są drożdże piekarskie:

mrt_ja_3

27 dni, 5 faz

Zwykle program wprowadzenia diety opiera się na pięciu częściach – każda faza to wprowadzanie kolejnych produktów. W wypadku dzieci (takich jak J.) włącza się od razu pokarmy z dwóch pierwszych faz, a dietetyk decyduje dodatkowo, co jeszcze można jeść od razu. Ja, jako matka karmiąca, mogę już jeść całkiem dużo. Poniżej mój indywidualnie zaplanowany rozkład włączania pokarmów:

Faza 1 i 2:

  • sola,
  • sum (niebadany, ale sprawdzony w praktyce – nie szkodzi),
  • dorsz,
  • krab (marzę o krabie, hehe),
  • makrela,
  • indyk,
  • jajko,
  • karp,
  • soja,
  • tuńczyk (nie za dużo ze względu na metale ciężkie),
  • baranina/jagnięcina,
  • królik,
  • kasza jaglana,
  • słodki ziemniak,
  • ryż,
  • owies,
  • orkisz,
  • ziemniak (solanina, która występuje w bakłażanie – obserwować!),
  • gryka,
  • kapusta,
  • dynia (pestki!),
  • kabaczek,
  • papryka (każda – ale uwaga, psiankowate – może być powiązana z bakłażanem),
  • pieczarki (ostrożnie),
  • sałata,
  • fasola jaś,
  • kalafior,
  • pomidor (psiankowate),
  • szparagi (to sobie poczekam na nie!),
  • groszek zielony,
  • cieciorka,
  • por,
  • cebula,
  • fasolka szparagowa,
  • brokuły,
  • cukinia,
  • marchew,
  • seler,
  • pietruszka,
  • gruszka (skreślam, związana z jabłkami),
  • figa,
  • awokado,
  • brzoskwinia,
  • cytryna,
  • grejpfrut,
  • morela,
  • papaja,
  • melon,
  • ananas,
  • truskawki,
  • pomarańcza,
  • herbata (słaba),
  • kawa (mało),
  • masło klarowane,
  • migdały,
  • orzechy laskowe (wyłączam, bo karmię),
  • soja (jak wyżej),
  • sezam,
  • ziele angielskie,
  • bazylia,
  • liść laurowy,
  • orzech kokosowy,
  • miód (wyłączam, nie lubię i nie jem cukru),
  • cukier buraczany i trzcinowy (jw.),
  • mięta,
  • koper,
  • musztarda,
  • sezam,
  • wanilia,
  • imbir,
  • kurkuma,
  • oregano.

Faza 3 (od 13. dnia):

  • śledź,
  • kurczak,
  • soczewica,
  • kakao,
  • orzechy nerkowca,
  • słonecznik.

Faza 4 (od 18. dnia):

  • pstrąg,
  • małż (już pędzę jeść małże!),
  • homar (jw.),
  • jęczmień,
  • pszenica,
  • ogórek,
  • oliwki,
  • banan,
  • mango,
  • pistacja.

Faza 5 (od 23. dnia):

  • krewetki,
  • fasola czerwona,
  • kaczka.

Moje dywagacje na temat przejścia na weganizm chwilowo zostają zawieszone: fakt, że szkodzi mi czerwone mięso, wcale mnie nie zmartwił, ale póki nastawiam się na oczyszczenie organizmu z toksyn, nie będę jeszcze bardziej ograniczać listy produktów. A w tej chwili bezwzględnie zakazane są te pokarmy:

  • czarna jagoda, śliwka, żurawina, malina, wiśnia, cynamon, goździki – kwas benzoesowy (wyłączone na kilka miesięcy),
  • kiwi, arbuz, melon kantalupa, jabłka, winogrona,
  • żyto, kukurydza,
  • bakłażan (pokrewne: ziemniak, pomidor, papryka – zobaczymy…), szpinak,
  • orzech ziemny, orzech włoski,
  • wieprzowina, wołowina,
  • muszkatoł, mak, czosnek, pieprz czarny,
  • nabiał – wszystko, co z mleka,
  • drożdże mix (winne, piekarskie, piwne), sardynka, łosoś.

Niby niedużo, ale jak bardzo uprzykrza życie wyłączenie drożdży, przekonałam się już w lutym. Dopytanie o skład chleba i bułek spowodowało nasz rodzinny bojkot piekarenki koło domu (i wkrótce splajtowała… mam nadzieję, że nie przez nas, hehe). Zadawanie pytania wszędzie poza domem: a z czego to jest zrobione, czy na pewno nie ma drożdży? – nawet nam się znudziło. Znaleźliśmy idealny chleb na zakwasie, bez drożdży u ulepszaczy, blisko domu i… właśnie się okazało, że muszę przestać jeść żyto. Poszukiwany chleb pszenny/orkiszowy na zakwasie, bez drożdży, bez dodatków – ktokolwiek widział… Ponieważ w okolicy domu nie znalazłam jeszcze piekarni z taką ofertą, piekę sobie sama pieczywo orkiszowe, na zakwasie orkiszowym. Kto wie, może wychodzę na tym najlepiej?

chleb_orkiszowy

 

Dodatkowe zalecenia

Oprócz menu dostałam zalecenia, jak wzmocnić swój organizm (zostałam obejrzana pod kątem wchłaniania mikro- i makroelementów, mam podobno ich niedobór, zwłaszcza cynku). W dodatku jestem karmiąca, więc wszystko dobre oddaję S.

Na skórę (która już – prawdopodobnie pod wpływem uruchomienia detoksykacji – zaczyna wyglądać gorzej, wylazły pryszcze) powinnam brać coś, co dostarczy mi GLA – kwas gamma-linolenowy. Wybrałam olej z ogórecznika – pitny, ponieważ kapsułki zawierają żelatynę, a żelatyna zwykle jest robiona z wieprzowiny… Będziemy pić wszyscy.

Na wzmocnienie oraz dostarczenie kwasów omega-3, witaminy D3 (już jesień), A, E, DHA i EPA  – tran, dr Partyka poleciła firmę Kirkman – zamówiłam, zobaczymy, z czym to się je.

Na niedobory -witaminy dla karmiących + chelat cynku – (jeszcze nie zamówiłam).

Na wchłanianie – naturalny prebiotyk – inulina (węglowodany pozyskiwane z agawy), którą zaczęłam już stosować i musiałam odstawić. Strasznie mnie przeczyszcza. Może spróbuję z jakąś maleńką dawką.

Dr Partyka poleciła także mleko klaczy (J. też miał pić), ale trochę przeraża mnie jego cena. I w ogóle do mleka mam stosunek podejrzliwy. Może kiedyś się przełamię.

3, 2, 1… start!

Przede mną miesiąc obserwacji. Zaczynam od dziś. Większość rzeczy do jedzenia już mam, teraz muszę wymyślić jakąś fajną pastę do kanapek – z fasoli, mam już opracowane pasty z papryki oraz z soczewicy. Spodziewajcie się przepisów – nic tak nie motywuje do odkryć kulinarnych, jak ograniczenia w diecie!

03 V2013

Samopsza – lepsza pszenica

by joanna

Wpis zaktualizowany 28 listopada 2013 r.

Coraz więcej się mówi o szkodliwości glutenu, zwłaszcza gdy w grę wchodzą alergie czy problemy z jelitami (w dwóch słowach: gluten zakleja nam przewód pokarmowy, zaburza trawienie, gnije w kiszkach). Na szczęście Baranowscy nie mają celiakii, więc możemy jeść chleb. Dobrze jednak, aby chleb był dobry… No właśnie. Aby chleb był dobry, trzeba piec go samemu. (Prosty, uaktualniony przepis – na samym dole).

Odkryłam niedawno, że można obniżyć zawartość szkodliwego glutenu w chlebie, stosując odpowiednią, dobrą mąkę. I nie chodzi o mąkę bezglutenową, ale o mąkę ze zbóż uprawianych tysiące lat temu, potem zapomnianych. Dzięki temu, że zaczęto na nowo hodować te odmiany, mamy dostęp do zbóż w niemal czystej postaci – niemodyfikowanych przez człowieka. To ważne, ponieważ dzisiejsza pszenica nie przypomina tej, którą jadał człowiek pierwotny i na której kształtował się nasz układ pokarmowy.

Trzy najważniejsze odmiany pszenicy, którymi warto zastąpić białą mąkę pszenną, to: orkisz, płaskurka i samopsza. Orkisz już znamy, chleby orkiszowe można kupić w każdej piekarni (nie kupujcie, pieczcie własne, na zakwasie!). Płaskurkę i samopszę odkryłam dopiero co, ale niestety udało mi się kupić tylko samopszę (BioBabalscy).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na zdjęciu powyżej widać kłosy – od lewej: samopszy, orkiszu i płaskurki. Gołym okiem zauważymy, jak różne są to zboża, choć z jednej rodziny.

Zaskakująco dużo informacji na temat samopszy i płaskurki znalazłam w książce „Dieta bez pszenicy” Williama Davisa (wydawnictwo Bukowy Las, Warszawa 2013), po którą sięgnęłam w kryzysowym momencie: okazało się, że zwykła pszenica mi bardzo szkodzi.

Dieta bez pszenicy-okl.wst-500

Autor skupia się na udowodnieniu, że dzisiejsze zboże, znane pod nazwą pszenica, to w rzeczywistości szkodliwy efekt modyfikacji genetycznej tej trawy, którą naukowcy w ciągu kilkudziesięciu lat XX wieku zmienili z normalnego zboża w hiperwydajną roślinę. Tak wydajną, że pewnie uratowała od głodu miliony ludzi w krajach rozwijających się. Tylko że osiągnięcia w dziedzinie hybrydyzacji pszenicy (polegające na krzyżowaniu różnych gatunków traw) przebiegały bez kontroli wpływu nowych zbóż na organizmy ludzi i zwierząt.

współczesna pszenica, poddana genetycznym zmianom mającym ulepszyć setki, jeśli nie tysiące cech określanych przez geny, trafiła do światowych zasobów żywnościowych ludzkości bez stwierdzenia przez kogokolwiek, czy nadaje się do spożycia przez człowieka. (s. 44)

Do bezpieczniejszych odmian tego zboża William Davis zalicza te najstarsze odmiany, o prostym genotypie, takie jak orkisz, samopsza czy młodsza od niej płaskurka. Samopsza ma 14 chromosomów, płaskurka – 28 (powstała w wyniku skrzyżowania się samopszy z pewną dziką trawą). Z kolei płaskurka skrzyżowała się z inną trawą i tak powstała Triticum tauschii, przodkini dzisiejszej pszenicy. Miała 42 chromosomy, dzięki czemu możliwość jej modyfikacji była o wiele większa niż 14-chromosomowej samopszy.

Przez większą część tych dziesięciu tysięcy lat [odkąd człowiek zaczął jeść zboże – J.B.], kiedy pszenica zajmowała poczesne miejsce w jaskiniach, szałasach, chatkach z suszonej cegły i na stołach ludzi, zmiany w obrębie tego gatunku następowały stopniowo, aż to, co na początku było pszenicą samopszą, a potem płaskurką, w końcu stało się uprawianym gatunkiem Triticum aestivum. Pszenica z XVII wieku była pszenicą z XVIII wieku, która z kolei była prawie taka sama, jak pszenica z XIX i pierwszej połowy XX wieku. (…) Nawet wytrawne oko miałoby trudności z odróżnieniem pszenicy z początków XX wieku od jej poprzedniczek z wcześniejszych stuleci. (s. 30)

Różnice między pszenicą Natufijczyków [pierwotnego plemienia, koczującego w okolicach dzisiejszego Izraela ok. 8500 lat p.n.e.] a tym, co w XXI wieku nazywamy pszenicą, byłyby widoczne na pierwszy rzut oka. Pierwotna samopsza i płaskurka miały łuski, a ich ziarna mocno przylegały do łodygi. We współczesnej pszenicy ziarna są „nagie”, dzięki czemu łatwiej  oddzielają się od źdźbła. (…) Współczesna pszenica jest znacznie niższa. (s. 36)

O dzisiejszej pszenicy będę jeszcze pisać, ten wpis poświęcam właśnie tej najstarszej odmianie zboża.

samopsza_0

Samopsza, najpierw zbierana jako roślina dzika, była hodowana już 7 tysięcy lat temu, między innymi w Mezopotamii. Jej właściwości są tak cenne, że uważa się ją za roślinę prozdrowotną. Do najważniejszych zalet samopszy zaliczamy:

  • cenne aminokwasy, niewytwarzane przez człowieka: fenyloalaninę, tyrozynę, metioninę i izoleucynę, ważne dla prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego,
  • inny rodzaj glutenu, co można poznać choćby po innym zachowaniu się ciasta (ten gluten jest mniej rozciągliwy gorzej zatrzymuje wodę); obecne badania pozwalają przypuszczać, że ten gluten jest lepiej tolerowany przez osoby z celiakią, ponieważ gliadyny, których te osoby nie trawią, występujące w samopszy charakteryzują się niską toksycznością (źródło: artykuł Samopsza (Triticum monococcum L.) szansą rozwoju lokalnych producentów żywności dr inż. Elżbiety Suchowilskiej z Katedry Hodowli Roślin i Nasiennictwa, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie),
  • wysoka zawartość popiołu, a więc i makro-, i mikroelementów, takich jak magnez, żelazo, cynk, mangan,
  • zawartość karetonoidów (stąd żółty kolor).

Uprawa samopszy ozimej.

W smaku chleb z zawartością mąki z samopszy jest bardzo delikatny, niektórzy mówią o orzechowym posmaku.

Autor „Diety bez pszenicy”, któremu to zboże w dzisiejszej postaci bardzo szkodzi, przeprowadził na sobie eksperyment: zjadł chleb z samopszy, a następnego dnia – pszeniczny. Po pierwszej próbie nie zauważył żadnych niepokojących objawów (podczas obserwacji mierzył sobie cukier we krwi). Po zwykłym chlebie czuł się fatalnie przez półtorej doby, miał bardzo duży skok glukozy we krwi, nie mógł dobrze spać, czuł się otępiały i  cierpiał na biegunkę. Wierzę mu. Po odstawieniu pszenicy na kilka tygodni jej powrót do menu zaowocował fatalnym samopoczuciem i bólami brzucha. Samopsza takich sensacji nie powoduje.

Uwaga, przepis! Na mój prosty chleb orkiszowo-samopszowy.

Składniki:

  • 600 g mąki (na przykład 300 g samopszy, 300 g orkiszu), najlepiej typu 1850 lub 2000,
  • kilka łyżek zakwasu żytniego/orkiszowego,
  • 10 (lub mniej) łyżek płatków owsianych,
  • łyżka soli (można więcej, jeśli ktoś lubi),
  • ziarna np. słonecznika, siemienia lnianego – według uznania,
  • 450 ml wody.

Zakwas* przed użyciem wyjmuję z lodówki i czekam, aż się ociepli. Dokarmiam ekologiczną mąką typ 1850 lub 2000 i zostawiam w cieple na kilka godzin – często na cały dzień. Zakwas powinien trochę się burzyć, bąbelkować, urosnąć. Nie może być w nim ani śladu pleśni (pleśń oznacza, że zakwas jest do wyrzucenia, ponieważ zdrowy zakwas zwalcza pleśń dzięki pałeczkom kwasu mlekowego).

Mieszam łyżką wszystkie składniki w misce bardzo dokładnie, aż uzyskam gęste (ale nie za gęste) ciasto. Odstawiam w ciepłe miejsce pod ściereczką znów na kilka godzin. Ciasto powinno urosnąć. Wtedy mieszam jeszcze raz i przekładam do formy uprzednio posmarowanej oliwą i posypanej otrębami. Zawijam w ściereczkę i odstawiam w ciepłe miejsce na 2 do 3 godzin. Wszystko zależy od warunków, czasem chleb rośnie bardzo szybko, czasem trzeba poczekać. Z wierzchu posypuję ziarnami, na które akurat mam ochotę (sezam, dynia, słonecznik…).

Wkładam ciasto do piekarnika nagrzanego do 180°C na 45 minut.

Bywa, że po tym czasie chleb wymaga jeszcze 15 minut pieczenia. Można go też zostawić w już wyłączonym, nagrzanym piekarniku.

Smacznego!

Aha. Można mieszać mąki według uznania i gustu. Można też dodać do chleba ziarna itp., co kto lubi.

*Zakwas zrobicie sami: przepis tutaj.

Zdjęcia zbóż zamieściłam dzięki uprzejmości Pana Mieczysława Babalskiego, http://biobabalscy.pl/

15 III2013

MRT – co możemy jeść?

by joanna

Czeka nas niedługo ponowne spotkanie z dietetykiem, który prowadzi naszą dietę MRT. Co mu powiem?

  • J. miał silną reakcję alergiczną na gruszkę i mniejszą na grejpfruta. Poza tym była poprawa z jego uszami, tak jakby płyn trochę odpuścił (zasługa diety czy balonika otovent?), ale obawiam się, że po obecnej grypie znowu będzie taki sam problem. Skóra J. jest w nieco lepszym stanie, ale nie jest to gładka skórka niemowlaka. Poza tym oczyszczanie organizmu odbywa się również przez skórę, więc mogę się spodziewać raczej pogorszenia.
  • Ja z kolei schudłam 3 kilo. Nie jemy z J. cukru (ja także owoców, na razie), jemy bardzo mało białej mąki. Na szczęście tylko ja chudnę, a więc tylko ja miałam problem z niewłaściwą dietą? Może u dzieci to jest inaczej? W każdym razie jeśli schudnę jeszcze trochę, zacznę się niepokoić, bo przecież karmię, a podczas poprzedniej laktacji to raczej przybywało mi na wadze.
  • Ja biorę chlorellę i probiotyk, J. na razie sam probiotyk, bo mam wątpliwości, czy chlorella mu służyła.

Czekam na to, co usłyszę od dietetyka: wizytę mamy 26 marca. Poprzednia wizyta mocno mnie wykończyła psychicznie, musiałam w dwie godziny przyswoić tyle informacji, że zgłupiałam. Teraz wiem więcej, oczekiwania też mam większe. Przeczytałam już poradnik żywieniowy Janusa, czytam Słoneckiego i niedługo zreferuję. Moim zdaniem poradniki żywieniowe piszą ludzie nawiedzeni!!!! Co nie znaczy, że nie miewają racji.

co_z_tego_bedzie

Pomyślałam, że dla wygody napiszę, jak wygląda nasze ograniczenie dietetyczne. Wymienię wszystkie produkty, które są dozwolone, dzięki czemu o każdej porze dnia i nocy każdy będzie mógł tu zajrzeć i wiedzieć, czym nas uraczyć, hehe.

Białka (kolejność mniej więcej od najbezpieczniejszego):

  • indyk,
  • królik,
  • sola (ale ciężko dostać z pewnego źródła),
  • halibut, tuńczyk (jak z solą),
  • pstrąg,
  • kurczak,
  • wieprzowina,
  • karp,
  • baranina/jagnię,
  • soczewica.

Skrobie (jw.)

  • pszenica (zwłaszcza orkisz),
  • kukurydza,
  • kasza jaglana,
  • ryż (brązowy, basmati),
  • owies (płatki, otręby),
  • ziemniaki, mąka ziemniaczana,
  • żyto,
  • jęczmień.

Ze względu na obecność glutenu chcę ograniczyć pszenicę, żyto i jęczmień.

Warzywa

  • szparagi,
  • bakłażany,
  • pomidory,
  • groszek zielony,
  • cieciorka,
  • kalafior,
  • fasolka szparagowa,
  • kabaczek,
  • marchewka,
  • cebula (zwłaszcza czerwona jest dobra; szczypior),
  • por,
  • cukinia,
  • papryka – wszystkie kolory,
  • seler (z tym ostrożnie, bo ogólnie uczula),
  • sałata,
  • cykoria,
  • ogórek świeży,
  • kapusta każda – świeża,
  • szpinak,
  • brokuły.

Owoce (niektóre są mocno od czapy)

  • cytryna,
  • [żurawina, śliwka, wiśnia, czarna jagoda, czarna porzeczka – zawierają benzoesan sodu, drażniący śluzówkę jelita, więc ostrożnie albo wcale – myślę, że do lata poprawimy stan jelit i jednak będziemy je jeść],
  • melon Galia,
  • arbuz,
  • brzoskwinia,
  • [gruszka – okazała się bardzo uczulająca],
  • truskawki,
  • mango (okazało się niemożliwością dostać smaczne ekomango),
  • morela,
  • ananas (jeszcze nie próbowaliśmy, to w końcu cytrus),
  • [grejpfrut – J. zareagował uczuleniem],
  • oliwki,
  • papaja (hm),
  • pomarańcza (wolę na razie nie próbować),
  • winogrona/rodzynki,
  • awokado,
  • figi,
  • [banan – znam drania, powoduje ogromną reakcję w uszach J.],
  • melon kantalupa.

Nabiał
Całkowity zakaz nabiału (za jakiś czas spróbujemy z jogurtami, ale to już jak będziemy pewni, że jelita – forma znakomita).

Orzechy, nasiona, oleje

  • orzech włoski (J. go pokochał i nie jest uczulony),
  • nerkowiec (przed nami),
  • kukurydza,
  • orzech laskowy (no nie wiem),
  • oliwa z oliwek,
  • pistacje (przed nami),
  • [orzech ziemny – powoduje procesy gnilne w jelitach],
  • słonecznik, olej słonecznikowy,
  • sezam,
  • mak.

Przyprawy

  • bazylia,
  • czosnek,
  • musztarda (?),
  • imbir (ostrożnie),
  • kurkuma,
  • gałka muszkatołowa,
  • orzech kokosowy – wiórki, olej, mleczko,
  • wanilia,
  • pieprz,
  • koper,
  • koper włoski,
  • [cynamon – bo benzoesan],
  • ziele angielskie,
  • [cukier trzcinowy, miód, cukier buraczany],
  • sezam,
  • liście laurowe,
  • mak.

Zabronione (na razie?): nabiał krowi i kozi, drożdże, dorsz, makrela, łosoś, sardynka, migdały, jabłka, maliny, kiwi, kasza gryczana, żółcień pomarańczowa, kwas benzoesowy, pietruszka, buraki, dynia, czerwona fasola, soja, fasola jaś, migdały, jajka, kakao, oregano, mięta.

Te wytyczne traktuję jako poziom zero. Teraz pewnie zajmiemy się zmniejszeniem grzyba w kiszkach i odbudową ścian jelit. A miksturę Słoneckiego najpierw wypróbuję na mężu, ha.

02 III2013

Chlebek jaglany – dzieci go kochają!

by joanna

Jakiś czas temu, zainspirowana przepisem z bloga Smakoterapia, postanowiłam wprowadzić do naszej diety kaszę jaglaną, znaną ze swoich wspaniałych właściwości. Poleca się ją jako pokarm oczyszczający organizm z toksyn (zawiera antyoksydanty), a zarazem lekkostrawny, bezglutenowy i bogaty w witaminy. Jako jedyna kasza ma działanie odkwaszające nasz organizm (co jest ważne w wypadku np. mięsożerców). Do jej zalet należy także wspomaganie układu odpornościowego, usuwanie nadmiaru śluzów (np. podczas infekcji), rozgrzewanie organizmu, regeneracja błon śluzowych… Co ciekawe, jej indeks glikemiczny jest wysoki – 71.

Kasza jaglana tak po prostu jest moim zdaniem mdła i zupełnie nieciekawa, ale ponieważ ma tak dobre działanie, warto spróbować przemycić ją do codziennego menu.

chlebek_pomidorowy

 

Przepis na mój chlebek jaglany jest naprawdę prosty.

Składniki:

  • ekologiczna kasza jaglana – szklanka (odmierzona przed ugotowaniem), gotowana z odrobiną soli – mnie ugotowanie garnuszka kaszy zajmuje około 10 min plus czas na wchłonięcie reszty wody podczas stygnięcia,
  • ekologiczna pulpa pomidorowa – około 200-300 gramów,
  • kilka łyżek mąki kukurydzianej (z ryżową także się uda),
  • łyżka-dwie oliwy z oliwek,
  • suszona bazylia – według uznania,
  • sól – według uznania,
  • świeżo zmielony pieprz + kurkuma (nierozłączna para przypraw działających antynowotworowo).

Wszystko zmiksować, ewentualnie dodać zagęszczającej mąki lub rozrzedzającej pulpy – konsystencja powinna być jak ciasta na naleśniki lub gęstsza – wylać na płaską blachę do pieczenia wyłożoną papierem do pieczenia, posypać otrębami i wsadzić do piekarnika na 45 min w temperaturze 180 st. C. Placek powinien mieć grubość do 0,5 cm.

Mój starszy syn uwielbia te chlebki, zawsze szuka miejsc, gdzie „chrupie”.

Powyższy przepis można dowolnie modyfikować pod względem zawartości przypraw i warzyw – my możemy jeść pomidory, więc daję pomidory, ale próbowałam też z porem (wychodzi ostry) i marchewką. Czekam na Wasze opinie!

24 II2013

Ile kosztuje własny chleb?

by joanna

Dziś z samego rana upiekłam chleb – mój pierwszy chleb na zakwasie. Zakwas jeszcze był młody, więc ciasto słabo wyrosło, ale i tak jestem zadowolona z efektu. Na prośbę mojego męża podliczyłam, ile kosztuje wykonanie takiego chleba.

chleb_1

Najpierw to, co łatwo policzyć, czyli składniki:

  • 6 łyżek zakwasu (około 3 łyżki mąki i 3 łyżki wody),
  • 200 g ekologicznej mąki żytniej razowej typu 2000,
  • 200 g ekologicznej mąki orkiszowej razowej typ 2000,
  • 2 łyżki ekologicznych płatków owsianych,
  • 2 łyżki ekologicznych pestek słonecznika,
  • łyżka soli,
  • 300 ml wody,
  • minimalna ilość oliwy i otrębów do wysmarowania blachy (tego nie liczę).

Według Wikipedii łyżka stołowa to około 15 ml wody i 10 g mąki. Dla ułatwienia policzę wszystkie składniki według miary mąki i wody. Za zimną wodę płacimy 11,47 zł za metr sześcienny (1000 litrów).

  • Kilogram ekomąki orkiszowej razowej kosztował nas 11 zł (to bardzo droga mąka), a więc 200 g kosztuje 2,20 zł.
  • Kilogram ekomąki żytniej razowej kosztował nas 5 zł, więc 200 g kosztuje 1 zł.
  • Ekologiczne płatki owsiane – około 5 zł za 450 g, więc 2 łyżki (około 20 g) kosztują 23 gr.
  • Ekologiczne pestki słonecznika – 9 zł za 500 g, więc 2 łyżki (około 20 g) kosztują 36 gr.
  • 300 ml wody kosztuje niecały grosz.
  • Łyżka soli to pewnie 2-3 grosze.

Składniki ogółem 3,83 zł.

Teraz energia elektryczna:

  • 10 minut pracy robotem o mocy 800 W,
  • 1 godzina 15 minut pracy piekarnika o mocy 2000 W.

To ważne – im większy chleb, tym bardziej się opłaca go piec, bo energia robota i piekarnika zawsze jest taka sama. Ja upiekłam mały chlebek na próbę – około 450 gramów, następny będzie na pewno większy.

Za energię płacimy 66 groszy za kilowatogodzinę, więc w tym wypadku zapłaciliśmy około 1,50 zł za prąd. W sumie mój chlebek kosztował około 5,33 zł. Nie mam pewności, czy wszystko dobrze oszacowałam, ale myślę, że rząd wielkości jest zbliżony.

chleb_2

W piekarni za kilogram chleba pszenno-żytniego razowego na zakwasie, z płatkami owsianymi, bez ziaren, płacimy 4,96 zł (nie jest to chleb ekologiczny). Gdybym użyła mąki pszennej, a nie orkiszowej, chlebek na pewno by staniał, ale ja chciałam mieć najlepsze składniki.

Jeszcze pokrótce, jak wykonać chleb: połączyć wszystkie składniki (ja używam mieszadła w robocie), odstawić na 3,5 h w ciepłe miejsce. Następnie znowu zamieszać, przełożyć do formy i zostawić na noc w ciepłym miejscu, pod przykryciem. Rano nagrzać piekarnik na 200 stopni C i piec chleb przez godzinę.

Za przepis dziękuję stryjence T., cioci Agnieszce!

12 II2013

O dobrym chlebie

by joanna

Pieczenie chleba to kolejne wyzwanie, do którego się przymierzam. Na szczęście nie jesteśmy bezglutenowi, w przeciwnym wypadku byłby to dla nas koniec świata (wiem, wiem, że są ludzie, którzy żyją bez glutenu i… żyją). Chleb to podstawa – dlatego musi być wysokiej jakości, o czym bardzo łatwo zapominamy.

Dziś zakupy w zwykłej piekarni to wybór między złym a jeszcze gorszym. Białe pieczywo kusi zapachem, słodkie bułki aż się proszą o zjedzenie, drożdżówki i pączki ociekają lukrem… Nawet gdy wiemy, że biała mąka jest bezwartościowa, a wręcz szkodliwa (produkt rafinowany, wysoki indeks glikemiczny, brak witamin itd.), i tak trudno oprzeć się pokusie… 

Nie muszę chyba mówić (a może muszę?), że trzeba pytać i sprawdzać, jaki skład ma chleb. Czy zawiera cukier, drożdże, czy jest słodzony np. karmelem czy słodem jęczmiennym, czy zawiera mleko – gdy ktoś jest na diecie bezmlecznej, może nieświadomie spożywać nabiał w chlebie… Najzdrowszy chleb jest z mąki razowej żytniej, na zakwasie, bez ulepszaczy, drożdży, cukru i innych zupełnie zbędnych dodatków.

chleb_1

Dlatego zabieram się powoli za przepis Justyny:

Zakwas:

  • mąka żytnia razowa,
  • woda.

Zmieszać po 100 g mąki i wody (ja dałam mniej wody), odstawić na jeden dzień w ciepłe miejsce. następnego dnia, a także trzeciego i czwartego, dodawać po 50 g jednego i drugiego. Piątego dnia wsadzić do lodówki i odżywiać raz w tygodniu wodą i mąką.

Chleb:

  • 500 g mąki (żytniej razowej lub mieszanej, ekologicznej),
  • 300 ml wody (około, im więcej mąki razowej, tym więcej wody),
  • 6-8 łyżek zakwasu,
  • łyżka soli.

Zagnieść ciasto i odstawić je na kilka godzin. Można oczywiście dodać do ciasta pestki dyni czy słonecznika, według uznania.

Co do samego pieczenia, znalazłam różne porady, najpopularniejsze jest wstawienie chleba na blasze do nagrzanego piekarnika (250 st. C) na 15 min, potem należy przykręcić temperaturę do 230 st. C i piec jeszcze 25 min.

Czekam na Wasze przepisy!