20 III2013

Religia zastępcza według Charlotte Roche

by joanna

Tego uczono nas wszystkich w rodzinie, żeby oszczędzać wodę. Pochodzę z szalenie ekologicznej rodziny. Człowiek się nie kąpie ani nie bierze prysznicu codziennie, to marnotrawstwo wody, a do tego jeszcze niedobre dla skóry. Nauczono mnie, że powinnam myć codziennie odrobiną wody z mydłem tylko szybko zaśmierdujące się miejsca, czyli stopy, krok i pod pachami.

Charlotte Roche, Modlitwy waginy, wyd. Czarna Owca, Warszawa 2012

modlitwy_2

Kilka miesięcy temu przeczytałam tę książkę Roche i pośród najróżniejszych wrażeń związanych z lekturą chyba dwa szczególnie utkwiły mi w pamięci. Po pierwsze, bohaterka tkwi w groźnym konflikcie ze swoim ciałem, który próbuje boleśnie zagłuszyć nienaturalnymi zachowaniami, takimi jak zmuszanie się do odwiedzania z mężem burdeli. Po drugie, jest niezwykle skrupulatna jeśli chodzi o wypełnianie ekoprzykazań. Jej postawa proeko może budzić obrzydzenie, litość albo szacunek – jednak tryb życia bohaterki, jej spojrzenie na świat, rozjechana psychika stoją w jawnej sprzeczności z miłością do planety. Czy nie jest tak, że powinniśmy szanować naturę dlatego, że kochamy siebie i swoich bliskich?

Bo nawilżone chusteczki nie wchodzą w grę z powodów zdrowotnych i ekologicznych. Biologicznie rozkładają się, jeśli w ogóle, o wiele wolniej niż normalny papier i są tak naładowane chemią, że człowiek nie ma ochoty dopuszczać ich w pobliże centrum swego ciała.

Bohaterka Roche wie wszystko. Jaki papier toaletowy jest dobry dla środowiska i gdzie kupuje się ekologiczną kostkę rosołową bez glutaminianu sodu. Jej gorliwość jest niezwykła, tak zastanawiająca, że zaczęłam rozmyślać nad tym, czy to kwestia miejsca zamieszkania? Czy to jest tak, że Niemcy (Roche urodziła się w Anglii, ale wychowała w Niemczech) mają tak wszystko zorganizowane, że każdy od najmłodszych lat podporządkowuje się zasadom, w które prawdopodobnie święcie wierzy?

Staramy się myć jak najmniej, dla dobra środowiska naturalnego, naszej religii zastępczej. Czyli na przykład wkładamy bardzo, bardzo często tę samą, śmierdzącą piżamę. Pościel też zmieniamy możliwie jak najrzadziej. Przez to nasze sypialnie mają w sobie pod względem zapachu coś jaskiniowego. Zawsze myślę, że tak samo pachniało u neandertalczyków, ludzkim łojem. Tylko wtedy, kiedy stykamy się z obcymi ludźmi, na zewnątrz, zwracamy uwagę na to, by nie śmierdzieć, w domu wszystko jest podporządkowane środowisku naturalnemu.

Religia zastępcza? Brzmi intrygująco, ale mnie nie przekonuje. W wypadku bohaterki Roche to nie jest jakaś zastępcza religia, bo nie zastępuje religii, tylko nią jest. Całkowite oddanie, bezrefleksyjne stawianie na pierwszym miejscu środowiska naturalnego. Długo się zastanawiałam, ile w tej postawie jest czystego dziwactwa, którego przejawy widzimy w najróżniejszych sytuacjach z życia bohaterki, a ile imperatywu wynikającego z należenia do prekologicznej społeczności. Jednym słowem – ilu Niemców nie myje się codziennie i ma śmierdzące łóżko? Dla wyjaśnienia: nie widzę w tym nic złego, póki nie muszę tego wąchać. Mam jednak pewne podejrzenia, że w intencji autorki pasożyty, które bohaterka książki odkrywa u siebie, męża i córki, mogą mieć coś wspólnego z higieną.

Ta książka przypomniała mi inny tekst. W jednym z opowiadań Janusza Rudnickiego Polak mieszkający w Berlinie nie ma kontaktu z sąsiadami. Jeden jedyny raz odzywa się do niego Niemiec mieszkający obok, który widzi, że Polak wyrzuca do pojemnika na papier opakowanie po soku: Das ist kein Papier. Przełamał się, w sytuacji krytycznej, gdy sąsiad chciał popełnić grzech wobec natury… Więc może oni po prostu tak mają i trzeba się cieszyć, że wyrabiają ponad normę to, co Polacy ledwo ledwo zaczynają robić.

Może przeczytasz także:

3 Responses to “Religia zastępcza według Charlotte Roche”

  • Zaciekawił mnie opis tej książki. Przeczytam bez wątpienia… ale w wakacje na urlopie. Obiecuję :-)

  • Beata

    mnie też zaciekawił, chciałabym się dowiedzieć jak daleko jestem „w tyle” za panią Charlotte, jeśli chodzi o ekologię i poszanowanie środowiska naturalnego ;) a tak przy okazji pamiętam tę panią z niemieckiej stacji muzycznej, była dość ekscentryczna :D

  • Taki jaskrawy, przerysowany obraz człowieka ekologicznego może być ciekawą inspiracją. Z religiami jest tak, że ich wyznawcy mają różne motywacje do wyznawania ich zasad. W ekologii nie brakuje osób, które nie tyle chcą dbać o planetę na której są gośćmi, ale chcą np. dłużej i przyjemniej żyć. Gdzieś ostatnio czytałem wpis o żarówkach. Cały tekst odnosił się tylko do tego jak ta żarówka wpływa na wzrok biednego człowieka. Reszta się w ogóle nie liczy.
    Spotykam ludzi żyjących w zgodzie z naturą, ludzi o wysokim poziomie rozwoju duchowego, bardzo religijnych, z różnych religii, którzy nie mają pojęcia, że są religijni. I są też szczęśliwi.
    Paweł ostatnio pisze o…Chlorek Magnezu Sześciowodny, jakość farmaceutyczna, 200g, Better LandMy Profile

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge