Orzechy piorące cz. 2 – zmywarka

Odzyskawszy nieco sił po grypie, która dosłownie ścięła mnie z nóg, wracam i piszę. Dziś o sukcesie, jaki okazało się sięgnięcie po orzechy piorące do celów zmywarkowych. O orzechach już pisałam, o ekologicznych tabletkach do zmywania też, ale…

Dawno, dawno temu, kiedy kupiliśmy orzechy pierwszy raz, pomyślałam, że zastąpią mi wszystkie detergenty. Proszki i płyny do prania poszły w kąt, do trudniejszych plam używaliśmy mydła do prania Sodasan, do białych rzeczy dosypywaliśmy sody oczyszczonej, do każdego prania dodawaliśmy olejki eteryczne. I choć ubrania nie zawsze są idealnie wyprane z wszelkich śladów użycia, przeważały zawsze zalety – dla mnie ekologiczne, dla męża ekonomiczne. Kiedy pojawiły się u nas pieluchy wielorazowe, kupiłam do nich specjalny proszek, więc orzechy nie są już jedyne. Ponieważ jednak podobno pieluszki można jednak prać w saponinach, wkrótce spróbuję.

Od razu po kupieniu pierwszych orzechów zrobiłam z nich też wywar i używam go czasem do czyszczenia powierzchni np. w łazience. Jeśli sobie przypomnę przepis, to go tu umieszczę.

Zachwycona orzechami, dawno, dawno temu wsadziłam je do zmywarki i… chyba nie doczytałam do końca, jak się ich tam używa. Talerze były wysmarowane lepką brązową mazią, do tego nieumyte. No więc zarzuciłam zmywanie w zmywarce z orzechami na kilka lat.

orzechy_piorace_2

Wczoraj przypadkowo trafiłam na test orzechów w zmywarce. Aha – wszystko jasne. Orzechy (pięć) należy włożyć do woreczka, a nie wrzucać luzem do koszyczka… A do pojemnika na proszek/tabletkę należy wsypać dwie łyżeczki sody oczyszczonej (to akurat pamiętałam).

Już dwa zmywania puściłam w tak cudowny, ekologiczny sposób, że od razu czuję się zdrowiej. Wszystko się umyło normalnie i nie ma białego pyłu. Zobaczymy jednak, czy w wypadku gorszych zabrudzeń będę się wkurzać na dodatkową robotę.

Wkrótce przekonam się też, jak wywar z orzechów radzi sobie ze szkodnikami, ponieważ zostanę balkonowym hodowcą pomidora.

A tu trochę ciekawostek o saponinach, między innymi o tym, że w dużych ilościach zatruwają wodę i żyjące w niej ryby:

http://www.bialylis.pl/dopoczytania/artykuly/saponiny

 

Może przeczytasz także:

5xO. „Bike&Cook”, czyli sport, jedzenie, ograniczanie i oszczędzanie

Książka „Bike&Cook” Jagody Podkowskiej, Marty Kekusz i Tomasza Kołodziejczyka czekała na naszą recenzję ponad rok.

20 książek dla dzieci, które poruszą ich wrażliwość przyrodniczą

Za chwilę Dzień Dziecka i wspaniała okazja, aby obdarować najmłodszych dobrym książkami. A że nasza

Nate Blakeslee – „Wilczyca”

Biografie najsłynniejszych postaci nie mogą być pełne, gdy brakuje w nich opisu śmierci bohatera. Czytając

2 thoughts on “Orzechy piorące cz. 2 – zmywarka”

  1. W sumie nic dziwnego, że to szkodzi rybom, skoro można nim rozwalać szkodniki. Ale pytanie, czy wobec tego jest stuprocentowo bezpieczne do mycia naczyń (w tym dla niemowląt). Wiesz, jak to jest?

    1. Polecam ten artykuł, który linkuję. Saponiny są m.in. w herbacie i kawie, spożywasz je codziennie i nawet trudno oszacować, w jakiej ilości.
      Chyba jednak chodzi o ryby.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge