28 VIII2017

„Sekrety roślin i zwierząt w miejskiej dżungli” – recenzja

by joanna

„Sekrety roślin i zwierząt w miejskiej dżungli” Nathanaela Johnsona to lektura dla tych, którzy nie znoszą gołębi, brzydzą się ślimaków i gardzą wronami. A także dla tych, którzy kochają miejską przyrodę i chcą ją poznawać. Wreszcie i dla tych, którzy tej przyrody nie zauważają.

„Sekrety roślin i zwierząt w miejskiej dżungli”

„Sekrety roślin i zwierząt w miejskiej dżungli”

Choć Nathanael Johnson mieszka w San Francisco i ma do czynienia z nieco innym klimatem, otaczają go rośliny i zwierzęta podobne do tych z europejskich miast. Dzięki swojej córce zaczął odkrywać miejską florę i faunę, co zaowocowało książką, w której dzieli się swoimi spostrzeżeniami. Johnson zasięga też rady specjalistów od danego gatunku, dzięki czemu otrzymujemy nieco głębszą wiedzę w poruszanych tematach. A pytań, które zadaje autor, jest bez liku.

Gołębie i wrony

Dwa – dla mnie – najciekawsze rozdziały książki dotyczą miejskich ptaków, które widzimy na co dzień również w polskich miastach. (Najmniej pociągające okazały się dla mnie mrówki).

Johnson próbuje przekonać siebie i czytelników, że gołębie zasługują na większy szacunek, niż go otrzymują, ale mam wrażenie, że idzie mu to jak po grudzie. Nie chcę zdradzać za wielu szczegółów (zwłaszcza że nie pozostawią Was obojętnymi), jednak autor nie przekonał ani siebie, ani mnie do tych ptaków.

Co innego krukowate. Mój podziw dla wron tylko wzrósł po przeczytaniu rozdziału o nich. Obserwowanie tych mądrych ptaków może zamienić się w sytuację, gdy to my zaczynamy być obserwowani. Wrony są jeszcze mądrzejsze niż myślimy, w dodatku lubią być przekorne i same sprawdzać, co zrobi człowiek, gdy go nabiorą.

„Sekrety roślin i zwierząt w miejskiej dżungli”

„Sekrety roślin i zwierząt w miejskiej dżungli”

Człowiek i natura

Co i rusz autor daje nam sygnały, że natura w mieście jest obecna i ma się całkiem dobrze. Przy odrobinie cierpliwości możemy nawet stać się miejskimi botanikami i znaleźć całkiem różnorodne źródła pożywienia roślinnego w postaci chwastów. Co oczywiście wymaga także pewnej ostrożności. Warto swoje poszukiwania zacząć  towarzystwie kogoś obeznanego z roślinami. To dotyczy również owoców drzew, niektórych zupełnie nieoczywistych, jak miłorząb japoński.

„Sekrety roślin i zwierząt w miejskiej dżungli”

„Sekrety roślin i zwierząt w miejskiej dżungli”

Tajemnice mikroświata

Co mają nam do powiedzenia mrówki czy ślimaki? Niektóre tajemnice – a może większość – tych mikrostworzeń wciąż są do odkrycia. Okazuje się, że o mrówkach wiemy wciąż mało, a co najlepsze, umiemy rozpoznawać tylko część gatunków. Obserwacja zwierząt żyjących blisko ziemi uczy cierpliwości, a jeśli robimy to razem z dziećmi, spostrzegawczość najmłodszych może nas wprawić w zdumienie.

„Sekrety roślin i zwierząt w miejskiej dżungli”

„Sekrety roślin i zwierząt w miejskiej dżungli”

Spodobał mi się minimalizm, jaki przyświeca lekturze. Autor zachęca do kupienia dużego szkła powiększającego jako głównego wyposażenia badacza mikroświata, natomiast do obserwacji ptaków przyda się lornetka. I to w zasadzie wszystko, czego nam trzeba do badania przyrody. W identyfikacji pomoże nam internet i przewodniki, które można wypożyczyć.

Zachęcam do sięgnięcia po „Sekrety roślin i zwierząt w miejskiej dżungli”, choć uprzedzam, że jest to książka napisana przez amatora i dla amatorów. Czyta się ją z przyjemnością i niejednokrotnie rozbawieniem (choć nie brak fragmentów nieco obrzydliwych). Polecam!

„Sekrety roślin i zwierząt w miejskiej dżungli”

Nathanaej JohnsonWydawnictwo Vivante, Białystok 2017

Cena okładkowa 39,90 zł, na stronie wydawnictwa 25,90 zł

14 IX2016

Bożena Kropka – „Co mi dolega?” – recenzja

by joanna

Druga książka dietetyczki Bożeny Kropki jest lekturą, którą czytelnicy „Pokonaj alergię” mogą potraktować jako swego rodzaju uporządkowanie wiedzy upakowanej w poprzednim, bardzo obszernym dziele autorki (tu nasza recenzja). Z kolei osoby, którzy z Bożeną Kropką zetkną się pierwszy raz, pewnie z ciekawości sięgną po poprzednią publikację.

co_mi_dolega_0

Autorka robi przegląd zagadnień, które według niej stanowią najistotniejsze i najczęstsze zjawiska dietetyczno-zdrowotne i stawia tezę, że odżywianie oraz dbanie o jakość naszego otoczenia i dobre samopoczucie stanowią klucz do naszego zdrowia. Przytacza też anegdoty ze swojego życia zawodowego i osobistego, jak zmiana sposobu odżywiania czasem radykalnie zmieniała życie chorego.

Czy z książki „Co mi dolega?” rzeczywiście możemy dowiedzieć się, dlaczego czujemy się źle? Wbrew tytułowi chyba nie to jest intencją autorki, żeby szukać u siebie choroby. Książka jest przewodnikiem po zagadnieniach związanych ze zdrowym odżywianiem oraz zaburzeniami funkcjonowania organizmu. (więcej…)

18 VIII2016

„Księga małego alergika” – recenzja

by joanna

Nazwisko Sears niemal automatycznie kojarzy się z zagadnieniem rodzicielstwa bliskości i serią książek poświęconą temu zagadnieniu (pisałam o „Księdze rodzicielstwa bliskości”). Tym razem rodzina Searsów, a konkretnie ojciec i syn, uznani pediatrzy, podjęli temat alergii. Kto spodziewał się książki podobnej do pozostałem biblioteki Searsów, może być zaskoczony: to przede wszystkim kompendium bardzo konkretnej wiedzy.

ksiega_malego_alergika_1

Autorzy starają się łączyć wodę z ogniem, czyli mówić o medycynie konwencjonalnej, ale jednocześnie podkreślać, jak bardzo można pomóc sobie za pomocą naturalnych środków, a także diety i stylu życia. Nie jest to książka tylko dla rodziców alergików – jestem pewna, że dorosły alergik, w tym astmatyk czy atopowiec, znajdzie tu wiele podpowiedzi, jak uczynić swoje życie znośniejszym. (więcej…)

25 V2016

„Mama Alergika Gotuje z Dziećmi” – bardzo osobista recenzja

by joanna

Do trzeciej (po „Mama Alergika Gotuje. Tradycyjnie” i „Mama Alergika Gotuje. Na wyjątkowe okazje„) książki MAG żywię szczególne uczucia, ponieważ pomogłam trochę autorce w redakcji i korekcie. Przeczytałam książkę „Mama Alergika Gotuje z Dziećmi” kilka razy… więc wiem na pewno: można ją kupić w ciemno!

okladka-miekka_MAG_z_Dziecmi

Katarzyna Jankowska, mama alergika, od kilku lat przeciera szlaki w polskim internecie dla rodziców dzieci wymagających specjalnej diety. Kasię i jej blog Mama Alergika Gotuje poznałam niedługo po tym, jak sama zaczęłam pisać na Organicznych. Okazało się, że mieszkamy blisko siebie, robimy zakupy dla naszych alergików w tych samych miejscach. Póki mieszkała w Warszawie, Kasia biegała po tych samych ścieżkach, po których ja śmigałam na rowerze. Miałam to szczęście, że mogłam poznać MAG osobiście i poczuć jej gigantyczną, zaraźliwą pozytywną energię. (więcej…)

16 XII2015

„Atelier Smaku. 108 potraw bezglutenowej kuchni wegańskiej” – recenzja

by joanna

Ktokolwiek próbował prowadzić kuchnię bez kilku podstawowych składników – takich jak gluten, mięso, jajka, nabiał – jednocześnie, ten wie, że wymaga to sporej ekwilibrystyki, pomysłowości i dobrych przepisów.

Atelier Smaku.

Atelier Smaku.

Atelier Smaku to duet kulinarno-modowy, który projektuje – smaki i ubrania. Jolę Słomę oraz Mirka Trymbulaka miałam okazję poznać już rok temu na Dniach Alergii, a w tym roku brałam nawet udział w ich warsztatach kulinarnych podczas DA 2015.

Gotuję z Atelier Smaku.

Gotuję z Atelier Smaku.

Jola i Mirek to nie tylko fantastyczni, ciepli ludzie, ale także autorzy znakomitych potraw. „108 potraw bezglutenowych kuchni wegańskiej” to ich kolejna książka, zbierająca przepisy, które można też oglądać na żywo na ich kanale YT. Tu obejrzycie setny odcinek ich kulinarnego serialu, z ruskimi pierogami ze skwarkami. Przepis na nie znajduje się również w książce.

„Atelier Smaku. 108 potraw bezglutenowej kuchni wegańskiej” to przepięknie i wygodnie wydana książka kucharska dla tych, którzy jedzą wegańsko i bezglutenowo. Przepisy są dla mnie ty, ciekawsze, że zawierają np. przyprawy, których nie znam (asafetyda), lub inne mniej oczywiste składniki (np. okara).

atelier_smaku_0

Sałatki i przystawki, zupy, dania główne, pieczywo, pasty i pasztety, desery, ciasta i ciastka oraz przetwory i napoje to działy, według których podzielono ponad setkę przepisów.

Książkę można wygodnie postawić w kuchni, otwartą na konkretnej stronie, i łatwo przeczytać listę składników i opis wykonania, a na końcu – zerknąć na zdjęcie, czy wyszło nam podobnie, jak Joli i Mirkowi. Każdy przepis opatrzony jest komentarzem w postaci liczby kalorii, ilości białka, tłuszczu oraz węglowodanów w potrawie.

atelier_smaku_1

Ze swojej strony mogłabym jedynie zasugerować większą czcionkę, bo podczas gotowania dobrze jest tylko rzucać okiem na przepis, a takie osoby jak ja (czyli w okularach) wolą mieć po prostu duże litery przed oczami.

atelier_smaku_2

W książce znajdziecie sporo przepisów w sam raz na święta – w wersji wegańskiej i bg (np. kutia z kaszy jaglanej). Niektóre receptury mogą wydawać się trudne (np. dobre bezglutenowe pieczywo jest moim zdaniem poważnym wyzwaniem). Bardzo spodobały mi się lniane grissini i sądzę, że przygotuję je przy najbliższej okazji. Pizza z topinamburem też zwróciła moją uwagę – czy takie połączenie ma szansę być naprawdę smaczne? Po warsztatach z Jolą i Mirkiem mam wrażenie, że ich przepisy muszą być zawsze dobre!

Na końcu książki znajdziemy przydatny słowniczek, gdzie pojawiają się te mniej znane składniki wraz z krótkim opisem.

Zachęcam Was do wspólnego gotowania z Atelier Smaku!

Książkę „Atelier Smaku. 108 potraw bezglutenowej kuchni wegańskiej” kupicie m.in. w Empikach. Cena – około 80 zł.

19 V2015

„Dania bez pszenicy w 30 minut (lub mniej)”

by joanna

Zasługą doktora Williama Davisa jest niewątpliwy sukces diety bezglutenowej. Niezależnie od tego, czy gluten nam akurat szkodzi, czy nie, światowa moda na unikanie go w diecie wyszła wielu osobom na dobre. (Choć nie były to akurat osoby zajmujące się uprawą pszenicy).

William Davis

William Davis

Jestem zwolenniczką tezy, że gluten nie jest nam do niczego potrzebny oprócz tego, że spełnia swoją funkcję zlepiającą tradycyjne dania. Uważam również, że kuchnia bez glutenu może być prosta, wręcz zaskakująco smacznie „prymitywna”, zwłaszcza gdy opiera się na kaszach bezglutenowych i warzywach, z dodatkiem mięsa i jaj (co oczywiście nie jest konieczne).

Najnowsza książka Davisa „Dania bez pszenicy w 30 minut (lub mniej)” jest kontynuacją „Kuchni bez pszenicy” i zawiera ponad 200 przepisów na szybkie posiłki bez glutenu (w „Kuchni…” było ich 150). Rządzi tu zasada ograniczonej ilości węglowodanów, a więc odpadają wszelkie mąki oparte na skrobi (kukurydziana, teff, ziemniaczana, z tapioki itp.). Zamiast tego autor proponuje mąki z nasion i orzechów, np. migdałów, ciecierzycy czy sezamu. Ponieważ te mąki dość trudno zamienić w jednolite ciasto, potrzebny jest jakiś łącznik – czasem jest to jajko, czasem siemię lniane.

dania__bez_pszenicy_1

Bezpszenny fast-food

200 pomysłów na posiłki bez glutenu to wystarczająco dużo, aby każdy, nawet alergik czy weganin, znalazł ciekawą propozycję dla siebie. Mnie spodobały się makarony z warzyw (cukinii, kabaczka), proste danie z pieczarek czy kotlety z jagnięciny z miętą. Te dania z pewnością wypróbuję w najbliższym czasie. Cenię proste rozwiązania, a ponieważ prawie wszystkie przepisy da się wykonać w ciągu pół godziny, większość receptur nie wymaga wiele zachodu (oprócz tych, do których konieczne są składniki przygotowane wcześniej, np. bulion).

Niektóre pomysły są moim zdaniem jednak bardzo odważne, na przykład masło truskawkowe… Może to amerykański gust?

dania__bez_pszenicy_2

 

Wątpliwości

Chyba najwięcej kontrowersji wzbudza pieczenie – a więc podgrzewanie do temperatury 180°C – nasion oleistych, które w postaci rozdrobnionej (mąk, mączek) o wiele łatwiej się utleniają, co ma znaczenie, gdy uprzytomnimy sobie obecność w nich cennych nienasyconych kwasów tłuszczowych (np. omega-3). Dlatego akurat pomysły na wypieki traktuję z dużym dystansem. Być może ktoś z czytelników będzie miał okazję porozmawiać z Davisem osobiście i spytać go o te mąki?

dania__bez_pszenicy_3

Zapytaj autora

22 maja 2015 roku będzie można spotkać się z Williamem Davisem w Warszawie, w Empiku Juniorze (ul. Marszałkowska 166/122), o godzinie 18. Po moderowanej rozmowie będzie czas na pytania i autografy. Informacje: https://www.facebook.com/events/1429713740669170/

23 maja o godzinie 15 w ramach Gluten Free Expo w Hotelu Gromada na Okęciu (ul. 17 Stycznia 32) William Davis będzie podpisywał książki w Sali Kryształ. Spotkanie współorganizuje Polskie Stowarzyszenie Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej To wydarzenie z okazji X Międzynarodowego Dnia Celiakii.

12 I2015

„Mama Alergika Gotuje. Tradycyjnie” – recenzja

by joanna

Mamy alergików wszelkiej maści dobrze wiedzą: musimy trzymać się razem, bo choć zjawisko nadwrażliwości pokarmowej staje się coraz powszechniejsze, to wciąż bardzo trudno znaleźć rzetelnie opracowane (i łatwo dostępne) informacje na temat alergii, nietolerancji, diety, profilaktyki itp.

Z własnego doświadczenia wiem, że znalezienie lekarza alergologa czy dietetyka, który będzie miał nie tylko dobre chęci, ale też doświadczenie i aktualną wiedzę, graniczy z cudem. W dodatku każdy przypadek alergii jest tak naprawdę indywidualny, dlatego nikt nie będzie lepszym lekarzem dla alergika niż jego najbliższy opiekun, który na co dzień obserwuje objawy, skutki leczenia czy błędów żywieniowych, szuka rozwiązań, czyta, pyta, a także… sprząta i gotuje.

"Mama Alergika Gotuje. Tradycyjnie"

„Mama Alergika Gotuje. Tradycyjnie”

Mama gotuje i ratuje

Katarzynę Jankowską uważam za wzór mamy alergika: jej dociekliwość oraz wieloletnie doświadczenie, codzienna walka o zdrowie syna, zmotywowały ją do założenia blogu (skąd ja to znam) ze sprawdzonymi przepisami bez alergenów. Ponad trzy lata pracy wśród sprzętów kuchennych, z aparatem fotograficznym w ręku, ponad 600 przepisów, a dodatkowo cenne rady dla alergików – to właśnie blog Mama Alergika Gotuje. Dzięki niemu wiele osób dowiedziało się, że kuchnia pozbawiona „podstawowych” składników może być zdrowsza, ciekawsza, urozmaicona, a przede wszystkim smaczna.

Myślę, że blog Kasi jest dla wielu rodziców bardzo silną motywacją, żeby nie załamywać się, gdy lekarz stanowczo zabroni podawania dziesięciu, dwudziestu, czasem trzydziestu składników pokarmowych. Mnie samej często było bardzo trudno zaakceptować fakt, że nasi synowie nie mogą jeść takich smacznych i przecież zdrowych rzeczy, jak kasza gryczana czy dynia, a moje pomysły na obiad kończyły się smętnym szuraniem widelcem po talerzu. Kolorowy blog MAG to miejsce, gdzie zawsze można znaleźć zachętę do kolejnej próby – to danie nie posmakowało, wybierz inne, jest tyle sposobów na nakarmienie alergika!

Od bloga do książki

„Mama Alergika Gotuje. Tradycyjnie” jest owocem wielu lat pracy Katarzyny – nie tylko spędzonych w kuchni, ale też w gabinetach lekarzy i dietetyków oraz na wszelakich konferencjach poświęconych atopowemu zapaleniu skóry czy nadwrażliwości pokarmowej. Dlatego w książce znajdziemy nie tylko przepisy – które są oczywiście głównym bohaterem – ale także praktyczny wstęp z poradami, jak przestawić się na gotowanie bez pewnych produktów, czym zastąpić tradycyjne składniki, takie jak np. jajko, oraz z jakich naturalnych źródeł czerpać np. magnez czy żelazo, gdy jest się na diecie eliminacyjnej.

"Mama Alergika Gotuje. Tradycyjnie"

„Mama Alergika Gotuje. Tradycyjnie”

Książka zawiera 100 przepisów, wszystkie dania zostały pięknie sfotografowane przez autorkę oraz skomentowane przez dietetyczkę pod kątem wartości odżywczych oraz sugerowanego wieku dziecka, od jakiego można podawać potrawę. Wśród receptur większość jest bezglutenowa, wegańska i bez cukru. Sama skusiłam się na wykonanie kilku potraw według przepisów Kasi (każdy dostosowałam do tego, co miałam w lodówce i tego, co możemy jeść).

golabki_2

Gołąbki z kaszą jaglaną wg przepisu MAG (indyk podmieniony na królika).

W przygotowaniu jest kolejna książka, z przepisami na specjalne okazje (np. święta).

Katarzyna Jankowska dla Organicznych

Kasiu, po przeczytaniu tylu Twoich przepisów, wymyślonych dla Twojej rodziny, muszę spytać o Twoje ulubione danie.

Moja ulubiona potrawa to sushi maki i najlepiej podane w mojej ulubionej knajpce Sushi Zushi. Danie jest lekkie, choć sycące, a urozmaicone przez to, że stale mieszam składniki w zależności od tego, na co mam ochotę. Takie maki przygotowują tam na życzenie. Maki z krewetką w tempurze smakują mi najbardziej, do tego wino śliwkowe z lodem.

Kasia Jankowska - MAG.

Kasia Jankowska – MAG.

Ponieważ mam w domu dwóch młodych alergików (i jednego starego), myślę sobie, że przy całej pracy, jaką wkładamy w przygotowywanie potraw, warto mieć pomoc i wychowywać synów na przyszłych samodzielnych kucharzy. Czy uczysz Konrada gotować?

Mam taką naturę (to po moim ojcu), że na co dzień przemycam dzieciom różne informacje, bo czuję, że kiedyś im się przydadzą. Kiedy gotuję, opowiadam synowi o ziołach, łączeniu składników, o ich wartościach, jakieś ciekawostki. Czasem wydaje mi się, że go to nie interesuje, że nudzi. Okazuje się jednak, że doskonale pamięta to co mówiłam, więc wierzę, że nauka nie idzie w las.

Na szczęście Konrad chętnie spędza czas w kuchni. Wiele potraw przygotował już samodzielnie. Świetnie wyczuwa smaki, nie da się go już oszukać. Oglądanie i czytanie książek kulinarnych to jedna z jego ulubionych rozrywek, ale zawsze ze mną. On wskazuje, jakie danie chciałby zjeść, a ja zastanawiam się, co w nim zamienić, żeby dostosować do jego diety. Ostatnim zaskoczeniem dla mnie jest to, że on sam już potrafi wskazać mi zamienniki właściwe dla siebie i takie, które nie zmieniłyby smaku dania.

Jest też moim kompanem do oglądania programów kulinarnych. Oboje jemy oczami i zawsze po takiej sesji telewizyjnej powstaje u nas nowe danie. Uważam, że sam powinien umieć zadbać o swoją dietę. Dlatego pozwalam mu na samodzielne dobieranie składników, szykowanie prostych posiłków.

To takie prywatne wyznanie, ale odkąd na blogu zebrałam tyle przepisów odpowiednich dla niego i do tego jeszcze wydałam książkę, jestem spokojniejsza o niego. Wiecznie żyć nie będę, a ułatwię mu życie w przyszłości.

Konrad namiętnie ogląda na YouTubie filmiki o gotowaniu, potem mi je pokazuje i od razu chciałby przygotować takie potrawy. Niestety często to są dania z różnych kuchni świata, np. meksykańskiej z dużą ilością przypraw i ostre w smaku, więc nie zawsze mogę mu je przygotować. Dzięki Konradowi w drugiej książce pojawią się przepisy na Zdrowy Domowy Fast Food.

Mama Alergika, http://www.mamaalergikagotuje.pl/

Mama Alergika, http://www.mamaalergikagotuje.pl/

Wiemy, że niebawem pojawi się Twoja druga książka. Czy myślisz już o kolejnej? Chętnie znalazłabym w niej porady dla podróżujących alergików…

Na razie skupiam się na pracy nad drugą książką. Będzie w niej wiele wypieków, kosztują mnie dużo pracy. Mam już pomysł na kolejne książki i zbieram do nich materiał. Jedna z nich będzie poniekąd związana z podróżami, ale jeszcze za wcześnie, aby o tym mówić…

Dziękuję za rozmowę!

„Mama Alergika Gotuje. Tradycyjnie”, Warszawa 2014, cena: miękka okładka: 24,99 zł, twarda okładka: 34,99 zł

16 XI2014

„Kuchnia polska bez pszenicy” – recenzja

by joanna

Kiedy zaczynałam próbę prowadzenia kuchni bezglutenowej dla siebie i dzieci, nie sądziłam, że może być tak ciężko (przeczytaj: Trzy tygodnie bez glutenu i…). Posiłki dla mnie samej to jedno – mogę jeść kaszę jaglaną zamiast pieczywa na kilka sposobów i będę syta i zadowolona. Gotowanie dla dzieci, które są uczulone na kilka bardzo podstawowych produktów, to drugie. Dlatego z ogromną nadzieją sięgnęłam po książkę „Kuchnia polska bez pszenicy” (wyd. Bukowy Las, 2014)– swego rodzaju kontynuację amerykańskich publikacji Williama Davisa „Dieta bez pszenicy” i „Kuchnia bez pszenicy”.

Kuchnia polska bez pszenicy0

O autorkach

Marta Szloser to kulinarna blogerka, prowadzi stronę www.nakuchennymprogu.pl (przepisy) i www.kulinarnaczytelnia.pl (recenzje książek kulinarnych i nie tylko). Jest po kursie dietetyki, jednak poszukuje własnej drogi do zdrowej kuchni: bez cukru, glutenu, mięsa, krowiego mleka… Jej wkład w książkę to większość zamieszczonych przepisów.

Wanda Gąsiorowska prowadzi blog www.kulinarnaczytelnia.pl, gdzie zamieszcza informacje na temat żywności, w tym sporo przydatnych wskazówek, jak i co kupować, gdy na półkach sklepowych znajdziemy głównie produkty wysoko przetworzone. Jest ovo-wegetarianką. W „Kuchni polskiej bez pszenicy” napisała (w większości) część teoretyczną.

Teoria

Książka (podobnie jak „Kuchnia bez pszenicy”) rozpoczyna się obszernym wstępem, gdzie autorki zamieszczają przydatne wskazówki dotyczące prowadzenia kuchni bezglutenowej. Co ciekawe, w odróżnieniu od Davisa, nie piszą wiele na temat samej diety. Przyjmują, że czytelnicy wybrali taki rodzaj odżywiania z własnych, przemyślanych powodów i nie trzeba ich już do niczego przekonywać. W kilku rozdziałach skupiają się na praktycznej stronie zagadnienia – co kupować, czego unikać, dlaczego nie warto używać cukru oraz gotowych produktów bezglutenowych. Polecają konkretne marki i produkty, choć zaznaczają, że etykiety trzeba czytać zawsze.

Część wstępną przeczytałam z poczuciem, że większość informacji znam z praktyki i z większością się zgadzam. Pierwsze rozdziały są bardzo ważne pod względem przygotowania kuchni do zmiany diety – tak, aby mieć pod ręką najważniejsze produkty i urządzenia, pozwalające swobodnie korzystać z przepisów.

Jednak opanowanie teorii to za mało – wiem to z doświadczenia.

Praktyka

Ponad 300 przepisów to naprawdę dużo, aby każdy znalazł coś dla siebie. Pytanie – jak dużo znajdziesz właśnie ty. Mnie i mojej rodzinie potrzebne są receptury na posiłki, które łatwo przyrządzić, które można zrobić na zapas, które łatwo się przenosi w pojemnikach i odgrzewa. Posiłki proste, smaczne, sycące i atrakcyjne dla dzieci. Zarazem takie, w których mogę łatwo zastąpić składniki z listy zakazanej innym składnikiem – dozwolonym.

Niestety, większość przepisów jest nie dla nas. Gdyby gluten był jedynym ograniczeniem, z pewnością eksperymentowałabym z chlebkami, bułkami, ciasteczkami i innymi zamiennikami chleba. Największą przeszkodą jest u nas alergia starszego syna na grykę, a mąka z kaszy gryczanej jest chyba najczęściej wymienianym składnikiem w tej książce. Wiele przepisów zawiera długą listę potrzebnych produktów, czasem po dwa, trzy takie, których nie mogę użyć. Jajka, produkty mleczne, drożdże, ryby, banan, jabłko, dynia i wiele, wiele innych ograniczeń sprawiają, że przepisy z „Kuchni polskiej bez pszenicy” korzystam jako ze źródła natchnienia do kolejnych eksperymentów kulinarnych. To niestety nie jest książka dla alergików z wieloma ograniczeniami, ale sama pomysłowość – wręcz majstersztyk potraw zachęca do własnych eksperymentów.

masloorzechowe

Masło orzechowe bez kakao i mleka.

Podsumowując…

Autorki napisały tę książkę z myślą o polskim czytelniku, który nie wyobraża sobie kuchni bez ziemniaków, pierogów, klusek, kopytek itp. Potrawy bez glutenu mogą być „normalne” – przekonują Marta Szloser i Wanda Gąsiorowska – w dodatku zdrowe, pożywne i smaczne. Od siebie dodam: pracochłonne, często drogie i czasem skomplikowane. Niektóre potrawy są dla mnie przekombinowane (np. mieszanki kilku mąk, aby rezultat przypominał normalne ciasto), wolę proste jedzenie. Najwartościowszą częścią książki był dla mnie ostatni rozdział „Przepisy podstawowe i dodatki”, gdzie właśnie znalazły się takie zupełnie proste wskazówki, jak zrobić mleko ryżowe czy masło orzechowe (zrobiłam właśnie swoją wersję masła orzechowo-czekoladowego á la Nutella, które jest bez czekolady i bez mleka…).

Książkę polecam jako naprawdę wartościowe źródło wiedzy i przepisów dla osób zaczynających przygodę z dietą bezglutenową oraz dla tych, którzy od dawna skazani na dietę mają już dość gotowców ze sklepu. Gotowanie to ogromna przygoda, nie warto z niej rezygnować. Byle z dobrym przewodnikiem!

Spotkanie z autorkami

Podczas Dni Alergii i Nietolerancji Pokarmowej w Warszawie 22 i 23 listopada 2014 r. (w sobotę od 16:00) będzie można spotkać się z autorkami książki (stoisko A-42). Na pewno skorzystam z okazji i poproszę o autograf.

22 X2014

Bożena Kropka „Pokonaj alergię”

by joanna

Książka Bożeny Kropki to opasły tom (ponad 400 stron) poświęcony zwalczaniu alergii, opisujący autorską metodę sześciu kroków, która „likwiduje objawy alergii oraz zatrzymuje proces autoagresji”. W przeciwieństwie do dwóch poprzednich książek, które polecałam alergikom, ta jest napisana przez dietetyczkę, a nie alergologa. To w moim mniemaniu ma swoje zalety w postaci innego spojrzenia na alergie, natomiast dużą wadą jest brak informacji na temat standardowego leczenia współcześnie stosowanego przez lekarzy.

Zobacz także:

Książkę można kupić przez stronę wydawnictwa Rodzina, kosztuje 69 zł plus wysyłka (w sumie 78,50 zł).

pokonaj_alergie

O autorce

Bożena Kropka jest dietetyczką i promotorką zdrowia, która z powodów osobistych zajęła się tematem diety bezglutenowej. Na swojej stronie WWW pisze o tym, jak nieświadomie żyła z celiakią i o tym, że dowiedziała się o niej z testów wykonanych dość późno. Dzięki własnym poszukiwaniom informacji opracowała program „Sześć kroków wyjścia z alergii”. Pracuje z dziećmi cierpiącymi na choroby z autoagresji, prowadzi warsztaty z zakresu odżywiania, gotowania i walki z alergią na podstawie jej programu.

„Pokonaj alergię”

Tytuł książki jest niezwykle zachęcający – sugeruje, że od naszych starań może zależeć skuteczne rozprawienie się z alergią. Wiele osób, które cierpią na zaburzenia ze strony układu odpornościowego, z nadzieją sięgnie po to wydawnictwo. Sama kupiłam tę w końcu nietanią książkę, zachęcona przez czytelniczkę bloga, której program B. Kropki bardzo pomógł.

Lektura zachęciła mnie do wypróbowania opisywanej metody (o czym pisałam tu: Pierwszy tydzień bez glutenuDrugi tydzień bez glutenu i Trzeci tydzień bez glutenu) i którą musiałam zawiesić (o czym piszę w tekście „Trzy tygodnie bez glutenu i…”). Wierzę, że sama idea opiera się na słusznych przesłankach, natomiast sądzę, że nie każdemu pomoże to samo. Upewniła mnie w tym zresztą sama autorka, która w rozmowie z Mamą Alergika zasugerowała, że jej program nie będzie tak samo skuteczny u każdego, ma to zwłaszcza znaczenie przy polialergiach (całość przeczytacie tutaj).

Całość zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, natomiast nie wszystkie elementy wydają mi się w tej chwili osiągalne i potrzebne.

pokonajalergie1

Sześć kroków

  1. Regeneracja jelit: dieta bez mleka, glutenu i cukru; likwidacja alergenu; suplementacja jelit.
  2. Likwidacja pseudoalergii: wyłączenie z diety pokarmów zawierających histaminę; pozbycie się pasożytów i drożdżycy.
  3. Profilaktyka astmatyczna.
  4. Detoksykacja organizmu: naturalna dieta niealergizująca; ziołolecznictwo.
  5. Nabywanie odporności.
  6. Utrzymanie efektów leczniczych: unikanie wysoko przetworzonej żywności; urozmaicona dieta; umiarkowanie w jedzeniu; uprawianie sportu; unikanie stresu; unikanie późnych godzin snu.

Tak wygląda w skrócie program Bożeny Kropki, którego wdrożenie ma pomóc w pokonaniu alergii. Autorka wychodzi z założenia, że regeneracja jelit jest podstawową sprawą przy alergiach, dlatego należy zacząć od diety, w której nie ma glutenu, białek mleka, cukru i żywności wysoko przetworzonej. Jelita są swoistą bramą, którą do krwi dostają się niezbędne nam składniki odżywcze. Gdy brama jest zbyt szeroka albo otwarta zbyt długo, do krwi dostają elementy pokarmów, które wywołują stany zapalne w całym organizmie. Dochodzi też do nieprawidłowego wchłaniania potrzebnych substancji. Gluten jest jednym z białek, które u osób wrażliwych doprowadza do stanów zapalnych jelit, co prowadzi do różnych nieprawidłowości w och funkcjonowaniu.

Ciekawostka

Wg pewnych badań chleb na zakwasie, składający się w 70% z mąki nieglutenowej, jest pozbawiony białek gliadynowych dzięki działaniu zakwasu właśnie. Trwają jeszcze badania potwierdzające tę tezę, byłoby to niezwykle dobra wiadomość dla celiaków i osób nadwrażliwych na gluten (str. 41).

Dieta bezmleczna i bezcukrowa

Autorka na podstawie różnych opracowań zaleca osobom z problemami alergicznymi odstawienie mleka i cukru. Produkty mleczne są śluzotwórcze, więc alergikom przysparzają różnych dolegliwości związanych z górnymi drogami układu oddechowego (u naszego starszego syna – płyn w uszach).

Cukier według Bożeny Kropki także ma właściwości śluzotwórcze, niszczy kosmki jelitowe (jak gluten), osłabia układ odpornościowy. Nie trzeba mnie przekonywać, że najlepiej, żeby cukru w diecie nie było wcale. Właściwie nam się to udaje (poza fruktozą, obecną w dojrzałych owocach i bakaliach).

Likwidacja alergenów i suplementacja dla jelit wydają się dość oczywistymi konsekwencjami podjęcia wyzwania regeneracji jelit. Wszystkie powyższe elementy składają się na krok pierwszy z sześciu. Jak się okazało, chyba dla nas najtrudniejszy.

Pseudoalergia

To zjawisko objawiające się tak samo, jak alergie, jednak przebiegające inaczej. Tak jak alergia angażuje do walki układ odpornościowy, który tropi konkretne substancje pojawiające się w organizmie, tak pseudoalergia jest zjawiskiem występującym poza układem odpornościowym: reakcja następuje bezpośrednio w komórkach tucznych, które uwalniają histaminę, co prowadzi do reakcji zapalnych (np. skurczu mięśni, migren).

Osoby cierpiące na pseudoalergię powinny unikać pokarmów, które powodują uwalniane się histaminy (np. pomidory, truskawki, czekolada, orzechy) oraz tych, które ją zawierają (np. ryby, kapusta kiszona, dojrzewające sery).

Autorka książki przestrzega także przed pewnymi substancjami dodawanymi do potraw lub naturalnie znajdującymi się w pożywieniu, które również powodują pseudoalergię: glutaminian sodu, kwasy szczawiowy, cytrynowy, jabłkowy, cukier, słodziki. Na samym końcu książki znajduje się tabela z pokarmami, które zawierają histaminę lub inne aminy biogenne oraz które wyzwalają histaminę. Przydatna ściągawka.

pokonajalergie3

Ciekawa jest także załączona na końcu piramida zdrowia, w której wszystkie aspekty życia podzielono według ważności/częstotliwości. Najważniejsze to: ruch, odpowiednie nawodnienie (osobiście skreśliłabym tu kompot) i warzywa. Na samej górze znajduje się pozycja „Zjedz to, na co masz ochotę” – kilka razy w miesiącu. Czy aż tak nie lubimy warzyw, żeby traktować je jak przykry przymus, zamiast przyjemność? Przecież warzywa są smaczne!

Robaki

Część poświęcona pasożytom, które bywają przyczyną bardzo przykrych dolegliwości alergicznych albo ich wzmocnieniu, omawia tak naprawdę kilka z kilkunastu groźnych nieproszonych gości. Dość chaotyczny rozdział moim zdaniem wprowadza za dużo zamieszania: należałoby omówić wszystkie najważniejsze pasożyty i sposoby leczenia, osobno wspomnieć o Candida Albicans. Bardzo dużo rad, podawanych jedna za drugą, oraz czasem zbyt ogólne wyjaśnienie zagadnienia moim zdaniem przeszkadza w rozeznaniu się, co jest najważniejsze. Być może winny jest tu również układ graficzny, wybór śródtytułów itp. – czasem trudno mi było się zorientować, czy jestem w tym samym rozdziale co przed chwilą, czy już nowym.

Krok trzeci

Profilaktyka przeciwastmatyczna została tu potraktowana bardzo skrótowo. Zalecenia zebrano w listę zasad, jak powinny wyglądać warunki mieszkaniowe podczas programu sześciu kroków (pościel, brak dywanów itp.). Niestety, z żalem muszę powiedzieć, że o alergiach wziewnych można się z tego rozdziału dowiedzieć bardzo niewiele, a z „przewodnika po wybranych chorobach alergicznych” – właściwie tylko podstawowych zagadnień.

III, IV i V

Krok czwarty to detoksykacja organizmu za pomocą ziół (pod okiem specjalisty).  Przy okazji jest tu omówiona zasada zbilansowania diety pod względem pH. Krok piąty to chyba najkrótszy rozdział: kilka zdań na temat pełnej regeneracji organizmu, która trwa trzy lata, oraz wskazówki, kiedy wprowadzać pokarmy wcześniej potencjalnie szkodliwe.

pokonajalergie2

Krok szósty to utrzymanie efektów leczniczych dzięki kilku ważnym aspektom naszego życia. Odpowiednia dawka ruchu i snu, nastawienie psychiczne, relacje partnerskie, to wszystko ma znaczenie nie tylko dla alergików. Autorka zbiera najważniejsze rady dotyczące zwykłej higieny życia, o którą często zupełnie nie dbamy.

Dieta rotacyjna

Ten sposób odżywiania ma na celu niedopuszczenia do powstawania kolejnych reakcji alergicznych na nowe produkty. Polega na przemiennym podawaniu danych pokarmów raz na cztery dni. Spotkałam się z tym już przy wprowadzaniu zaleceń po teście MRT, staram się stosować dietę naprzemienną, jednak nie wychodzi mi to idealnie. Przede wszystkim dlatego, że mam za małą lodówkę, żeby przetrzymywać kilka wersji potraw np. obiadowych przez cztery dni… (A codzienne gotowanie jest nieekonomiczne, nieekologiczne i zbyt czasochłonne). Może gdybym miała dwa razy większą kuchnię i lodówkę…

Autorka podaje sporo przydatnych przepisów i rad, jak prowadzić dietę rotacyjną.

Część pierwsza książki kończy się krótkim omówieniem chorób wynikających z nadwrażliwości pokarmowej lub zespołu przeciekającego jelita.

Dziecko

Ta część książki zawiera rady na temat zdrowej ciąży i pielęgnacji dziecka. Jest tu schemat odżywiania dziecka karmionego piersią i sztucznie ze szczególnym uwzględnieniem skłonności do alergii. Pomocne są także przepisy na różne posiłki z uwzględnieniem wieku dziecka. Tu budzi się moja czujność: czy rzeczywiście kaszki itp. muszą być przecierane? Czy wprowadzanie produktów musi odbywać się zgodnie z jakimś kalendarzem? Rozumiem alergie – jednak często nie dowiemy się, czy dziecko jest na coś uczulone, dopóki nie dostanie danego produktu.

Eksperci na całym świecie nie są zgodni, czy rozszerzanie diety dziecka powinno odbywać się według schematu, czy pozwolić dziecku na kosztowanie wszystkich (bezpiecznych) potraw od momentu, gdy wyrazi nimi zainteresowanie. Obecne oficjalne stanowisko WHO i polskich lekarzy jest takie, że większość produktów – pojedynczo – można wprowadzać od początku rozszerzania diety (moment ten zależy od sposobu karmienia niemowlęcia).

Bożena Kropka zaleca w ramach profilaktyki alergii karmienie wyłącznie piersią do 9. miesiąca życia (a co najmniej do 6.). Wobec tego zupełnie nie rozumiem poniższej rady, umieszczonej tuż pod zaleceniem wyłącznego podawania mleka matki:

Dziecko od 4. miesiąca powinno przesypiać całą noc, a jeżeli nie jest to możliwe, ojciec powinien w nocy dopajać dziecko przegotowaną letnią wodą. (Sic!) (str. 195).

Pomijając wątpliwą jakość informacji, że dziecko powinno przesypiać całe noce, dopajanie go może zaburzyć laktację, a przecież z całości tekstu wynika, że autorka jest jak najbardziej zwolenniczką naturalnego pokarmu i uważa go za najlepszą profilaktykę alergii… Chyba zabrakło rozmowy z jakimś doradcą laktacyjnym!

Kuchnia naturalna

Ostatnie dwie części książki są poświęcone kuchni naturalnej, tzn. takiej, która opiera się na posiłkach przygotowywanych w domu, oraz omówieniu podstawowych składników odżywczych. Znajduje się tu bardzo dużo cennych wskazówek, jednak znowu przeszkadza mi chaos w podawaniu informacji. Czasem bardzo trudno jest odnaleźć fragment, do którego chce się wrócić, w dodatku zdarzają się sprzeczności. Niektóre produkty są odradzane jako potencjalne źródło problemów alergika, innym razem pojawiają się jako cenne źródło danej substancji lub składnik przepisu. Mam wrażenie, że aby skorzystać w pełni ze wszystkich zaleceń, trzeba po prostu być zdrowym…

Podsumowanie

Bardzo mi trudno jednoznacznie określić tę książkę. Niewątpliwie autorka włożyła bardzo dużo pracy w zebranie różnorodnej wiedzy (w większości popartej źródłami) i podanie jej w przystępnej formie. Na pewno nie jest to książka naukowa ani dla naukowców, raczej dla przeciętnego zjadacza chleba (dosłownie), który próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie, co zmienić w swoim życiu, aby lepiej się czuć. I dowiaduje się, że właśnie ten chleb musi odstawić.

W naszym wypadku odstawienie glutenu się nie udało (dlaczego – o tym w kolejnym wpisie). Szkoda, że w „Pokonaj alergię” brakuje podstawowych rad, co robić, gdy dzieci nie akceptują nowej diety, gdy jedzenie bezglutenowe im nie smakuje albo z powodu polialergii jest mało urozmaicone. Co zrobić, gdy osoby przygotowujące posiłki widzą, że te posiłki nie smakują dzieciom? Ze starszymi można jeszcze porozmawiać, przekonać, ale dwulatek nie zje obiadu tylko dlatego, że ten obiad jest zdrowy.

Zachęcam, aby wszystkie osoby zmagające się z alergią zajrzały do książki i same oceniły, na ile zawarta w niej wiedza jest dla nich przydatna. Uważam, że zawiera sporo cennych wskazówek z zakresu zdrowego odżywiania oraz ciekawych przepisów. Cały program sześciu kroków wydaje się obiecujący, aczkolwiek dziś wiem, że w wypadku dzieci potrzebne jest bardzo mocne wsparcie specjalisty – dietetyka, który pomoże w ustawieniu menu i doborze potraw, które nie będą bardzo skomplikowane, za to – będą smaczne i odpowiadające najmłodszym. Ale o tym jeszcze napiszę (patrz: Trzy tygodnie bez glutenu i…).

20 VIII2014

Danuta Myłek, „Alergie” – recenzja

by joanna

Kolejna pozycja w biblioteczce alergika to książka Danuty Myłek. Polecam ją jako wszechstronne źródło wiedzy, choć niestety, nie jest aktualne w 100% (za zmianami nadąża chyba tylko internet). Nie podchodzę do treści bezkrytycznie, zwłaszcza że brakuje mi porządnej bibliografii – czytelnik musi polegać na autorytecie autorki. Dla mnie to trochę za mało.

Już nieco sfatygowana okładka książki.

Już nieco sfatygowana okładka książki.

Danuta Myłek, „Alergie. Zapobieganie. Jak rozpoznać alergię. Najnowsze skuteczne metody leczenia. Praktyczne rady dla alergików i ich rodzin”, wydanie II, Warszawa 2010

http://www.gwfoksal.pl/ksiazki/alergie-wydanie-ii-1.html

Cena: 30–40 zł (także w wersji ebookowej)

Liczba stron: 466

O autorce: doktor n. med., pracuje jako alergolog w Stalowej Woli. Zdobywała doświadczenie m.in. w Indiach, Angoli, Finlandii i Stanach Zjednoczonych. Należy m.in. do European Academy of Allergy and Clinical Immunology, American College of Allergy, Asthma and Immunology i jako jedna z trojga polskich lekarzy w ostatnim półwieczu European Centre for Allergy Research Foundation. Współtworzyła Polski Komitet Upowszechniania Karmienia Piersią.

Zajrzałam na portal ZnanyLekarz.pl z ciekawości, jakie oceny wystawiają jej pacjenci, może i my się zapiszemy. Po ich przeczytaniu (powtarzający się motyw: trzeba sprawdzić pasożyty oraz kupić jej książkę) stwierdziłam, że pasożyty sprawdzamy, książkę mam, a do Stalowej Woli kawałek drogi, więc chyba się nie spotkamy, przynajmniej na razie.

O treści:

Książka jest bardzo obszernym przewodnikiem po alergiach – ich rodzajach (wziewne, pokarmowe, kontaktowe), objawach, sposobach diagnozy i leczenia. Zarazem opisuje przypadki z wieloletniej praktyki autorki, która podejmowała się leczenia najróżniejszych przypadłości na tle alergicznym.

Publikacja jest przeznaczona dla każdego – nie jest to praca naukowa i na szczęście nie jest to pozycja dla osób mających problem ze zrozumieniem podstawowych zagadnień (co zdarza się, gdy – zwłaszcza amerykańscy – autorzy chcą dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców). Jednym słowem, język książki jest przystępny, ale nie infantylny.

W dziesięciu rozdziałach autorka opisuje prawie wszystko, co można powiedzieć dziś o alergiach. Umiejętnie łączy wiedzę fachową ze zdobytym doświadczeniem, które czasem nie pokrywa się z tym, co mówią sceptyczni naukowcy.

Rozdział pierwszy „Trochę teorii” wprowadza czytelnika w najważniejsze zagadnienia dotyczące alergii. Czym jest atopia, czym jest alergia, czym są pseudoalergia, nietolerancja, nadwrażliwość, autoagresja, czynniki alergiczne i niealergiczne oraz co to jest zapalenie alergiczne.

W rozdziale „Alergia dróg oddechowych” dr Myłek opisuje wszystkie rodzaje objawów alergii manifestujące się chorobami dróg oddechowych oraz uszu. Autorka bardzo dokładnie omawia temat astmy – kiedy mamy z nią do czynienia, na czym polega, czy jest to choroba genetyczna, jak jej zapobiegać i jak ją leczyć. Dla mnie najcenniejsze były informacje dotyczące zapalenia uszu (podrozdział „Alergiczne surowicze zapalenie ucha środkowego”), ponieważ wiedza lekarzy (oprócz naszej wspaniałej laryngolog ze zwykłej przychodni) na ten temat jest naprawdę znikoma. A byliśmy już u wielu audiologów i laryngologów. Dr Myłek potwierdziła moje przypuszczenia, że reakcja uszna nie musi wynikać tylko z alergii pokarmowej, ale także wziewnej.

Rozdział trzeci „Choroby centralnego układu nerwowego na tle alergii i pseudoalergii” poruszają kolejne ważne dla mnie tematy. Przede wszystkim – migrena, którą pokonałam dzięki diecie po 15 latach znoszenia czasem kilkudniowych bólów głowy. Warto mówić głośno o tym, że migrena zależy w dużym stopniu od naszego sposobu odżywiania.

Kolejne tematy to m.in. padaczka, zaburzenia emocjonalne, nerwice, schorzenia psychiczne.

Rozdział czwarty „Choroby alergiczne przewodu pokarmowego” mógłby być, moim zdaniem, znacznie dłuższy i zawierać więcej szczegółów. Może dlatego, że książka jest tak wszechstronna, nie ma w niej miejsca na dokładniejsze opisy np. kandydozy czy rodzajów pasożytów i sposobu, w jaki wywołują alergie. Jeśli któryś z tematów nas zainteresował, trzeba poszukać dokładniejszej lektury.

alergie_ksiazka_3

„Choroby alergiczne skóry” to rozdział piąty, bardzo istotny dla wszystkich zmagających się z AZS. Oprócz dokładnego omówienia atopowego zapalenia skóry znajdziemy tu informacje na temat pokrzywki i wyprysku kontaktowego (egzemy). Jeden z ważniejszych dla mnie rozdziałów „Alergii”, do którego będę wracać nie raz.

Rozdział szósty to „Inne choroby o podłożu alergicznym”, w którym znajdziemy podpowiedzi, jakie dolegliwości mogą być wywoływane przez alergie (np. zapalenia stawów, na co sama cierpię, kiedy zjem coś z psiankowatych).

Rozdział siódmy „Diagnostyka chorób alergicznych” jest opisem metod stosowanych przez autorkę do wykrycia alergii u pacjentów. Metody takie jak test MRT nie są powszechnie akceptowane przez alergologów, dr Myłek pisze na jego temat wiele pochwał i zaleca go jako bardzo wiarygodny, gdy chodzi o reakcje alergiczne opóźnione.

„Leczenie chorób alergicznych”, rozdział ósmy, jest moim zdaniem bardzo ważny, ponieważ omawia sposoby eliminacji alergenów (dzięki temu trafiłam na płyn do spryskiwania powierzchni, w których uwielbiają mnożyć się roztocza) oraz zawiera przegląd leków, niestety z wiadomych przyczyn nie do końca aktualny (książka jest z 2010 roku).

Rozdział dziewiąty „Profilaktyka, czyli dieta noworodków i niemowląt z alergią i nietolerancją pokarmową” ­­porusza temat kontrowersyjny wśród doradców laktacyjnych i zwolenników BLW. Ten temat z pewnością jeszcze poruszę, ponieważ jest niezmiernie ciekawy: czy istnieje dieta ciężarnej i matki karmiącej? Czy dziecko alergiczne powinno mieć inny schemat rozszerzania diety?

Na koniec, w rozdziale dziesiątym „Jak się odżywiać” dostajemy podstawowe porady z zakresu dietetyki. Niestety, znalazłam co najmniej jeden poważny błąd (że drożdże rozkładają szkodliwe substancje w zbożach, s. 454, a przecież chodzi o zakwas!), więc rozdział, dość ogólny, potraktowałam  bez emocji.

alergie_ksiazka_2

Moja opinia – zalety:

Autorka bardzo dużo miejsca poświęca mleku zwierząt jako źródle naszych cierpień. Trzeba mówić o tym głośno: mleko zwierząt nam szkodzi. Dr Myłek przytacza mocne argumenty za tym, żeby z niego zrezygnować (o czym z pewnością jeszcze napiszę).

Jest wielokrotnie wspomniane, że karmienie piersią jest dla niemowlęcia najbezpieczniejsze i najzdrowsze.

W książce przewijają się informacje na temat potencjalnych zagrożeń płynących ze zbyt wczesnego szczepienia dzieci, zwłaszcza alergików. Myślę, że mało która mama usłyszała od pediatry opinię, że dziecko z aktywną alergią nie powinno być dociążane szczepionkami.

Moja opinia – wady:

Niektóre tematy przewijają się przez kolejne rozdziały, nie są jednak w żadnym momencie rozwinięte. Na przykład dieta oparta na grupie krwi – skądinąd ciekawy pomysł. Chętnie dowiedziałabym się więcej na ten temat i już wiem, że muszę sięgnąć po inną książkę.

Książka jest już nieco nieaktualna (np. pod względem spisu leków), ale rozumiem przyczynę. Świat biegnie do przodu.

Brakuje mi bibliografii, oparcia się na konkretnych źródłach, odesłania do badań. Owszem, są wzmiankowane artykuły czy wykłady, jednak brakuje adresów bibliograficznych. Autorka pisze sporo na podstawie swojej praktyki i dobrze, ale jednak nie wszystkie jej wywody są przekonujące per se.

Brakuje mi indeksu! Uważam, że takie książki powinny go mieć obowiązkowo.

Podsumowanie:

Pod pewnymi względami książka jest bardzo pomocna w uporządkowaniu wiedzy na temat alergii. Jest w niej sporo informacji, których nie otrzymamy od zwykłych alergologów. Warto zapoznać się z opisami konkretnych przypadków chorób, dzięki temu od razu można poczuć się lepiej, bo alergię da się opanować (do pewnego stopnia).

Bardzo przydała mi się część omawiająca alergie skórne oraz sposoby leczenia alergii. Trochę zawiodła mnie część poświęcona chorobom układu pokarmowego.

Choć na studiach uczono mnie, że książka istnieje poza osobą autora, myślę, że w tym wypadku warto poczytać nieco o dr Danucie Myłek i zastanowić się, czy metody diagnostyki i leczenia – nie zawsze uznawane wśród lekarzy ‒ wyróżniają ją na plus. Moim zdaniem szukanie przyczyn alergii nie musi odbywać się zawsze według szablonu alergologów. Dobrze by było jednak, aby te niestandardowe testy diagnostyczne były bardziej dostępne i kosztowały mniej.

Dopiero zgłębiam zagadnienie diety ciężarnych i mam karmiących, dlatego jeszcze nie umiem się wypowiedzieć, czy dr Myłek pisze rzeczy kompletnie niezgodne z dzisiejszymi zaleceniami. A jeśli nawet pisze, może to dobrze, bo może ma rację?

Książkę polecam (w ekologicznej postaci ebooka, oczywiście), ale jako materiał wyjściowy do własnych przemyśleń. Z pewnością daleka jestem od pełnego zaufania autorce, ale z chęcią wyciągnę z tej lektury tyle, ile się da.

11 VIII2014

„Alergia i nietolerancja pokarmowa. Mleko i inne pokarmy” – recenzja

by joanna

Moje tegoroczne lektury wakacyjne są skupione wokół jednego tematu. Choć to nie kryminały, zawsze uważałam, że niektóre poradniki żywieniowe czyta się jak thrillery. Obecnie łykam książki o alergii równie gładko jak literaturę popularną, ale niestety, nie czerpię z tego większej radości. Czas zacząć dzielić się z Wami licznymi przemyśleniami na temat książek, które często kosztują bardzo dużo, a ile tak naprawdę wnoszą wartościowej wiedzy?

ksiazki_o_alergiach

Przegląd literatury dla alergików

Maciej Kaczmarski, Elżbieta Korotkiewicz-Kaczmarska, „Alergia i nietolerancja pokarmowa. Mleko i inne pokarmy”, Kraków 2013

Wydawnictwo Help Med

Cena: 50–55 zł

Liczba stron: 214

O autorach:

Profesor Maciej Kaczmarski jest jedną z najważniejszych postaci w gronie polskich alergologów. Absolwent i pracownik Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, od 1990 roku kierował w uczelni Kliniką Pediatrii, Gastroenterologii i Alergologii Dziecięcej. Specjalista w dziedzinach: pediatrii, alergologii i gastroenterologii, autor i współautor wielu publikacji naukowych dotyczących alergii i nietolerancji pokarmowych, a także fragmentów podręcznika dla studentów medycyny.

Obecnie na emeryturze, przyjmuje pacjentów prywatnie. Więcej o profesorze Kaczmarskim przeczytacie u Mamy Alergika, która poznała go osobiście.

Elżbieta Korotkiewicz-Kaczmarska – absolwentka UM w Białymstoku, długoletni pracownik Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, autorka i współautorka publikacji na temat alergii pokarmowej.

kaczmarski_0

O treści:

Książka jest publikacją naukową i momentami hermetyczność przekazu utrudnia zwykłemu czytelnikowi zrozumienie treści, dlatego wiele rozdziałów czytam już kolejny raz. Myślę jednak, że przeciętny (i zdeterminowany) zjadacz chleba, który biologię miał 25 lat temu, jest w stanie przegryźć się przez teoretyczne terminy i nawet jeśli nie zrozumie dokładnie wszystkich zawiłości pracy komórek w ludzkim ciele, wyciągnie odpowiednie wnioski. Pomagają w tym podsumowania, które pojawiają się w książce co jakiś czas.

W publikacji znajdziemy kompleksowo opisane alergie i nietolerancje pokarmowe (książka jest bardzo nowa, dlatego podział niepożądanych reakcji pokarmowych jest najświeższy).

Publikacja zawiera cztery główne rozdziały. Pierwszy, najobszerniejszy, opisuje alergie na białka mleka i inne pokarmy. Znajdziemy tu opis mechanizmów alergii i nietolerancji pokarmowych, dzisiejszej wiedzy i teorii na temat powstawania alergii. Bardzo cenne są dla mnie podrozdziały omawiające konkretne alergeny (posiłkowałam się tą książką przy opisywaniu alergii na mleko zwierząt). Nie zabrakło dokładnego opisu alergicznych reakcji krzyżowych (np. zespołu brzoza – jabłko).

Tu znajdziemy także omówienie alergii u niemowląt karmionych piersią i sztucznie (z podkreśleniem, że niemowlęta karmione wyłącznie piersią zapadają na alergię siedem razy rzadziej niż te na mieszankach mlecznych). W tym rozdziale znajdują się również opisy dostępnych (i uznanych przez towarzystwa medyczne) testów diagnostycznych, pozwalających potwierdzić lub wykluczyć alergie pokarmowe. Mowa jest również o nabywaniu tolerancji na alergeny, metodach leczenia alergii i zapobieganiu im (o tym będę pisać przy okazji tematu diety matki karmiącej).

Drugi rozdział podejmuje temat nietolerancji wybranych produktów pokarmowych. Nietolerancja łączy się z reakcją niezwiązaną z układem odpornościowym (np. na pokarmy zawierające histaminę czy salicylany).

Trzeci  rozdział poświęcony jest nietolerancji wybranych węglowodanów. Omawia takie przypadłości, jak np. nietolerancja laktozy.

Ostatni, czwarty rozdział omawia mieszanki mleczne leczniczo-odżywcze i preparaty mlekozastępcze. Rozdział dla mnie nieprzydatny, ponieważ uważam, że podawanie dziecku – do tego alergicznemu – wysoko przetworzonej żywności od pierwszych dni życia na pewno mu nie służy.

Ciekawostka:

Profesor Kaczmarski, w odróżnieniu od innych znanych mi źródeł, pisze o wzmocnieniu alergogenności mleka i orzeszków ziemnych po poddaniu ich obróbce cieplnej.

kaczmarski_2

Moja opinia – zalety:

Książka jest nowa i uwzględnia najnowsze badania uznawane przez środowiska medyczne. Jest niezwykle cennym źródłem informacji i adresów bibliograficznych – jeśli jakiś temat zainteresuje nas bardziej, możemy poszukać publikacji wskazanych w bibliografii. Przytoczone są wyniki najróżniejszych światowych badań z okresu ostatnich lat, jak i znacznie starszych – z okresu, kiedy alergologia dopiero powstawała.

Zawiera kilkadziesiąt tabel i ryciny, które pomagają zrozumieć zawiłości zagadnień.

Jest niezwykle interesująca. Mimo czasem trudnego języka czyta się ją jednym tchem, bo dostarcza niezwykle cennych informacji. Takich, których nie znajdziemy w internecie albo znajdziemy w miejscach, co do których nie mamy pewności, czy piszą o aktualnej wiedzy lekarzy. Autorzy są godni zaufania pod względem przytaczanych danych, to znaczy – na pewno to, co piszą, ma poparcie naukowe. (Inną sprawą jest pomijanie pewnych tematów mniej popularnych wśród alergologów typu test MRT czy problemy alergologiczne związane z nieszczelną śluzówką jelita).

Bardzo duży plus za przejrzysty spis treści i indeks.

Moja opinia – wady:

Pierwsza wada, która rzuca się w oczy matki karmiącej, to reklamy mleka zastępczego (w postaci kolorowej wkładki pod koniec książki, a także wystającego elementu – to widać na zdjęciach). Choć autorzy piszą wyraźnie, że karmienie piersią przynosi znacznie większe korzyści dla dziecka niż karmienie sztuczne, ilość miejsca poświęconego mieszankom jest bardzo duża (i ja chciałabym widzieć w książce tyle samo tekstu na temat kobiecego mleka).

Druga wada to pochwała żywności modyfikowanej genetycznie jako „ratunku” dla alergików. Istnieją badania wskazujące na to, że grzebanie w genach roślin i zwierząt może przynieść nieoczekiwane szkody, ponieważ nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich skutków mutacji. Pisze o tym m.in. William Davis, przytaczając historię krzyżowania odmian pszenicy.

Trzecia wada to zdawkowe potraktowanie testów diagnostycznych spoza kanonu (takich jak MRT). Wiem, że opinie środowiska medycznego na temat tych testów są podzielone, szkoda jednak, że wszystkie metody alternatywne zostały wrzucone do jednego worka jako niewarte uwagi. Rozumiem, że to publikacja naukowa w stopniu największym z możliwych, ale dobrze by było wspomnieć też o jakości pożywienia i dietoterapii.

Podsumowanie:

Profesor Kaczmarski napisał książkę niezwykle cenną. Choć jako naukowiec przedstawia problem alergii od strony szkiełka i oka, uważam, że publikacja jest obowiązkową pozycją w domu, gdzie ktoś cierpi na alergię lub nietolerancję pokarmową. Dostajemy w niej suche fakty, wyniki badań, porównanie tych wyników – choć zdaję sobie sprawę, że jest to pewien wybór i pewne zagadnienia zostały ledwo zarysowane (jak alternatywne sposoby diagnostyki i leczenia alergii).

Jednokrotna lektura na pewno nie wystarczy, aby zrozumieć dobrze nawet część zagadnienia, ale dzięki wygodnej formule, jasno podzielonych rozdziałach i klarownych tabelach łatwo znajdziemy informacje istotne w danej chwili.

Książka profesora Kaczmarskiego uświadomiła mi niestety, że alergia jest tak złożoną chorobą, że wiedza przeciętnego alergologa dostępnego dla zwykłego pacjenta jest często zbyt powierzchowna, aby realnie pomóc choremu. Często dopiero samodzielne poszukiwania alergika (lub jego opiekunów) przyczyny przykrych objawów pozwalają na głębsze zrozumienie mechanizmu alergii.

Wpisuję tę książkę na listę lektur obowiązkowych alergików.