5xO. Odpady zmieszane w styczniu

Odpady zmieszane mogą sprawić niezłe zamieszanie. Zwłaszcza gdy naszym celem jest zminimalizowanie odpadów w ogólnej skali, a takie wyzwanie postawiłam przed naszym gospodarstwem domowym w 2018 roku. Tak oto minął niemal miesiąc, a ja opróżniłam nasz kubeł na zmieszane (oraz mały kubełek z łazienki), zważyłam, wysypałam, posegregowałam i zważyłam jeszcze raz…

Na początek zdradzę Wam jeden sekret.

5xO. Odpady zmieszane ze stycznia
5xO. Odpady zmieszane ze stycznia

Twierdzenie, że można wyprodukować jedynie litr/półtora kilograma odpadów rocznie, to chwyt marketingowy. Jest całkowicie niemożliwe, żeby człowiek mieszkający z rodziną ograniczył konsumpcję do takiej postaci. Chyba że część odpadów nazwie inaczej, upchnie je w kompostowniku i kontenerach na segregowane suche.

Podczas styczniowego wyzwania przyglądania się własnym śmieciom do głowy przychodziły mi podejrzliwe pytania. Co to w ogóle znaczy, nie produkować odpadów? Czy wystarczy odpowiednio segregować śmieci, żeby na końcu roku zostać z litrowym słoikiem odpadów, których nikt nie zrecyklinguje? Czy wiara w recykling nie zwalnia nas za bardzo z odpowiedzialności za nasze wybory konsumenckie?

Pewnie widzieliście już nasze śmieci z wyjazdu oraz zgromadzone plastik, metal i szkło. Nie wiem, czy było ich dużo, czy mało. Według mnie zawsze jest za dużo.

Odpady zmieszane: ile ich było w styczniu?

Pierwszym naszym styczniowym odpadem, który wylądował na śmietniku, była choinka.

5xO. Choinki lądują w gabarytach
5xO. Choinki lądują w gabarytach

Choinki w naszej dzielnicy są odbierane przez MPO razem z odpadami  gabarytowymi i, jak się dowiedziałam:

zostają wykorzystane głównie jako surowiec energetyczny, ale są również przekazywane innym podmiotom gospodarczym do wykorzystania.

Tę niezwykle precyzyjną odpowiedź MPO pozostawię na razie bez komentarza. Faktem jest, że cięte drzewka, kupowane, aby posłużyć nam przez kilkanaście dni z okazji Bożego Narodzenia, to kaprys i rozrzutność, na którą się nie zgadzamy. Dlatego sami nie wspieramy przemysłu choinkowego i co roku zbieramy porzucone drzewka, których nikt nie kupił.

Przez cały miesiąc zbieraliśmy odpady zmieszane do kubła pod zlewem. Tak wyglądał 1 stycznia:

1 stycznia, początek wyzwania 5xO
1 stycznia, początek wyzwania 5xO

W ramach testów zamiast gazet użyłam kompostowalnej torby na śmieci Ecozone. Jest wciąż w fazie obserwacji, czy się skompostuje, więc nie mogę powiedzieć, czy ją polecam. Mogę jednak powiedzieć, że jest nieduża, ale nam wystarczyła.

Kiedy wyjeżdżałam na narty, zabroniłam mężowi wynosić śmieci (ależ wspaniała ze mnie żona!). Tak więc przez cały miesiąc w naszym kubełku zbierały się śmieci. W zasadzie już w zeszłym roku tych śmieci było mało. Natomiast nigdy nie ważyłam ich ilości i byłam ogromnie ciekawa, co wyniknie z naszego eksperymentu.

W tym miejscu chciałabym Was ogromnie zachęcić do przyłączenia się do naszego wydarzenia na Facebooku: 5xO! Dzięki temu będziecie dostawać informacje o naszych i Waszych śmieciach nawet kilka razy w tygodniu!

5xO. Wyzwanie na cały 2018 rok!
5xO. Wyzwanie na cały 2018 rok!

639 gramów

Pierwotny wynik ważenia (po wytarowaniu kubła) wyniósł 800 gramów, ale ponieważ przez miesiąc odkryłam kilka dodatkowych wskazówek dotyczących kompostowania i recyklingu, stwierdziłam, że śmieci jeszcze posegreguję.

Tak, moje Czytelniczki i moi Czytelnicy, spędziłam niedzielny ranek na analizowaniu śmieci z kubła, fotografowaniu ich, a także ratowaniu aluminium i papieru (o czym zaraz), przez co do końca dnia moje ręce miały zapach masła. Jeśli ktoś jeszcze uważa, że jestem normalna, to z pewnością nie Wy.

Wyjęłam wszystkie zużyte chusteczki higieniczne, co do których miałam pewność, że nie są pobrudzone smarem rowerowym, i odłożyłam je do specjalnego kubełka – wiosną pojadą na pryzmę na działce.

Wyjęłam wszystkie opakowania po maśle typu C/PAP – było ich pięć – i oddzieliłam aluminium od papieru. Taki papier jest strasznie tłusty i nadaje się wyłącznie na kompost, dołożyłam więc go do chusteczek. Aluminium schowałam do koperty, opisałam jako „zatłuszczone aluminium” i włożyłam do pojemnika na suche zmieszane. Mam nadzieję, że ktoś doceni mój wysiłek i zrecyklinguje folię po maśle!

Folia aluminiowa z opakowania po maśle
Folia aluminiowa z opakowania po maśle

Jedno opakowanie po osełce, jak się dowiedziałam, jest wykonane z folii ekologicznej. Nie jest to jednak jasno powiedziane, czy folia nadaje się na domowy kompost. W tej sprawie napisałam do producenta i czekam na odpowiedź.

Co więc zostało w odpadach zmieszanych?

639 gramów odpadów zmieszanych to:

  • uszkodzony szklany dzbanuszek do parzenia herbaty,
  • odpady po produkcji mydła (kilka ręczników papierowych i papierków lakmusowych),
  • prezerwatywy i opakowania od nich,
  • uszkodzone tacki po mięsie (nieuszkodzone myję i stosuję jako formę do mydła),
  • wkładki do opakowania z mięsem (zawierające poliakrylan sodu)
  • folie po „parówkach” wegańskich,
  • folia spożywcza po ekologicznym serze żółtym (mój kaprys!),
  • plastry opatrunkowe i opakowania od nich,
  • stłuczona bombka,
  • stare skarpety pobrudzone smarem rowerowym (użyte do czyszczenia napędu),
  • bilety komunikacji miejskiej,
  • paragony,
  • uszkodzone gumki recepturki,
  • pęknięty balonik,
  • ceny z wagą sera, nalepiane na nasze zakupowe pudełko,
  • naklejki (WOŚP, dzielny pacjent),
  • skórki od boczku (zimowa fanaberia męża),
  • wielka kość gęsi (po zjedzeniu mięsa kość posłużyła jeszcze do ugotowania zupy),
  • chusteczki higieniczne, które mogły być ubrudzone czymś nienadającym się na kompost,
  • kawałki chleba z naklejoną metką (może to da się kompostować?),
  • brokat, który odpadł z prac plastycznych dzieci.

Wnioski

Pierwsze, co mi się nasuwa, to że nasza dyscyplina śmieciowa osiągnęła poziom, który ciężko będzie podwyższyć. Ograniczyliśmy konsumpcję w stopniu zaawansowanym, mamy w domu kompostownik (przestaliśmy właściwie używać młynka do odpadków), całą żywność, jeśli się da, kupujemy na wagę do własnych toreb i pojemników, segregujemy śmieci i jeśli możemy czegoś nie wyrzucać – nie wyrzucamy.

Styczniowe odpady zmieszane po selekcji
Styczniowe odpady zmieszane po selekcji

Moglibyśmy ograniczyć jeszcze bardziej jedzenie mięsa (obecnie nasza 4-osobowa rodzina zjada około 1,5 kg mięsa i wędlin tygodniowo, całość ekologiczna, większość na wagę). Boję się jednak, że w zamian w naszym domu pojawiłoby się więcej produktów typu „parówki” wegańskie, zapakowane w nieekologiczne tworzywa. Jest to jednak do rozważenia.

A co ląduje w Waszych pojemnikach na odpady zmieszane? Z jakimi śmieciami sobie nie radzicie? Napiszcie!

Może przeczytasz także:

Targi Zero Waste Gdynia 18 sierpnia 2018

Drugie Targi Zero Waste odbędą się w Gdyni już w tę sobotę. Po sukcesie pierwszej,

Lampiony szczęścia przynoszą nieszczęście. Nie kupuj, nie puszczaj!

Moda na tzw. lampiony szczęścia trwa już kilka lat. Ich dostępność na stoiskach z wakacyjnym

Tu byłam: Park linowy Warszawa. Z najpiękniejszym widokiem w stolicy

Parki linowe są wspaniałe. Nasze dzieci uwielbiają pokonywać trasy pełne wiszących przeszkód, a i my,

14 thoughts on “5xO. Odpady zmieszane w styczniu”

  1. myślę, że mięso nie zostanie zastąpione wegańskimi parówkami itp, organizm się odzwyczaja i przestaje tego potrzebować, tylko dajcie sobie czas na przywyknięcie :)

    ps. kotlety sojowe dobrze zrobione są bardzo smaczne

      1. Niekoniecznie trzeba inwestować w parówki, wędliny i kotlety sojowe. Można robić samemu z warzyw strączkowych i innych. Taniej i ekologiczniej :)

        1. Wiem :) Na razie nasze dzieci i tak nie mają w planach porzucenie mięsa, więc na 100% się nie uda.
          Robimy np. falafele, babki ziemniaczane, czasem kotlety z soczewicy, w ogóle większość posiłków przygotowujemy od zera. Czasem jednak pojawiają się takie pokusy jak parówki wegańskie, a wege i wegan żarcie niestety jest pakowane strasznie.

  2. Brawo za ilość i zaangażowanie całej rodziny. U mnie ciągle musze przypominać o segregacji…
    Zastanawia mnie dlaczego żywność (skórka z boczku i kość) lądują w zmieszanych? Mączka kostna jest znanym nawozem do roślin – jeżeli boisz się wrzucać w całości do kompostu, bo rozkłada się kilka lat, to możesz pokruszyć młotkiem i rozsypać/zakopać w ogrodzie. Mięso tez zdarzało mi się do kompostu wyrzucać, pod warunkiem że jest „gorący”/pracujący, żeby nie zwabiło dodatkowych lokatorów.

  3. Wiem, że wpis ma już te pół roku, ale dopiero niedawno odkryłam Twój blog (fantastyczny! najlepszy!) i wreszcie trafiłam na szczegół, który od jakiegoś czasu mnie intryguje. Mianowicie – jak jest z prezerwatywami i opakowaniami po nich? Zdaje się, że opakowania są z aluminium powleczonego plastikiem, czyli nie nadają się do recyklingu. A sam lateks? Gdyby go na przykład umyć… :D A jeżeli nie da się z nim nic zrobić, to czy ulega biodegradacji (w końcu jest pochodzenia roślinnego)? Czy wiesz może coś na ten temat?

    1. Dzięki za miłe słowa :) Z prezerwatywami, z tego, co się zorientowałam, sprawa wygląda tak, że nie nadają się do recyklingu ani kompostowania. Chyba że są zrobione w 100% z lateksu lub np. baranich jelit. Taka informacja musi widnieć na opakowaniu. Inaczej mamy raczej do czynienia z lateksem z domieszką (Durex nie chciał zdradzić, jaki ma skład). Unimil produkuje gumki z lateksu syntetycznego, więc też nie do kompostu. Cóż, antykoncepcja z pewnością jest mniej zaśmiecająca świat niż kolejne dzieci ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge