Woda ustrukturyzowana

Za mną pierwsza w życiu przygoda z testowaniem napoju – w moje ręce (i gardło) trafiła woda ustrukturyzowana Górski Potok. Tak się szczęśliwie złożyło, że mogłem połączyć testowanie z prawdziwą przygodą – paczka z kilkunastoma butelkami wody pojawiła się u mnie w domu na początku maja, tuż przed zaplanowaną długo wcześniej rowerową wyprawą w jeden dzień dookoła Tatr (ponad 200 km ostrych podjazdów i szybkich zjazdów). Uznałem, że to świetny zbieg okoliczności, bo jakże lepiej przetestować wodę, która – według producenta – gasi pragnienie lepiej niż inne, niż warunkach ekstremalnego wysiłku fizycznego.

Najpierw dwa słowa o tej dziwnej wodzie – pod moim tekstem jest spory tekst napisany przez nas wspólnie z producentem. Zachęcam do jego lektury, tu jednak streszczę go w dwóch słowach, żeby czytelnik miał jakieś pojęcie, co też ja w ogóle testowałem. Woda ustrukturyzowana Górski Potok składa się z mikrokropel – jedna kropla takiej wody składa się z 5–6 cząstek H2O zamiast niemal 300, jak w wypadku zwyklej wody. Jest dodatkowo napompowana tlenem. Nietypowa struktura ma ułatwiać przyswajanie, natlenowanie – wspomagać pracę mięśni.

Dookoła Tatr jechałem z dwoma kolegami. Bardzo się zdziwili, kiedy zobaczyli, że zamierzam wieźć zgrzewkę wody z Warszawy do Zakopanego, ale wyjaśniłem im, w czym rzecz i dałem po butelce, żeby też spróbowali.

organiczni7

To tylko do zdjęcia, woda i tak wylądowała w bidonie.

Przed samą jazdą wlaliśmy wodę do bidonów i bukłaków, i ruszyliśmy w trasę. Nie wiem, jak tam u kolegów, ale mój test skończył się na 90. kilometrze – po prostu zabrakło mi wody i musiałem dokupić inną w sklepie w Liptowskim Mikulaszu. Testowałem ją więc przede wszystkim na podjeździe pod Gubałówkę (1126 m n.p.m., podjazd z 740 m n.p.m.; to nie był najkrótszy ani najłatwiejszy, ale najciekawszy wariant trasy) i morderczym podjeździe pod Kwaczańską Przełęcz (ok. 1070 m n.p.m., podjazd z 760 m n.p.m.), bramę między Orawą i Liptowem.

organiczni9

Podjazdy, podjazdy, strome i długie podjazdy!

Ponieważ tego dnia na niebie nie było ani chmurki, temperatura w cieniu dochodziła do 30°C, a na naszej trasie cień pojawiał się bardzo rzadko, na podjazdach sporo się pociłem i dużo pociągałem z bidonu i bukłaka. Woda, którą tam miałem, sprawdziła się – faktycznie zaspokajała pragnienie. Poza tym wciąż odczuwałem to, co stwierdziłem już wcześniej – woda Górski Potok jest bardzo smaczna i ma bardzo dziwną (w miły sposób dziwną) konsystencję. Niby woda, ale w ustach zachowuje się inaczej, jakby była bardzo miękka, wręcz miałka. Być może ma to związek z tą jej nietypową strukturą. I być może właśnie dzięki tej miękkości łatwiej się ją przyswaja.

Czy naprawdę wspomaga mięśnie i zapobiega ich zakwaszaniu – nie wiem. Sporo trenuję i moje mięśnie radzą sobie również bez takiej wody, a zakwasy ostatnio miałem chyba w 2010 roku.

Smaczna, ciekawa, dobrze gasi pragnienie… Teraz pora na łyżkę dziegciu. Mam spore wątpliwości dotyczące ekologiczności takiej wody. Wprawdzie jej struktura jest zainspirowana wodą występującą w przyrodzie i wierzę, że naprawdę dobrze ją imituje, ale czy proces tworzenia takiej wody jest ekologiczny? Napowietrzanie, rozbijanie cząstek – do tego wszystkiego wykorzystuje się energię, zapewne elektryczną, której wytworzenie zanieczyszcza środowisko. Używa się do tego maszyn, których wyprodukowanie i obsługa zużywa wodę… Boję się, że do wyprodukowania takiej wody potrzeba za dużo wody.

organiczni8

Okolice Liptowskiego Gródka – jakoś tak mi się skojarzyło…

Drugi ekologiczny problem z tą wodą to butelki. Wiadomo, że butelki PET są bardzo wygodne, ale są też niestety paskudnymi śmieciami, których miliony zawalają naszą planetę, czekając, aż wreszcie minie te kilkaset lat, których potrzebują, by się rozłożyć. Więc na koniec tej części tekstu życzliwa rada dla producenta tej smacznej wody – a może by tak szklane butelki wymienne?

organiczni10

Czym charakteryzuje się woda Górski Potok Hechtl plus tlen? Zacznijmy od tego, że jest to woda źródlana lub nisko zmineralizowana, wydobywana z terenów czystych ekologicznie, m.in. w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Po wydobyciu jest w unikalny sposób napowietrzana (przefiltrowanym powietrzem atmosferycznym) za pomocą procesu opatentowanego przez profesorów Uniwersytetu w Princeton w Stanach Zjednoczonych. Technologia ta odtwarza wszystkie procesy fizyczne, jakim podlega woda płynąc w górskim potoku. Dzięki temu procesowi otrzymywana jest woda ustrukturyzowana, która tym różni się od zwykłej wody, że składa się z mikrokropel – zawierających 5–6 cząstek H2O zamiast niemal 300, jak w wypadku zwyklej wody (wydobywanej z odwiertów głębinowych), którą mamy w kranie czy którą kupujemy w butelkach powszechnie znanych nam producentów.

Woda ustrukturyzowana występuje naturalnie w przyrodzie, nie jest więc żadnym wynalazkiem obcym dla naszego organizmu: znajdziemy ją w rwących potokach górskich, pod wodospadami, w śniegu i deszczu czy świeżo wyciśniętych sokach z owoców lub warzyw (ale nie odwirowanych w sokowirówkach). W dodatku, jak przypomina producent, taka woda występuje wewnątrz każdej żywej komórki organizmów ludzi, zwierząt i roślin – dlatego organizm łatwiej przyswaja taką jej postać, zbliżoną składem do tej naturalnej wody wewnątrzkomórkowej.

Producenci wody Górski Potok Hechtl plus tlen swój produkt kierują między innymi do sportowców i osób leczących się na przewlekłe schorzenia (cukrzyca, choroby serca, wątroby, nerek, po transplantacjach narządów), ponieważ picie wody ustrukturyzowanej nisko zmineralizowanej i o zerowej zawartości szkodliwego dwutlenku węgla pozwala na łatwiejsze dla organizmu (nieangażujące dodatkowej energii związanej z rozbiciem kropli zwykłej wody) przyswojenie mikro- i makroelementów, które szybciej docierają do celu – komórek czekających na składniki odżywcze. Z kolei tlen rozpuszczony w wodzie jest przyswajany przez przewód pokarmowy i łatwiej dociera do komórek, dzięki czemu podczas intensywnego wysiłku później dochodzi do zakwaszenia mięśni. Wzrasta również ogólna wydolność fizyczna organizmu poprzez usprawnienie wymiany gazowej zachodzącej w płucach.

Woda ustrukturyzowana Górski Potok Hechtl plus tlen jest niskozmineralizowana, a więc sportowcy pijący ją na przykład podczas treningu powinni pamiętać o zasadzie dostarczania mikro- i makroelementów przed planowanym wysiłkiem oraz po nim, najlepiej w łatwo przyswajalnych (95%) związkach aminokwasowych, proteinowych, chelatowych zawartych w nieprzetworzonej żywności (warzywa, owoce, nabiał, jaja czy wysokiej klasy suplementy). Jak wyjaśnił nam producent wody, podczas wysiłku fizycznego nasz organizm skupia się głównie na dostarczaniu składników odżywczych (wcześniej przyswojonych) do komórek oraz na termoregulacji, gdyż temperatura wewnątrz naszego ciała szybko wzrasta do 40°C. Aby te procesy przebiegały prawidłowo, potrzebna jest woda w odpowiednio dużej ilości. Podawanie wówczas organizmowi wód wysoko zmineralizowanych lub napojów izotonicznych (zwierających nieorganiczne sole mineralne – trudno przyswajalne dla organizmu, ok. 4–5%) doprowadza tak naprawdę do zasolenia przestrzeni między komórkowej. Utrudnia to jeszcze bardziej przenikanie wody do wnętrza naszych komórek z powodu właściwości soli (która „wysysa” wodę z komórek).

Woda ta jest polecana właściwie każdemu: osobom chorym (cukrzyca, hipercholesterolemia, serce, wątroba, nerki), chorym na raka podczas chemio- i radioterapii, osobom po transplantacjach i przygotowującym się do nich, sportowcom, osobom uczącym się i pracownikom umysłowym, osobom otyłym (wspomaga utratę masy ciała).
Zapytaliśmy o to, czy wodę mogą pić dzieci. „Polecane jest spożywanie od pierwszego dnia życia płodowego – odpowiedział nam przedstawiciel producenta. – Nawet sugeruję, aby spożywanie odbywało się przez rodziców w okresie starania się o przyszłe potomstwo, a przez mamę systematycznie przez cały okres ciąży i karmienia! Brak jest jakichkolwiek przeciwwskazań co do wieku czy stanu zdrowia”.

Może przeczytasz także:

Kula piorąca Ecozone na 1000 prań

Kula piorąca Ecozone w nowej odsłonie pojawiła się już rok temu, minęły też 4 lata,

Kubeczek menstruacyjny Merula – recenzja

Merula Cup to kubeczek menstruacyjny pomyślany w taki sposób, aby pasował większości kobiet. Do wyboru

„Jak zerwać z plastikiem” – recenzja

Jak zerwać z plastikiem? A właściwie po co i dlaczego? Nawet jeśli sami wiemy, co

4 thoughts on “Woda ustrukturyzowana”

  1. Wycieczka czadowa – chętnie bym sobie przeczytał więcej o niej!

    A co do wody, czy ten tekst został przepuszczony przez jakiegoś znajomego (bio)chemika? Wizyta na stronie producenta wody (oraz czytanie tego, co przepisane z niej tutaj) powoduje wychylenie wskazówki bulshitometru bardzo daleko na czerwone pole.
    „jedna kropla takiej wody składa się z 5–6 cząstek H2O” – tzn. z ilu dokładnie? Pięciu? Sześciu? Pięciu i pół? Proszę mi pokazać taką kroplę. I co to w ogóle ma do rzeczy? Luzem te krople są w butelce? Czy po wypiciu mi się w przełyku porozdzielają na mikrokropelki? Raczej wątpię…

    „za pomocą procesu opatentowanego przez profesorów Uniwersytetu w Princeton w Stanach Zjednoczonych” – no to sprawdźmy tych profesorów. Ze strony producenta wody: „Została ona opracowana przez naukowców Uniwersytetu Princeton/USA, przodującego w badaniach właściwości fizycznych otaczającego nas świata, a opatentowana przez pana profesora Christiana Hechtl’a”. No to siup na stronę Princeton i szukamy nazwiska w wyszukiwarce: http://www.princeton.edu/main/tools/search/?q=hechtl Dupa! W takim razie szybki gugiel i mamy pana profesora (co to w ogóle za paskudny zwrot, ten „pan profesor”?!): http://www.hechtl.com/us/ Pan profesor już na pierwszy rzut oka budzi zaufanie: „I am a civil, environmental and financial engineer with a sound background in law and economics.” No, niezły gagatek! Szkoda tylko, że wbrew temu jak się tytułuje, nie jest profesorem. Według jego CV piastował stanowisko „Professor of civil Engineering” na University of California. Nie jestem tego w stanie zweryfikować na szybko, ale trochę wątpliwości budzą fakty, że był tym profesorem tylko przez rok, że w tym samym czasie był też „Chief engineer in the construction company Paul Boehmer in West Germany” i że dostał stanowisko „Professora” w 5 lat po tym jak był tylko „Research assistant” – to raczej spektakularny awans od stanowiska najniższego w hierarchii akademickiej do najwyższego w tak krótkim czasie. Nawet jeśli mu wierzyć (ja nie mam zamiaru!), to ostatni raz miał prawo tytułować się profesorem 33 lata temu.
    Podsumowując, cytowane zdanie o profesorach z Uniw. Princeton zawiera nawet nie jedno, ale co najmniej dwa kłamstwa.

    I tak można by z każdym zdaniem na stronie producenta „strukturyzowanej wody” (no, na litość FSM, przecież sam ten termin powinien pozapalać wszystkie lampki ostrzegawcze!) jak również ze wszystkim pod czym się podpisałeś powyżej (wyjąwszy ten fajny fragment o rowerach).

    Może lepiej byłoby napisać fajny reportaż o wycieczce rowerowej, co mogłoby przecież kogoś zachęcić do roweru (i co wychodzi ci bardzo dobrze) i mieć mierzalny efekt zmniejszenia zanieczyszczenia powietrza zamiast przeklejać/współtworzyć pijarowy bełkot, którego jedyny mierzalny efekt może zanotować producent wody dzięki darmowej reklamie?

    P.S. Przyczynianie się do wszelkich przejawów pseudonauki w ogóle jest bardzo niefajne (a dopóki nie ma numerów patentów, linków do publikacji w naukowych czasopismach lub chociaż minimalnej weryfikowalności, to takie powoływanie się na „panów profesorów z Princeton” to najczystsza pseudonauka). Według mnie nauka i metoda naukowa to zdecydowanie jeden z najfajniejszych wynalazków ludzkości. W przeciwieństwie do wody w plastikowych butelkach…

    1. Dzięki za komentarz! Myślę, że jest bardzo cenny, bo krytyczny, i to oparty na konkretach. Taką krytykę lubię.

      Myślę, że teraz pora, żeby wypowiedział się producent albo dystrybutor wody, bo ja nie jestem jego rzecznikiem ani adwokatem, ale też nikomu nie odmówię prawa głosu.

      Jeśli chodzi o zarzuty dotyczące tej wody – sam jestem bardzo sceptyczny, co starałem się cały czas sygnalizować, zaznaczając „według producenta” i wyodrębniając część, która nie pochodzi ode mnie, a jest napisana wspólnie z producentem, czyli de facto przez niego przysłana i przez nas lekko podredagowana, żeby było krócej i bardziej po polsku. Może za mało razy napisałem „według producenta”… Wpis można edytować, więc może podopisuję, żeby nie było wątpliwości – to, o czym jestem w stanie rzetelnie pisać, to o jeździe na rowerze oraz czy woda mi smakowała i gasiła pragnienie.

      PS Mam napisać pełną relację z wycieczki? :-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge