11 VIII2014

„Alergia i nietolerancja pokarmowa. Mleko i inne pokarmy” – recenzja

by joanna

Moje tegoroczne lektury wakacyjne są skupione wokół jednego tematu. Choć to nie kryminały, zawsze uważałam, że niektóre poradniki żywieniowe czyta się jak thrillery. Obecnie łykam książki o alergii równie gładko jak literaturę popularną, ale niestety, nie czerpię z tego większej radości. Czas zacząć dzielić się z Wami licznymi przemyśleniami na temat książek, które często kosztują bardzo dużo, a ile tak naprawdę wnoszą wartościowej wiedzy?

ksiazki_o_alergiach

Przegląd literatury dla alergików

Maciej Kaczmarski, Elżbieta Korotkiewicz-Kaczmarska, „Alergia i nietolerancja pokarmowa. Mleko i inne pokarmy”, Kraków 2013

Wydawnictwo Help Med

Cena: 50–55 zł

Liczba stron: 214

O autorach:

Profesor Maciej Kaczmarski jest jedną z najważniejszych postaci w gronie polskich alergologów. Absolwent i pracownik Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, od 1990 roku kierował w uczelni Kliniką Pediatrii, Gastroenterologii i Alergologii Dziecięcej. Specjalista w dziedzinach: pediatrii, alergologii i gastroenterologii, autor i współautor wielu publikacji naukowych dotyczących alergii i nietolerancji pokarmowych, a także fragmentów podręcznika dla studentów medycyny.

Obecnie na emeryturze, przyjmuje pacjentów prywatnie. Więcej o profesorze Kaczmarskim przeczytacie u Mamy Alergika, która poznała go osobiście.

Elżbieta Korotkiewicz-Kaczmarska – absolwentka UM w Białymstoku, długoletni pracownik Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, autorka i współautorka publikacji na temat alergii pokarmowej.

kaczmarski_0

O treści:

Książka jest publikacją naukową i momentami hermetyczność przekazu utrudnia zwykłemu czytelnikowi zrozumienie treści, dlatego wiele rozdziałów czytam już kolejny raz. Myślę jednak, że przeciętny (i zdeterminowany) zjadacz chleba, który biologię miał 25 lat temu, jest w stanie przegryźć się przez teoretyczne terminy i nawet jeśli nie zrozumie dokładnie wszystkich zawiłości pracy komórek w ludzkim ciele, wyciągnie odpowiednie wnioski. Pomagają w tym podsumowania, które pojawiają się w książce co jakiś czas.

W publikacji znajdziemy kompleksowo opisane alergie i nietolerancje pokarmowe (książka jest bardzo nowa, dlatego podział niepożądanych reakcji pokarmowych jest najświeższy).

Publikacja zawiera cztery główne rozdziały. Pierwszy, najobszerniejszy, opisuje alergie na białka mleka i inne pokarmy. Znajdziemy tu opis mechanizmów alergii i nietolerancji pokarmowych, dzisiejszej wiedzy i teorii na temat powstawania alergii. Bardzo cenne są dla mnie podrozdziały omawiające konkretne alergeny (posiłkowałam się tą książką przy opisywaniu alergii na mleko zwierząt). Nie zabrakło dokładnego opisu alergicznych reakcji krzyżowych (np. zespołu brzoza – jabłko).

Tu znajdziemy także omówienie alergii u niemowląt karmionych piersią i sztucznie (z podkreśleniem, że niemowlęta karmione wyłącznie piersią zapadają na alergię siedem razy rzadziej niż te na mieszankach mlecznych). W tym rozdziale znajdują się również opisy dostępnych (i uznanych przez towarzystwa medyczne) testów diagnostycznych, pozwalających potwierdzić lub wykluczyć alergie pokarmowe. Mowa jest również o nabywaniu tolerancji na alergeny, metodach leczenia alergii i zapobieganiu im (o tym będę pisać przy okazji tematu diety matki karmiącej).

Drugi rozdział podejmuje temat nietolerancji wybranych produktów pokarmowych. Nietolerancja łączy się z reakcją niezwiązaną z układem odpornościowym (np. na pokarmy zawierające histaminę czy salicylany).

Trzeci  rozdział poświęcony jest nietolerancji wybranych węglowodanów. Omawia takie przypadłości, jak np. nietolerancja laktozy.

Ostatni, czwarty rozdział omawia mieszanki mleczne leczniczo-odżywcze i preparaty mlekozastępcze. Rozdział dla mnie nieprzydatny, ponieważ uważam, że podawanie dziecku – do tego alergicznemu – wysoko przetworzonej żywności od pierwszych dni życia na pewno mu nie służy.

Ciekawostka:

Profesor Kaczmarski, w odróżnieniu od innych znanych mi źródeł, pisze o wzmocnieniu alergogenności mleka i orzeszków ziemnych po poddaniu ich obróbce cieplnej.

kaczmarski_2

Moja opinia – zalety:

Książka jest nowa i uwzględnia najnowsze badania uznawane przez środowiska medyczne. Jest niezwykle cennym źródłem informacji i adresów bibliograficznych – jeśli jakiś temat zainteresuje nas bardziej, możemy poszukać publikacji wskazanych w bibliografii. Przytoczone są wyniki najróżniejszych światowych badań z okresu ostatnich lat, jak i znacznie starszych – z okresu, kiedy alergologia dopiero powstawała.

Zawiera kilkadziesiąt tabel i ryciny, które pomagają zrozumieć zawiłości zagadnień.

Jest niezwykle interesująca. Mimo czasem trudnego języka czyta się ją jednym tchem, bo dostarcza niezwykle cennych informacji. Takich, których nie znajdziemy w internecie albo znajdziemy w miejscach, co do których nie mamy pewności, czy piszą o aktualnej wiedzy lekarzy. Autorzy są godni zaufania pod względem przytaczanych danych, to znaczy – na pewno to, co piszą, ma poparcie naukowe. (Inną sprawą jest pomijanie pewnych tematów mniej popularnych wśród alergologów typu test MRT czy problemy alergologiczne związane z nieszczelną śluzówką jelita).

Bardzo duży plus za przejrzysty spis treści i indeks.

Moja opinia – wady:

Pierwsza wada, która rzuca się w oczy matki karmiącej, to reklamy mleka zastępczego (w postaci kolorowej wkładki pod koniec książki, a także wystającego elementu – to widać na zdjęciach). Choć autorzy piszą wyraźnie, że karmienie piersią przynosi znacznie większe korzyści dla dziecka niż karmienie sztuczne, ilość miejsca poświęconego mieszankom jest bardzo duża (i ja chciałabym widzieć w książce tyle samo tekstu na temat kobiecego mleka).

Druga wada to pochwała żywności modyfikowanej genetycznie jako „ratunku” dla alergików. Istnieją badania wskazujące na to, że grzebanie w genach roślin i zwierząt może przynieść nieoczekiwane szkody, ponieważ nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich skutków mutacji. Pisze o tym m.in. William Davis, przytaczając historię krzyżowania odmian pszenicy.

Trzecia wada to zdawkowe potraktowanie testów diagnostycznych spoza kanonu (takich jak MRT). Wiem, że opinie środowiska medycznego na temat tych testów są podzielone, szkoda jednak, że wszystkie metody alternatywne zostały wrzucone do jednego worka jako niewarte uwagi. Rozumiem, że to publikacja naukowa w stopniu największym z możliwych, ale dobrze by było wspomnieć też o jakości pożywienia i dietoterapii.

Podsumowanie:

Profesor Kaczmarski napisał książkę niezwykle cenną. Choć jako naukowiec przedstawia problem alergii od strony szkiełka i oka, uważam, że publikacja jest obowiązkową pozycją w domu, gdzie ktoś cierpi na alergię lub nietolerancję pokarmową. Dostajemy w niej suche fakty, wyniki badań, porównanie tych wyników – choć zdaję sobie sprawę, że jest to pewien wybór i pewne zagadnienia zostały ledwo zarysowane (jak alternatywne sposoby diagnostyki i leczenia alergii).

Jednokrotna lektura na pewno nie wystarczy, aby zrozumieć dobrze nawet część zagadnienia, ale dzięki wygodnej formule, jasno podzielonych rozdziałach i klarownych tabelach łatwo znajdziemy informacje istotne w danej chwili.

Książka profesora Kaczmarskiego uświadomiła mi niestety, że alergia jest tak złożoną chorobą, że wiedza przeciętnego alergologa dostępnego dla zwykłego pacjenta jest często zbyt powierzchowna, aby realnie pomóc choremu. Często dopiero samodzielne poszukiwania alergika (lub jego opiekunów) przyczyny przykrych objawów pozwalają na głębsze zrozumienie mechanizmu alergii.

Wpisuję tę książkę na listę lektur obowiązkowych alergików.

28 VI2014

Mleko zwierząt – alergia i błąd erzacu

by joanna

Jestem po lekturze książki profesora Macieja Kaczmarskiego i doktor Elżbiety Krotkiewicz-Kaczmarskiej „Alergia i nietolerancja pokarmowa. Mleko i inne pokarmy” (Kraków 2013). Ponieważ cała nasza rodzina zmaga się z różnymi niepożądanymi reakcjami na niektóre pokarmy, a zjawisko alergii, badane od kilkudziesięciu lat, wciąż pozostaje w dużej mierze niewyjaśnione, chciałam uporządkować swoją wiedzę czerpaną z wielu różnych źródeł i dowiedzieć się, co na ten temat mają do powiedzenia profesorowie.

Polecam tę (drogą, niestety) książkę wszystkim, którzy muszą się zmagać z dwiema trudnościami: alergią/nietolerancją pokarmową i alergiami krzyżowymi oraz ignorancją i nieprecyzyjnym językiem lekarzy. O samej lekturze na pewno napiszę więcej, teraz skupię się na zagadnieniu, które narobiło zamieszania w życiu naszego starszego syna (i naszym).

nie_pij_mleka

Nie pij mleka…

Dlaczego niektórzy nie mogą pić mleka?

Niektóre osoby po prostu nie powinny spożywać produktów mlecznych. Część problemów wynika z nietolerancji laktozy (braku lub niedoboru odpowiedniego enzymu trawiennego – laktazy, wrodzonego, nabytego lub wtórnego), przyjmuje się, że ponad połowa dorosłych ludzi na całym świecie ma właśnie taki problem (Azjaci – w 90%, Afroamerykanie – 65–75%). Wyjątkiem są mieszkańcy Europy Północnej (szacunki są różne, prawdopodobnie co czwarty ma problem z tolerancją laktozy, w Polsce nawet co trzeci). Jest to cecha uwarunkowana genetycznie (piszę o tym niżej). U osób z niedoborem laktazy spożycie mleka zwykle kończy się wzdęciami, bólami brzucha, rozwolnieniem. Takim osobom zaleca się unikanie mleka (w przetworach ze sfermentowanego mleka laktozy jest znacznie mniej, poza tym bakterie probiotyczne mają zdolność wytwarzania laktazy).

Drugą, znacznie poważniejszą dolegliwością, jest alergia na białka mleka. Niepożądane reakcje na białka mleka mogą być różne i dzieli się je na kilka rodzajów (są też różne klasyfikacje, piszę o podziale wg rodzaju reakcji immunologicznej). To, co zwykle nazywamy alergią, polega na reakcji natychmiastowej organizmu (do 4 godzin po spożyciu), jest to reakcja tzw. IgE-zależna, ponieważ wiąże się z produkcją przez organizm przeciwciał klasy IgE, co w uproszczeniu powoduje np. uwalnianie się histaminy. Może się objawić np. wymiotami, problemami z oddychaniem czy wystąpieniem czerwonych plam na skórze.

Alergiczna reakcja opóźniona jest związana z aktywnością przeciwciał IgG lub IgM i może (w uproszczeniu) polegać na niszczeniu pewnych komórek natywnych organizmu. Może także polegać na tworzeniu się stanów zapalnych – do 8 godzin po spożyciu alergenu, jest to reakcja IgG-zależna.

Reakcja późna może objawić się po dobie–dwóch od momentu spożycia alergenu i wiąże się z aktywnością limfocytów T. Objawy mogą być wielorakie. Część osób (prof. Kaczmarski pisze o blisko 1/3 chorych) reaguje w sposób mieszany, czyli IgE-zależnie i IgE-niezależnie.

Według najnowszego podziału wszystkie powyższe reakcje immunologiczne są nazywane alergią, nietolerancje pokarmowe to niepożądane reakcje pokarmowe niezwiązane z przeciwciałami, np. nietolerancja laktozy.

Nie może krowiego, niech pije kozie?

Nasz starszy syn miał skórne objawy alergii pokarmowej od niemowlęctwa. Objawy te jednak pojawiały się i znikały, badania z krwi, wykonane, kiedy J. miał trzy lata, nie wykazały żadnych przeciwciał. Wydawało się w pewnym momencie, że alergia ustąpiła, co jest normalnym zjawiskiem (dzieci „wyrastają” np. z alergii na mleko krowie). Nasza pediatra uważała, że J. musi jeść nabiał (przestałam go karmić, kiedy skończył 11 miesięcy). Podawaliśmy mu też mleko kozie, które miało mieć inny skład niż krowie, a także masło i jogurty krowie. Przez pewien czas wydawało się, że rzeczywiście – te produkty nie czynią J. żadnej szkody, potem pojawiły się nieduże zmiany na skórze. Aż przyszedł straszny kryzys zimą 2012/2013 roku, kiedy J. miał tak duże zaognienie alergii skórnej, że zdecydowaliśmy się na dokładniejsze badania – test MRT. I tak naprawdę dopiero na spotkaniu z dietetyczką po wykonaniu testu zaczęłam zgłębiać mechanizmy reakcji alergicznych.

koziolek

Hej, pijesz mleko mojej mamy?

Kazeina i białka serwatkowe

W mleku krowim znajdują się dwa rodzaje białek, które mogą powodować alergie: kazeina i białka serwatkowe. Proteiny te mają różne typy, poniżej wymieniam te najważniejsze.

Kazeina (2,4–2,6% mleka):

  • alfa (1 i 2), uczulająca 100% osób z alergią na białka mleka krowiego (około 40% kazeiny),
  • beta (około 30%),
  • kappa, uczulająca 90% osób z alergią na białka białek mleka krowiego (15%),
  • gamma i inne.

Białka serwatkowe:

  • alfa-laktoalbumina, uczulająca 80% osób z alergią na białka mleka krowiego,
  • beta-laktoalbumina – obecna w mleku ssaków przeżuwających, uczulająca 13-76% osób z alergią na białka mleka krowiego,
  • albumina surowicza bydlęca (obecna także w mięsie wołowym i cielęcym),
  • immunoglobulina bydlęca (której zadaniem jest wzmacnianie odporności cieląt).

Co ciekawe, wysoka temperatura (gotowanie, a więc zapewne i pasteryzacja) podnosi alergenność tych białek. Dzieje się tak dlatego, że pod wpływem temperatury następuje uwolnienie kazein z tzw. kompleksów fosfo-kazeinowo-wapniowego.

Hej, mleczko mojej mamy jest przeznaczone dla mnie!

Hej, mleczko mojej mamy jest przeznaczone dla mnie!

Błąd erzacu

Mleko krowie ma skład podobny – pod względem biologicznym i immunologicznym – do mleka koziego i owczego. Błędem jest więc podawanie dziecku (i dorosłemu też, oczywiście) mleka tych zwierząt zamiast mleka krowiego w momencie, gdy mamy pewność, że białka mleka krowiego nie są dobrze tolerowane.

Bezpieczniejsze pod tym względem teoretycznie jest mleko klaczy, osła lub wielbłąda, ponieważ ma nieco inny skład. Wśród tych wszystkich zwierząt wielbłądzica daje pokarm najbardziej zbliżony do mleka kobiecego – także nie zwiera beta-laktoglobuliny.

Jednak gdy porównamy skład mlek przeżuwaczy z mlekiem ludzkim, łatwo zauważymy, że mleko kobiece znacznie się od nich różni (dane orientacyjne, różne źródła podają trochę odmienne liczby), % ogólnego składu:

  • laktoza: krowie – 4,88%, kobyle – 6,37%, kozie – 4,1%, owcze – 4,8%, wielbłądzie ­– 4,8%, ludzkie – 6,71%,
  • białko: krowie – 3,25%, kobyle – 2,14%, kozie – 0,3%, ludzkie – 1,42%,
  • tłuszcze: krowie – 3,5%, kobyle – 1,21%, kozie – 3,5–4,5%, ludzkie – 3,64%,
  • składniki mineralne: krowie – 0,76%, kobyle – 0,42%, ludzkie – 0,22%.

Skład białek (% ogólnego składu):

  • białka serwatki: krowie – 0,57%, kobyle – 0,83%, kozie – 0,4%, owcze – 0,9%, wielbłądzie – 0,4%, ludzkie – 0,76%,
  • kazeina: krowie – 2,51%, kobyle – 1,07%, kozie – 2,5%, owcze – 4,6%, wielbłądzie – 2,9%, ludzkie – 0,37%.

Białka kazeiny (tworzące tzw. micele, jednostki o różnej wielkości), % wszystkich białek kazeiny:

  • alfa-kazeina S1 i S2: krowie – 48,46%, kobyle – 46,65%, kozie (głównie S1) – 21,2–32%, owcze (głównie S1) – 50,23%, ludzkie (tylko S1) – 11,75%,
  • beta-kazeina: krowie – 35,77%, kobyle – 45,64%, kozie – 48–60%, owcze – 39,95%, ludzkie – 64,75%,
  • kappa-kazeina: krowie – 12,69%, kobyle – 7,71%, kozie – 12–20%, owcze – 9,82%, ludzkie – 23,5%,
  • gamma-kazeina.

Skład białek serwatkowych:

  • alfa-laktoalbumina: krowie – 53,59%, kobyle – 28,55%, kozie – 13,31–34,70%, owcze – 8,97–17%, ludzkie – 42,37%,
  • beta-laktoalbumina: krowie – 20,1%, kobyle – 30,75%, kozie – 43,54–63,8%, owcze – 59,24–77,7%, ludzkie – brak!
  • immunoglobuliny: krowie – 11,73%, kobyle – 19,77%, ludzkie – 18,15%,
  • albumina serum: krowie – 6,2%, kobyle – 4,45%, kozie – 1,8–5,5%, owcze – 3,6–5,1%, ludzkie – 7,56%,
  • inne: laktoferryna, transferryna, protezo-peptony, laktoperoksydaza.

Dane m.in. za: http://www.npt.up-poznan.net/pub/art_6_16.pdf i „Mare’s milk: composition and protein fraction in comparison with different milk species”, Klemen Potočnik, Vesna Gantner, Krešimir Kuterovac, Angela Cividini w: „Mljekarstvo” 61 (2).

Cząsteczki białek różnią się w zależności od rodzaju mleka, dlatego choć mają podobną budowę, różnie zachowują się w przewodzie pokarmowym. Pomysł zastępowania mleka krowiego kozim wynika z nieobecności lub śladowej obecności alfa-kazeiny S1 w tym drugim. Jak podkreśla dr Anna Winiarska, alergia wyłącznie na alfa-kazeinę S1 zdarza się niezwykle rzadko.

Wielkość miceli w nanometrach: krowie – 182, kobyle – 255, kozie – 260, owcze – 210, ludzkie – 64.

Byle nie kobyle

Ostatnio mieliśmy okazję spróbować kobylego mleka. Byliśmy zachęceni przez dietetyka, bo takie mleko jest najbardziej zbliżone składem do mleka kobiecego, ma też podobno wspaniałe właściwości lecznicze, np. w wypadku AZS (więcej informacji na temat badań nad kobylim mlekiem).

Klacz, która poczęstowała nas mlekiem (była dojona przez człowieka pierwszy raz w życiu).

Klacz, która poczęstowała nas mlekiem (była dojona przez człowieka pierwszy raz w życiu).

Co ciekawe (i ważne dla weganów, którzy nas czytają), mleko klaczy nie może być pozyskiwane przemysłowo – laktacja klaczy jest zależna od obecności źrebięcia, nie da się podłączyć konia do dojarki (nawet nie ma jak tego zrobić fizycznie). W wypadku mleka klaczy wyzysk jest minimalny, ponieważ nie łączy się z rozdzieleniem dziecka od matki ani z użyciem maszyny dojącej (źródło).

mleko_kobyle

Kobyle mleko.

Niestety, mleko klaczy, choć przepyszne, okazało się dla nas bardzo szkodliwe. Ponieważ zawiera 6% laktozy, której nie toleruję, dostałam za swoje. Mąż, który reaguje umiarkowanie alergicznie na mleko krowie, strasznie się porzygał. Dzieci spróbowały i młodszy, który wypił kilka łyków, następnego dnia dostał tylko plam na policzkach. Natomiast starszy, który wypił może 1/3 szklanki, po 24 godzinach zaczął skarżyć się na ból ucha, po 48 godzinach było to już zapalenie uszu z gorączką.

To był pierwszy i ostatni raz, kiedy skusiliśmy się na kobyle mleko.

Objawy alergii na białka mleka

Alergia na białka mleka (skupię się na krowim, choć jak widać z porównania, dotyczy to mleka wszystkich przeżuwaczy) może objawiać się w różnym nasileniu i pojawić się w każdym wieku. To zjawisko nie do końca poznane, tak jak nie wiadomo, jakie są przyczyny powstawania alergii (choć znamy sam mechanizm jej powstawania). Do najczęstszych objawów należą: zmiany skórne (np. wyprysk dziecięcy, atopowe zapalenie skóry, ciemieniucha), problemy trawienne (wymioty, bóle brzucha, krew w stolcu), problemy w obrębie układu oddechowego (katar, astma). Ciężkie przypadki obejmują nawet bezdech czy wstrząs anafilaktyczny.

W wypadku starszego syna alergia/nietolerancja pokarmowa (nie tylko mleka) objawia się atopowym zapaleniem skóry oraz obecnością płynu w uszach i nagłymi zapaleniami uszu. J. ma także chroniczny katar i podejrzenie astmy, co może wiązać się z alergiami krzyżowymi i wziewnymi (jest w trakcie kolejnych badań).

jagnie

Żyntyca? Oscypek? Hm…

Rodzice, dzieci i mleko

Szacuje się, że wśród wszystkich niemowląt na całym świecie alergia na białka mleka krowiego występuje u 2-4%. Czy są to dane wiarygodne? Według moich obserwacji problem ten dotyczy znacznie większej liczby dzieci, ale jest bagatelizowany przez rodziców. Rodzice, którzy obserwują u dzieci niezbyt nasilone reakcje na składniki pokarmowe (np. wysypka, suchość skóry, czerwone policzki, krostki, nieduże problemy żołądkowe itp.), czasem po prostu uważają to za etap przejściowy i nie zmieniają dziecku diety.

Profesor Kaczmarski pisze o zjawisku wychodzenia z alergii, samoistnym nabywaniu tolerancji, które następuje z wiekiem u większości osób z tym problemem. Jednak jak zrozumiałam z jego książki, w każdym wypadku wystąpienia alergii uważa on za wskazaną dietę eliminacyjną, najpierw na kilka tygodni, do momentu ustalenia alergenu. Jeśli odstawienie mleka krowiego (koziego, owczego) i jego przetworów da wyraźną poprawę, wskazane jest usunięcie go z diety na dłuższy okres, nawet parę lat, a potem, pod opieką lekarza, wykonanie testu prowokacyjnego.

Karmienie piersią

Niemowlęta karmione wyłącznie piersią nie są chronione przed alergiami, ale statystyki pokazują wyraźnie, że wśród dzieci karmionych sposobem mieszanym lub tylko mieszanką alergia na białko mleka krowiego objawia się kilkakrotnie częściej. U takich dzieci, które nie mogą być karmione naturalnie, konieczne jest wprowadzenie specjalnej mieszanki dla alergików.

Dzieci karmione wyłącznie piersią, które mają objawy alergii, reagują w ten sposób na pokarm spożywany przez matkę. Znów, jest to zjawisko nie do końca poznane, w jaki sposób alergeny przenikają do mleka matki. Wiadomo jednak, że dieta eliminacyjna matki (ustalona ze specjalistą) jest skutecznym sposobem na usunięcie przyczyny takiej alergii i często wystarcza do ustąpienia zmian alergicznych. O tym będę chciała jeszcze napisać osobny tekst.

Mleczny przymus?

Coraz więcej badań wskazuje na to, że mleko krowie nie jest takie zdrowe, jak mówią kampanie społeczne czy różne państwowe instytucje zajmujące się żywieniem. Nasze genetyczne uwarunkowanie powoduje samoistny zanik laktazy (enzymu trawiennego rozkładającego laktozę na cukry proste) w naszych jelitach w pierwszych latach życia. Przyjmuje się, że ludzie rasy białej, i tak dość uprzywilejowani pod tym względem, po 5. roku życia tracą zdolność trawienia laktozy aż dziesięciokrotnie i w wieku około 20 lat mogą „bezkarnie” spożywać 5–10 g laktozy na dobę. Niektórzy dietetycy uznają tę ewolucyjną cechę człowieka za dowód na to, że spożywanie produktów mlecznych w wieku dorosłym nie jest nam po prostu pisane.

Wnioski Baranowskich

Przekonaliśmy się na własnej skórze, że cokolwiek usłyszymy od dietetyka czy lekarza, może okazać się równie dobrze słuszne, co szkodliwe. Nasi synowie, jak wszyscy alergicy, reagują na pewne pokarmy w sposób indywidualny. Dopóki ataki alergii nie zagrażają ich życiu lub prawidłowemu rozwojowi, możemy tolerować błędne wskazówki dietetyczne i po prostu dopisywać kolejne produkty do listy pokarmów szkodliwych. Zaczęło się od wskazówki „niech pije kozie”, skończyło na „niech pije kobyle”.

Nikt mnie już nie przekona, że picie mleka (przez człowieka) innego niż ludzkie jest nieszkodliwe.

Przeczytaj: Wapń jest wszędzie – nie musisz pić mleka!