25 XI2014

Dni Alergii – relacja, cz. 1. Diagnostyka

by joanna

Tak duże wydarzenie, jakim były Dni Alergii, trudno opisać w jednym krótkim tekście – postanowiłam wybrać dla Was najciekawsze wydarzenia, rozmowy i informacje (choć od razu przyznaję – nie wszędzie dotarłam, nie ze wszystkimi porozmawiałam i nie wszystkiego się dowiedziałam). Podzieliłam je tematycznie – dziś będzie o metodach diagnozy alergii, prezentowanych przez wystawców związanych z badaniami laboratoryjnymi.

Przeczytaj także: Dni Alergii – relacja, cz. 2. Ciekawostki żywieniowe

da16

Dni Alergii.

Wśród wystawców, którzy prezentowali metody diagnostyki alergii i nietolerancji pokarmowej, byli: ALAB Laboratoria, Biomedico, Instytut Mikroekologii, Sieć Labolatoriów Medycznych – Diagnostyka i Synlab Polska. Udało mi się zamienić parę zdań przy trzech stoiskach, choć jestem pewna, że wszystkie oferty były godne uwagi.

ALAB – FoodProfil

Laboratoria ALAB – znane pewnie wszystkim jako jedne z najbardziej rozpowszechnionych laboratoriów diagnostycznych w Polsce – oferują zupełną nowość: FoodProfil, diagnostykę nadwrażliwości pokarmowej IgG-zależnej (NP-IGG, nadwrażliwość III typu).

da14

Przykładowe wyniki FoodProfil, ALAB.

Sam rodzaj badania alergii opóźnionej nie jest niczym przełomowym, natomiast ALAB oferuje kompleksowe, dwuetapowe badanie, które obejmuje wszystkie podklasy przeciwciał klasy G – podklasy IgG1, IgG2, IgG3 oraz – co podobno wyjątkowe – IgG4. Z ulotki ALABU:

Podklasy IgG1, IgG2 i IgG3 w warunkach niefizjologicznych mogą formować kompleksy immunologiczne i wywoływać przewlekły stan zapalny (lokalny lub ogólnoustrojowy) za pośrednictwem aktywacji układu dopełniacza i innych mechanizmów immunologicznych (m.in. generują anafilatoksyny oraz stymulują komórki odpornościowe w kierunku uwalniania czynników prozapalnych). Ponadto, podklasa IgG4 może konkurować o te same miejsca wiązania do receptorów, co alergiczne IgE, i inicjować reakcje zapalne.

Badanie z krwi polega na wstępnym ustaleniu, czy u pacjenta dominują procesy związane z przeciwciałami IgG1-3, czy IgG4, i po takim rozpoznaniu badane są odpowiednie klasy przeciwciał.

Wyniki ProfilFood, ALAB.

Wyniki ProfilFood, ALAB.

Dla kogo jest ten test? Dla tych osób, w wypadku których zwykła diagnoza oraz testy na alergie IgE-zależne nie dają odpowiedzi, skąd biorą się pewne dolegliwości, np. choroby autoimmunologiczne. Nadwrażliwość pokarmowa typu III jest trudna w diagnozie, ponieważ reakcje organizmu są opóźnione i niełatwo je powiązać ze spożywanym pokarmem. Dotychczas bazowano na metodzie obserwacji i prowokacji pokarmowej (dość uciążliwej i czasochłonnej). Badania krwi mają być szybką odpowiedzią na pytanie – czy i jaki pokarm nam szkodzi.

foodprofil

Wśród opinii alergologów dominują wątpliwości, czy takie badania mają wartość diagnostyczną. Są drogie (ceny orientacyjne: wersja 45 alergenów kosztuje 490 zł, 88 alergenów – 940 zł, a 280 alergenów – 1590 zł). Trzeba pamiętać, że nie dają odpowiedzi na pytanie o alergie IgE-zależne (natychmiastowe) ani nietolerancje pokarmowe.

https://www.alablaboratoria.pl/691-foodprofil—diagnostyka-nadwrazliwosci-pokarmowej

Biomedico – MyCare Test

MyCare Test jest to metoda diagnozy opóźnionej reakcji alergicznej (a więc tego samego, co bada test MRT), podana w zupełnie rewolucyjny sposób.

mycaretest

Zamiast oddawać cztery fiolki krwi w laboratorium kłujemy się w palec, upuszczamy kilka kropel krwi na specjalny papierek i wysyłamy kurierem do analizy… Próbka wędruje aż do laboratorium we Włoszech:

Sprawdza się tam wpływ poszczególnych produktów żywnościowych oraz dodatków na leukocyty, mierzony jest również poziom intensywności reakcji białych krwinek, ich uszkodzenie oraz zmiany w wyglądzie.

Trudno wprawdzie zrozumieć, jak kilka kropel krwi może wystarczyć do sprawdzenia reakcji na 135 pokarmów – jest to podobno zasługa specjalnej membrany, która od razu oddziela erytrocyty od leukocytów, dzięki czemu krew może być przebadana nawet po 10 dniach (to są wiadomości uzyskane od przedstawicieli Biomedico – nie odnoszę się do nich w żaden sposób, ponieważ nie czuję się kompetentna).

da_mycare2

Na stronie internetowej opisującej test widzę jednak pewną niespójność – wbrew temu, co jest napisane, alergia pokarmowa to nie jest tylko „nadmierna reakcja układu odpornościowego organizmu, za pośrednictwem przeciwciał IgE (immunoglobulin klasy E), w następstwie spożycia uczulającego pokarmu lub substancji w nim zawartej”. Alergia pokarmowa jest niepożądaną reakcją organizmu, angażującą układ immunologiczny, niekoniecznie przeciwciała IgE.

MyCare Test jest testem cytotoksycznym, bada inny poziom nadwrażliwości pokarmowej niż te, które skupiają się na przeciwciałach IgE (podobnie jak test MRT). Bada opóźnione reakcje immunologiczne organizmu – używanie w opisach pojęcie nietolerancji pokarmowej wydaje mi się nietrafne. Jeśli dobrze rozumiem, test bada opóźnione reakcje alergiczne (być może nie tylko). Nietolerancja pokarmowa to reakcja organizmu, która nie angażuje układu immunologicznego. Myślę, że w wypadku materiałów MyCare Test nieporozumienie wynika ze starej nomenklatury – sprawa do wyjaśnienia.

(Testy cytotoksyczne wykrywają różne typy opóźnionych niepożądanych reakcji na pokarm, w tym związane z IgG i nietolerancją pokarmową. Mam wrażenie, że twórcy tych testów do końca nie umieją określić, czym jest wynik takiego badania, ponieważ dotyczy on wszystkich opóźnionych reakcji, bez dzielenia ich na rodzaje).

da_mycare

Cena testu: wersja 64 pokarmy – 450 zł, 96 pokarmów – 550 zł, 120 pokarmów – 650 zł, 120 pokarmów + 15 dodatków do żywności – 700 zł. Wynik pozwala na indywidualne ustalenie jadłospisu i diety eliminacyjno-rotacyjnej (dodatkowo płatne).

W odróżnieniu od testu MRT cała diagnostyka odbywa się zdalnie.

http://www.mycaretest.pl/

Instytut Mikroekologii – ImuPro

ImuPro to kolejny test wykrywający opóźnione reakcje alergiczne, dlatego o nim powiem już tylko kilka słów. Tak samo, jak powyższe, stosuje się go do badania alergii pokarmowej IgG-zależnej, a więc takiej, której objawy mogą wystąpić nawet po kilku dniach po spożyciu pokarmu. Alergia typu III powstaje w wyniku zwiększonej przepuszczalności jelita – ImuPro pomaga w ustaleniu, które pokarmy przedostające się do krwiobiegu czynią największą szkodę organizmowi. Na podstawie wyniku można ułożyć jadłospis, który wyciszy stany zapalne i pomoże w uszczelnieniu jelit.

da_instytut_mikroekologii

Badanie wykonuje się w dowolnym laboratorium za pomocą zestawu do pobrania, który zostaje odesłany do Instytutu Mikroekologii w Poznaniu. Instytut umożliwia także kontakt (zdalny lub osobisty) ze swoimi specjalistami – lekarzami i dietetykami. Ceny testów: 44 pokarmy – 430 zł, 90 pokarmów – 900 zł, 271 pokarmów, przypraw i konserwantów – 1700 zł.

Podsumowując te trzy testy, musze przyznać, że choć ich zadanie jest bardzo podobne, to każdy producent kładzie nacisk na coś innego:

  • FoodProfil stawia na nowoczesność (klasa IgG-4, dwuetapowość badania), wiarygodność (certyfikacja testów) oraz informację dla pacjenta na temat reakcji nieimmunologicznych, pokarmach reagujących krzyżowo, silnych alergenach i używkach. W materiałach brakuje mi informacji na temat przyczyn alergii IgG-zależnych, być może po to, aby nie stać w sprzeczności z oficjalnym stanowiskiem naukowców. Testy są dość kosztowne, wykonywane tylko w laboratoriach ALAB.
  • MyCareTest stawia na dostępność – pobranie krwi pacjent może wykonać sam w domu, próbkę oddaje kurierowi. Przystępna cena jest dużym atutem. Wyniki obejmują sugestię diety eliminacyjnej i rotacyjnej. W materiałach brak informacji na temat przypuszczalnych powodów alergii opóźnionej, jest też problem z nazewnictwem (nietolerancja pokarmowa nie jest alergią opóźnioną).
  • ImuPro – test dość kosztowny, pobranie krwi wykonywane jest w dowolnym laboratorium. W materiałach znajdziemy informację o przypuszczalnej genezie alergii typu III (nieszczelność jelit), pacjent jest objęty programem dietetycznym, który ma na celu zlikwidowanie stanów zapalnych (objawów) oraz odbudować jelita (przyczyna). ImuPro ma certyfikat walidacji (potwierdzenie dokładności i powtarzalności).

Na koniec dodam tylko, że większość alergologów nie darzy wyników żadnego z tych testów zaufaniem. Jeśli zdecydujemy się na ich wykonanie, nie spodziewajmy się, że nasz lekarz weźmie pod uwagę ich rezultaty (o czym przekonałam się już wielokrotnie).

Instytut Mikroekologii – KyberKompaktPRO

Nowoczesna diagnostyka zaburzeń mikroflory jelit KyberKompaktPRO to zestaw badań, który mnie zaciekawił ze względu na kompleksowe podejście do tematu. Sprawdzanie, co nam siedzi w kiszkach, nie jest żadną nowością, badania kału stanowią bardzo istotną część diagnozy wszelakich chorób. Dobrze pracujące jelita to podstawa dobrze funkcjonującego układu odpornościowego, o czym być może zapominamy (przeczytaj: czy jelita matki karmiącej mają wpływ na alergie jej dziecka?).

kryberkompaktpro

W Instytucie Mikroekologii możemy wykonać wszechstronne badanie kału (próbkę pobieramy w domu i odsyłamy do Instytutu). Próbka jest badana pod względem ilości i jakości wybranych bakterii – tych, które są niezbędne do naszego funkcjonowania, i tych, które powodują choroby – a także pH kału i inne parametry chorobotwórcze (badanie KyberStatus). Badanie KyberMyk ocenia liczebność drożdżaków Candida w jelicie. KyberKompaktPRO to dokładna analiza składająca się z obu badań oraz – jak się dowiedziałam – dokładnego badania kału także pod względem pasożytów (metodą mikroskopową i na obecność przeciwciał). Z materiałów Instytutu Mikroekologii:

Wraz z wynikiem KyberKompakt lekarz oraz pacjent otrzymują ocenę, interpretację oraz indywidualną propozycję dotyczącą terapii, która opracowywana jest na podstawie wyników diagnostyki flory jelitowej oraz objawów pacjenta zaznaczonych w skierowaniu na badanie.

Wskazania do badania to m.in. powtarzające się problemy trawienne (bóle brzucha, biegunki, zatwardzenia, wzdęcia), alergie, AZS, nadwaga i otyłość – ponieważ źle funkcjonujące jelita, o zwiększonej przepuszczalności, wyjałowione z niezbędnych bakterii (np. kuracją antybiotykową) mogą stać się przyczyną nadwrażliwości pokarmowej i innych chorób autoimmunologicznych.

Cena badania KryberKompakt to 370 zł.

http://www.instytut-mikroekologii.pl/portfolio/kyberkompakt/

Wkrótce kolejna część relacji z Dni Alergii – zapraszam!

11 II2013

Skąd ta dieta, czyli o teście MRT

by joanna

Jak to zwykle bywa, przeorganizowanie naszego życia kulinarnego było spowodowane problemami z dietą dziecka. J. miał półtora roku, kiedy zaczął mieć objawy AZS. Za radą naszego pediatry homeopaty zrezygnowaliśmy z krowiego mleka i jego przetworów, podawaliśmy np. mleko ryżowe, wprowadziliśmy też nabiał na bazie mleka koziego. A przede wszystkim zaczęliśmy kupować żywność ekologiczną (dlaczego żywność ekologiczna? O tym napiszę wkrótce).

Przestawienie się na ekozakupy trwało u nas parę miesięcy. Doskonale rozumiem opory tych, którzy nie są przekonani do żywności organicznej. Kiedy J. zaczynał, w 2010 roku, nie było jeszcze BioBazaru, sklepy ekologiczne były bardzo drogie, wybór był mały, a świeżość produktów często pozostawiała wiele do życzenia (także w Warszawie). Zaczęło się to jednak zmieniać, również powoli, ale w dobrym kierunku. Produkty ekologiczne można już znaleźć w hipermarketach (niestety, często są wymieszane z żywnością dietetyczną, przez co nieuważny kupujący może się nabrać i kupić niekoniecznie to, co chciał). Pod koniec 2010 roku pojawił się BioBazar – cotygodniowy bazar produktów ekologicznych na terenie dawnej fabryki Norblina w Warszawie. Wreszcie mogliśmy zrobić zakupy w jednym miejscu, świeże warzywa i owoce naprawdę były świeże, a ceny niższe niż w sklepach. Co nie znaczy, że niskie w porównaniu do żywności bez znaczka BIO.

Dwa lata diety J., któremu raz się polepszało, raz pogarszało, były krokiem w dobrym kierunku, ale zaledwie krokiem. Zimą 2012/2013 roku J. – już 3,5-letni – mimo że jadł tylko to, co mu przygotowałam właściwie od podstaw (nawet w przedszkolu ma zawsze swoje jedzenie) miał szczególnie duży problem ze skórą. Podziwiam go za to, że był bardzo dzielny i starał się nie drapać, gdy swędziało, cierpliwie znosił wszystkie smarowania kremem i wyrzeczenia dietetyczne. To przecież jeszcze małe dziecko, które stara się zrozumieć, dlaczego ma inaczej niż koledzy. niestety, na razie nie będzie mu łatwiej. W dodatku S., gdy skończył miesiąc, dostał strasznej wysypki i już wiedziałam, że historia się powtarza (J. miał trzy tygodnie, gdy objawiła się skaza białkowa). Mam więc dwóch synów z alergią pokarmową i męża, który również ma AZS.

Przeczytaj: Czy moje dziecko może mieć alergię pokarmową? (Tu znajdziesz informacje, czym różnią się od siebie rodzaje alergii – IgE-zależne i IgE-niezależne)

Przeczytaj: Nietolerancja pokarmowa (nie jest alergią!)

Podjęliśmy z T. decyzję o zrobieniu J. dokładnego badania pod kątem alergii pokarmowej, żeby wreszcie zrozumieć, czym mu szkodzimy. Testy IgE, robione zaraz po skończeniu przez J. trzech lat, nie wykazały żadnej alergii, a więc to nie alergia IgE-zależna była przyczyną kłopotów. Wykonanie testu MRT, mało znanego w Polsce i bardzo drogiego, odkładaliśmy przez kilka miesięcy, głównie z powodu ceny. Dowiedziałam się o nim przypadkiem od jednej mamy z przedszkola J., która również przygotowuje wałówkę dla swego syna. Najprościej mówiąc, badanie polega na obserwowaniu reakcji pobranej krwi na podanie konkretnych składników żywności. Wyniki dostaje się w postaci tabeli, z zaznaczonym poziomem reakcji na dany pokarm. im większa reaktywność, tym mocniej pokarm oddziałuje na organizm, co jest mierzone przez komputer (rejestruje on zmiany w objętości leukocytów i osocza).

Oprócz wyników dostaje się także wstępną rozpiskę diety, najpierw na 27 dni. Wygląda to tak:

mrt_1

Sam wynik to oczywiście za mało. W cenie badania są dwie wizyty u dietetyka, który interpretuje tabele i dopasowuje dietę do potrzeb pacjenta. Dzieci nie będą przecież pić kawy, w Polsce nie raczymy się na co dzień krewetkami czy homarami itp. To, że w wyniku J. mleko krowie i kozie wyszło bardzo wysoko, a twaróg bardzo nisko, nie oznacza, że J. może jeść twaróg. Wyłączamy wszystkie białka mleka, wszystkie przetwory mleczne, wszystkie produkty zawierające mleko. Musieliśmy zacząć jeszcze uważniej czytać etykiety, dzięki czemu okazało się, że nasz ulubiony chleb żytni razowy jest robiony na maślance. Ponieważ J. nie może także drożdży, odeszło praktycznie całe pieczywo, jakie można kupić. Znalazłam jeden jedyny chleb dla J., razowy na zakwasie bez drożdży z Galerii Wypieków Lubaszki, ale coraz bardziej myślę o pieczeniu własnego chleba. Kiedyś próbowałam i mi nie wychodził, ale może trzeba się po prostu nauczyć.

W tej chwili jesteśmy w drugim tygodniu diety ustalonej przez dietetyka. Startowaliśmy od kilkudziesięciu produktów z listy, od przyszłego tygodnia zaczynamy włączać kolejne pokarmy. A potem będziemy się odgrzybiać, tzn. czyścić nasze przewody pokarmowe z Candida Albicans. To będzie kolejna przygoda, o której napiszę na pewno sporo, bo temat jest obszerny (tu można przeczytać jedną z poważniejszych publikacji w internecie na ten temat). Znów skracając – musimy naprawić jelita, żeby nie przepuszczały do organizmu składników pokarmów, które powinny zostać wydalone – tak jak się dzieje teraz.

Jem to co J., ponieważ jest spora szansa, że J. ma podobną alergię co S.
A S. – wiadomo – z matki mleko ssie.

Produkty, które wyłączymy z diety pewnie na kilka lat, to m.in.: mleko krowie i kozie + przetwory, wołowina, cielęcina, kasza gryczana, migdały, jaja, jabłka, maliny, kiwi, kakao, oregano, mięta, soja, biała fasola, fasola jaś, pietruszka, burak, dynia, niektóre ryby. J. wyszła także wrażliwość na ciemne owoce, takie jak jagody, śliwki, wiśnie, żurawina. Wielka szkoda.

Podjęliśmy wyzwanie – czy dieta okaże się dobrym wyborem? Na razie jestem pełna entuzjazmu, bo ograniczenia zawsze wyzwalają we mnie chęć sprostania wymaganiom. Stąd ten blog. Uff. :)