24 XI2017

„Pokochaj swój dom. Zero Waste Home” – Bea Johnson

by joanna

Książka Bei Johnson (w oryginale o tytule „Zero Waste Home”) to biblia osób, które postanawiają zredukować ilość odpadów w swoim życiu i rzeczy – w swoim domu. Napisana przez Francuzkę mieszkającą w Stanach Zjednoczonych, choć momentami oderwana od polskich realiów, jest przydatnym przewodnikiem dla początkujących wyznawców idei zero waste. Ale…

„Zero Waste Home” Bei Johnson po polsku

„Zero Waste Home” Bei Johnson po polsku

Na książkę Bei Johnson czekaliśmy w Polsce długo i być może dopiero przyjazd autorki na konferencję Zero Waste w grudniu 2016 roku (tu znajdziecie relację) poruszył odpowiednie koło zamachowe. Faktem jest, że przez ten ostatni rok sporo się w Polsce wydarzyło pod kątem idei zero waste. Powstało Polskie Stowarzyszenie Zero Waste, przed nami pierwsze Targi Zero Waste w Warszawie.

Ukazała się także polska odpowiedź na książkę Bei Johnson – „Życie zero waste” Kasi Wągrowskiej (tu recenzja). I miały miejsce wszystkie inne wydarzenia, które wpłynęły również na moje życie, doprowadziły do punktu, w którym proszenie o zapakowanie produktów do własnego pojemnika nie jest już obciachem, ale powodem do dumy. A – mam nadzieję – jeszcze chwila i stanie się normą.

Bea Johnson w Warszawie

Bea Johnson w Warszawie

Bea i jej dom. I mój dom

Książka Bei Johnson jest szczegółowo opracowanym przewodnikiem po świecie bez śmieci. I nawet jeśli część rozwiązań wydaje nam się oczywistych, a część szalonych, nie da się odmówić autorce i jej rodzinie konsekwencji.

Przyznaję jednak, że książkę czytałam z trudem, ponieważ… wszystko już wiedziałam z konferencji albo nie byłam zainteresowana konkretnym tematem. Prawda jest taka, według mnie, że jeśli ktoś uczestniczył w spotkaniu z Beą i spodziewał się po książce kolejnych rewelacji, to raczej się rozczaruje i znudzi, jak ja. W porównaniu do „Życia zero waste” Kasi Wągrowskiej książka Bei jest po prostu nudna. Wybaczcie, wszyscy fani autorki!

„Zero Waste Home” Bei Johnson po polsku

„Zero Waste Home” Bei Johnson po polsku

Przyznaję jednak, że bywały momenty, gdy podczas lektury książki „Pokochaj swój dom” trafiał mnie szlag. Jeśli ktoś radzi mi, aby zrezygnować z powierzchni swojego mieszkania i przeprowadzić się do mniejszego, na przykład 130-metrowego, to ja się pytam: do jakiego ja powinnam się wyprowadzić?  130 metrów to zaledwie trzy razy więcej powierzchni niż ta, którą dysponuję… I bardzo z tego powodu cierpię, ponieważ nasi synowie dorastają, śpią na łóżku piętrowym, ciągle ograniczam liczbę ich zabawek i wciąż nie ma miejsca na drugie biurko, które za chwilę będzie potrzebne…

„Zero Waste Home” Bei Johnson po polsku

„Zero Waste Home” Bei Johnson po polsku

5 razy R

Czytając książkę Bei, miałam rosnące podejrzenia, że ten słoik odpadów rocznie, do którego przyznaje się autorka, jest tylko symbolem. Że śmieci produkowanych przez jej rodzinę jest znacznie więcej, po prostu w Stanach są większe możliwości recyklingowania. (Przygotowuję się powoli do artykułu o recyklingu w Szwajcarii, to jest dopiero nieiarygodne!). Niemniej jednak zachęta do przestrzegania pięciu prostych zaleceń jest wg mnie strzałem w dziesiątkę.

Zasada 5 razy R (refuse, reduce, reuse, recycle, rot) rzeczywiście bardzo porządkuje życie osobom, które postanowiły wejść na ścieżkę zero waste. Proste w przekazie, a jednocześnie bezkompromisowe 5 razy R świetnie zapada w pamięć i naprawdę ułatwia podejmowanie decyzji. Oczywiście w polskich realiach mamy nieco inne problemy niż Bea. Ona walczy z niechcianą korespondencją, my z ulotkami w skrzynkach na listy (w Stanach obowiązują inne zasady przetwarzania danych osobowych niż w Unii Europejskiej). Ona musi walczyć ze szkołą laminującą prace dzieci, my mamy raczej problem z nadmiarem kserówek. Bea może sobie legalnie podwiązać jajowody (choć nie wiem, czy to zrobiła), aby korzystać z seksu zero waste, w Polsce co najwyżej mogę namawiać męża na wazektomię (ręka do góry, ilu żonom się to udało).

„Zero Waste Home” Bei Johnson po polsku

„Zero Waste Home” Bei Johnson po polsku

Samochód pułapka

W różnych recenzjach przewija się ten sam zarzut: rodzina Johnsonów korzysta z samochodu, który jakimś cudem nie generuje odpadów. To po prostu jest niemożliwe! Jednak w książce nie otrzymamy wskazówek, jak używać auta, aby nie śmiecić.

Podobnie jest z rowerami – chcemy czy nie, ich konserwacja wymaga używania smarów, a także – usuwania starych smarów. Każdy pojazd, mniej czy bardziej ekologiczny, wymaga jakiegoś nakładu troski łączącej się z wymianą olejów itp. Przewodnik po rowerze ZW przydałby mi się bardziej od opowieści o zastępowaniu papieru toaletowego mchem (przypominam, że w Polsce mech jest pod ochroną, więc nie róbcie tego w domu).

Nie pozostaje mi nic innego, jak zgodzić się z autorkami i autorami innych recenzji, że jest to minus książki.

Bea Johnson - wykład o domu bez śmieci

Bea Johnson – wykład o domu bez śmieci

Czytać?

Oczywiście, czytać! Zwłaszcza niech do książki „Pokochaj swój dom” zajrzą ci, którzy nie znają tak dobrze tematu i chcą od czegoś zacząć. Potem koniecznie niech przeczytają książkę Kasi Wągrowskiej, która – uważam – jest lepsza, ale też to kwestia naszego polskiego podwórka. Wiadomo, Bea była pierwsza i nikt jej tej palmy pierwszeństwa nie odbierze.

Bea Johnson, „Pokochaj swój dom. Zero Waste Home, czyli jak pozbyć się śmieci, a w zamian zyskać szczęście, pieniądze i czas”

Wydawnictwo Agora, Warszawa 2017

Cena okładkowa: 39,99 zł

Może przeczytasz także:

6 Responses to “„Pokochaj swój dom. Zero Waste Home” – Bea Johnson”

  • Macierzanka

    Pozwolę sobie odnieść do nadmienionego we wpisie tematu – seksu zero waste. Podwiązywanie jajowodów i wazektomia na pewno są zero waste, ale czy są w zgodzie z naturą? Dostrzegam pewną sprzeczność w tym, że dba się o planetę Ziemię, równowagę naturalną i o swoje zdrowie i jednocześnie w sposób drastyczny się okalecza. Zastanawiam się, czy wynika to z tego, że stosowanie się do rytmu ciała kobiety przez osoby nowoczesne jest uważane za obciach.

    • Dzięki za ten komentarz. To już jest głębszy temat, czy ZW oznacza zawsze zgodność z naturą (nie sądzę, bo wtedy nie moglibyśmy korzystać ze wszystkich udogodnień typu rower, pralka, zmywarka).
      Jeśli chodzi o wazektomię i podwiązywanie jajowodów, to nie jest okaleczenie, bo oba zabiegi są odwracalne. Mimo to sama chyba bym się nie zdecydowała na taki zabieg, bo już mam dosyć jakichkolwiek zabiegów po ostatniej operacji. Co do Twoich wątpliwości, „dostosowanie się do rytmu ciała kobiety” oznacza całkiem duże wyrzeczenie i ja osobiście nie wyobrażam sobie takiego ograniczenia, że przez X dni w miesiącu + dni okresu jestem pozbawiona możliwości współżycia. Nie chodzi o obciach, tylko o kwestię priorytetów, a także skuteczność NPR w wypadku, gdy na 100% nie chce się mieć już więcej dzieci.

  • Przeczytac, posluchac ale czy bym sie wciagnela w to? Raczej nie ;)

    • Czemu byś się nie wciągnęła? Wbrew pozorom, idea jest bardzo nośna :) Pomyśl, można przestać produkować śmieci, a także zaoszczędzić czas i pieniądze :)

  • Nie znam dokładnych wytycznych tej idei ale spodobała mi się od razu kiedy o niej usłyszałam. Czeka na swoją kolej ale założenie ogólne jest mi bliskie.

  • Staram się dbać o środowisko na tyle, na ile jest to możliwe, pod warunkiem, że żyje mi się dostatecznie wygodnie. Nie byłabym w stanie chyba przejść na życie zero waste.
    Co do książki, to zasadniczą wadą zdaje się być odrealnienie, o którym wspominasz. Już w Niemczech wiele rzeczy wygląda inaczej, nie wspominając o USA.

Odpowiedz na „joannaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge