Dzień 6: piątek

Na początek – skoro dziś dzień wody – przeprowadziłam test kranówy w knajpie. Ponieważ musiałam na kogoś poczekać pół godziny na mieście, a był straszny skwar, schroniłam się w 1500 m2 na warszawskim Powiślu. Byłam z S. w tondze, czym wzbudziłam chyba szacunek obsługi.

– Chciałabym spytać, czy mogę zamówić wodę z kranu?

– Eeee, tak, ale pani damy taką lepszą, naszą.

– Ale gdybym poprosiła? Nie dalibyście?

– Nie, czemu, dalibyśmy, na Zachodzie przecież tap water to standard…

Po czym musiałam zapłacić 5 zł (sic!) za szklankę wody z butelki i jak się domyślam, tyle samo zapłaciłabym za kranówę…

Ale ja nie o tym.

Oszczędzamy wodę i uczymy tego naszego syna. Zawsze mamy nadpłaty za wodę, bo przecież jest nas czworo, więc spółdzielnia liczy po swojemu, a potem musi nam oddawać pieniądze. Mój mąż szczyci się tymi nadpłatami, choć i denerwuje, że pobierają od nas tyle pieniędzy przez pół roku, zamiast obniżyć opłatę… Ostatnio dostaliśmy zwrot około 300 zł za 6 miesięcy…

kapiel

Dziś po przedszkolu pozwoliłam J. pluskać się w odrobinie wody w wannie – było tak gorąco, że chciałam mu sprawić przyjemność. Za to nie było już wieczornego mycia.

1. By obniżyć swoje zużycie wody warto je najpierw… poznać. Spróbuj oszacować, ile wody dziennie zużywasz i oblicz swój tzw. ślad wodny. Pamiętaj, by uwzględnić też ślad wodny Twojego pożywienia.

Obliczyłam w kalkulatorze mój ślad wodny – wyszły mi 703 metry sześcienne. Nie mam pojęcia, czy to dużo! Chętnie się dowiem, ile wyszło innym osobom. Kalkulator jest bardzo ogólny, więc nie wierzę mu tak do końca, ale zawsze daje jakieś pojęcie. Brakuje mi sekcji „ubrania” – to, ile wody idzie na uprawy bawełny, jest naprawdę przerażające.

2. Zastanów się, gdzie jeszcze używasz wody (praca, szkoła, podróże i transport) i jak to zużycie możesz ograniczyć. Wypisz sobie najbardziej „wodochłonne” czynności i zastanów się, jak możesz je wykonywać w sposób bardziej przyjazny środowisku (np. do podlewania trawnika czy mycia samochodu można zebrać wodę deszczową).

Bardzo bym chciała mieć instalację wykorzystującą szarą wodę. W bloku, w malutkiej łazience, to chyba niemożliwe. Na pewno dałoby się zagospodarować wodę z mycia i pewnie nawet ze zmywarki, gdyby można było ją jakoś odzyskiwać.

Najbardziej wodochłonna czynność to podlewanie roślin na działce. Niestety, w tej chwili nie ma innej możliwości niż korzystanie z jedynego kranu z wodą, ale może namówię rodzinę na zbiornik deszczowy? Można oczywiście w ogóle nie podlewać, ale wtedy nie będziemy mieli działkowych smakołyków.

3. Jak najrzadziej odkręcaj kran, a jeśli już to robisz, to wykorzystuj całą wypływającą wodę, np. nalewaj ją do pojemnika.

Pytanie, co robić z tą wodą. Nie mam domku z ogródkiem, nie myję samochodu. Chyba jedyny sposób to spuszczanie wody w toalecie. Do przemyślenia.

4. Znalazłeś/aś własny sposób na ograniczanie zużycia wody? Podziel się z innymi i zainspiruj ich do poszukiwania kolejnych, ciekawych rozwiązań. Napisz o swoich przemyśleniach i dzisiejszych działaniach na blogu.

Noszę od niedawna wielorazową butelkę na wodę. Niestety, uzupełniam ją wodą z butelek… Jak już pisałam, trochę marzę o zestawie do  robienia własnej sodówki, ale z drugiej strony dopiero co przeczytałam o szkodliwości dwutlenku węgla spożywanego w wodzie gazowanej, więc może czas przestawić się na kranówę (gotowaną)?

Chyba nasze sposoby na oszczędzanie są bardzo standardowe:

  • perlatory w kranach (woda ma dzięki nim większą objętość)
  • zakręcanie wody podczas namydlania się, mycia zębów, golenia,
  • mycie się gąbką,
  • używanie zmywarki.

Jeszcze tak radykalni jak bohaterka książki Charlotte Roche nie jesteśmy…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge