Dzień 4: środa

Dzień pod znakiem jedzenia.

Zacznę od dobrych wiadomości: moje własne truskawki zaczęły kiełkować.

truskawki_0

Pomidory jeszcze nie kwitną… ale liczę na to, że nawóz z kawy i opryski z orzechów piorących dadzą radę…

pomidorki_0

A co dzisiejszych zadań… No tak, musiał nadejść moment krytyczny. Jedzenie jest w naszym domu bardzo ważnym tematem, mamy pewne zasady i ograniczenia. Od dawna jemy prawie wyłącznie produkty ekologiczne, od niedawna ja i starszy syn jesteśmy na diecie eliminacyjnej. Ja z powodu karmienia (młodszy uczuleniowiec, jak brat i tata) nie jem żadnego nabiału, jaj, kakao i egzotycznych owoców (poza cytryną i sokiem w ekopomarańczy). Natomiast z powodów zdrowotnych nie jem cukru w żadnej postaci oprócz (sporadycznie) owoców. Nie jem też produktów zawierających drożdże oraz żadnych kwaszonek, octu itp. Starszy syn miał zrobiony test na nietolerancję pokarmową MRT i dlatego w tej chwili jego menu składa się z kilkudziesięciu produktów.

1. Jak myślisz, ile produktów z Twojej listy miało sezonowe i lokalne pochodzenie (rosły w obrębie maks. 500 km od Twojego miejsca zamieszkania)? Zrób listę i spróbuj to sprawdzić, korzystając z informacji o ich pochodzeniu na opakowaniach. Wybierz pięć produktów nielokalnych i spróbuj zastąpić je lokalnymi/sezonowymi.

Większość produktów, które spożywamy, można zaliczyć do lokalnych. Są jednak wyjątki i niestety, dopóki nie będzie sezonu na niektóre warzywa w Polsce, jestem zmuszona kupować importowane. Dlaczego? Ponieważ J. ma swoją listę produktów, która zawęża możliwości przygotowywania posiłków i gdybym jeszcze wyłączyła niektóre warzywa dlatego, że teraz nie rosną u nas, musiałby chyba jeść w kółko to samo. A dieta, którą stosujemy, jest oparta na różnorodności – jak najrzadszym powtarzaniu składników, aby nie wytworzyła się nowa nietolerancja.

Jeśli mam wybór, kupuję polskie. Jeśli nie mam wyboru, kieruję się zdrowym rozsądkiem. Jako matka karmiąca potrzebuję w diecie migdałów (wapń) i je kupuję. Jedyne bezpieczne orzechy, jakie mogę jeść, to nerkowce – kupuję. S. ma rozszerzaną dietę o ryż – kupuję (akurat ostatnio FT). Wiórków kokosowych na nic nie wymienię, kokos zastępuje J. słodycze. Oliwek mogę nie jeść, ale oliwy nie zamienię na nic – stosuję ją zamiast masła (masło klarowane także uczulało S.). Tylko niech nikt mi nie wciska margaryny!

Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz – może ktoś mi pomoże rozstrzygnąć taką zagwozdkę. Od wielu lat prosimy naszych różnych znajomych, aby przywozili nam z Izraela przyprawę do humusu, zatar. Jeśli oni i tak latają samolotami (np. służbowo), to czy taki zakup nadal jest nieekologiczny? Pewnie skrajni ekolodzy zerwaliby stosunki z przyjaciółmi latającymi samolotami, hehe.

2. Sprawdź czym się różni żywność ekologiczna od lokalnej, a czym organiczna od zrównoważonej.

Teraz już wiem, czym jest żywność zrównoważona: ekologiczna i lokalna zarazem.

3. Wyznacz swój cel na nadchodzący tydzień. Przykładowo, może to być wybór produktów sezonowych/lokalnych (np. tylko polskich lub rosnących w obrębie maks. 500 km od twojego miejsca zamieszkania), dieta wegetariańska lub wegańska albo rezygnacja z żywności pakowanej i wysoko przetworzonej (tzw. dania gotowe). Szukaj inspiracji w swoim otoczeniu. Wybierz się na bazar lub lokalny targ, porozmawiaj ze znajomymi wegetarianami i weganami. Wiesz jak przyrządzić takie rośliny, jak topinambur, jarmuż, fenkuł czy brukiew? Poeksperymentuj z nowymi przepisami i produktami.

Bardzo trudne zadanie. Ze względów wymienionych powyżej nie mogę obiecać, że kupię tylko lokalne produkty. O diecie bezmięsnej nie myślę, bo po pierwsze, wszyscy lubimy mięso, po drugie, nie chcę zawężać diety (brak nabiału naprawdę mi wystarczy jako wyrzeczenie). Żywności gotowej nie kupujemy (oprócz chleba, choć często sama piekę). Eksperymentuję z nowymi przepisami kilka razy w tygodniu. Ale może kupię topinambur?

4. Sprawdź, jakie aspekty zmiany dotychczasowych nawyków żywieniowych są dla ciebie najtrudniejsze. Co mogłoby się zmienić w Twoim otoczeniu, żeby zmiany były prostsze?

Najtrudniejsze było przyjęcie do wiadomości (5 miesięcy temu), że koniec z pewnymi przysmakami. Oczywiście, już to przerabiałam z pierwszym synkiem. Kiedy wdrożyliśmy dietę MRT, znowu odpadło sporo produktów.  Żeby zmiany były prostsze, jedzenie ekologiczne powinno być tańsze i łatwiej dostępne, zwłaszcza to świeże.

I jeszcze podsumowanie kilku porad z poradnika:

  • kupujemy mięso i jaja tylko z ekologicznych hodowli,
  • eksperymentujemy w kuchni i sprawia nam to radość,
  • jemy zieleninę – ostatnio np. sałatkę i kotlety z mizuną,
  • prowadzimy ekologiczną kuchnię,
  • poza domem jemy własne jedzenie (nawet u znajomych) – wynika to z naszych ograniczeń,
  • nie chodzimy do restauracji, bo po co mamy płacić mnóstwo pieniędzy za jedzenie niskiej/niewiadomej jakości?
  • domyślam się, co powiedzieliby mi w restauracji na prośbę o wodę z kranu: niestety, nie możemy, ponieważ nie mamy tego jak nabić na kasie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge