06 I2017

Najlepszy krem na mróz: masło shea

by joanna

Najlepszy krem na mróz? Nie tylko chroni skórę przed zimnem, wysuszeniem i dodatkowo promieniami UV, ale także jest naturalny, łagodny, pielęgnujący i nadaje się dla całej rodziny, również alergików. Masło shea – to o nim mowa – jest naszym podstawowym kosmetykiem do ochrony twarzy i dłoni, kiedy temperatura spada poniżej zera.

Najlepszy krem na mróz: masło shea

Najlepszy krem na mróz: masło shea

Wszechstronność masła shea (butyrospermum parkii butter) jest znana szczególnie osobom zmagającym się z problemami skórnymi, np. AZS. Szczególnie zimą skóra atopowców jest narażona na podrażnienia. Trudniej wtedy zadbać o jej prawidłowe nawilżenie (także od wewnątrz). Dodatkowo u wielu osób, w tym naszych dzieci, stan skóry pogarsza się od mrozu, nawet jeśli ubierają się prawidłowo.

Zimowa ochrona

Gdy pogoda na zewnątrz jest niesprzyjająca – panuje mróz, wieje nieprzyjemny wiatr, pada śnieg, deszcz ze śniegiem albo marznący deszcz itp. – nałożenie na twarz warstwy ochronnego kosmetyku przed każdym wyjściem z domu to obowiązek. Przetestowałam w życiu najróżniejsze kremy i myślę, że większości z nich nie kupiłabym dziś ze względu na skład. Nie uznaję m.in. parafiny (czytaj, czemu) i PEG-ów (czytaj, czemu). (więcej…)

19 XII2015

9 inspiracji prezentowych (i kilka sugestii)

by joanna

Czy też macie problem z odpowiadaniem na pytanie, co Wam kupić w prezencie?

Gdybym mogła poprosić o dowolny prezent pod choinkę, na pewno byłby to jakiś zimowy wyjazd rodzinny w miejsce, gdzie jest śnieg, przyroda i świeże powietrze. Obawiam się jednak, że w tym sezonie złamana noga naszego starszego syna pokrzyżowała nam plany. W wersji okrojonej chciałabym dostać prawdziwą zimę, ze śniegiem i mrozem -18°C, wtedy nawet w Warszawie jest fajnie.

Zimo, przyjdź!

Zimo, przyjdź!

Mój mąż poprosiłby o więcej wolnego czasu. 

Dzieci, choć tego nie powiedziały, na pewno najbardziej chciałyby mniej zapracowanych rodziców (z wyjazdu też by się ucieszyły). Starszy syn narysował nawet listę prezentów, jakich oczekują pod choinką:

Lista prezentów 2015.

Lista prezentów 2015.

Młodszy dostanie więc żółty bączek, a starszy harmonijkę ustną. Ale nie tylko – do tych miniprezencików (drewniany bączek kosztował kilka złotych, a harmonijka – kilkanaście) dołączymy trochę większe. J. dostanie grę samotnik – bardzo lubi takie zadania do rozwiązywania, wszelkie planszówki i łamigłówki – mam nadzieję, że samotnika też polubi. Natomiast S. otrzyma tamburyn, dzięki czemu powiększy swoją kolekcję instrumentów (nie mam jeszcze zdjęć prezentów, ponieważ idą pocztą).

instrumenty

Kilka inspiracji 

Co moglibyśmy polecić jako prezenty mniej lub bardziej w duchu ekologicznym? Na pewno na pierwszym miejscu są te, które wykonamy sami, oraz te, które oznaczają czas spędzony wspólnie na dobrej aktywności (sport, muzeum, warsztaty, wycieczka…).

Od mojej siostry, jak co roku, zamówiliśmy prezent w postaci vouchera na seans do kina Wisła + opiekę do naszych dzieci. Jest to jedna z niewielu okazji, kiedy wychodzimy do kina…

Jeśli chcemy coś kupić, spróbujmy wybierać polskie produkty, wyprodukowane w Polsce, a przynajmniej w Europie.

Poniżej znajdziecie nasz subiektywny przewodnik po tegorocznych prezentach. Wszystkie prezenty są sprawdzone, a lista nie jest w żaden sposób sponsorowana!

Dla dzieci

#1 Miska do wszystkiego Bilibo

Zabawka, która pozostawia dzieciom pełną swobodę. W domu, na śniegu, na plaży, w ogródku – gdziekolwiek, wytrzymała i prosta miska pozwoli dzieciom na najróżniejsze zabawy.

miska

U nas przydaje się m.in. do przemieszczania się z nogą w gipsie oraz do szalonego kręcenia się w kółko. Cena: około 100 zł.

#2 Książki naszego dzieciństwa

Zbiór „Poczytaj mi, mamo” pamięta chyba każdy. Lektura opowiadań sprzed kilku dekad to nie tylko sentymentalna podróż rodziców, ale także wartościowe przeżycie dla dzieci. Wbrew pozorom większość książeczek jest wciąż aktualna.

poczytaj_mi_mamo

Nasza Księgarnia od kilku lat wydaje kolejne zbiorcze księgi z opowiadaniami z serii „Poczytaj mi, mamo”. W tym roku nasze dzieci dostaną dwie ostatnie. Polecamy w ciemno. Cena: około 40 zł za tom, w zależności od księgarni.

Dla dorosłych

#3 Skarpetki

Oczywiście, specjalne skarpetki, które ratują świat. W tym roku Plan Planeta przeżyła takie oblężenie, że nie zdążyłam złapać wszystkich wymarzonych skarpetek (dla siebie). Na szczęście po Nowym Roku ma być większa dostawa…

skarpetki_pna_planeta

Skarpetki szyte w Polsce kupicie tu. A na hasło ORGANICZNI dostaniecie 5% zniżki – na wszystko!

#4 Bon do Kooperatywy

W naszym sklepie Kooperatywy Dobrze (Warszawa, Wilcza 29a) kupicie najsmaczniejsze lokalne produkty oraz ekologiczne produkty sypkie. Chcecie podarować komuś naprawdę zdrowy i ekologiczny prezent – kupcie bon upominkowy.

kooperatywa_bon

Już za 30 zł można u nas skompletować kosz smacznych warzyw i owoców, dorzucić (delikatnie) kilka jajek i kawałek sera. Za 100 zł urządzicie ucztę!

#5 Mydło niezwykłe

Jeśli mydło, to tylko z Ministerstwa Dobrego Mydła! Ręcznie robione, z oryginalną recepturą, polskiej produkcji.

ministerstwo_dobrego_mydlo_ryz

Nasze ulubione to ryżowe, ale do wyboru jest m.in. marchewkowe i rozmarynowe… Oferta wciąż się rozbudowuje i zmienia, dlatego dobrze zaglądać na stronę Ministerstwa regularnie. Cena kostki około 21 zł.

#6 Książka kucharska dla alergika

Pięknie wydana i niezwykle praktyczna książka Mamy Alergika to 106 przepisów na wyjątkowe okazje. Niezbędna w każdym domu, gdzie dba się o dobre jedzenie.

MAG_2_okladka_3D_kiosk-600x800

Gdzie kupić: lista miejsc. Cena okładkowa: 44,99 zł (okładka twarda)

#7 Książka kucharska wegańsko-bezglutenowa

Piękna książka kucharska z oryginalnymi przepisami bez mięsa, nabiału i glutenu. Ucieszy każdego, kto uwielbia zdrowe eksperymenty w kuchni i nowe wyzwania kulinarne.

atelier_smaku_0

Tu znajdziecie naszą recenzję. Do kupienia m.in. w Empikach, cena około 80 zł.

#8 Masło do ciała

Kosmetyk dla wymagających – wspaniale nawilża ciało, pomoże nawet bardzo wymagającej skórze. Polski producent NOVA Kosmetyki.

gocranberry_maslo_0

Do kupienia na stronie producenta, cena: 49 zł.

#9 Czarna pasta do zębów

Oryginalny prezent – czarna pasta do zębów o działaniu wybielającym. Dobry skład, bez fluoru, mocny, odświeżający smak. No i ten kolor!

Ecodenta czarna.

Ecodenta czarna.

Do kupienia m.in. w Lawendowej Szafie, 19,90 zł.

A jakie są Wasze propozycje prezentowe? Co chcielibyście sami dostać?

05 IV2013

Odśnieżanie, czyli forsa w błoto pośniegowe

by tadeusz

Można było się tego spodziewać – jak informuje warszawski Zarząd Oczyszczania Miasta, środki przeznaczone na odśnieżanie zostały już tej zimy przekroczone. Stołeczny ratusz zarezerwował na ten cel 72 miliony złotych, a już parę dni temu rzeczniczka ZOM-u mówiła o wydanych 74 milionach. Wiosny wciąż nie ma, pewnie dojdzie do 80 milionów. A teraz pora na ważne pytanie – po co?

Już od dawna chodzi mi po głowie taka myśl, że zabawa w odśnieżanie wszystkich ulic jest bez sensu. Oczywiście, są ulice, które muszą być czarne – główne arterie, żeby karetka czy straż pożarna nie ugrzęzła w zaspie. Dobrze też odśnieżyć ulice ze stromymi podjazdami, żeby nie było jak w kultowym „Ale urwał” albo jak w tym filmie:


Ale po co odśnieżać wszystkie ulice? Przecież to nic dziwnego, że w zimie jest śnieg. Mieszkamy w Polsce, nie w Tunezji, więc lepiej nauczmy się żyć ze śniegiem, zamiast z nim walczyć.

W czasie tej zimy musiałem parę razy przejechać się samochodem. Najprzyjemniej jechało się w czasie dużej śnieżycy, kiedy pługosolarki nie zdążyły jeszcze przejechać i ulice zalegała warstwa ślicznego, miękkiego puchu. Wszyscy jechali 20-30 km/h, grzecznie i spokojnie aż miło.

sniezyca

W takich warunkach poważnych wypadków w mieście nie ma, zdarzają się kolizje, ale niegroźne, bo co komu szkodzi puknąć się z prędkością pieszego. Jednak zaniechanie odśnieżania większości ulic poprawiłoby bezpieczeństwo nie tylko ze względu na spadek prędkości. Szybko spadłaby liczba samochodów na ulicach, na skutek okrutnej, ale bardzo pożytecznej naturalnej selekcji. Ci, którzy nie kupili opon zimowych, musieliby wybrać inny środek transportu. Podobnie ci, którzy nie umieją sobie radzić na śniegu, nadużywają gazu i hamulca. I dobrze – kto nie umie jeździć, niech lepiej chodzi.

organiczni5

Oprócz poprawy bezpieczeństwa i płynności ruchu (nie ma samochodów – nie ma korków) miasto odniosłoby korzyść ekologiczną. Oczywiście byłoby mniej smrodu z rur wydechowych, ale również mniej zniszczeń od soli. Sól, którą posypuje się drogi, ma – jak to sól – działanie żrące. Wie o tym każdy, któremu zniszczyła buty, wiedzą opiekunowie psów, którym niszczy łapki i przynajmniej jedna osoba, której zżarła amortyzator w rowerze. Drzewa w kontakcie z tym paskudztwem bardzo cierpią. Warto przyjrzeć się dolnym partiom pni drzew rosnących niedaleko ulic – po zimie ich kora wygląda naprawdę okropnie, pełna tego, co na ludzkiej skórze nazywałoby się ranami. Władze warszawskiego Żoliborza posłuchały namów mieszkańców i przestały sypać sól na ul. Czarnieckiego. Po kilku miesiącach eksperymentu urzędnicy ze zdziwieniem stwierdzili, że negatywnych skutków nie było, roślinność nie została zniszczona i w dodatku w kasie zostało więcej pieniędzy.

Pieniądze! No właśnie, wrócę do tematu, od którego zacząłem. Gdyby miasto zrezygnowało z odśnieżania większości ulic, a ograniczyło się tylko do głównych i nachylonych, oszczędziłoby mnóstwo pieniędzy. Może połowę, może więcej. Już sama rezygnacja z sypania soli daje ogromne oszczędności – przy okazji eksperymentu na Czarnieckiego władze Żoliborza podały, że koszt jednego płużenia 1 km kw. jezdni to 30 zł, a koszt jednego płużenia z soleniem – aż 190 zł.  Oszczędności można by przeznaczyć np. na odśnieżanie chodników, bo przy wielu ulicach w ogóle się tego nie robi, a piesi grzęzną i wywracają się, podczas gdy auta pędzą obok po czarnej nawierzchni. Może też wreszcie znalazłyby się środki na odśnieżanie dróg dla rowerów, którymi mogliby popędzić do biur i fabryk wszyscy, którzy samochody rozsądnie zostawili w zaspie pod domem.