29 X2017

Trujące powietrze – nie chcemy chodzić w maskach!

by joanna

Ostatnie dni przyniosły sukces w postaci jednogłośnie przyjętej uchwały antysmogowej dla Mazowsza. Dzięki temu samorządy mają wreszcie realne narzędzia do walki ze smogiem i zanieczyszczeniem powietrza. Dlaczego jednak temat trującego powietrza wciąż wzbudza to tyle kontrowersji?

Kadr z filmu „Trujące powietrze”

Kadr z filmu „Trujące powietrze”

Nie da się ukryć, że większość odpowiedzialności za zanieczyszczenie powietrza ponoszą zwykli obywatele, którzy świadomie lub nie ogrzewają swoje domy czy wodę za pomocą opału bardzo niskiej jakości. (więcej…)

23 IV2017

Półmaska rowerowa CityMask – recenzja

by tadeusz

Półmaska rowerowa CityMask trafiła do nas pod koniec sezonu najgorszego zanieczyszczenia powietrza w Warszawie, co nie oznacza, że nie okazała się potrzebna. Przetestowaliśmy dwa egzemplarze maski (różniące się jedynie wzorem).

Półmaska rowerowa CityMask

Półmaska rowerowa CityMask

Stan powietrza w Polsce jest fatalny. Szczególnie źle jest w miastach na południu Polski, takich jak Kraków, w którym przez 53 z 90 pierwszych dni tego roku były przekroczone normy zanieczyszczenia pyłem PM10, co nie zmienia faktu, że i Warszawie nie jest różowo. Od początku roku przez kilkadziesiąt dni były przekroczone normy, w tym przez kilka dni były to stany kilkukrotnie przewyższające polską normę. Takie stężenie pyłów czuje się już wyraźnie bez żadnych urządzeń pomiarowych – drapie w gardle, pali w płucach, czasem szczypią oczy…

Dodatkowo wiosenny sezon pyleń sprawia, że alergicy (szczególnie jeżdżący na rowerze) mają dodatkowe utrudnienie w postaci alergenów fruwających w powietrzu. Takie warunki prowadzą do prostych wniosków – trzeba nosić maski.

Półmaski rowerowe CityMask

Półmaski rowerowe CityMask

Jako drugi producent swoje maski do testów przysłał nam CityMask. Ponieważ naszym podstawowym środkiem transportu są rowery, poprosiliśmy o model dla rowerzystów. Dostaliśmy dwie maski, które nie zachwyciły nas swoim wyglądem – ani zielona panterka, ani niebieskie ptaszki nie pasowały jakoś szczególnie do naszych strojów rowerowych, ale mniejsza z tym – tu chodzi o życie i zdrowie.

Półmaska rowerowa CityMask

Półmaska rowerowa CityMask

Półmaska rowerowa CityMask

www.citymask.eu

Cena: 12,60 zł

Wyprodukowane: w Polsce

Filtr:

Wymienny? Nie

Certyfikat: brak

Ochrona: filtruje cząsteczki PM 10, PM 2,5, submikronowe, pochłania dwutlenek siarki i tlenek azotu

Materiał: 4 warstwy: włóknina osłonowa, włóknina filtracyjna, włóknina z węglem aktywnym, włóknina osłonowa (polipropylen, poliester)

Rozmiary: jeden rozmiar

Sposób mocowania: dwie regulowane gumki, zacisk na nos

Półmaski rowerowe CityMask

Półmaska rowerowa CityMask

Nasza opinia

W przeciwieństwie do wielu modeli, w tym komina testowanego przez nas wcześniej, nie są to maski wielokrotnego użytku. Nie są też jednorazowe. Są gdzieś pomiędzy, bo można ich używać wiele razy, ale potem nie pierze się ich ani nie wymienia filtra, tylko wyrzuca całą maskę do śmieci. To wada, choć maska powinna wystarczyć na dość długo – producent pisze na swojej stronie, że można jej używać aż do całkowitego zapchania filtra pyłem, a to nawet przy mocno przekroczonych normach zajmie wiele godzin. Moja maska pracowała ok. 6 godzin przy zanieczyszczeniu na poziomie ok. 200% normy i nie udało mi się jej zapchać.

Półmaski rowerowe CityMask

Półmaski rowerowe CityMask

Wracam jednak do moich wrażeń z użytkowania maski. Generalnie są dobre. Maski CityMask są bardzo lekkie i wygodne. Przy dłuższym użytkowaniu odciskają lekki ślad na twarzy (ważne, żeby przylegały ściśle), ale nie obcierają. Gumki mocujące maskę na głowie reguluje się bardzo łatwo, podobnie zacisk na nos. Dobre dopasowanie i ścisłe przyleganie maski są bardzo ważne, żeby zanieczyszczone powietrze nie wpadało przez szczeliny, a tylko przez filtr. Oddychanie jest lekko utrudnione, bo powietrze musi przechodzić przez filtr, ale nie miałem ani razu poczucia, że brak mi tchu… dopóki nie cisnąłem bardzo ostro pod górę.

Mam wrażenie, że maska daje radę, jeśli chodzi o filtrowanie – w miejscach, w których bez maski czułem smród dymu, w masce nic takiego nie czułem… Dopóki nie ustawiłem się tuż przy rurze wydechowej autobusu. Ale to chyba była przesada.

Największe zastrzeżenie, jakie mam do tej maski – i do każdej, łącznie ze zwykłymi chustami bez żadnych filtrów – jest takie, że okulary parują. Jeżeli lubicie robić stójkę na czerwonym świetle, to musicie zmienić przyzwyczajenie. Na czerwonym się staje nogami na ziemi i zsuwa nieco okulary. To jedyny sposób, żeby nie zaparowały.

Wadą jest brak konkretnej informacji, czy filtry mają jakikolwiek certyfikat oraz jaka jest ich skuteczność. Nasze testy opierają się jedynie na praktyce, a dobrze byłoby znać także potwierdzone liczby.

Półmaski rowerowe CityMask

Półmaski rowerowe CityMask

Na koniec zabaw maskami popsuliśmy je – rozcięliśmy filtr, żeby obejrzeć te warstwy. Możecie zobaczyć na zdjęciu – to czarne to węgiel aktywowany.

Zalety:

  • wygoda – łatwo dopasować do swojej twarzy,
  • lekka,
  • wg deklaracji producenta filtruje nawet cząsteczki submikronowe,
  • łatwo przechować, schować do kieszeni,
  • cena.

Wady:

  • brak certyfikatu,
  • brak możliwości wymiany filtra,
  • ograniczony wybór wzorów i kolorów,
  • (standardowa wada masek) parowanie okularów podczas postoju.
28 I2017

Komin z filtrem antysmogowym H.A.D. – recenzja

by joanna

Dziś już wszyscy zdają sobie sprawę, że powietrze w Warszawie pozostawia wiele do życzenia (już nie piszę o innych miastach w Polsce…). Czy takie akcesoria, jak komin z filtrem antysmogowym H.A.D., zdają egzamin? Czy warto sprawić sobie maskę, aby jeździć na rowerze w dni najgorszego zanieczyszczenia?

Nasze testy masek antysmogowych zaczęliśmy od dość szczególnego modelu. Chusta kominowa H.A.D. jest przede wszystkim elementem odzieży z dodatkową funkcją w postaci filtra wbudowanego w komin.

komin_had_0

Komin z filtrem antysmogowym H.A.D. – testujemy

Czy należy używać masek antysmogowych na rowerze?

Na to pytanie można odpowiedzieć dwustopniowo.

Jeśli mieszkamy w miejscu, gdzie stężenia pyłów zawieszonych przekraczają dopuszczalne normy, uzbrojenie się w maskę ze sprawdzonym filtrem antysmogowym jest bardzo dobrym pomysłem. (Że filtr filtrowi nierówny, postaramy się pokazać w czasie naszych testów). Ideałem są maski, które chronią przed wdychaniem pyłów zawieszonych PM 10, PM 2,5 i mniejszych (liczba oznacza wielkość w mikrometrach – dobre filtry zatrzymują zanieczyszczenia o wielkości 0,1 mikrometra). Jeśli maska ma też filtr węglowy, to znakomicie, bo powinna chronić przed szkodliwymi związkami siarki i azotu.

Filtr w kominie H.A.D. (strona wewnętrzna)

Filtr w kominie H.A.D. (strona wewnętrzna)

Jednak nie da się ukryć, że maska antysmogowa znacznie ogranicza wydolność oddechową. Dlatego, o czym przekonałam się sama, jeżeli uprawiamy sport na zewnątrz w czasie silnego zanieczyszczenia powietrza, nie może to być intensywny wysiłek, wymagający głębokich wdechów. Z naszych doświadczeń wynika, że skuteczny filtr nie nadąży z dostarczeniem nam odpowiedniej ilości powietrza, kiedy np. postanowimy pokonać rowerem bardziej stromy podjazd. Prawdopodobnie można to przełożyć na intensywne bieganie czy łyżwy na otwartym powietrzu.

Filtr w kominie H.A.D.

Filtr w kominie H.A.D.

Komin z filtrem antysmogowym H.A.D.

Jeździłam w kominie H.A.D. przez tydzień, kiedy w Warszawie stężenie pyłów zawieszonych przekraczało normy kilkukrotnie. Oprócz wzbudzania potrójnego zdziwienia na ulicach (1. zamaskowana 2. kobieta 3. na rowerze zimą) zanotowałam kilkanaście ważnych spostrzeżeń, które – mam nadzieję – przybliżą Wam produkt i pozwolą przemyśleć zakup. Z pewnością maska działała – jednego dnia jej nie założyłam i cały czas wydawało mi się, że coś się pali, bo tak śmierdzi warszawskie zadymione powietrze. Z tym nomen omen kominem na twarzy nie czułam żadnego dymu.

komin_had_3

Komin H.A.D. – specyfikacja producenta

Informacje producenta

www.had-originals.com

Gdzie kupić w Polsce: BikeBelle.pl

Cena: 179,90 zł

Wyprodukowane: w Niemczech

Filtr: antysmogowy i antyalergiczny

Wymienny? Nie (zalecane pranie co jakiś czas)

Certyfikat: DEKRA

Ochrona: filtruje 70% groźnych cząsteczek smogu / pyłu kategorii PM 10; filtruje 70% pyłków kwiatowych kategorii PM 10

Materiał: komin – 100% poliester; maska – 68% poliester, 26% poliamid, 6% elastan

Rozmiary: jeden rozmiar (obwód głowy 46,5–63 cm)

Sposób mocowania: aluminiowy zacisk na nos

Komin z filtrem antysmogowym H.A.D.

Komin z filtrem antysmogowym H.A.D.

Nasza opinia

Komin H.A.D. z wbudowanym filtrem to sprytne rozwiązanie dla rowerzystów, którzy cenią wygodę – w jednym kawałku dostajemy komin wielofunkcyjny (bardzo przydatny zimą) oraz filtr antysmogowy. Komin traktujemy jako element odzieży – zakładamy jak zwykły komin z tą różnicą, że aluminiowym klipsem mocujemy go na nosie.

Zalety:

  • element odzieży – chroni przed wiatrem i zimnem,
  • wielorazowy – można go prać,
  • wygodny – łatwo dopasować do swojej twarzy,
  • ma element odblaskowy,
  • włókna X-static XT2, które zapewniają higienę,
  • jest bardzo lekki.
Postój w kominie - zaparowane okulary...

Postój w kominie – zaparowane okulary…

Wady:

  • chroni wyłącznie przed cząsteczkami PM 10 (w 70%), nie chroni przed cząsteczkami PM 2,5 i mniejszymi,
  • podczas wzmożonego wysiłku nie nadąża z filtrowaniem powietrza – trzeba oddychać ustami, przez co nie filtrujemy dodatkowo powietrza nosem,
  • nie ma informacji, jak długo (do ilu prań) filtr zachowuje swoje właściwości,
  • jak wypadku wszystkich masek i kominów, osoby jeżdżące na rowerze w okularach zmagają się z zaparowanymi szkłami podczas postojów – jest to niestety bardzo niewygodne.

W sytuacji silnego zanieczyszczenia warszawskiego powietrza maska jest według nas za słaba. Dodatkowo podczas jej używania jesteśmy zmuszeni oddychać ustami – powstaje pytanie, czy nie zmuszamy przez to swojego organizmu do wdychania większej ilości pyłów PM 2,5 i o mniejszej średnicy, przed którymi maska nie chroni.

Komin z filtrem antysmogowym H.A.D.

Komin z filtrem antysmogowym H.A.D.

Wkrótce mamy nadzieję przedstawić Wam kolejny filtr.

09 XII2015

Filtry cząstek stałych – nie usuwaj, regeneruj

by Materiał płatny

Samochody z silnikami wysokoprężnymi mają tę zaletę, że ich używanie – o ile jeżdżą w dłuższe trasy – jest tańsze niż samochodów z silnikami benzynowymi. Jednak niektórzy użytkownicy diesli dodatkowo zmniejszają swoje koszty i usuwają – nielegalnie! – filtr cząstek stałych, zatrzymujący nawet 80% najbardziej szkodliwych składników spalin. Tymczasem zamiast usunąć zużyty filtr, można za nieduże pieniądze oddać go do wyczyszczenia. Jedyną w Polsce firmą, która legalnie i skutecznie naprawia FCS, jest Euro-Vat z Krzywinia (www.eurovat.info.pl). Cena regeneracji filtra to około 500 zł z roczną gwarancją.

fcs

Kiedy napisałam ten tekst, zrozumiałam, że w Polsce dzieje się bardzo, bardzo źle. Niska świadomość m.in. kierowców zamienia powietrze, którym oddychamy, w truciznę.
Dane, których użyłam, są przerażające. Polacy zabijają się powoli, ale systematycznie. Zaczynam myśleć, czy nie jest to obecnie najważniejsza przyczyna alergii i tysiąca innych dolegliwości – naszych i naszych dzieci.

Według Głównego Urzędu Statystycznego w 2013 roku po Polsce jeździło 20 milionów samochodów osobowych, ponad 3 miliony samochodów ciężarowych i ciągników drogowych oraz 100 tysięcy autobusów. Samochody osobowe z silnikami wysokoprężnymi, zwane popularnie dieslami, w 2013 roku stanowiły 27,1% osobówek i widać tendencję wzrostową (25,8% w 2012 roku). Niemal 70% samochodów ciężarowych (liczonych z osobowo-ciężarowymi) to diesle i liczba tych pojazdów również rośnie.

Dość niepokojący jest fakt, że w Polsce w 2013 roku połowa samochodów osobowych i ciężarowych miała 16 lub więcej lat. Nie trzeba szczególnej dociekliwości, żeby wiedzieć, że stan samochodu jest zależny nie tylko od stopnia eksploatacji, ale też od jego wieku.

Jakość spalin produkowanych przez samochody, szczególnie z silnikami wysokoprężnymi, zależy od kilku czynników, wśród których stan techniczny pojazdu może nie być najważniejszy. Coraz częściej mówi się o problemie świadomego i nielegalnego usuwania przez właścicieli diesli filtrów cząstek stałych, które mają za zadanie wyłapywanie najgorszych zanieczyszczeń ze spalin samochodowych.

fcs_duze

Dzieje się tak, ponieważ po pierwsze, filtry należy wymieniać nawet co 50 tysięcy kilometrów i kierowcy, którzy pokonują takie odległości w ciągu kilku miesięcy, nie mają ochoty co roku płacić 5 tys. zł. Po drugie, usunięcie filtra pozwala zaoszczędzić nieco na spalaniu, choć nie są to znaczące osiągnięcia. Po trzecie, w Polsce nikt nie ściga kierowców za taki proceder, a w internecie znajdziemy jawne ogłoszenia serwisów samochodowych z całego kraju, dotyczących taniego usuwania FCS (koszt od 400 zł), przeprogramowania komputera pokładowego, a nawet propozycję zamontowania atrapy filtra, aby „wszelkie ingerencje były niewidoczne” oraz „nie było problemu przy jakiejkolwiek kontroli”.

Na trucie jest przyzwolenie

Jak piszą Artur Włodarski w artykule „Wrobieni w diesle. Najpierw spadnie popyt, potem ceny” (Wyborcza.biz) oraz Bartosz Piłat w tekście „Polska nie panuje nad jakością spalin w samochodach” (Wyborcza.pl), ogromnym problemem jest wykrywalność takiej modyfikacji, jaką jest usunięcie filtra cząstek stałych, oraz odpowiednie karanie za proceder. W tej chwili przepisy zabraniają takiej modyfikacji auta, ale bez skutecznej kontroli za pomocą czujnika jakości spalin nie ma tak naprawdę możliwości wykrycia procederu. Jakość spalin można sprawdzić specjalnym urządzeniem, którego policja ma kilkadziesiąt sztuk w skali kraju, natomiast stacje kontroli pojazdów nie są zobowiązane do takich pomiarów (jeśli zamiast filtra została zamontowana atrapa, a komputer pokładowy odpowiednio przeprogramowano, nie da się sprawdzić obecności filtra cząsteczek stałych).

usuwanie fap-dpf

Od 2009 roku obowiązuje nakaz montowania FCS w nowych samochodach z silnikiem wysokoprężnym. Teoretycznie brak tego elementu decyduje o niedopuszczeniu pojazdu do ruchu. Jeżdżenie samochodem z wymontowanym filtrem łamie kilka przepisów, m.in. prawo o ruchu drogowym, prawo homologacyjne i prawo dotyczące ochrony środowiska.

Marcin Klonowski w tekście „Usuniesz filtr DPF – nic Ci nie grozi” z 2012 roku (MagazynAuto.pl) pisze z kolei, że nawet kontrola stopnia zadymienia spalin nie jest w stanie wykryć usunięcia FCS, ponieważ – jak wykazały testy Magazynu Auto – bardzo trudno przekroczyć limit zanieczyszczeń w spalinach, który został ustalony przed wprowadzeniem nakazu montażu filtra.

Polskie powietrze zabija

Według „Raportu o jakości powietrza w Europie” z 2015 roku (za 2012 rok), przygotowanego przez Europejską Agencję Środowiska, polskie powietrze pozostawia wiele do życzenia.

Jednym ze składników groźnych zanieczyszczeń powietrza są cząstki stałe, których źródła dzielimy na pierwotne (emitujące pyły do atmosfery, np. silniki samochodów i piece przydomowe, oraz wzbijane z dróg przez samochody) oraz wtórne (znajdujące się już w atmosferze i poddające się procesom chemicznym). Cząsteczki stałe to m.in. sadza i popiół, powstające w wyniku spalania – w silnikach diesli, ale też w piecach domowych, gdy używany jest opał niskiej jakości lub po prostu śmieci.

Przykładowo szacuje się, że źródłem pyłu zawieszonego PM10 (średnica ziaren do 10 mikrometrów) jest w 13% transport (w wypadku pyłu PM2,5 – 15%). Około 50% pyłu zawieszonego PM10 i około 22% PM 2,5 jest wzbijane przez jeżdżące samochody z dróg. Oba typy pyłów mają tak małe cząsteczki, że bez przeszkód dostają się do płuc z wdychanym powietrzem.

Polski Alarm Smogowy  donosi, że rocznie w Polsce 45 tysięcy osób umiera z powodu zanieczyszczeń powietrza. To ponad 850 osób tygodniowo. Dodatkowo trudno nawet określić, ile osób cierpi z powodu złej jakości powietrza – spektrum chorób i dolegliwości wywoływanych przez zanieczyszczenia, które dostają się do naszych płuc, jest bardzo szerokie. Możemy nie zdawać sobie sprawy, że trudności z koncentracją, migreny, zapalenie zatok, kaszel, katar, astma, a nawet problemy z płodnością i uszkodzenia płodu mogą wynikać z tego, czym oddychamy. „Aby uzyskać czyste powietrze w Polsce, konieczne są działania kompleksowe, także te dotyczące ograniczania transportu samochodowego” – takie zalecenie znajdziemy na stronie Polskiego Alarmu Smogowego. „Samochody są źródłem emisji pyłów i NO2. Proponowanym rozwiązaniem jest wprowadzenie tzw. stref ograniczonej emisji komunikacyjnej (Low Emission Zones – LEZ), czyli obszarów, na które mogą wjeżdżać tylko pojazdy spełniające określone normy emisji zanieczyszczeń – najwięksi truciciele mają zabroniony wjazd do centrum miast”.

reklama-fap-dpf-usuwanie-fapdpf

Choć brzmi to utopijnie, kraje Europy Zachodniej rzeczywiście zaczęły wprowadzać ograniczenia dotyczące np. ruchu samochodowego w miastach. Miejmy nadzieję, że w Polsce w końcu zacznie się głośno mówić o problemie zanieczyszczeń pochodzących z transportu i uda się wypracować skuteczną metodę zmniejszenia zanieczyszczenia powietrza. Jednym z najskuteczniejszych sposobów byłoby ograniczenie transportu samochodowego w ogóle (ponieważ ruch samochodowy powoduje wzbijanie się cząsteczek stałych oraz tworzenie się nowych zanieczyszczeń, wynikających również ze zużywania się opon czy klocków hamulcowych), kolejnym – ustanowienie norm realnie obniżających ilość cząsteczek stałych w spalinach. I choć nie jest to główna przyczyna tak zanieczyszczonego powietrza, którym dziś oddychamy (jest nią jakość opału używanego w przydomowych piecach grzewczych), konieczne jest działanie na wszystkich frontach. Trzeba podjąć kroki edukacyjne i zaradcze, oprócz ustalenia koniecznych obostrzeń należy położyć nacisk na skuteczną kontrolę stanu technicznego pojazdów, jakości spalin i przestrzegania prawa przez kierowców oraz serwisy samochodowe.

Nie usuwaj, oczyść

Jedna z praktyk części właścicieli samochodów z silnikami wysokoprężnymi, czyli wspomniane usuwanie filtra cząstek stałych, przyczynia się do pogarszania jakości powietrza, które ma wpływ na jakość życia wszystkich. To nie tylko kwestia ekologii czy uczciwości, ale również wiedzy. Koszt używania filtra jest przedstawiany jako tak wysoki, że usunięcie FCS wydaje się skutecznym sposobem na oszczędności w sposób „niewykrywalny”. Tymczasem zamiast usuwać filtr (łamiąc prawo i dokładając się do zatruwania powietrza), kierowcy mogą za kilkaset złotych oddać filtr do regeneracji. W Polsce legalne i skuteczne oczyszczanie FSC oferuje firma Euro-Vat Consulting, która stosuje zastrzeżoną tajemnicą metodę polegającą na czyszczeniu oraz odbudowaniu i odzyskaniu właściwości powłoki galwanicznej, która odpowiedzialna jest za prawidłowe działanie filtra. „Filtry poddajemy specjalnej wielogodzinnej regeneracji, która przywraca ich właściwości w ponad 99%. Dzięki współpracy m.in. z firmą Pirelli jesteśmy najlepszymi specjalistami w tym zakresie” – zapewniają specjaliści z Euro-Vat. „Cała procedura trwa około 20 godzin, a jej ostatnim etapem jest skanowanie kilku tysięcy kanalików w celu sprawdzenia wykonanej usługi”.

filtr-czastek-stalych-ktory-mozna-zregenerowac-zapchany

Dodatkowym atutem jest roczna gwarancja na usługę. „Dzięki innowacyjnym metodom osiągnięte we współpracy z takimi firmami jak Pirelli, PURItech i Exopure oraz współpracy z inżynierami i chemikami filtr zostanie poddany bardzo skomplikowanej, ale niezwykle skutecznej procedurze, która spowoduje, że będzie jak nowy” – zachęca Andrzej Matuszewski, wiceprezes Euro-Vat. Unikalna i wyjątkowo skuteczna technika sprawiła, że głośno zrobiło się o niej również poza granicami Polski.

Miejmy nadzieję, że nadchodzi koniec czasów bezkarnego usuwania filtrów cząstek stałych, a Polska, wzorem państw Europy Zachodniej, zadba o ilość zanieczyszczeń produkowanych przez samochody. Zamiast usuwać FCS, kierowcy zaczną rozglądać się za rozwiązaniem legalnym, bezpiecznym i opłacalnym, nie tylko dla kieszeni, ale i dla atmosfery.