27 X2017

Znicze ze śmietnika. Uratuj orangutany

by joanna

Ekologiczne znicze ze śmietnika to temat bardzo drażliwy. Prawdopodobnie tak samo, jak wyciąganie czegokolwiek ze śmietnika, zwłaszcza cmentarnego, i przynoszenie tego do domu. To chyba wpis dla ludzi o mocnych nerwach.

Co zrobić, żeby we Wszystkich Świętych (lub przy innej okazji) nie pójść na grób z pustymi rękoma, ale nie trapić się uleganiem konsumpcji, zanieczyszczaniem środowiska i… śmiercią orangutanów?

Znicze możecie zrobić w domu

Znicze możecie zrobić w domu

Zainspirowała mnie Julia (o czym za chwilę) i Dorota, która już dawno zasugerowała, żeby groby odwiedzać bez zbędnych przedmiotów. Dorota pisze, że może jednak jest bezśmieciowa alternatywa całego badziewia, które ludzie znoszą co roku na cmentarz. Tylko że światło w naszej kulturze jest bardzo ważnym symbolem. Choć uważam, że groby odwiedzamy bardziej dla siebie niż zmarłych (im już naprawdę nic nie potrzeba), to zapalenie znicza ma też szerszy wymiar: grób ze światełkiem staje się miejscem żywej pamięci. (więcej…)

23 VIII2017

Wielorazowa owijka: aby zastąpić folię spożywczą

by joanna

Jak zastąpić folię spożywczą, żeby unikać plastiku, a przy tym nie rezygnować z wygody? O owijkach Bee’s Wrap pisałam tutaj i po kilku miesiącach nadal uważam je za fantastyczne rozwiązanie o bardzo wysokiej jakości. Pech chciał, że straciliśmy najfajniejszą owijkę z guzikiem i postanowiłam, że zrobię taką sama.

Niestety, pewnego dnia nasz starszy syn wrócił ze szkoły bez ulubionej owijki, w której dostawał kanapkę. Prawdopodobnie zostawił ją na stoliku w świetlicy, a osoba sprzątająca potraktowała ją jak śmieć. Nie udało nam się jej znaleźć, więc postanowiłam zrobić owijkę sama.

Jak zastąpić folię spożywczą? Owijką!

Jak zastąpić folię spożywczą? Owijką!

Trzy metody 

Główny przepis na chusteczkę pokrytą woskiem pszczelim znajdziecie u Julii na blogu Na Nowo Śmieci. Sama spróbowałam trzech metod, głównie z ciekawości, czy da się osiągnąć efekt Bee’s Wrapa. (więcej…)

03 V2017

Bee’s Wrap – bawełna zamiast plastiku. Recenzja

by joanna

Bee’s Wrap to ekologiczny i wielorazowy zamiennik plastikowych opakowań na żywność. W dodatku lekki i idealnie dopasowujący się do kształtu np. kanapki. Wodoodporny, szczelny i… naturalny. Jak sprawdza się w praktyce?

Bee’s Wrap - 3 wersje: średnia (25 cm x 27,5 cm), duża (33 cm x 35 cm) oraz kanapkowa (33 cm x 33 cm)

Bee’s Wrap – 3 wersje: średnia (25 cm x 27,5 cm), duża (33 cm x 35 cm) oraz kanapkowa (33 cm x 33 cm)

Na opakowania Bee’s Wrap trafiłam dzięki facebookowej grupie poświęconej idei zero waste (życia bez odpadów). Choć mam dość dobrze wypracowany system przewożenia jedzenia np. do pracy (patrz tutaj), to skusiły mnie deklarowane przez producenta i dystrybutora zalety opakowania tego typu. Stąd nasze testy trzech bawełnianych owijek, pokrytych pszczelim woskiem. (więcej…)

29 VI2015

Sok z żyworódki pierzastej i przepis na krem

by joanna

Żyworódka pierzasta jest rośliną, która od pewnego czasu robi wielką karierę jako roślina lecznicza. Tak wielką, że sama skusiłam się na zakup żyworódki i przetestowanie jej właściwości.

Żyworódka pierzasta (Kalanchoe daigremontiana).

Żyworódka pierzasta (Kalanchoe daigremontiana).

Dwie żyworódki

Żyworódki to sukulenty, należą do roślin z rodzaju kalanchoe, ich cechą charakterystyczną jest sposób rozmnażania – rozmnóżki wyrastają prosto z liści. Pochodzą z Madagaskaru, są powszechnie uprawiane jako rośliny pokojowe, słyną też z właściwości leczniczych. Nie lubią nadmiaru wody, natomiast powinny mieć dobry dostęp do światła, zwłaszcza zimą. (więcej…)

18 XI2013

Jesienny teatrzyk

by joanna

Jestem w wirze przygotowań do Trzeciego Bielańskiego Jarmarku Rodzinnego (na który Was serdecznie zapraszam w najbliższą niedzielę, 24 listopada, na warszawskiej Chomiczówce; Facebook). Myślałam, że w tym tygodniu w ogóle zniknę z blogowego życia, jednak dzisiejsza zabawa ze starszym synkiem wyjątkowo mnie natchnęła.

Zbieraliście i suszyliście kolorowe jesienne listki? My zbieraliśmy je kilkukrotnie i chowaliśmy do naszej „suszarki liściowej”, czyli bloku technicznego, który leżał przygnieciony książkami. Liście leżały tam jakiś miesiąc i zupełnie o nich zapomnieliśmy, aż podczas sprzątania wyciągnęłam je z suszarki i z przyjemnością ułożyłam na stole. Przez ostatnie dni zastanawiałam się, co można z nimi zrobić?

Dziś znowu liście wpadły mi w ręce, akurat w chwili, kiedy starszy synek poprosił o wosk do lepienia (to taki specjalny, kolorowy wosk, który można kupić np. u Myszki Agaty, będzie też dostępny na naszym jarmarku!). Kilka ruchów dłońmi i z listków powstały dwie postacie: tata i synek. (Scenografią jest rysunek J., przedstawiający ciężarówkę transportującą parowozy).

teatrzyk_1 (więcej…)

29 V2013

Zrób balsam do ciała, który możesz zjeść!

by joanna

Bardzo lubię bezpieczne kosmetyki, których pełny skład znam i wiem, że nic się nie stanie, jeśli ja albo moje dziecko je zjemy. (Najwyżej trafi się rozwolnienie). Przestawiam się powoli na takie specyfiki, które mogę zrobić sama. Dzięki temu nie muszę się martwić, że mam na sobie substancje, których mój młodszy synek nie może spożyć (na przykład ssąc pierś).

Ostatnio zagęszczenie produktów w mojej łazience przybrało spore rozmiary: osobny (jeszcze kupny) balsam do ciała, osobny do biustu, masło kakaowe na brzuch, olej ze słodkich migdałów na pupę i uda… Postanowiłam, że za pomocą internetu znajdę coś, co pozwoli mi zmieszać te składniki i otrzymać coś bardziej uniwersalnego. Trafiłam na ten przepis na pomarańczowy balsam do ciała. Wyglądał prosto, ale nie wszystkie składniki miałam pod ręką. Pomyślałam, że zastąpię je tym, co akurat mogę zamówić lub co łatwo znalazłam w łazience.

A więc – uwaga, przepis! Na pomarańczowy balsam do ciała – składniki:

  • 2 łyżeczki masła kakaowego,
  • 2 łyżeczki wosku pszczelego,
  • 2 łyżki stołowe lanoliny,
  • 4 łyżki stołowe olejku ze słodkich migdałów (zamiast z zarodków pszennych),
  • 2 łyżki stołowe olejku z awokado,
  • 2 łyżki stołowe olejku z jojoby (tego  nie było w przepisie, ale miałam akurat próbkę, więc wykorzystałam),
  • 4 łyżki stołowe wody (należy użyć hydrolatu z róż lub wody źródlanej),
  • 3 krople naturalnego olejku pomarańczowego.

balsam_skladniki

Wosk pszczeli można zamówić bezpośrednio u pszczelarzy, ja znalazłam ogłoszenie w serwisie Tablica.pl. Lanolinę można kupić w aptece, choć nie zawsze da radę bez recepty. Oczywiście wszystkie składniki dostaniemy też w sklepach internetowych wyspecjalizowanych w sprzedaży produktów do kosmetyków.

lanolina

Jak połączyć składniki? Na kuchence przygotowujemy kąpiel wodną – garnek wypełniony wodą do wysokości kilku centymetrów. Do garnka wkładamy dwa czyste szklane naczynia. W jednym umieszczamy wosk pszczeli, lanolinę i masło kakaowe:

balsam_1

Do drugiego wlewamy potrzebną ilość wody/hydrolatu.

Podgrzewamy garnek i czekamy, aż składniki się rozpuszczą, co może zająć dłuższą chwilę. Ważne, aby ich temperatura nie przekroczyła temperatury topnienia – a więc woda w garnku nie powinna się zagotować. Pamiętajmy, że do mieszania takich mikstur używamy drewnianych łyżek – drewno i szkło na pewno nie wejdą w reakcję z żadnym składnikiem.

Kiedy w pojemniku z produktami mamy już jednolitą żółtą masę, dolewamy do niej olejki i mieszamy. Gdy mamy pewność, że wszystko jest rozpuszczone i zmieszane, wyjmujemy z garnka oba naczynia i powoli wlewamy wodę/hydrolat do olejów, cały czas mieszając – użyłam miksera na najwyższych obrotach.

Dodajemy kilka kropel olejku pomarańczowego i całość miksujemy przez kilka minut. Im dłużej miksujemy, tym większa pewność, że składniki dobrze się połączą.

balsam_3

Balsam potrzebuje trochę czasu, aby zgęstnieć – teoretycznie należy trzymać go w lodówce, aby dłużej zachował swoje właściwości – nie ma przecież w składzie żadnych środków konserwujących i nasze przygotowania nie przebiegały w sterylnych warunkach. Ta ilość balsamu starcza jednak akurat na tyle czasu, że nie powinien się zepsuć nawet poza lodówką.

Balsam jest wspaniały i polecam go wszystkim, którzy nie czują oporu przed używaniem produktów pochodzenia zwierzęcego (lanolina i wosk). Znakomicie nawilża skórę, olejek pomarańczowy pachnie bardzo przyjemnie (bez olejku krem ma zapach masła kakaowego, też pysznie!). Oczywiście, konsystencja i kolor są inne niż tych balsamów, które kupujemy w sklepie. Ale jaka to przyjemność smarować się czymś bezpiecznym, znanym i własnym!

Dla przypomnienia – kilka właściwości składników (w dużym skrócie):

  • Masło kakaowe – zawiera naturalne przeciwutleniacze, nawilża i natłuszcza; używane jest jako środek przeciw rozstępom.
  • Lanolina (wiąże wodę) – oczyszcza, wygładza, natłuszcza.
  • Wosk pszczeli – uelastycznia i zmiękcza skórę, chroni przed utratą wody.
  • Olej migdałowy – działa przeciw rozstępom, wygładza, nawilża skórę; stosuje się go m.in. przy egzemach i łuszczycy.
  • Olejek z awokado – zawiera m.in. witaminy A, D, E, witaminy z grupy B i lecytynę; zmiękcza skórę, działa przeciwbakteryjnie. Ma ładny zielony kolor.
  • Olejek z jojoby – zmiękcza, odżywia skórę, działa przeciwzapalnie.
  • Olejek pomarańczowy – m.in. działanie antycelullitowe.

Najlepiej oczywiście użyć składników nierafinowanych, ekologicznych.

Dopisek 4 października 2013 r.

Dwukrotnie po zrobieniu balsamu miałam kłopot: z kremu oddzielała się woda. Teraz już wiem, że należy przestrzegać zasad:

  • użyć najwyżej dwukrotnie więcej (objętościowo) wody niż lanoliny, a więc jeśli damy 2 łyżki lanoliny, użyjmy maksymalnie 4 łyżek wody; lanolina absorbuje wodę, ale tylko do pewnego stopnia;
  • mieszanie wody z tłustymi składnikami powinno odbywać się po równomiernym podgrzaniu obu części balsamu,
  • mieszanie części tłustej z wodą powinno potrwać dłuższą chwilę.

Myślę, że najważniejsza jest jednak pierwsza wskazówka, dotycząca proporcji woda:lanolina.

A tak wygląda balsam, w którym wszystkie olejki zastąpiłam sześcioma łyżkami stołowymi oleju z krokosza (ostu), mającego ciekawe właściwości – o czym napiszę przy okazji:

krem_z_ostem

Jest idealnie jednolity, woda się nie oddziela, smaruje się nim bardzo przyjemnie. Skład: masło kakaowe, lanolina, wosk pszczeli, olej z krokosza, woda, kilka kropel olejku eterycznego.

Najwyraźniej do trzech razy sztuka!