23 I2018

5xO. Śmieci na wyjeździe narciarskim

by joanna

Za mną tydzień narciarskiej przyjemności i uważnego śledzenia ilości i rodzaju odpadów, które ja i mój starszy syn wyprodukowaliśmy przez ten czas. Śmieci na wyjeździe wbrew pozorom łatwo było ograniczyć do kilku rodzajów, natomiast niektóre sprawiły mi duży kłopot moralny. Bo co zrobić, kiedy syn otrzymuje w szkółce narciarskiej zestaw prezentów od sponsorów?

Narty na Zgorzelisku, Małe Ciche

Narty na Zgorzelisku, Małe Ciche

Pobyt w górach był udany z miliona powodów, a jednym z nich było spotkanie się w towarzystwie dwóch innych mam z dziećmi, w jednym czasie, w jednym domu. Trzy matki (w tym mama chrzestna Julka), czworo dzieci, narty, śnieg, spacery, wieczorne rozmowy przy piwie… Prawdziwy odpoczynek.

Po pierwsze podróż

Kto zagląda do naszego Instagrama, to wie, że w góry pojechaliśmy pociągiem, ponieważ jest to najprawdopodobniej najbardziej ekologiczny sposób przemieszczania się na dłuższe odległości (o czym będę pisać w miesiącu poświęconym podróżom). Zabrałam ze sobą wałówkę w pudełku i owijkach, wodę i herbatę w termosie, a także dwa kubki, licząc na herbatę od PKP do własnego naczynia. Niestety, okazało się, że PKP ma wyliczoną gramaturę wody (dosłownie to usłyszałam) na każdego pasażera i nie może nalewać wody do cudzych kubków. Nie wiedziałam, śmiać się czy płakać. W każdym razie nie skorzystałam z „darmowego” poczęstunku od przewoźnika i zostałam przy własnej herbacie.

Podróż powrotna także była zaplanowana pociągiem, ale… wróciliśmy samochodem. Powód był jak najbardziej racjonalny. Okazało się, że po prostu w samochodzie jadącym do Warszawy jest dla nas miejsce. Skoro tak, oddałam bilety na pociąg i trasę do stolicy pokonaliśmy chyba najbardziej ekologicznie, zajmując pustą przestrzeń w aucie. Z wolnego miejsca w pociągu ktoś mógł jeszcze skorzystać.

Nasze śmieci z podróży:

  • 2 opakowania po solonych i niesolonych orzeszkach,
  • 2 opakowania po bezglutenowych przekąskach dla mnie,
  • paragon za przekąski,
  • kilkanaście chusteczek higienicznych, ponieważ materiałowe skończyły się niemal na starcie. Tego nie przeskoczyłam, a miałam taki katar, że zużywałam kilkadziesiąt chusteczek dziennie.
Zima w Tatrach

Zima w Tatrach

Po drugie zakupy spożywcze

Z tym było o tyle łatwo, że dobrze znam sklepy w Małem Cichem i okolicy i przygotowałam się na zakupy. Po pieczywo syn chodził sam, z naszym workiem. Wędlinę drobiową i ser żółty (tego nie jem w domu, ale musiałam jakoś przeżyć) kupowałam do własnego pojemnika, poza jednym razem, kiedy pojemnik był zajęty. Szczypior do kanapek niestety był pakowany w folię (nie rozumiem tego zwyczaju, chodzi o to, żeby się nie pogniótł?). Wszystko inne kupowałam w słoikach (ogórki kwaszone, dżem, oliwki), a słoiki przekazywałam gaździnie. Obiady jedliśmy albo w restauracjach, albo u naszej gaździny, obiad ugotowałam sobie tylko raz, co pozwoliło ograniczyć ilość odpadów do minimum.

Nasze śmieci po zakupach:

  • 3 opakowania po waflach ryżowych,
  • 1 opakowanie po makaronie bezglutenowym,
  • zatłuszczony papier i kawałek folii po wędlinie,
  • 3 folie od szczypiorków,
  • 5 butelek po piwie bezglutenowym (poszły do odpadów szklanych),
  • tysiące paragonów.

Po trzecie wszystkie inne śmieci

W zasadzie jestem zadowolona z ilości wyprodukowanych śmieci. Oczywiście wolałabym nie mieć kataru i nie zużyć około 150 chusteczek jednorazowych, które okazały się niezbędne.

Śmieci na wyjeździe

Śmieci na wyjeździe

W śmietnikach znalazły się przede wszystkim paragony. Stwierdziłam, że uczciwie będzie zbierać je w domu, żeby sprawdzić, ile ich będzie. Poza tym nie uznaję nieprzyjmowana paragonu od sprzedawcy, gdyż jest to sygnał: pozwalam ci być nieuczciwą/ym. Czym innym jest sugerowanie niedrukowania potwierdzenia płatności kartą, co robię zawsze i zazwyczaj z pozytywnym skutkiem.

Nasze śmieci z pokoju:

  • paragony,
  • chusteczki higieniczne i opakowania po nich,
  • opakowanie po chuście tunelowej, którą dostał Julek w szkółce,
  • rolki po papierze toaletowym (poszły prawdopodobnie na rozpałkę),
  • nieudany rysunek Julka, wykorzystany jeszcze na notatki (jw.)
  • foliowe opakowanie po lizaku, który wygrał Julek,
  • kartonowe opakowanie po mydle w kostce (wzięłam za mało).
Spacer z sankami: całkowicie bezodpadowa rozrywka

Spacer z sankami: całkowicie bezodpadowa rozrywka

Narty, sanki, termy

Narty, jeśli popatrzymy jedynie na bezpośrednią produkcję śmieci, są zupełnie zero waste. Sprzęt dla syna wypożyczyłam, wszystkie karnety były kodowane na zwrotnych kartach magnetycznych. Na stok brałam kanapki dla syna w owijkach, dla siebie upieczone batony, do tego wodę w butelce Retap i herbatę w termosie.

Oczywiście narty zjazdowe w ogóle nie są eko i poważnie zastanawiam się nad zmianą zjazdówek na ski-toury. Ale o tym napiszę w swoim czasie.

Mój syn w szkółce narciarskiej wygrał zawody w swojej kategorii i otrzymał wstęp do term w Bukowinie. Moczenie się w gorącej wodzie na kilkustopniowym mrozie, ze śniegiem padającym na głowę, to jedna z tych przygód, które zostają w pamięci. Julek wybrał się tam ze swoją mamą chrzestną i jej dziećmi, więc nie poznałam jeszcze tego miejsca. Myślę, że warto!

Narty to obok roweru mój ukochany sport. Czas na zmianę dyscypliny?

Narty to obok roweru mój ukochany sport. Czas na zmianę dyscypliny?

Śmieci na wyjeździe. ZW czy nie?

Podsumowując, bardzo się starałam, żeby na wyjeździe postawić na minimalizm zakupowy, ale też, aby wziąć ze sobą jak najmniej rzeczy. Było to wymuszone m.in. podróżą pociągiem (sprzęt narciarski mogłam przekazać koleżance jadącej samochodem).

Nie zawsze byłam zadowolona (masło shea jako jedyny kosmetyk do ciała to za mało), jednak ograniczenia zawężające wszelakie wybory sprawiają, że pewnych czynności nie robimy i mamy więcej czasu (np. w moim wypadku odpadło golenie czegokolwiek).

Jestem w każdym razie ogromnie szczęśliwa, że udało mi się wyjechać z synem na narty, mieliśmy doborowe towarzystwo i trafiliśmy tak fantastyczną pogodę. Mam nadzieję, że powtórzymy to za rok.

A jak wyglądają Wasze zimowe wyjazdy? Staracie się ograniczyć ilość śmieci czy odpuszczacie?

14 VIII2015

Wpadajcie do Eko Dziupli i mówcie: ORGANICZNI!

by joanna

Aktualizacja 07.2016 r.

Niestety, Eko Dziupla została zamknięta – wielka szkoda!

Być może pamiętacie sympatyczny zakopiański sklep Eko Dziupla, do którego zaglądaliśmy w zeszłym roku. W tym roku podczas pobytu w górach także odwiedziliśmy panią Magdę i zrobiliśmy zakupy.

ekodziupla_2015_3

Eko Dziupla to prawdopodobnie jedyny ekosklep w okolicach Zakopanego (ekozapasy uzupełnialiśmy właśnie tam i w Rossmannie). Od naszej kwatery był oddalony o 13 km, w sam raz na szybki rowerowy wypad.

ekodziupla_2015_1

Jeśli wybieracie się do stolicy Tatr, wpadajcie do Eko Dziupli i mówcie: Organiczni – dostaniecie 5% zniżki na zakupy!

ekodziupla_2015_2

W Eko Dziupli znajdziecie żywność paczkowaną – certyfikowaną i nie – dobraną z myślą o różnych dietach. Bez glutenu, bez mleka, produkty wegańskie i wegetariańskie, dla dzieci…

ekodziupla_2015_4

Jest tu wybór polskich kosmetyków naturalnych Sylveco:

ekodziupla_2015_8

A także past bez fluoru (przeczytaj, dlaczego to ważne); pasty Bilka będziemy niebawem testować!

ekodziupla_2015_7

Spodobał nam się także wybór środków do czyszczenia CleanEco i Gold drop. Może napiszemy o nich więcej?

ekodziupla_2015_9

Cieszymy się, że mogliśmy znowu zajrzeć do Eko Dziupli, której kibicujemy i życzymy rozwoju oraz fajnych klientów. Zachęcamy Was, byście przy okazji wizyty na Krupówkach i kupienia lodów jagodowych w cukierni obok zajrzeli i tutaj.

Eko Dziupla, Zakopane, Krupówki 25a, Facebook: https://www.facebook.com/EkoDziupla 

ekodziupla_2015_6

A dzięki pani Magdzie dowiedzieliśmy się o istnieniu w Zakopanem restauracji wege/wega Grass – kto wie, może kiedyś do niej zajrzymy?

14 IX2013

Wakacje za nami

by joanna

Zbliżająca się jesień skłoniła mnie do spojrzenia wstecz i zastanowienia się nad wakacjami. Były bardzo udane: trochę nad morzem, trochę w górach. Chłopcy byli zdrowi, zdrowsi niż w Warszawie – zapewne dzięki świeżemu powietrzu, możliwości przebywania cały dzień na dworze, słońcu, morzu, lasom, spacerom… Niech żyją wakacje! Ale…

No cóż, prawda jest taka, że na wyjazdach trudno przestrzegać diety, w dodatku wynajmowanie domku czy pokoju u kogoś narzuca nam pewne zachowania. Czy chcemy, czy nie, nie zawsze możemy spełniać ekologiczne założenia…

To moje podsumowanie ekologicznych plusów i minusów naszych wakacji.

PLUSY:

1. Mogliśmy pooddychać prawdziwym powietrzem. Uwielbiam morze i jego zapach. Uwielbiam zapach lasu – i tego nadmorskiego, i tego w górach.

wakacje_4

2. Mogliśmy kąpać się w Bałtyku. Wszystkie inne morza (a miałam do czynienia z różnymi) mogą się schować. Szkoda tylko, że nasze morze jest takie zanieczyszczone.

3. Jedliśmy świeże ryby, prosto z kutra.

wakacje_15

I to naprawdę prosto z kutra.

wakacje_14

A nie z takiego straganu (Warszawa, Bielany):

swieza_ryba

4. Spacerowaliśmy po lesie, i górskich szlakach (łatwych), a mąż i chłopcy nawet spotkali gniazdo os (to nie była miła przygoda, ale pouczająca).

wakacje_12

5. Piliśmy dobrą wodę, myliśmy się nią, bawiliśmy nad nią…

wakacje_8

Prawdziwa górska woda!

wakacje_2

5. Był czas na tacierzyństwo bliskości… (tu z Tongą).

wakacje_11

6. Mieliśmy dostęp do prawdziwej, wiejskiej żywności. Choć nasze dzieci nie jedzą jajek, ja czasem zjem. A te – jak widać na obrazku – były bardziej wiejskie od samych siebie.

wakacje_1

7. Spotkaliśmy zwierzęta, których nie widujemy na co dzień. Na przykład prawdziwe kury…

wakacje_7

I prawdziwe owce…

wakacje_9

8. Rower! Budowaliśmy formę. Ja z racji ograniczeń czasowych (karmienie) nie wypuszczałam się zbyt wysoko/daleko, ale mój mąż po raz kolejny objechał Tatry dookoła.

wakacje_13

9. Integracja – nasi synkowie spędzili 10 dni z kuzynkami, które zazwyczaj mieszkają w Anglii.

lavera_3

10. Wymyślaliśmy nowe zabawy i testowaliśmy stare pomysły w pochmurne i deszczowe dni.

aparat_1

MINUSY:

1. Zabraliśmy pieluszki jednorazowe – brak pralki na wyjeździe o tym przesądził. Używamy jednorazówek, które mają bardzo mało poliakrylanu sodu i rozkładają się w 4 lata.

wakacje_5

2. Nie mieliśmy wpływu na segregację śmieci. Jeden kosz, brak osobnych koszy na terenie posesji…

3. Gotowanie na kuchence elektrycznej – znów nie było wyboru. Wydaje mi się, że kuchenka gazowa jest tańsza… Czy bardziej ekologiczna?

wakacje_6

4. Łamaliśmy zasady diety. Nie zawsze dało się coś ugotować, mieliśmy też ograniczone zapasy.

wakacje_10

Na szczęście nie było żadnego dramatu, a zjedzenie pizzy w Murzasichlu to nasz małżeński rytuał.

5. Zmywaliśmy ręczne – brak zmywarki to nie tylko obciążenie czasowe, to także podrażnienie skóry i większe zużycie wody. Znów narzucone.

6. Podróżowaliśmy samochodem – ale jak inaczej, kiedy jest nas czworo i mamy tyyyyyle bagaży?

Podsumowanie

Oczywiście, plusów jest więcej i to bez dwóch zdań. Ale czy wakacje są po to, żeby trochę sobie poleniuchować – także od ekologii? Nie zawsze czułam się komfortowo (góra pieluch, góra śmieci…). Mam nadzieję, że za rok uda nam się trochę lepiej.

A jak było u Was? Co z wyjazdami za granicę? A może tam jest właśnie łatwiej?