06 VII2016

E476 (PGPR), czyli niespodzianka w czekoladzie

by joanna

Polirycynooleinian poliglicerolu (PGPR) to emulgator, dodatek do żywności, oznaczany w składzie symbolem E476. Nie zainteresowałabym się nim pewnie, gdyby nie to, że parę dni temu dostałam czeską czekoladę z ziarnami konopi i w składzie zobaczyłam polyglycerol-polyricyn-oleate.

Czeska czekolada z E476

Czeska czekolada z E476

Być może moje zdziwienie samo wzbudza zdziwienie czytelników, ale od bardzo dawna kupuję czekolady wysokoprocentowe z minimalną liczbą składników – najlepiej kakao, odrobina cukru, ewentualnie naturalna wanilia i już. Oczywiście chętnie kupuję produkty Fair Trade i ekologiczne, ale one wcale nie muszą mieć lepszego składu od tych bez certyfikatu, dlatego każdy zakup poprzedzam sprawdzenie listy zawartości.

Emulgator to droga na skróty

W czekoladzie wcale nie musi być emulgatorów, wbrew temu, co można by pomyśleć, studiując składy popularnych tabliczek (skupię się na gorzkich, bo tylko takie można uznać za zdrowe – minimum to 70% kakao; jeśli nie mamy alergii, wskazana dzienna dawka – 10 g). Najczęściej występującymi emulgatorami są lecytyny – sojowa lub rzadziej słonecznikowa. Ponieważ soję uznaję za jedzenie niewartościowe/szkodliwe niezależnie od tego, czy jest GMO, czy nie, lecytynę sojową najchętniej omijam.

Emulgatory ułatwiają mieszanie składników, ale nie są konieczne, co łatwo udowodnić – istnieją smaczne czekolady bez emulgatorów. Prawdopodobnie są to te droższe czekolady, ponieważ ich produkcja wymaga większej staranności. Ponieważ jednak czekolada jest (powinna być!) produktem wyjątkowym, kupowanie tej za 3 zł zamiast za 10 zł może przynosi chwilową oszczędność, ale raczej nie idzie w parze z jakością. Gorzka czekolada zazwyczaj szybko syci i w przeciwieństwie do mleczno-cukrowych ulepków nie znika w ciągu godziny, ale starcza na kilka dni. Według mnie zdrowiej i lepiej inwestować w jakość, nawet jeśli wydaje nam się, że płacimy więcej.

Skład czekolady Lindta 70%

Skład czekolady Lindta 70%

Czeska czekolada o tyle mnie zaskoczyła, że nie była tania, jednak prawdopodobnie to kwestia marketingu i konopi w składzie, a nie jakości wyrobu.

E476

Emulgator E476 jest produktem otrzymywanym z naturalnego oleju rycynowego oraz syntetycznego poliglicerolu. Jego zadaniem jest ułatwienie łączenia się składników oraz stabilizacja produktu i modyfikacja jego lepkości.

W 1979 roku amerykańska organizacja Food and Drug Administration (FDA) uznała PGPR za składnik bezpieczny i wyznaczyła maksymalną dzienną dawkę na 7,5 miligrama na kilogram masy ciała. W Unii Europejskiej jest to również 7,5 mg/kg masy ciała. E476 jest dopuszczony jako składnik produktów zawierających kakao oraz smarowideł o obniżonej zawartości tłuszczu, w ilości nie większej niż 0,5% (5 g na 1 kg produktu).

Badania nad bezpieczeństwem polirycynooleinianu poliglicerolu przeprowadzono w latach 50. i 60. XX wieku. Nie odnotowano wówczas żadnych skutków ubocznych wskazujących na to, że PGPR jest szkodliwy dla ludzi. Badania na zwierzętach (szczurach i kurczakach) wykazały, że przyjmowanie tego składnika wpłynęło na powiększenie wątroby u zwierząt, co powiązano ze zwiększonym obciążeniem wątroby, a nie wpływem samej substancji.

Czekolada Fairtrade

Czekolada Fairtrade

Co z tego wynika?

Czekolada to jeden z nielicznych produktów przetworzonych, które kupuję regularnie i jem. W naszej rodzinie tylko mnie kakao nie szkodzi, mam więc ten luksus, że mogę kupować małe ilości droższych produktów i nikt mi ich nie podje. Czekolada daje siłę, a gorzka czekolada uznawana jest za produkt o działaniu prozdrowotnym, więc nie ma powodu, żeby jej unikać. Tani produkt to nie tylko gorsza jakość, ale też wątpliwości natury etycznej – jeśli mogę, kupuję czekolady Fair Trade. Jednak i one miewają niezadowalający skład.

Czy E476 jest szkodliwy? Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Badania na ludziach przeprowadzono 60 lat temu – czy dziś ich wyniki byłyby takie same?

Skoro produkuje się czekolady bez tego emulgatora, to chyba znaczy, że nie jest to składnik szczególnie potrzebny. Natomiast pozwala obniżyć koszty produkcji, gdyż dzięki niemu potrzeba mniej wysiłku, aby uzyskać jednolitą masę czekoladową.

Czekolada karobowa bez cukru, bardzo ciekawa!

Czekolada karobowa bez cukru, bardzo ciekawa!

Oczywiście wybór należy do konsumenta. Sama wybieram najprostsze składy i lepszą jakość – co Wam polecam. A przy okazji – myślę, że wpisów o dodatkach do żywności musi być u nas więcej. Może podpowiecie, który opisać jako kolejny?

Wybrana bibliografia

30 IV2013

Tandemy – zdrowe batony energetyczne zrobisz w domu!

by joanna

Zdrowe batony energetyczne są tak proste w przygotowaniu, że każdy może zrobić je w domu. W dodatku z dowolnie wybranymi składnikami. 

Czy wczytaliście się kiedyś w skład tzw. zdrowych batonów? Nawet jeśli zawierają mnóstwo płatków owsianych i bakalii, zwykle nie są pozbawione cukru, często o bardzo niskiej jakości, np. syropu glukozowo-fruktozowego (tu możecie poczytać trochę o cukrze), słodu jęczmiennego, syropu glukozowego, cukru po prostu itp. (wszystko spisałam właśnie z opakowania pewnego batonika). Nie łudźcie się – cukier jest dodawany wszędzie (w różnych zakamuflowanych postaciach)… A bez niego można żyć, czym zaświadczam własną osobą.

Batony energetyczne

Batony energetyczne

Ponieważ mój mąż zabiera na wyprawy rowerowe takie sycące batoniki, a w dni majówkowe czeka go większa wyprawa, postanowiłam zrobić mu samodzielnie zdrowe batony, w dodatku energetyczne. To jest takie proste, że jeśli sami spróbujecie wykonać batonik, nigdy więcej nie kupicie gotowego! W dodatku te batony są o wiele smaczniejsze i zawierają tylko to, co chcecie, żeby zawierały.

Uwaga, przepis! (więcej…)

14 IV2013

Karob, czyli gdy nie wolno czekolady

by joanna

Dziś w kuchni zaszalałam i wprowadziłam dwa nowe składniki. W dodatku pochodzące z odległych krain. Pierwszy z nich to amarantus, o którym napiszę kiedy indziej – tym razem tylko wspomnę, że nigdy wcześniej go nie jadłam i nawet nie wiedziałam, jak się go przyrządza. Wymyśliłam jednak, że na pewno da się z niego zrobić… ciasteczka. Przepis na końcu wpisu.

straki_karobu

Strąki owoców drzewa chleba świętojańskiego.

Karob bardzo mnie ciekawił od dawna. Polecany jest jako zamiennik kakao, który nie uczula, nie zawiera kofeiny ani teobrominy, substancji niepolecanych kobietom w ciąży i karmiącym. Zawiera natomiast d-pinitol, który ma działanie podobne do insuliny (dlatego karob jest wykorzystywany w leczeniu cukrzyków). (więcej…)

12 IV2013

Czarująca czekolada

by joanna

czekolada_biosprawiedliwi_2

Zdjęcie: Biosprawiedliwi.pl

Podobno dziś jest Dzień Czekolady. Myślę, że nie ma to większego znaczenia – dla mnie, ponieważ S. nie toleruje kakao i póki karmię, muszę omijać je z daleka. (więcej…)

14 III2013

Franciszki, dietetyczne ciasteczka owsiane

by joanna

Przeczytałam w Wikipedii, że w Polsce owies jest zanieczyszczony innymi ziarnami i dlatego nie uznaje się go za wolny od glutenu. Mam jednak nadzieję, że ekologiczne płatki owsiane są naprawdę owsiane…? Postanowiłam spróbować ograniczyć gluten w naszej diecie, co łączy się z ograniczeniem chleba, makaronu i kaszy jęczmiennej. Ograniczeniem, ale – przynajmniej chwilowo – nie wykluczeniem, a to dlatego, że na obiad musiałabym podawać na zmianę ziemniaki, ryż i ewentualnie kaszę jaglaną, a: ciemny ryż gotuje się długo, ziemniaki trzeba obierać (tego akurat nienawidzę), kasza jaglana sama jest podła w smaku. Wyłazi dziś ze mnie matka zmęczona, oj, wyłazi.

A dziś zmęczona matka siedziała ze starszym synem w kuchni i z jego pomocą:

  • ukręciła mleczko kokosowe (według przepisu ze Smakoterapii),
  • ukręciła humus,
  • zrobiła dwa rodzaje ciastek owsianych – franciszków,
  • ugotowała obiad (ziemniaki z wody, nad nimi, na parze, klopsy indyczo-cieciorkowe, a do nich była surowa marchewka).

Czas na przepis na franciszki. Zainspirował mnie przepis również ze Smakoterapii, na ciasteczka z quiona, jednak moja wersja jest inna. Nie wiem, czy lepsza, wiem, że moje franciszki są przepyszne! Podaję dwie wersje, ponieważ dla męża zrobiłam z miodem, bez kokosu, a dla siebie i J. – z kokosem, bez miodu.

franciszki_0

Przepis na franciszki z kokosem (ekologiczne składniki):

Wsypać do głębokiego talerza płatki owsiane (używam górskich) i zalać je odrobiną wody lub innej cieczy, która nada smak (ja używam mleczka kokosowego lub owsianego). Poczekać, aż zmiękną. Dodać trochę ziaren słonecznika i wiórki kokosowe. Jeśli konsystencja jest za rzadka, można dosypać nieco mąki ryżowej lub kukurydzianej. Można dodać oliwy, oleju kokosowego itp. – ja nie dodałam.

franciszki_1

Przepis na franciszki z miodem (ekologiczne składniki):

Wsypać do głębokiego talerza płatki owsiane, dodać dwie łyżki miodu (bez wody, inaczej są za rzadkie) i pestki słonecznika.

franciszki_2

Dalsze postępowanie:

Przełożyć papkę do foremek ułożonych na papierze do pieczenia, na blasze. Grubość ciasteczka zależy od naszego upodobania i konsystencji papki.

franciszki_3

Posypać, czym nam się podoba: ja posypałam makiem wersję kokosową, a sezamem – wersję miodową, żeby na pewno się nie pomyliły. Okazało się jednak, że ciasteczka z miodem wyszły inne, ciemniejsze.

Piec w temperaturze 180°C około pół godziny.

franciszki_4

Ciasteczka nie są bardzo słodkie – jeśli ktoś potrzebuje, może dodać trochę ksylitolu. W ogóle baza owsiana pozwala na mnóstwo eksperymentów z dodatkami, na pewno można dodać rodzynki czy inne bakalie. Polecam wszystkim łasuchom, którzy muszą mieć pod ręką coś do złasowania. Ciastka są banalne do wykonania, miękkie, smaczne, nie zawierają glutenu, a przede wszystkim sami decydujemy o ich składzie. Precz z kupną tandetą! Niech żyją franciszki!

 

04 III2013

Przez popcorn do morderczej zarazy

by tadeusz

Ach, ten paskudny popcorn! Śmierdzi, włazi w zęby i jest… smaczny. Może to nie jest szczególnie wyszukane jadło, ale przyjemnie się go chrupie (w domu, nie w kinie), pasuje do piwa, więc na luźne domówki jak znalazł. Wielu ludzi nie lubi popcornu, bo trauma z seansów kinowych z pechowym sąsiedztwem jest zbyt mocna. A ja lubię! A ja się nie wstydzę! Lubię niewyszukane, plebejskie chrupanie smacznej prażonej kukurydzy. To tyle może o sobie… Czy są jakieś pytania?

Ważne pytanie – skąd na takim ekoblogu tekst o takim syfie, jak popcorn? Otóż stąd, że istnieje popcorn ekologiczny, który wcale nie jest takim syfem. Wierzcie mi albo nie wierzcie, róbcie sobie, jak tam chcecie, ale ja Wam mówię przecie – taki popcorn smakuje lepiej niż ten z supermarketu. Wygląda tak samo…

organiczni4

…a smakuje inaczej. Tajemnica tkwi oczywiście w tym, z czego się go robi. Podobnie, jak w przypadku nieekologicznego odpowiednika, popcorn robi się z ziarna. Tylko to ziarno powstaje w trochę innych warunkach.

organiczni3

Chrupiąc popcorn, który zrobiłem na użytek sesji zdjęciowej, wlazłem na portal dla rolników i przeczytałem sobie ciekawy i pełen entuzjazmu tekst na temat nieekologicznych sposobów ochrony upraw kukurydzy przed chwastami. Chrupałem, chrupałem i było mi bardzo miło, że nie zajadam się tymi wszystkimi cudami, których nazwy padły w tamtym tekście. A teraz uwaga, bo padną brzydkie słowa!

Kukurydzę w rolnictwie nieekologicznym przed zachwaszczeniem chronią herbicydy. Wprawdzie nazywają się zupełnie inaczej, jednak już Wikipedia nie pozostawia złudzeń – herbicydy to pestycydy. Różnica w nazwie bierze się stąd, że pestycydy to mordercza zaraza (nazwa pochodzi od łacińskich słów pestis i caedere, czyli zaraza i zabijać), a herbicydy to tylko mordercy trawy (herba – trawa). No dobra, więc z nieekologiczną kukurydzą (nie tylko w formie popcornu) spożywamy pestycydy. Pozwólmy im więc przedstawić się z imienia i nazwiska!

Przez dziesiątki lat na plantacjach kukurydzy stosowano herbicydy, których substancją aktywną była atrazyna. Atrazyna działała świetnie, tępiła wszystko, co miała tępić, niestety okazało się, że nie poprzestawała na chwastach. Kilkanaście lat temu uczeni odkryli, że atrazyna upośledza zdolności rozrodcze płazów. W dodatku okazało się, że raz użyta atrazyna nie ulatnia się, tylko zostaje na długo w wodach gruntowych. Od 2005 roku stosowanie tej trutki jest na terenie Unii Europejskiej nielegalne.

Współcześnie stosuje się więc inne środki, na razie legalne. Należą do nich herbicydy na bazie terbutyloazyny (brzmi smakowicie!) i acetochloru (zawsze chciałem jeść takie coś!). Genetycznie modyfikowaną kukurydzę (normalna tego nie przeżyje) można też chronić środkami, w których substancją aktywną jest glifosat. Ten ostatni to bardzo ciekawy środek. Jest legalny, ale też bardzo niebezpieczny. Zgodnie z Rozporządzeniem CLP środki zawierające glifosat na terenie UE muszą być oznaczone jako żrące i niebezpieczne dla środowiska. Jako szczegółowe zagrożenia producent musi na opakowaniu wymienić oślepienie (oj tam, oj tam, to tylko jeden ze zmysłów) i toksyczne działanie na organizmy wodne (a kogo one obchodzą?). Co ciekawe, glifosatu nie wolno uwalniać do środowiska. Zatem pewnie uprawy chronione tą trucizną znajdują się poza środowiskiem… Ale zaraz, gdzie to jest? Dawka śmiertelna tego smakołyku to ok. 10 gramów dla dorosłego mężczyzny i jeden gram dla małego dziecka.

Do ochrony kukurydzy stosuje się także S-metolachlor, mezotrion, flutenacet, izoksaftutol, propizochlor i petoksamid. W dodatku czasem równocześnie, w takich trujących koktajlach o pięknych nazwach handlowych. Ponieważ mam już dość tego tematu, wrócę do resztki mojej prażonej kukurydzy, która na szczęście nie miała styczności z tymi wszystkimi wynalazkami i wciąż jest kukurydzą.

02 III2013

Chlebek jaglany – dzieci go kochają!

by joanna

Jakiś czas temu, zainspirowana przepisem z bloga Smakoterapia, postanowiłam wprowadzić do naszej diety kaszę jaglaną, znaną ze swoich wspaniałych właściwości. Poleca się ją jako pokarm oczyszczający organizm z toksyn (zawiera antyoksydanty), a zarazem lekkostrawny, bezglutenowy i bogaty w witaminy. Jako jedyna kasza ma działanie odkwaszające nasz organizm (co jest ważne w wypadku np. mięsożerców). Do jej zalet należy także wspomaganie układu odpornościowego, usuwanie nadmiaru śluzów (np. podczas infekcji), rozgrzewanie organizmu, regeneracja błon śluzowych… Co ciekawe, jej indeks glikemiczny jest wysoki – 71.

Kasza jaglana tak po prostu jest moim zdaniem mdła i zupełnie nieciekawa, ale ponieważ ma tak dobre działanie, warto spróbować przemycić ją do codziennego menu.

chlebek_pomidorowy

 

Przepis na mój chlebek jaglany jest naprawdę prosty.

Składniki:

  • ekologiczna kasza jaglana – szklanka (odmierzona przed ugotowaniem), gotowana z odrobiną soli – mnie ugotowanie garnuszka kaszy zajmuje około 10 min plus czas na wchłonięcie reszty wody podczas stygnięcia,
  • ekologiczna pulpa pomidorowa – około 200-300 gramów,
  • kilka łyżek mąki kukurydzianej (z ryżową także się uda),
  • łyżka-dwie oliwy z oliwek,
  • suszona bazylia – według uznania,
  • sól – według uznania,
  • świeżo zmielony pieprz + kurkuma (nierozłączna para przypraw działających antynowotworowo).

Wszystko zmiksować, ewentualnie dodać zagęszczającej mąki lub rozrzedzającej pulpy – konsystencja powinna być jak ciasta na naleśniki lub gęstsza – wylać na płaską blachę do pieczenia wyłożoną papierem do pieczenia, posypać otrębami i wsadzić do piekarnika na 45 min w temperaturze 180 st. C. Placek powinien mieć grubość do 0,5 cm.

Mój starszy syn uwielbia te chlebki, zawsze szuka miejsc, gdzie „chrupie”.

Powyższy przepis można dowolnie modyfikować pod względem zawartości przypraw i warzyw – my możemy jeść pomidory, więc daję pomidory, ale próbowałam też z porem (wychodzi ostry) i marchewką. Czekam na Wasze opinie!

24 II2013

Ile kosztuje własny chleb?

by joanna

Dziś z samego rana upiekłam chleb – mój pierwszy chleb na zakwasie. Zakwas jeszcze był młody, więc ciasto słabo wyrosło, ale i tak jestem zadowolona z efektu. Na prośbę mojego męża podliczyłam, ile kosztuje wykonanie takiego chleba.

chleb_1

Najpierw to, co łatwo policzyć, czyli składniki:

  • 6 łyżek zakwasu (około 3 łyżki mąki i 3 łyżki wody),
  • 200 g ekologicznej mąki żytniej razowej typu 2000,
  • 200 g ekologicznej mąki orkiszowej razowej typ 2000,
  • 2 łyżki ekologicznych płatków owsianych,
  • 2 łyżki ekologicznych pestek słonecznika,
  • łyżka soli,
  • 300 ml wody,
  • minimalna ilość oliwy i otrębów do wysmarowania blachy (tego nie liczę).

Według Wikipedii łyżka stołowa to około 15 ml wody i 10 g mąki. Dla ułatwienia policzę wszystkie składniki według miary mąki i wody. Za zimną wodę płacimy 11,47 zł za metr sześcienny (1000 litrów).

  • Kilogram ekomąki orkiszowej razowej kosztował nas 11 zł (to bardzo droga mąka), a więc 200 g kosztuje 2,20 zł.
  • Kilogram ekomąki żytniej razowej kosztował nas 5 zł, więc 200 g kosztuje 1 zł.
  • Ekologiczne płatki owsiane – około 5 zł za 450 g, więc 2 łyżki (około 20 g) kosztują 23 gr.
  • Ekologiczne pestki słonecznika – 9 zł za 500 g, więc 2 łyżki (około 20 g) kosztują 36 gr.
  • 300 ml wody kosztuje niecały grosz.
  • Łyżka soli to pewnie 2-3 grosze.

Składniki ogółem 3,83 zł.

Teraz energia elektryczna:

  • 10 minut pracy robotem o mocy 800 W,
  • 1 godzina 15 minut pracy piekarnika o mocy 2000 W.

To ważne – im większy chleb, tym bardziej się opłaca go piec, bo energia robota i piekarnika zawsze jest taka sama. Ja upiekłam mały chlebek na próbę – około 450 gramów, następny będzie na pewno większy.

Za energię płacimy 66 groszy za kilowatogodzinę, więc w tym wypadku zapłaciliśmy około 1,50 zł za prąd. W sumie mój chlebek kosztował około 5,33 zł. Nie mam pewności, czy wszystko dobrze oszacowałam, ale myślę, że rząd wielkości jest zbliżony.

chleb_2

W piekarni za kilogram chleba pszenno-żytniego razowego na zakwasie, z płatkami owsianymi, bez ziaren, płacimy 4,96 zł (nie jest to chleb ekologiczny). Gdybym użyła mąki pszennej, a nie orkiszowej, chlebek na pewno by staniał, ale ja chciałam mieć najlepsze składniki.

Jeszcze pokrótce, jak wykonać chleb: połączyć wszystkie składniki (ja używam mieszadła w robocie), odstawić na 3,5 h w ciepłe miejsce. Następnie znowu zamieszać, przełożyć do formy i zostawić na noc w ciepłym miejscu, pod przykryciem. Rano nagrzać piekarnik na 200 stopni C i piec chleb przez godzinę.

Za przepis dziękuję stryjence T., cioci Agnieszce!

14 II2013

Z miłości do jedzenia: ekologiczny humus

by joanna

Nie obchodzimy walentynek, ale kochamy dobre jedzenie. Niech więc dziś tematem będzie pokarm, który trafia nam przez żołądek do serca (jak miażdżyca, ha ha). Ekologiczny humus, własnoręcznie przyrządzony z podstawowych składników.

Pierwszy raz humus jadłam kilka lat temu w Izraelu – taki zwykły, kupowany w sklepie, gotowy. Regiony Bliskiego Wschodu to przecież ojczyzna ciecierzycy, bez niej nie można wyobrazić sobie kuchni arabskiej czy izraelskiej (nie mylić z kuchnią żydowską :)). Humus ogromnie mi zasmakował, szczególnie jedzony z ciepłą pitą, oliwą, zatharem i oliwkami. Jednak bardzo długo nie wpadłam na to, żeby zrobić go samodzielnie – w końcu przyszła i na niego pora. W naszej diecie cieciorka jest dozwolona od początku, na sezam trzeba było poczekać, więc pierwszy w życiu humus ukręciłam z orzechami włoskimi zamiast tahini. Wyszedł znakomity, polecam spróbować zrobić samemu!

humus_z_sercem_i

Dziś zrobiłam swój drugi humus, podaję przepis według mojego kolegi Darka, nieco zmodyfikowany. W myśl zasady GOTUJ Z PODSTAWOWYCH SKŁADNIKÓW nie kupiłam tahini, tylko wykorzystałam całe ziarna sezamu. Dodam jeszcze, że cieciorka jest bardzo zdrowa, zawiera cenne białko, które z powodzeniem zastępuje białko zwierzęce, żelazo, błonnik, witaminę B, fosfor, potas. indeks glikemiczny ugotowanej ciecierzycy to 30.

Humus

Składniki (polecam ekologiczne):

  • około 200 g ciecierzycy, namoczonej przez noc, posolonej, gotowanej przez około godzinę,
  • kilka łyżek oliwy (dolewać w razie potrzeby),
  • dwa ząbki czosnku,
  • sok z połówki cytryny,
  • opcjonalnie: kilka świeżo łupanych orzechów włoskich,
  • opcjonalnie: kilka łyżek sezamu niełuskanego,
  • opcjonalnie: trochę świeżo zmielonego pieprzu.

Należy to wszystko zmiksować w robocie na delikatną, pachnącą masę. przełożyć do miski i jeść według uznania. Smacznego!

09 II2013

prosty przepis na ostatnie dni karnawału

by joanna

kto zjada ostatki, ten piękny i gładki… a kto zjada ostatki w ostatki?

w naszym wypadku wszelkie słodkości zawierające cukier poszły precz. i nie ważne, czy jest to cukier biały, trzcinowy, syrop fruktozowy itp. w razie konieczności posiłkujemy się ksylitolem, cukrem z brzozy, który ma inne właściwości niż zwykły cukier (w smaku jest taki sam), między innymi ma niski indeks glikemiczny (8). o tym jednak napiszę innym razem.

mój starszy syn J. chodzi do przedszkola z własną wałówką – na szczęście udało nam się to załatwić. dzięki temu dostaje jedzenie, za które mogę ręczyć, że jest zdrowe i zgodne z jego dietą. choć wymaga to codziennego przygotowywania kilku pojemników z posiłkami, z pewnością warto. w tłusty czwartek dzieci oczywiście miały dostać pączki – których J. nie może, bo zawierają: cukier, białą mąkę, drożdże, tłuszcz niewiadomego pochodzenia itp. itd. nasza dietetyczka, omawiając wstępną miesięczną dietę, zezwoliła na niewielką ilość niektórych bakalii, a właściwie to dwóch: moreli eko, suszonych na słońcu i takich rodzynek. do tego doszły orzechy włoskie, które w badaniach wyszły jako niegroźne. z tych trzech składników wymyśliłam ciastko bakaliowe zamiast pączka – nawet w podobnym kolorze:

zamiast_paczka

przepis

potrzebne:

  • 10-15 rodzynek ekologicznych,
  • 2-3 morele suszone, ekologiczne,
  • garść świeżych orzechów włoskich, świeżo łupanych.

wszystko wrzucić do maszynki do mięsa lub – gdy ktoś ma – maszynki do bakalii. zemleć dwukrotnie, pastę uformować w dowolny kształt (ja posłużyłam się foremką do piernika). gotowe! nie zapomnijcie wyjeść resztek, które zostały w maszynce.

uwaga, ciasteczko jest bardzo słodkie, dlatego zrobiłam jedno. myślę, że trzyipółlatkowi wystarczy jako cały deser.

smacznego!