08 VII2015

Rozdrabniacz odpadków InSinkErator Evolution 100 – recenzja

by joanna

Urządzenie, które tym razem znalazło się pod lupą Organicznych, jest w naszym kraju właściwie nieznane. W Europie również nie zrobiło dotąd kariery, choć ma już 90 lat i jest wręcz standardowym wyposażeniem kuchni w Stanach Zjednoczonych, dość często można je również spotkać w Australii czy Nowej Zelandii, a także w Wielkiej Brytanii czy Szwecji. W Polsce rozdrabniacze odpadków (zwane również młynkami) to rzadkość, choć można je u nas kupić co najmniej od 20 lat.

insinkeratorE100

www.mniejsmieci.pl

Podczas naszych testów skupiliśmy się na kilku najważniejszych cechach młynków i postaraliśmy się odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań. Z naszego punktu widzenia najważniejszą kwestią jest zagadnienie, czy rozdrabniacze odpadków organicznych są ekologiczne (i pod jakim warunkiem), bo właśnie tak młynki są propagowane. W poszukiwaniu odpowiedzi znaleźliśmy zaskakujące dane na temat gospodarowania odpadami komunalnymi w Polsce i marnowanego potencjału odpadów biodegradowalnych. (więcej…)

13 III2013

Milofil i spółka

by joanna

Chorowania dzień kolejny… Wczoraj zaskoczyła nas wysypka, która pojawiła się u J. na plecach i klatce piersiowej. Była tak blada, że chyba sama się wstydziła swojej niepozorności i szybko sobie poszła. Wezwany lekarz obejrzał J., pogadał z nim trochę i przepisał górę świństw, których nie zamierzam nikomu podawać, ale przynajmniej diagnozę postawił – wirusówka z wysypką i gorączką. Myślałam, że może zanosi się na szkarlatynę, ale tym razem to nie to.

Dziś J. nie miał prawie temperatury, miał natomiast ogromne oczekiwania co do programu rozrywkowego. Rano robiliśmy potwory-kwiaty-ukwiały z butelek. W południe zasnęłam, próbując uśpić chłopaków. Po południu przenieśliśmy się do kuchni i upiekliśmy chlebek porowo-paprykowy oraz ciasteczka owsiane bez cukru. O ciasteczkach napiszę jutro, bo wyszły świetne, ale muszę jeszcze dopracować skład, żeby były choć odrobinę słodkie. Nazwę je franciszki na cześć Franciszka I, tego z Argentyny, bo podoba mi się imię (i ojczyzna) nowego papieża.

A dziś będzie o Milofilu.

milofil (więcej…)

11 III2013

Zaczarowana taśma klejąca

by joanna

Czeka nas tydzień w domu – J. złapał prawdopodobnie grypę i musi ją porządnie przechorować. Dobry test dla matki przedszkolaka: co zrobić, żeby dziecko nie umarło z nudów, a rodzicielka nie zwariowała od tego, że nie ma sekundy spokoju (S. chce cyca, J. ma gorączkę, S. chce cyca, J. chce, żeby mu czytać, S. chce cyca, J. chce, żeby pobawić się z nim autami itd.).

Sięgnęłam po szeroką taśmę klejącą, nożyczki, marker (swoją drogą muszę kupić ekologiczny marker, bo ten strasznie śmierdzi) i moje recy-pudło. Żeby dziecko było szczęśliwe, wystarczy wyczarować mu jednodniową zabawkę, którą może samo zrobić, a potem bez żalu zniszczyć. Wczoraj zaczęliśmy od skromnego pasa startowego.

tasma_1 (więcej…)

21 II2013

5 tys. zł kary za grzebanie w elektrośmieciu

by joanna

Obiecałam sprawdzić i sprawdziłam.

Według prawa nie wolno oddawać do punktu zbiórki elektrośmieci sprzętu, który jest niekompletny, czyli np. pozbawiony akumulatorów. Oczywiście dlatego, że zbieranie zupełnie bezużytecznych elektrośmieci przestaje mieć sens dla tych, którzy je odbierają – zamiast złota, srebra, platyny dostaje najprawdziwsze badziewie. Żebyśmy nie byli tacy sprytni i nie czerpali sami zysku z naszego własnego sprzętu, ustawa przewiduje karę grzywny nawet do 5 tysięcy złotych za rozebranie elektrośmiecia i odzyskanie cennych kruszców. Z jednej strony to dobrze, może ludzi odstraszy od nieodpowiedzialnej zabawy z przedmiotami, które zawierają przecież np. niebezpieczne substancje. Z drugiej strony monopol na elektrośmieci budzi mój sprzeciw – kupuję, więc powinno być moje, prawda?

elektrosmieci_2

Do samodzielnej lektury:

http://www.elektroeko.pl/prawa_i_obowiazki/pelna_tresc_ustaw,_dyrektyw_i_rozporzadzen…

Dziś krótko, bo cały dzień walczyłam z szatą graficzną. Mam nadzieję, że się podoba!

13 II2013

Dlaczego elektrośmieci są cenne?

by joanna

Przyznajcie się, ile razy w roku kupujecie nowy sprzęt? Zarówno duże sprzęty, takie jak pralka czy lodówka, jak i naprawdę małe, takie jak lampki do roweru. Myślę, że każdemu zdarza się to przynajmniej raz na kilka miesięcy.

Po pierwsze dlatego, że sprzęty się zużywają. Dlaczego jednak zużywają się tak szybko? Dlaczego psują się łatwo, a ich naprawa jest droższa od nowego sprzętu? Nie odkryję przed Wami Ameryki, pisząc, że producentom zależy na naszych pieniądzach, które wydane raz na produkt dobrej jakości nie przyniosą zysku równego zakupom kilku sprzętów niższej klasy. (Może pamiętacie jeszcze sprawę z bateriami do iPhone’a?). To nie jest żadna tajemnica, tylko że zwykłym konsumentom łatwiej jest pójść wytyczoną ścieżką, niż szukać rozwiązania niestandardowego – części zamiennych, lepszego oprogramowania, zakładu naprawy RTV/AGD i tak dalej. Sami pozwalamy się nabijać w butelkę, bo chcemy mieć sprzęt o coraz większych możliwościach, najszybszy, najnowocześniejszy, najmodniejszy. Choćby operatorzy komórkowi lubią nam wciskać nowy telefon co półtora roku – a oni mają dar przekonywania! I mocne argumenty w postaci dobrej oferty abonamentu. No i mają nasz numer telefonu, więc dzwonią i namawiają, kiedy chcą…

Wszystkim, którzy nie spotkali się jeszcze z problemem celowego postarzania produktu, polecam poniższy film. Myślę, że prostuje wiele spraw, które uważamy za skomplikowane.

 

Skoro było po pierwsze, musi być i po drugie. po drugie, stary sprzęt bywa niebezpieczny i wtedy naprawdę należy się go pozbyć. Stare lodówki, nieenergooszczędne pralki – jeśli widzimy, że nasze artykuły AGD czy RTV są przeżytkiem i pożerają mnóstwo prądu, zużywają mnóstwo wody, szkodzą środowisku – tak, na pewno trzeba pomyśleć o wymianie. Na sprzęt, który nie będzie najtańszy, za to posłuży nam przez kilkanaście lat. O tym, jak ocenić klasę energooszczędną sprzętu, napiszę przy innej okazji.

Chcemy czy nie, produkujemy góry elektrośmieci rocznie. Zużyte żarówki, baterie, popsuty sprzęt. Myślę, że kampanie społeczne zrobiły dużo i większość z nas wie, jak niebezpieczne bywają takie odpady (zawierają m.in. kadm, rtęć, azbest czy ołów). Może jeszcze nie każdy pamięta, że zgodnie z Ustawą o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym należy pozbywać się go w określony sposób:

Art. 35.
Użytkownik sprzętu przeznaczonego dla gospodarstw domowych jest obowiązany do oddania zużytego sprzętu zbierającemu zużyty sprzęt.
Art. 36.
Zabrania się umieszczania zużytego sprzętu łącznie z innymi odpadami.

Na szczęście jest to coraz łatwiejsze, ponieważ punktów zbiórki elektrośmieci jest coraz więcej, można też oddawać zużyty sprzęt do sklepów z AGD/RTV (pod pewnymi warunkami). Na przykład jutro odbędzie się ogólnopolska akcja Kocham recykling (osobiście jestem przeciwna lizakom, ale trudno, prawie każdy sposób zachęcenia ludzi do ekologicznego działania jest dobry). W Warszawie raz w miesiącu odbywa się zbiórka na BioBazarze – prowadzi ją Fundacja Zielony Horyzont, która w zamian za elektrośmieci daje np. słoiki ekologicznego miodu czy jabłka, a w okolicy świąt Bożego Narodzenia – sadzonki świerków.

elektrosmieci_1

A teraz, uwaga, może niektórzy z Was już na to wpadli… Nie myślicie chyba, że producenci sprzętu tak bardzo dbają o przyrodę, że z radością biorą od nas z powrotem nasze popsute graty i zupełnie bezinteresownie je utylizują. To nawet nie chodzi o prawo, które zobowiązuje ich do wykazania rocznie pewnej ilości odebranego sprzętu. Powód jest bardzo prosty: odzyskiwanie surowca małym kosztem, na pewno opłacalnym w momencie, kiedy wiemy, że naturalne złoża złota czy srebra nie starczą na długo. Elektrośmieci są tak naprawdę cennym źródłem np. metali szlachetnych.

Z jednej tony wydobytej rudy złota można otrzymać od 1 do 5 g złota, a z jednej tony złomowanych telefonów komórkowych – 150 g.

– piszą autorzy materiałów dla nauczycieli ze strony Drugie Życie Elektrośmieci. Daje do myślenia!

W dodatku samodzielne grzebanie w sprzęcie i wydobywanie z niego kruszcu jest niezgodne z prawem. Grozi za to 5 tys. zł grzywny. I to mnie nie dziwi, bo w końcu duże firmy lubią mieć monopol nawet na nasze śmieci.

elektrosmieci_2

Dodam tylko na koniec, że bardzo się cieszę, że można łatwo oddać stary sprzęt, baterie czy żarówki i mieć pewność, że to się nie zmarnuje. Wszystkie akcje proekologiczne uczą nas myślenia o planecie i o tym, że jesteśmy częścią globalnego ekosystemu. Wyeksploatowaliśmy i zniszczyliśmy już tyle, że po prostu musimy radzić sobie z własnymi odpadami. A że ktoś na tym zarabia? Powiem tylko jedno: nie kupuj nowego, jeśli naprawdę nie musisz.

Polecam do samodzielnej lektury:

http://www.eko-samorzadowiec.pl/pl/ekologia/artykuly_i_porady/1686.html

http://drugiezycieelektrosmieci.pl/2012/materialy/33.pdf