07 VIII2015

Odpieluchowanie: co się może przydać?

by joanna

Wakacje to ostatni moment, aby odpieluchować 3-latka (lub niespełna 3-latka) przed puszczeniem go do przedszkola. Różnie to bywa z dziećmi i ich opiekunami. Niektórzy rodzice próbują uczyć dziecko korzystania z nocnika, ledwo maluch nauczy się siedzieć. Inni czekają na moment, gdy dziecko samo wykaże zdolności w kierunku opanowania nocnika czy kibelka. Ostatni podejmują temat, zmuszeni przez okoliczności, kiedy zbliża się termin rozpoczęcia roku przedszkolnego.

kuznica_1

Bez pieluchy najwygodniej!

Kiedy zaczynać przygodę z nocnikiem?

(więcej…)

05 VI2014

Ekopieluchy jednorazowe: Babydream i Naty

by joanna

Zostałam poproszona (ba! Wyposażona w materiały badawcze) przez dociekliwe czytelniczki, aby ocenić dwie kolejne marki ekologicznych pieluszek jednorazowych.

Tu znajdziecie nasz ranking ekologicznych pieluszek jednorazowych.

Pierwsze – Babydream w wersji Eko (Öko) – były kiedyś dostępne w drogeriach Rossmann, niestety z nieznanych powodów dziś właściwie nie można ich kupić w naszym kraju. Wiem, że niektóre mamy sprowadzają je sobie z Niemiec np. dzięki rodzinie. Drugie to Naty – dostępne w Polsce, choć dowiedziałam się od nich dopiero od czytelniczki z Irlandii, która w dodatku przysłała mi próbkę tych pieluszek! (Dziękuję!).

Żeby nie wprowadzać dużego zamieszania w tabelce, postanowiłam pieluszki ocenić porównawczo. Pod względem komfortu Babydream wypadły podobnie do Muumi, a Naty do Beaming Baby. Ze względu na niedostępność (może chwilową) Babydream Öko w Polsce oceny są wzięte w nawias.

Babydream Öko

www.rossmann.de

babydream

Informacje producenta

Informacji na opakowaniu jest niewiele – 45% surowców odnawialnych to trochę mało jak na pieluszki ekologiczne. Są produkowane w Niemczech, ale niestety, od jakiegoś czasu nie można ich kupić w Polsce. Może to chwilowe.

Nasza opinia

Pieluszki są wygodne, chłonne, ale nie nazwałabym ich szczególnie ekologicznymi. Cena rzeczywiście jest fantastyczna – jeśli mamy możliwość kupowania ich przez kogoś za granicą. O ile pamiętam, w Polsce opakowanie kosztowało około 36 zł, co i tak byłoby konkurencyjną ofertą. Mimo wszystko uważam, że wśród testowanych jednorazówek ekologicznych nie są to pieluchy bardzo przyjazne naszej planecie.

Miękkość, wygoda: 4 p.

Cena:  1 p.

Ekologia: 6 p. + 1 p.

SUMA: 12 p.

Naty

www.naty.com

naty

Informacje producenta

Pieluszki Naty są według producenta (szwedzka firma, ale jednak produkująca w Turcji) wykonane wyłącznie z materiałów naturalnych i odnawialnych. Nie zawierają substancji potencjalnie szkodliwych, tworzyw sztucznych (plastiku), lateksu, tributylocyn (TBT). Nie są perfumowane ani wybielane chlorem. Wkład chłonny składa się z celulozy (certyfikat FSC), zewnętrzna warstwa wykonana jest z tworzywa na bazie skrobi kukurydzianej (nie GMO), jest całkowicie biodegradowalna. Brak informacji na temat SAP-ów.

Nasza opinia

Choć opis pieluszki jest zachęcający, na żywo już tak nie zachwyca: jest sztywna, mało elastyczna i mam wrażenie, przyciasna (mimo dużego zakresu wagowego). Wydaje mi się, że może być niewygodna. W warstwie wewnętrznej pod palcami wyczuwa się granulki SAP-ów, gdzieniegdzie zbite, nie jest to jednak coś wyjątkowego. Nie jestem pewna, jak wygląda biodegradowalność, na pewno nie można ich kompostować. Zakładam, że większość surowców (poza SAP-ami) może być biodegradowalna.

Miękkość, wygoda:  5 p.

Cena:  7 p.

Ekologia: 2 p. + 1 p.

SUMA: 15 p.

Podsumowanie

Pieluszki Babydream wylądowały w rankingu obok Kikko i Attitude – dzięki niskiej cenie, bo ich ekologiczność jest dyskusyjna. Naty znalazły się obok Wiony i Beaming Baby, również decydująca była cena.

Tabelka do ściągnięcia: duża i wygodna – kliknij!

pieluchy-tabela

Tabela w PDF-ie:

pieluchy-tabela

04 V2014

Ekologiczne pieluszki jednorazowe: przewodnik, ranking, test

by joanna

Pieluszki jednorazowe w wersji ekologicznej – co to w ogóle znaczy? Czy możemy czuć się zwolnieni z wyrzutów sumienia, jeśli zamiast tetry i bambusa zakładamy naszym dzieciom poliakrylan sodu z napisem EKO? Czy pieniądze inwestowane w certyfikowane jednorazówki mogą być wydane lepiej? Które pieluchy wolno kompostować? Przeczytajcie nasz przewodnik-test po ekologicznych jednorazówkach. Szukaliśmy dla Was jak najdokładniejszych informacji na temat wszystkich ekopieluszek dostępnych w Polsce, przetestowaliśmy chyba wszystkie. (Niektóre po roku od publikacji tego rankingu! Tak jak Moltex i Vivicot).

pieluszki_jednorazowe.eko

W naszym teście wzięły udział prawie wszystkie pieluszki jednorazowe ze znaczkiem EKO.

Dziękujemy wszystkim dystrybutorom i producentom pieluszek za udostępnienie nam próbek do testów. Dzięki temu powstał – mamy nadzieję – pomocny przewodnik po ekologicznych jednorazówkach, które można kupić w Polsce.

Jak przyznawaliśmy oceny:

Miękkość, wygoda: uszeregowaliśmy pieluszki od najmiększej i najmilszej w dotyku do najsztywniejszej. Przyznaliśmy po kolei ośmiu pieluszkom punkty od 1 (najmilsza, najwygodniejsza) do 8 (najsztywniejsza, najmniej wygodna).

Ekologia: składa się z dwóch ocen. Pierwsza dotyczy deklarowanej biodegradowalności, im wyższa, tym niższa ocena (100–91% – 1 p., 90–81% – 2 p. itd.). Druga to ślad węglowy: jeśli pieluszki przylatują/przyjeżdżają do nas z Europy, dostawały 1 punkt. Jeśli z innego kontynentu – 2 punkty.

Cena: policzyliśmy cenę jednej pieluszki na podstawie najniższej ceny za paczkę, znalezionej w internecie 3 maja 2014 roku. Nie braliśmy pod uwagę kosztów dostawy. Niestety, w kwietniu niektóre pieluszki były tańsze (np. Moony), poza tym ceny wydają się mało stabilne. Trzeba było jednak przyjąć jakiś punkt odniesienia. Uszeregowaliśmy pieluszki od najtańszej (1 p.) do najdroższej (8 p.).

Ocena końcowa: im mniej punktów, tym lepiej.

Ważnym zagadnieniem jest kwestia oceny naturalnych surowców, surowców sztucznych i materiałów sztucznych pozyskiwanych z surowców naturalnych. Kierowaliśmy się przede wszystkim empirycznymi wrażeniami, ponieważ – jak się okazało – rodzaj surowca nie wpływał na komfort noszenia pieluszki. Zupełnie naturalna skrobia kukurydziana może być zamieniona w sztywną powłokę lub miękki materiał.

Pewnym dyskomfortem okazały się duże rozmiary niektórych pieluch – nasz synek waży około 10,5 kg. Im większy zakres pieluszki, tym mniejsza wygoda. Żadna pieluszka (inaczej z pieluchomajtkami) nie była w stanie utrzymać porannej kupy po całej nocy na pupie (wielorazówki nie mają tego problemu). Żadna też nie odparzyła ani nie uczuliła – ale to kwestia osobnicza.

Wszystkie pieluszki poddaliśmy testowi chłonności - wyniki były bardzo zbliżone.

Wszystkie pieluszki poddaliśmy testowi chłonności – wyniki były bardzo zbliżone.

I jeszcze jedno moje spostrzeżenie. Wszystkie pieluszki jednorazowe zawierają superchłonne polimery (SAP). W moim mniemaniu, nawet jeśli jest to substancja bezpieczna dla skóry dziecka, gdy pieluszka staje się mokra – kulki SAP-ów zamieniają się w żel, który nie ma prawa być oddychający. Po prostu jakkolwiek przewiewne byłyby warstwa zewnętrzna i wewnętrzna pieluchy, wilgoć pochłonięta przez superabsorbent zamienia się w barierę nie do przejścia i skutecznie uniemożliwia wymianę gazową. Choćby dotyczyło to tylko fragmentu pieluszki (zwykle przy genitaliach), dla mnie to mocny argument przeciw jakimkolwiek jednorazówkom.

O pieluszkach jednorazowych pisałam wcześniej tu:

Ekodylematy: czy jednorazówki są tak złe, jak mówią?

Zanim kupisz pieluszki jednorazowe, przeczytaj…

Opisy są w kolejności alfabetycznej. Część informacji dodatkowych znajduje się w tabelce na dole strony.

Attitude

www.labonneattitude.com

attitude_0

Informacje producenta:

Informacje na opakowaniu i na stronach WWW są bardzo skąpe. Możemy się dowiedzieć, że: pieluszki są chłonne, wygodne, wykonane z roślinnych składników  (materiały ze źródeł odnawialnych – na obrazku umieszczono kukurydzę), biodegradowalne, wyprodukowano je ze zneutralizowaną emisją dwutlenku węgla, są hipoalergiczne: niewybielane chlorem i bez zapachów. Niełatwo dotrzeć do interesujących nas informacji, ale udało się przez kanadyjską stronę producenta. Znajdziemy tam kartę informacyjną na temat bezpieczeństwa użytych materiałów: TUTAJ. Nie da się wywnioskować, jaki jest procent substancji biodegradowalnych (biopolimeru i celulozy), ponieważ podano tylko zakres. Wiemy, że elastomeru jest nie więcej niż 5%. Możemy się domyślać, że w sprzyjających okolicznościach prawie cała pieluszka podlega rozkładowi (95%).

Nasza opinia:

Pieluszka jest cienka, ale dość sztywna jak na swoją grubość i niezbyt miła w dotyku (od zewnątrz). Ma wyczuwalny zapach sztucznego tworzywa, co mnie zdziwiło, ponieważ żadna inna testowana pieluszka nie miała jakiegokolwiek zapachu.

Na pupie leży bez zarzutu, ma dość szerokie „skrzydła”, zakrywa więc większą powierzchnię ciała niż np. Beaming Baby i ta właśnie powierzchnia pieluszki nad rzepami (bardzo cienka) odstaje od ciała. Nie jest to zresztą cecha tej tylko pieluszki.

porownanie_pieluszek

Porównanie „skrzydeł” pieluszek. Po lewej Attitude, po prawej Beaming Baby.

Gdy spojrzymy na kraj produkcji (Meksyk), zaczynamy mieć wątpliwości co do neutralizacji emisji CO2, skoro musi pokonać ocean, aby dotrzeć do polskich dzieci.

Brak jakiegokolwiek napisu, znaczku itp. na pieluszce sprawia, że 100% ojców przynajmniej raz będzie próbowało założyć ją tył na przód.

Miękkość, wygoda: 6 p.

Cena: 4 p.

Ekologia: 1 p. + 2 p.

SUMA: 13 p.

Bambo Nature

www.bambo-nature.com

 bambonature_0

Informacje producenta:

Pieluszki Bambo Nature jako jedyne jednorazówki mają oznaczenie Nordic Swan Eco Label – są przyjazne dla środowiska. Wykonano je z tworzyw sztucznych (np. warstwa z polipropylenu przypominająca materiał) oraz celulozy bielonej nadtlenkiem wodoru. Wkład chłonny jest z SAP-u oraz skrobi pszennej.

Pieluszki pozytywnie przeszły test proDERM, mają też pozytywną opinię Danish Asthma & Allergy Association – dzięki temu rodzice mają pewność, że ryzyko wystąpienia alergii u dziecka jest minimalne. Na stronie http://www.bambo-nature.com/product-ingredients.html można obejrzeć także wyniki testu na obecność substancji kancerogennych, drażniących, alergizujących, metali ciężkich itp. (żadnej z tych substancji nie znajdziemy w pieluszkach Bambo Nature). Nie najdziemy w nich także perfum czy substancji pochłaniających zapach.

Producent – firma Abena – chwali się, że produkcja pieluszek nie wiąże się prawie z żadnymi odpadami (wszystkie pozostałości są ponownie wykorzystywane, nawet pył zebrany z filtrów maszyn). Dodatkowo przestrzegane są surowe zasady ograniczenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery.

bambonature_1

Nasza opinia:

Te pieluszki zwróciły szczególną uwagę naszego synka ze względu na sympatycznego misia, zdobiącego przód i tył pieluchy. Spodobały mu się, nam zresztą też. Są bardzo miękkie, wydają się wygodne i dopasowane. Oprócz tego pozytywnie zaskoczył mnie fakt, że na opakowaniu podano dokładny skład pieluch – wyjątek! Niestety, sam skład już tak nie zachwyca: w zasadzie cała obudowa pieluszki jest zrobiona z tworzywa sztucznego (może dlatego ma lepszą cenę niż inne). Mam jedynie wątpliwości, czy – podobnie jak w wypadku innych pieluszek jednorazowych – ta jest wystarczająco przewiewna.

Muszę przyznać, że zrobiło na mnie wrażenie, jak dużych starań producenci tych pieluszek dołożyli do przekonania odbiorcy, że pieluszki Bambo Nature są bezpieczne dla dzieci i środowiska. Uważam, że wszystkie te informacje powinny być przetłumaczone na polski i zamieszczone na polskojęzycznej stronie producenta. Cieszę się, że pieluszki powstają w Danii, to znacznie bliżej niż Meksyk czy Japonia.

Miękkość, wygoda: 2 p.

Cena: 1 p. (NAJWYŻSZA OCENA)

Ekologia: 3 p. + 1 p.

SUMA: 7 p. (NAJWYŻSZA OCENA)

Beaming Baby

www.beamingbaby.co.uk

beamingbaby_0

Informacja producenta:

Pieluszki zawierają 30% mniej substancji chemicznych niż inne pieluszki, a o 15% mniej tych substancji niż inne ekojednorazówki. Biodegradowalne w 65%, rozkładają się w 4 lata. Nadają się na kompost, należy jedynie usunąć rzepy.

Absorbent pochodzący z materiałów nie-GMO utrzyma wilgoć z dala od pupy dziecka przez 12 godzin – wkład chłonny wykonany jest z pulpy celulozowej (niebielonej chlorem), kuleczek ze skrobi kukurydzianej oraz SAP-ów. Warstwa zewnętrzna jest wykonana ze skrobi kukurydzianej i włókien bawełny, z czystego tworzywa sztucznego wykonano rzepy i ściągacze (polipropylen). Pieluszki są produktem wegańskim (pytanie, które pieluszki nie są?).

Nasza opinia:

Używamy tych pieluszek od półtora roku. Wybraliśmy je ze względu na zapewnienie, że jest w nich najmniej sztucznych substancji chemicznych. Są zachwalane jako nadające się na kompost: czekamy na wynik naszego wieloletniego eksperymentu, czy rzeczywiście rozłożą się w 4 lata.

Pieluszki Beaming Baby są wysokiej jakości, wygodne, chłonne. Przyzwyczailiśmy się do nich. Po przeprowadzeniu tego testu widzę, że inne pieluszki są bardziej biodegradowalne, choć niekoniecznie lepsze pod innymi względami. Beaming Baby to pieluszki wysokiej jakości, dość miękkie i przewiewne, wykonane w przeważającej większości z naturalnych włókien – i to bardzo mi się podoba. Rzadko zawodzą, ale zdarzały się przecieki, na pewno w krótszym czasie niż 12 godzin. Rzepy (plastikowe) trzymają dobrze. Podoba mi się, że pieluszka jest dosyć wycięta, zakrywa wąski pas na bioderkach, dzięki czemu niewiele materiału zachowuje się niesfornie (wywijanie itp.).

Choć pieluszki są produkowane w Meksyku, przypływają do Europy statkiem, dzięki czemu mogę obniżyć punkty karne za ślad węglowy.

Miękkość, wygoda: 5 p.

Cena: 5 p.

Ekologia: 4 p. + 1 p.

SUMA: 15 p.

Kikko (XKKO)

www.xkko.pl

kikko_0

Informacja producenta:

Wykonane z materiałów odnawialnych i biodegradowalnych w 98%. Wszystkie materiały z tworzyw sztucznych są biopolimerami PLA, co powinno oznaczać, że zostały pozyskane z naturalnych surowców (więcej o tym tu: ). Wkład chłonny: SAP oraz celuloza, niczym niebielona (to wyjątkowa cecha).

Pieluszki mają certyfikat OEKO-TEX® Standard 100 „Confidence in textiles” oraz spełniają międzynarodowe standardy EN13432 i ASTM6400.

Nasza opinia:

O pieluszkach XKKO pisałam już tutaj, ale wtedy nie miałam ich jeszcze w ręku.

Pod względem jakości wykonania, delikatności, miękkości i wygody te pieluszki są pierwszorzędne. W konsternację wprawia jedynie brak jakichkolwiek oznaczeń na pieluszce (przód – tył, rozmiar). Zdarzyło mi się źle zakładać ją synkowi. Ma dość szerokie skrzydła i jednak część pieluszki nad linią rzepów odstaje od ciała.

Podoba mi się, że są produkowane tuż za naszą południową granicą i można je zamawiać prosto od producenta (niestety minimalna wartość zamówienia to 180 zł). Dzięki temu ślad węglowy może być naprawdę minimalny.

Jestem pod wrażeniem, że pieluszki są wykonane z biopolimeru, bo to oznacza o wiele mniejsze obciążenie środowiska i szybszą biodegradację (nawet w 3 miesiące!). Mam jedynie wątpliwości, czy powierzchnia wewnętrzna i zewnętrzna pieluszki – wykonana z tworzywa sztucznego (chociaż na bazie kukurydzy) – dorównuje pieluszkom wykonanym częściowo z bawełny.

Miękkość, wygoda: 3 p.

Cena: 8 p.

Ekologia: 1 p. + 1 p. (NAJWYŻSZA OCENA)

SUMA: 13 p.

Mioki – Moony

www.mioki.pl

mioki_moony_0

Więcej na temat pieluszek Mioki przeczytasz w osobnym wpisie – KLIK!

Informacje producenta:

Japońskie pieluszki w trzech wersjach (Moony, Merries i GOO.N) to zupełna nowość w Polsce i może dlatego tak mało konkretnych informacji na ich temat. Ponieważ Japończycy mają trochę inne podejście do ekologii, nie byłam do końca pewna, czy te pieluszki w ogóle są eko w europejskim znaczeniu. Dotarłam do informacji producenta pieluszek Unicharm na temat polityki ochrony środowiska. Do testu wybrałam pieluszki Moony.

W 2008 roku pieluszki Moony zostały odznaczone symbolem Eco Charming, który jest przyznawany produktom spełniającym kryteria ekologicznej produkcji, zrobionych z materiałów przyjaznych środowisku oraz bezpiecznych dla dziecka i podlegającym szybszej biodegradacji niż standardowa. Unichram chwali się produkcją mającą jak najmniejszy wpływ na planetę (emisja CO2, ultracienkie pieluszki zajmują mniej miejsca – mniejszy ślad węglowy, wykorzystywanie odpadów itp.). Firma – według raportu – wkłada bardzo dużo wysiłku, aby ograniczyć wpływ na środowisko (oszczędność surowca, energii, transportu etc.).

moonyecocharming

W ulotce znajdziemy informacje, że japońskie pieluszki Moony wykonane są z naturalnych, oddychających materiałów (warstwa zewnętrzna). Na polskiej stronie Mioki.pl przeczytamy: „Pieluszki nie zawierają formaldehydu, ftalanów, związków chlorowanych, syntetycznych substancji zapachowych, substancji petrochemicznych, emulsji ani toksyn”. Moony są wykonane m.in. z bawełny (warstwa wewnętrzna), pulpy celulozowej i SAP-ów. Brakuje mi konkretnie opisanego składu, ile jest w nich substancji sztucznych, w ile czasu ulegają rozkładowi.

Nasza opinia:

W pieluszce Moony znalazłam – w porównaniu do innych ekojednorazówek – dużą ilość SAP-ów. Oczywiście, jest to produkt uznany za bezpieczny, a producent chwali się, że dzięki absorbentowi pieluszka może być cieniutka. Rzeczywiście – pieluszki Moony (i pozostałe dwa rodzaje) są niezwykle cienkie, miękkie i wygodne.

mioki_moony

Te pieluszki są dla mnie zupełną zagadką. Ocena „Ekologia” jest przyznana ze znakiem zapytania, ponieważ choć pieluszki są produkowane z zachowaniem zasad minimalnego wpływu na środowisko, nigdzie nie znalazłam potwierdzenia, w jakim czasie ulegają biodegradacji (jedynie – że szybciej niż inne).

Japonia leży daleko, więc ślad węglowy jest znaczny. Przyznaję, że nie miałam w ręku bardziej delikatnych jednorazówek. Zrobiły na mnie fantastyczne wrażenie, mimo że byłam uprzedzona do „japońskich wynalazków”. Nawet miernik wilgoci (żółty paseczek wzdłuż środka pieluszki, w miarę przybywania sików zmienia kolor na niebieski) mnie rozbawił. Jest zupełnie zbędnym dodatkiem dla kogoś, kto sprawdza pieluchę po ciężarze, jak ja.

Miękkość, wygoda: 1 p. (NAJWYŻSZA OCENA)

Cena: 6 p.

Ekologia: ? 5 p. + 2 p.

SUMA: 14 p.

Moltex

http://en.moltex.eu/

moltex_1

Producent: Moltex

Kraj produkcji: Niemcy

Rozmiar: 7–14 kg

Cena: od 55,40 zł

Liczba pieluch w paczce: 37 sztuk

Cena za sztukę: od 1,50 zł

Skład pieluszki: celuloza, włókna nietkane

Opakowanie: LDPE

Biodegradowalność: 45–50%

Hipoalergiczność: pieluszki bielone tlenem, bez użycia chloru; nie zawierają lateksu ani substancji zapachowych

Certyfikaty: FSC (celuloza użyta w pieluszkach)

Inne informacje: 40% włókniny to surowce odnawialne; zawierają olejek z zielonej herbaty, aby redukować nieprzyjemny zapach

Nasza opinia:

Pieluszki są wygodne, dobrze zaprojektowane i mają sympatyczne wzory ze Snoopym i jego przyjaciółmi. Ich miękkość jest porównywalna do Beaming Baby. Pod względem ekologii można je porównać do ekologicznej wersji rossmannowskich Babydream – zaledwie 45% surowców odnawialnych to za mało, żeby być ekologicznym hitem.

Podsumowując, pieluszki są produktem, który nie rozczaruje pod względem jakości (bielone tlenem, nie zawierają perfum itp.), wygoda użytkowania również jest bez zarzutu. Jednak nie są to pieluszki szczególnie ekologiczne – 45% surowców odnawialnych to końcówka stawki, a użyte materiały nie wyróżniają się niczym szczególnym.

Oceny (orientacyjne):

Miękkość, wygoda: (5 p.)

Cena: (2 p.)

Ekologia: (6 p. +  1 p.)

SUMA: (14 p.)

Muumi

www.ekopieluszkimuumi.pl

muumi_1

Informacja producenta:

Pieluszki są wykonane z materiału przypominającego tkaninę (warstwa „delikatna jak bawełna”), a dokładnie  z polietylenu oraz fińskiej celulozy bielonej tlenem. Nie zawierają wybielaczy optycznych, formaldehydu, ftalanów, lateksu, substancji zapachowych i balsamów. Powstają we współpracy z fińską Allergy and Asthma Federation oraz z poszanowaniem środowiska naturalnego, co m.in. oznacza mądre gospodarowanie odpadami (odznaczenie Nordic Ecolabel). Jak pisze producent, zastosowanie „bezpiecznego SAP-u” zmniejsza powierzchnię pieluszki, dzięki czemu ratuje lasy, pieluszka jest cieńsza, zajmuje mniej miejsca i jej transport powoduje mniejszą emisję CO2:

Replacing part of the cellulose in the diaper’s absorbent layer with super absorbent polymer reduces the volume of raw materials required and consequently saves forests.

(Nie jestem pewna, czy rzeczywiście trzeba aż tak się tłumaczyć z używania superchłonnych polimerów? One są w każdej jednorazówce, po prostu. Dorabianie do tego ideologii trochę mnie denerwuje).

Pieluch nie należy kompostować.

Nasza opinia:

Pieluszki są bardzo ładne – na białym tle nadrukowano postacie z „Muminków”. Nadruk jest w kolorze zielonym, delikatny i robi bardzo sympatyczne wrażenie. Myślę, że można zaufać Finom pod względem ekologicznej produkcji pieluszek i ich bezpieczeństwa, natomiast po raz kolejny zastanawia mnie zasadność produkowania pieluszek głównie ze sztucznych materiałów. Rozumiem, że to jest tańsze, ale czy rzeczywiście lepsze dla środowiska i dziecka?

W porównaniu do Bambo Nature, które mają taki sam skład, Muumi wypadają trochę słabiej. Są sztywniejsze, grubsze i nieco droższe. Sugerując się oceną „Ekologia” daną Bambo Nature za biodegradowalność, przyznaję 3 punkty pod tym względem również Muumi.

W wersji pieluchomajtkowej pieluszki są równie ładne i wygodne.

Miękkość, wygoda: 4 p.

Cena: 2 p.

Ekologia: ? 3 p. + 1 p.

SUMA: 10 p.

Naturaè

www.ecowip.com (niestety strona w konserwacji)

naturae_1

Informacje producenta:

Pieluszki są wykonane z tworzyw sztucznych pozyskiwanych z materiałów naturalnych. Użyto tu BIO-polimeru PLA (nietoksycznego, oddychającego i kompostowalnego materiału pozyskiwanego z cukru kukurydzianego, celulozę TCF (niebielona chlorem, z certyfikatem FSC) oraz Master-Bi (żelu absorbującego na bazie skrobi kukurydzianej). Rzepy są dwukrotnego użytku. Pieluszki ulegają biodegradacji w 80%. Są produkowane we Włoszech. Dla ciekawych film o tym, jak pieluszki powstają:

Nasza opinia:

Pieluszki są bardzo grube, ciężkie i sztywne. Zewnętrzna warstwa jest sztywna i śliska – tak śliska, że rajstopki czy spodenki ześlizgiwały się po niej w trakcie chodzenia. W dodatku we wkładce absorbującej wilgoć znajdują się wyczuwalne twarde zgrubienia, które okazały się zbitymi kawałkami absorbentu. Myślę, że mogą być wyczuwane przez dziecko i powodować dyskomfort.

naturae_0

Ta pieluszka z pewnością różni się od innych ekojednorazówek. Jest nieco inaczej zaprojektowana: ma kształt wąskiego prostokąta, bez żadnych wcięć czy dopasowań anatomicznych. Przylepce są przymocowane do osobnych miękkich, oddychających taśm i to fajne rozwiązanie. Niestety, same przylepce są tylko dwukrotnego użycia! Dość dziwnie się ich używa, za pierwszym razem normalnie przyklejamy je do pieluszki, za drugim musimy oderwać papierek zabezpieczający warstwę kleju. A co, jeśli trzeba poprawić pieluszkę jeszcze raz?

Choć pieluszka jest wykonana z materiałów pozyskiwanych z surowców naturalnych (biopolimery ze skrobi kukurydzianej), w porównaniu do pieluszki XKKO, która również jest produkowana na bazie biopolimerów, wypada dość słabo. Co prawda Naturaè są tańsze od czeskich pieluszek, jednak różnicę w dbaniu o komfort dziecka widać gołym okiem.

Miękkość, wygoda: 8 p.

Cena: 7 p.

Ekologia: 2 p. + 1 p.

SUMA: 18 p.

Vivicot

http://www.sanicot.com/en

vivicot

Producent: Sanicot

Dystrybutor: Bio Planet

Kraj produkcji: Włochy

Rozmiar: 7–15 kg

Cena: 44,90 zł

Liczba pieluch w paczce: 24 sztuki

Cena za sztukę: 1,87 zł

Skład pieluszki: warstwa zewnętrzna: materiał biodegradowalny ze skrobi zbożowej; SAP, włókna pozyskiwane z kukurydzy, celuloza, papier; rzepy: klej, polipropylen, elastomer; zawiera oddychającą powłokę z bioplastiku Mater-Bi

Opakowanie: „other”, 7

Biodegradowalność: 80%

Hipoalergiczność: niebielone chlorem

Certyfikaty: PEFC (celuloza)

vivicot_2

Nasza opinia:

Pieluszki są dość miękkie, z zewnątrz śliskie i szeleszczące, przypominają nieco Wionę, ale wydają się wygodniejsze. Nie mają żadnego nadruku ułatwiającego znalezienie właściwej strony pieluszki. W użyciu nie sprawiają żadnych problemów, są dobrze dopasowane i chłonne. Podoba mi się, że są w tak dużym stopniu biodegradowalne, producent kładzie też nacisk na informację, że do wyprodukowania pieluszki użyto biopolimerów, znacznie łatwiej ulegających rozkładowi niż zwykłe polimery.

Cena pieluszek może nie zachęcać, natomiast myślę, że wato ich wypróbować. Przekonują mnie bardziej niż Moltex.

Oceny (orientacyjne):

Miękkość, wygoda: (5 p.)

Cena: (4 p.)

Ekologia: (3 p. +  1 p.)

SUMA: (13 p.)

Wiona

www.wiona.de

wiona_0

Informacje producenta:

Pieluszki są biodegradowalne w niemal 70%, a to, co z nich zostaje – rzepy i SAP – jest neutralne dla środowiska (ciekawe, czy np. niebiodegradowalny rzep, który znajdzie się w żołądku jakiegoś ssaka, będzie neutralny?). Pudełko po pieluszkach producent poleca wykorzystać na przykład jako stojak na CD.

Warstwa zewnętrzna wykonana jest na bazie skrobi kukurydzianej (nie-GMO). Wkład chłonny – mieszanka SAP­­-ów i celulozy (FSC), bielonej bez użycia chloru. Warstwa absorbująca jest nasączona wyciągiem z drzewa herbacianego, co zapobiega brzydkiemu zapachowi oraz rozwojowi bakterii i grzybów. Ciekawa uwaga: „jeśli zamierzacie wrzucać pieluszki Wiona do kompostu, upewnijcie się, że nie będzie on użyty do ogródka warzywnego czy owocowego”.

Nasza opinia:

Te pieluszki przypominają nieco wyglądem Naturaè – to samo śliskie tworzywo na zewnętrznej stronie, według informacji od producenta – wykonane na bazie skrobi kukurydzianej. Są jednak nieco miększe od włoskich pieluszek, zrobione z jednego kawałka, wycięte anatomicznie. Skrzydła są dość szerokie i szeleszczące. Rzepy zupełnie normalne. Tekturowe opakowanie (nie mieliśmy go w ręku, znamy tylko opis) wydaje się eleganckie i trwałe, być może pieluszki te są przeznaczone dla estetów, którym przeszkadza zwykła torba na pieluchy.

Miękkość, wygoda: 7 p.

Cena: 3 p.

Ekologia: 4 p. + 1 p.

SUMA: 15 p.

Zajrzeliśmy do wnętrza wszystkich pieluszek.

Zajrzeliśmy do wnętrza wszystkich pieluszek.

Uzupełnienie testów: KLIKNIJ

Uaktualniona tabela z podsumowaniem informacji (kliknij TU, żeby powiększyć):

 

pieluchy-tabela

Tabela do ściągnięcia (PDF):
pieluchy-tabela

Wyniki:

1. Bambo Nature – 7 p.

2. Muumi – 10 p.

(Babydream – 12 p.)

3. Attitude, XKKO (i Vivicot)– 13 p.

4. Moony (i Moltex) – 14 p.

5. Beaming Baby, Wiona (i Naty) – 15 p.

6. Naturaè – 18 p.

Wyniki są dla nas zaskakujące i tym bardziej radzimy brać pod uwagę nie sam wynik w powyższym rankingu, co oceny składowe. Dla jednych rodziców będzie liczyła się cena, dla innych wygoda, dla jeszcze innych – że użyte materiały są naturalne (biopolimery, skrobia kukurydziana).

Jeśli chodzi o mnie, przyzwyczajona do Beaming Baby zdziwiłam się, że wypadły słabiej od Attitude, które są sztywniejsze i jako jedyne mają zapach. Liczyłam też na wyższą pozycję XKKO, ponieważ ich skład, sposób produkcji i bardzo dobra jakość jak na pieluszki prawie przekonały mnie do kupienia zapasu – w tym wypadku czynnikiem zaniżającym okazała się cena.

Powyższy ranking nie jest ostateczny choćby z uwagi na fakt, że producenci i sklepy dają rozmaite upusty, wprowadzają promocje, a czasem podnoszą ceny, co ma przełożenie na wynik. Prosimy o orientacyjne traktowanie ocen.

Jesteśmy ciekawi Waszych opinii na temat jednorazówek ekologicznych. Czy uważacie, że wiemy o nich więcej niż o pieluszkach nieekologicznych? Moim zdaniem informacja jest pełniejsza, ale wciąż niesatysfakcjonująca.

Po tych kilku tygodniach testów z jednorazówkami z ulgą wracamy do wielorazowek.

14 III2014

Zanim kupisz pieluchy jednorazowe, przeczytaj…

by joanna

…co jest napisane na ich opakowaniu.

Przeczytaj także: Ekologiczne pieluszki jednorazowe: przewodnik, ranking, test

Przeczytaj także: Ekodylematy: czy jednorazówki są tak złe, jak mówią?

Skład? Atesty? Certyfikaty?

Kiedy pisałam tekst o składzie zwykłych pieluch jednorazowych, okazało się, że producenci mogą po prostu odmówić podania listy składników, zasłaniając się tajemnicą handlową. Przyznaję, że trochę ścierpła mi skóra. Czy to znaczy, że pieluszki jednorazowe, które zakłada się między innymi jednodniowym noworodkom, szczególnie wrażliwym wcześniakom czy wszelkiego rodzaju małym alergikom na gołe ciało, przykrywając powierzchnię całej pupy, narządów rodnych, delikatnych pachwin i podbrzusza, mogą być wyprodukowane według tajemniczej receptury producenta, spakowane, lakonicznie opisane i po prostu sprzedawane?

pieluszki_s_1

Na szczęście są pewne normy prawne (o nich niżej), które narzucają standardy jakości produktów. Przepisy są jednak bardzo ogólne. Oczywiście, wszystkim producentom pieluszek jednorazowych zależy na tym, aby ich produkt spełniał nie tylko obostrzenia prawne, ale także oczekiwania rodziców. A czego oczekują mamy, które wybierają pieluszki jednorazowe? (Też byłam taką mamą). Że pielucha będzie tania, chłonna, szczelna, nic się w niej nie odparzy, a wygodne rzepy będą trzymały ją na miejscu. (Wszystkie wynalazki typu miernik stopnia zasikania pozostawiam bez komentarza).

pieluszki_s_2

Jak już pisałam, skład pieluszek można do pewnego stopnia określić – nie wygląda szczególnie zachęcająco, zwłaszcza pod względem ochrony środowiska. Bielenie chlorem celulozy może pozostawiać szkodliwe substancje wewnątrz pieluchy. Temperatura wewnątrz pakunku może przegrzewać jądra chłopców. Rozkład jednorazówki na wysypisku może trwać do 1000 lat i powoduje emisję gazów cieplarnianych. I tak dalej…

Najbardziej interesowało mnie jednak, czy naprawdę można wyprodukować pieluszkę z dowolnego materiału i sprzedawać ją jako produkt dla niemowląt. Zadałam pytanie o dopuszczenie do obrotu pieluszek jednorazowych dla dzieci kolejno: Federację Konsumentów, Centrum E-porad (Stowarzyszenie Konsumentów Polskich), Wojewódzki Inspektorat Inspekcji Handlowej w Warszawie oraz Państwowy Zakład Higieny (jako jedyny nie odpisał). Interesowało mnie przede wszystkim, czy producenci naprawdę nie są zobligowani do ujawniania składu pieluszek na żądanie konsumenta i jakie kryteria muszą spełniać te produkty, aby mogły być sprzedawane w Polsce.

Dodatkowo zapytałam Instytut Matki i Dziecka w Warszawie o zasady przyznawania produktom pozytywnej opinii IMiD.

Pieluchy jak szczoteczki

Zacznijmy od tego, czym pieluchy nie są. Dzięki uprzejmej odpowiedzi Stowarzyszenia Konsumentów Polskich dowiedziałam się, że pieluszki dla dzieci nie są wyrobem medycznym, choć ich definicja jest zbliżona do takiego wyrobu. Podobnie jak szczoteczki do zębów są wyrobem kosmetycznym i przez to nie podlegają dyrektywie MDD (Medical Device Directive – 93/42/EEC), która dotyczy wyrobów medycznych, w polskim prawie: wyrobów medycznych do różnego przeznaczenia, ani ustawie z dnia 20 maja 2010 r. o wyrobach medycznych. Przez to producent nie jest zobowiązany do ujawniania składu produktu na opakowaniu lub na żądanie klienta, jeśli jest to tajemnica handlowa (tajemnicą handlową zasłania się m.in. firma Procter & Gamble).

Kontrola

Kontrolę nad produktami, które są dostępne w sprzedaży, sprawuje Inspekcja Handlowa (art. 3 ust. 1 i 2 ustawy z dnia 15 grudnia 2000 r.). Do jej obowiązków należy m.in. kontrola produktów w rozumieniu ustawy z dnia 12 grudnia 2003 r. o ogólnym bezpieczeństwie produktów (Dz. U. z 2003 r. Nr 229, poz. 2275, ze zm.) w zakresie spełniania ogólnych wymagań dotyczących bezpieczeństwa. W ustawie czytamy:

Art. 4.

1. Produktem bezpiecznym jest produkt, który w zwykłych lub w innych, dających się w sposób uzasadniony przewidzieć, warunkach jego używania, z uwzględnieniem czasu korzystania z produktu, a także, w zależności od rodzaju produktu, sposobu uruchomienia oraz wymogów instalacji i konserwacji, nie stwarza żadnego zagrożenia dla konsumentów lub stwarza znikome zagrożenie, dające się pogodzić z jego zwykłym używaniem i uwzględniające wysoki poziom wymagań dotyczących ochrony zdrowia i życia ludzkiego.

Wojewódzki Inspektorat Inspekcji Handlowej w odpowiedzi na moje pytanie również powołał się na tę ustawę. Dowiedziałam się również, że obowiązujące przepisy prawa nie określają szczegółowych wymagań dotyczących oznakowania pieluch jednorazowych dla dzieci.

Pozytywnie: IMiD

Po uzyskaniu tych informacji moje wnioski były następujące: pieluszki jednorazowe nie są produktem wyjątkowym, nie obowiązują wobec nich żadne szczegółowe przepisy, a jedynie ogólne wytyczne na temat bezpieczeństwa produktu (producent może sprzedawać produkty niebezpieczne – głosi ustawa – o ile je odpowiednio oznakuje). Nie widziałam opakowania pieluch z ostrzeżeniem, że nie nadają się do jedzenia albo że nie należy zakładać ich niemowlęciu na głowę (nie, nie, to żart, jeszcze nie mieszkamy w Stanach Zjednoczonych).

Producenci starają się jakoś wyróżnić, aby do tych – na mój gust – liberalnych przepisów dodać dodatkowe obostrzenia i zdobyć najróżniejsze certyfikaty. Jednym z takich dodatkowych oznaczeń na opakowaniu jest logo Instytutu Matki i Dziecka z napisem „Pozytywna opinia”. Co ona właściwie oznacza? Dzięki Aleksandrze Świebodzie, kierownikowi Działu Ocen i Rozwoju Współpracy IMiD, uzyskałam sporo informacji na temat wydawania takiej opinii przez Instytut.

Producent pieluch ubiegający się o pozytywną opinię zwraca się do Instytutu z prośbą o wydanie tej opinii, a IMiD przeprowadza własne testy i analizuje produkt pod różnymi kątami. Aby uzyskać pozytywną opinię Instytutu Matki i Dziecka, produkt musi mieć wymagane cechy bezpieczeństwa ogólnego oraz bezpieczeństwa rozwojowego i zdrowotnego – czyli spełniać kryteria techniczne dotyczące jakości materiałów czy konstrukcji oraz być dopasowany do wieku dziecka i uwzględniać jego harmonijny rozwój.

Merytoryczną podstawę wydawanych przez Instytut opinii stanowią aktualne przepisy prawa obowiązujące w Polsce oraz w Unii Europejskiej, standardy medyczne i zalecenia dotyczące niemowląt, dzieci, kobiet w okresie ciąży i laktacji, wytyczne konsultanta krajowego do spraw pediatrii i neonatologii oraz towarzystw pediatrycznych, a także zobiektywizowane wyniki badań naukowych

– powiedziała mi Aleksandra Świeboda. Następnie opisała etapy przygotowywania opinii. Najpierw Instytut zapoznaje się z dokumentacją dostarczoną przez producenta, którą analizuje, biorąc pod uwagę opinie ekspertów medycyny wieku rozwojowego i farmakologii. W dokumentacji muszą znaleźć się m.in. informacje na temat jakości i pochodzenia użytych surowców i procesu produkcji oraz wiarygodne wyniki badań laboratoryjnych, które potwierdzają te informacje, i dokumenty potwierdzające zgodność produktu z obowiązującymi przepisami, w tym z normą zabawkową w zakresie migracji określonych pierwiastków oraz Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1907/2006 w sprawie rejestracji, oceny, udzielania zezwoleń i stosowanych ograniczeń w zakresie chemikaliów (REACH) z późniejszymi zmianami.

Jeśli produkt przejdzie ten etap pozytywnie, Instytut przeprowadza test praktyczny. W wypadku pieluszek wygląda to tak:

 Badania użytkowe pieluszek sprawdzają, czy pieluszki są dobrze dopasowane, czy nie obcierają wrażliwej skóry dzieci w pachwinach, czy wkład zmoczony nie przemieszcza się, czy zapięcia są skuteczne, czy gumki okalające uda nie uciskają za bardzo, czy są skuteczne i nie powstaje moczenie bielizny, czy dziecko jest skutecznie zabezpieczone przed zmoczeniem w różnych przedziałach czasowych, także w nocy itp. Sprawdzamy, czy produkt nie drażni skóry osłoniętej pieluszką.

Co ciekawe, pieluszki jednorazowe są porównywane m.in. do pieluch tetrowych wypranych w płatkach mydlanych, które stanowią pewien standard. Miło to wiedzieć!

Instytut Matki i Dziecka

Testy są prowadzone głównie w samym Instytucie – wykorzystuje on zaplecze szpitalne, gdzie przebywają dzieci w różnym wieku, także te szczególnie wrażliwe jak. np. wcześniaki. Nad badaniami czuwa personel medyczny, w tym lekarze specjaliści. Odbywa się to oczywiście za zgodą rodziców dzieci i z ich udziałem.

Po wykonanych testach powstaje protokół i jeśli badanie produktu przebiegło pomyślnie, wydawana jest pozytywna opinia na okres trzech lat (pod warunkiem, że produkt będzie miał stały skład). W tym czasie IMiD przyjmuje ewentualne uwagi od rodziców, czy produkt spełnia ich oczekiwania.

Podsumowując: Instytut Matki i Dziecka na życzenie producenta np. pieluszek jednorazowych oraz na jego koszt przeprowadza analizę dokumentacji produktu dostarczonej przez producenta oraz testy praktyczne. Pozytywna opinia jest wydawana po weryfikacji merytorycznej wyników badań laboratoryjnych dostarczonych przez producenta i po pomyślnych testach na żywych pupach dzieci, oba etapy przebiegają pod okiem specjalistów z konkretnych dziedzin.

Instytut Matki i Dziecka nie przeprowadza samodzielnie badań laboratoryjnych nad jakością, składem czy zgodnością dokumentacji ze stanem faktycznym pod względem składu pieluch jednorazowych. Domyślam się, że takie badania są bardzo drogie i czasochłonne, przez co uzyskanie rekomendacji IMiD byłoby znacznie trudniejsze – zarówno pod względem kosztów, jak i faktycznego spełnienia norm. W tej chwili odpowiedzialność za produkt ciąży wyłącznie na producencie i to on ma obowiązek wykonać wszystkie badania laboratoryjne. W moim mniemaniu pozostaje więc kwestią zaufania sprawa wiarygodności wszystkich dokumentów dotyczących składu czy jakości materiałów. Aleksandra Świeboda podkreśla, że wszystkie wyniki badań, które są brane pod uwagę podczas pozyskiwania opinii, pochodzą z certyfikowanych laboratoriów i nie ma podstaw, aby je podważać. Mam nadzieję!

PZH

Państwowy Zakład Higieny – dziś Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – także wydaje swoje certyfikaty. Choć nie udało mi się otrzymać bezpośrednich odpowiedzi na moje pytania, na swojej stronie internetowej PZH zamieszcza ogólne zasady przyznawania atestów, razem z cennikiem.

pzh

Logo „Produkt z Atestem” informuje konsumentów, że eksperci PZH ocenili produkt pod względem składu chemicznego i stwierdzili, że nie ma on negatywnego wpływu na zdrowie użytkowników. Bezpieczeństwo produktu jest sprawą kluczową dla konsumentów, dlatego Państwowy Zakład Higieny zdecydował się prowadzić program „Produkt z Atestem”.

Tak więc, jeśli na pieluszkach znajduje się numer atestu PZH, to oznacza, że produkt pozytywnie przeszedł kontrolę Państwowego Zakładu Higieny. Na czym polega taka kontrola, mogę się domyślać, że wygląda to podobnie jak w wypadku IMiD. W cenniku na stronie NIZP-PZH widzimy wyszczególnioną pozycję:

cennik_PZH

No cóż, wielka szkoda, że tak mało wiemy o tym, kim są ci pracownicy Zakładu, którzy opiniują produkty. Pewne jest jedno: na podstawie informacji ze strony WWW NIZP-PZH jasno wynika, że nie robią oni żadnych własnych badań laboratoryjnych ani testów praktycznych. Specjaliści opierają się na dokumentacji dostarczonej przez producenta, którą analizują według swojej wiedzy i standardów toksykologicznych.

Jeśli się mylę i PZH wykonuje jakieś badania na próbkach produktów, to oczywiście zwracam honor.

Jeśli się nie mylę, to dla mnie taki atest jest niewiele wart (a konkretnie 2 tys. zł za ekspertyzę i 4 tys. zł za użycie logo PZH).

Wyniki kolejnego etapu śledztwa pieluchowego

To nie koniec moich dociekań na temat pieluch i ich wyboru. Dotarłam do tych informacji, które miały mnie uspokoić, że pieluszki jednorazowe dla dzieci są produktem specjalnym, pod szczególnym nadzorem i podlegają dodatkowym kontrolom. Z przykrością stwierdzam, że ani prawo – polskie i europejskie – ani dobry zwyczaj nie zapewnia konsumentom pełnej wiedzy o produkcie, który ma styczność z najmłodszymi obywatelami. Jeśli ktoś przeczyta odpowiednie dyrektywy unijne i rozporządzenia, może mieć pewne pojęcie, jakie są standardy bezpieczeństwa, które produkt musi spełniać (obecność metali ciężkich w pieluchach jest faktem, choć ich ilość raczej nie zagraża bezpieczeństwu dzieci). Szkoda, że tak trudno dotrzeć do tych wszystkich informacji.

Osobnym zagadnieniem są atesty, przyznawane produktom przez niezależne instytucje, o ile produkty te spełniają konkretne wymagania. Najbardziej znane to oczywiście „Pozytywna opinia Instytutu Matki i Dziecka” oraz Atest NIZP-PZH. Logo obu instytucji na opakowaniu pieluch jest sygnałem, że mamy do czynienia z produktem, który pod lupę wzięło więcej osób niż bywa to przy innych produktach – i że w większości produkt zyskał przychylna opinię ekspertów. W wypadku logo IMiD na pieluchach możemy mieć pewność, że w ich sprawie wypowiedziały się pupy niemowląt. W wypadku PZH – nie mam pojęcia, czyje pupy sprawdzały wygodę jednorazówki…

Przekornie i przezornie

Piszę to wszystko z pewną przekorą, ponieważ mam ograniczone zaufanie do pieluszek jednorazowych. Oraz do standardów prawnych. A nawet do certyfikatów. Mam wielką nadzieję, że pieluszki jednorazowe nie są szkodliwe, ale niestety, mój instynkt mówi mi coś innego. Zawiłe normy prawne, brak jasnej deklaracji producenta, co jest w pieluszce, lata używania i porównanie z pieluchowaniem wielorazowym – wszystko to skłania mnie do uważnego przyglądania się tematowi.

Jedno jest pewne – trzeba sprawdzać, co jest napisane na opakowaniu produktu, który kupujemy. Każdy atest, certyfikat, każda rekomendacja mogą nam coś powiedzieć o samym produkcie – o ile oczywiście wiemy, z czym dane logo się wiąże.

Ciąg dalszy na pewno nastąpi!

14 IX2013

Wakacje za nami

by joanna

Zbliżająca się jesień skłoniła mnie do spojrzenia wstecz i zastanowienia się nad wakacjami. Były bardzo udane: trochę nad morzem, trochę w górach. Chłopcy byli zdrowi, zdrowsi niż w Warszawie – zapewne dzięki świeżemu powietrzu, możliwości przebywania cały dzień na dworze, słońcu, morzu, lasom, spacerom… Niech żyją wakacje! Ale…

No cóż, prawda jest taka, że na wyjazdach trudno przestrzegać diety, w dodatku wynajmowanie domku czy pokoju u kogoś narzuca nam pewne zachowania. Czy chcemy, czy nie, nie zawsze możemy spełniać ekologiczne założenia…

To moje podsumowanie ekologicznych plusów i minusów naszych wakacji.

PLUSY:

1. Mogliśmy pooddychać prawdziwym powietrzem. Uwielbiam morze i jego zapach. Uwielbiam zapach lasu – i tego nadmorskiego, i tego w górach.

wakacje_4

2. Mogliśmy kąpać się w Bałtyku. Wszystkie inne morza (a miałam do czynienia z różnymi) mogą się schować. Szkoda tylko, że nasze morze jest takie zanieczyszczone.

3. Jedliśmy świeże ryby, prosto z kutra.

wakacje_15

I to naprawdę prosto z kutra.

wakacje_14

A nie z takiego straganu (Warszawa, Bielany):

swieza_ryba

4. Spacerowaliśmy po lesie, i górskich szlakach (łatwych), a mąż i chłopcy nawet spotkali gniazdo os (to nie była miła przygoda, ale pouczająca).

wakacje_12

5. Piliśmy dobrą wodę, myliśmy się nią, bawiliśmy nad nią…

wakacje_8

Prawdziwa górska woda!

wakacje_2

5. Był czas na tacierzyństwo bliskości… (tu z Tongą).

wakacje_11

6. Mieliśmy dostęp do prawdziwej, wiejskiej żywności. Choć nasze dzieci nie jedzą jajek, ja czasem zjem. A te – jak widać na obrazku – były bardziej wiejskie od samych siebie.

wakacje_1

7. Spotkaliśmy zwierzęta, których nie widujemy na co dzień. Na przykład prawdziwe kury…

wakacje_7

I prawdziwe owce…

wakacje_9

8. Rower! Budowaliśmy formę. Ja z racji ograniczeń czasowych (karmienie) nie wypuszczałam się zbyt wysoko/daleko, ale mój mąż po raz kolejny objechał Tatry dookoła.

wakacje_13

9. Integracja – nasi synkowie spędzili 10 dni z kuzynkami, które zazwyczaj mieszkają w Anglii.

lavera_3

10. Wymyślaliśmy nowe zabawy i testowaliśmy stare pomysły w pochmurne i deszczowe dni.

aparat_1

MINUSY:

1. Zabraliśmy pieluszki jednorazowe – brak pralki na wyjeździe o tym przesądził. Używamy jednorazówek, które mają bardzo mało poliakrylanu sodu i rozkładają się w 4 lata.

wakacje_5

2. Nie mieliśmy wpływu na segregację śmieci. Jeden kosz, brak osobnych koszy na terenie posesji…

3. Gotowanie na kuchence elektrycznej – znów nie było wyboru. Wydaje mi się, że kuchenka gazowa jest tańsza… Czy bardziej ekologiczna?

wakacje_6

4. Łamaliśmy zasady diety. Nie zawsze dało się coś ugotować, mieliśmy też ograniczone zapasy.

wakacje_10

Na szczęście nie było żadnego dramatu, a zjedzenie pizzy w Murzasichlu to nasz małżeński rytuał.

5. Zmywaliśmy ręczne – brak zmywarki to nie tylko obciążenie czasowe, to także podrażnienie skóry i większe zużycie wody. Znów narzucone.

6. Podróżowaliśmy samochodem – ale jak inaczej, kiedy jest nas czworo i mamy tyyyyyle bagaży?

Podsumowanie

Oczywiście, plusów jest więcej i to bez dwóch zdań. Ale czy wakacje są po to, żeby trochę sobie poleniuchować – także od ekologii? Nie zawsze czułam się komfortowo (góra pieluch, góra śmieci…). Mam nadzieję, że za rok uda nam się trochę lepiej.

A jak było u Was? Co z wyjazdami za granicę? A może tam jest właśnie łatwiej?