08 XII2013

Tako rzecze ekooszołom

by tadeusz

Od niedawna, od jakichś trzech tygodni, zajmuję się czymś dla mnie zupełnie nowym – walką z władzami w obronie przyrody (tu więcej o tym, z czym walczę). Trzy tygodnie to krótko, a jednak w tym czasie zdążyłem już przeczytać w internecie groźby śmierci i pobicia oraz mnóstwo wyzwisk pod swoim adresem. Jestem więc m.in. ekooszołomem, ekoterrorystą, mendą, bezmózgiem, hipokrytą, nieuczciwym grinpisowcem czekającym na łapówkę i tak dalej. A co najlepsze – działam przeciwko ludziom.

Właśnie do ostatniej z tych bzdur chciałbym się odnieść. Nie dajmy sobie nigdy wmówić, że walka o dobro przyrody jest przeciwko ludziom. Bywa skierowana przeciwko ich zyskowi albo wygodzie, ale nigdy nie jest przeciwko nim. Jest dla nich, dla nas, przecież mieszkamy na jednej planecie, pijemy tę samą wodę i oddychamy tym samym powietrzem.

Demonstracja w obronie Lasu Bielańskiego, fot. Rafał Krupa

Demonstracja w obronie Lasu Bielańskiego, fot. Rafał Krupa

My, ludzie, jesteśmy takim wspaniałym gatunkiem. Mamy niesamowite możliwości i wierzę, że jesteśmy w stanie dokonać wielkich rzeczy. Jesteśmy w stanie wybetonować całą okolicę, żeby wszędzie wygodnie dojechać autem albo dojść  w czystych butach. Jesteśmy w stanie wyciąć wszystkie drzewa, żeby nie musieć sprzątać liści, żeby nie zawadzały, żeby wykorzystać drewno. Jesteśmy w stanie wytruć owady, bo żądlą, kłują i w ogóle są nieestetyczne („łazi toto, takie marne…”).

Tylko co dalej? Z samochodu kiedyś trzeba wysiąść. Czy będziemy to robić w maskach na twarzach, żeby się nie zadusić smrodem? Skąd weźmiemy wodę, jak już wszystko zabetonujemy i zatrujemy? No i wreszcie – co będziemy jeść, jak owady przestaną zapylać rośliny? Przepowiednia Einsteina dotycząca pszczół jest chyba powszechnie znana, ale najwyraźniej trzeba być ekooszołomem (jak ja!), żeby ją traktować poważnie.

Ponieważ zostałem też nazwany grinpisowcem, na koniec zacytuję tekst ze strony tej organizacji, z którą mylnie powiązał mnie jeden z oponentów: „kiedy wycięte zostanie ostatnie drzewo, ostatnia rzeka zostanie zatruta i zginie ostatnia ryba, odkryjemy, że nie można jeść pieniędzy”.

Brońmy przyrody! Walczmy o nią dla naszego własnego dobra!

20 XI2013

Kostką bauma w rezerwat

by tadeusz

Wyobraźcie sobie taką sytuację. Jesteście w Tatrach, nad Czarnym Stawem pod Rysami. Piękny letni dzień. Patrzycie w górę, na Kazalnicę i Niżnie Rysy, podziwiacie ich surowe piękno. Potem odwracacie się i podziwiacie toń Morskiego Oka, okoloną ciemną zielenią. Na drugim brzegu widać schronisko – stamtąd przed chwilą przyszliście. A teraz pochylacie głowę i patrzycie na to, po czym przyszliście – chodnik z kostki bauma. Coś tu nie pasuje, prawda? Powiem więcej, coś tu przeraża, oburza, woła o pomstę do nieba.

Oczywiście nikt jeszcze nie upadł na głowę aż tak mocno, żeby wybetonować szlak nad Czarny Staw. Mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie. Ale pewności już nie mam, bo jednak różne lokalne władze wpadają na takie pomysły. Więcej – są w stanie je przeforsować i przeprowadzić, wydać kolosalne pieniądze z kieszeni podatników na dewastację rezerwatu przyrody i jeszcze szczycić się tym jako inwestycją mającą na celu dobro mieszkańców. Bo po kostce bauma chodzić wygodniej i bezpieczniej niż po ścieżce, a jak się ustawi gęsto mocne latarnie w środku lasu, to w nocy nikt na nic nie wpadnie. A rezerwat… A kogo obchodzi rezerwat!

Czemu o tym piszę? Powód znajduje się w Lesie Bielańskim, najpiękniejszym lesie na terenie Warszawy, rezerwacie przyrody, objętym również ochroną w ramach programu Natura 2000 i wygląda tak:

beton_bielanski1

A wcześniej ta dróżka wyglądała tak:

beton_bielanski2

Samorząd od wielu lat przymierzał się do budowy tego chodnika, ale wciąż się nie udawało. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska wydawał negatywne opinie na temat kładzenia betonu w rezerwacie, tym bardziej że do budowy chodnika trzeba wyciąć parę wielkich drzew. W dodatku ekolodzy protestowali… Sprawa się odwlekała. Ale nareszcie – RDOŚ udało się przekonać (nie pytajcie, jak – nie wiem), ekologów nie spytano i zdanie i oto mamy – trwa budowa betonowego chodnika przez rezerwat. Na razie jest ponad sto metrów, przed zimą ma być gotowy cały (850 metrów).

Chodnik powstaje po południowej stronie ul. Dewajtis, ulicy, która na odcinku niespełna kilometra prowadzi przez las do zabytkowego kościoła pw. bł. E. Detkensa oraz kilka budynków należących do katolickiej uczelni UKSW (dawniej ATK). Ulicą Dewajtis samochody dojeżdżają zarówno do tych instytucji, jak i do całkowicie komercyjnych firm, którym UKSW podnajmuje lokale. Uzasadnieniem dla budowy chodnika jest fakt, że w słotnych okresach gruntowa nawierzchnia rozmiękała i piesi do kościoła i kampusu wędrowali jezdnią, co nie służyło ich bezpieczeństwu. Zresztą paniusie w butach na szpilkach łaziły jezdnią nawet przy pięknej pogodzie. Uzasadnienie to jest o tyle słabe, że jezdnia z dużym natężeniem ruchu w ogóle nie powinna przebiegać przez rezerwat przyrody, więc najlepiej byłoby zakazać tam ruchu pojazdów i zamienić ją w ciąg pieszy lub pieszo-rowerowy. W dodatku istnieją plany doprowadzenia dojazdu i dojścia do kościoła i kampusu od drugiej strony, gdzie dystans do pokonania przez las wynosi nie 850, a 200 metrów, w dodatku cały czas brzegiem, a nie środkiem lasu. Prawdziwym powodem budowy chodnika jest faktycznie chęć usunięcia pieszych z jezdni, ale nie dla ich bezpieczeństwa, a dla usprawnienia ruchu kołowego na tej ulicy. Czyli jego wzmożenia, zwiększenia hałasu, zanieczyszczenia spalinami i zagrożenia dla dzikich zwierząt.

Nic nie robi się samo, więc warto powiedzieć, kto to robi. Dokumenty są jawne, więc można śmiało powiedzieć, że za budowę betonowego chodnika na terenie rezerwatu przyrody odpowiada przede wszystkim burmistrz dzielnicy Bielany, pan Rafał Miastowski z Platformy Obywatelskiej. Jego decyzje wspiera prezydent Warszawy, pani Hanna Gronkiewicz-Waltz, również z Platformy Obywatelskiej. Niech nikogo nie zmyli słowo „obywatelska” w nazwie. Obywateli się o zdanie nie pyta – urzędnik chce mieć beton i każe kłaść beton.

Nie mam złudzeń, że budowę tego chodnika da się zatrzymać. Wydano na nią milion złotych i pewnie będzie zakończona. Mimo to protestuję i zachęcam do protestowania. Zapraszam do udziału w wydarzeniu Nie betonujcie nam rezerwatu! na Facebooku, do pisania mejli do władz Bielan i władz Warszawy. I mam nadzieję, że moja wizja z kostką bauma w Tatrach nigdy się nie spełni, a Las Bielański będzie ostatnim rezerwatem zdewastowanym przez urzędników.

 

PS Oba zdjęcia wykorzystane w tym wpisie są autorstwa Pauliny Lis, której serdecznie dziękuję. Polecam też jej album Koszmar bauma w Lesie Bielańskim na Facebooku, w którego opisie można również przeczytać kilka mądrych i ciekawych zdań na temat tej skandalicznej inwestycji.

 

PS2 Gdyby ktoś chciał poznać szczegóły, zajrzeć do pism, opinii, decyzji i tak dalej… albo zweryfikować to, co napisałem powyżej, zachęcam do odwiedzenia tych stron:
http://www.lasbielanski.waw.pl/komunikaty.html#k-2010-02-17
http://www.zm.org.pl/?a=las_bielanski-13a
http://www.zm.org.pl/?a=las_bielanski-13a#Pismo_burmistrza_Bielan
http://www.gazetaecho.pl/chodnik-przy-dewajtis-dobry-pomysl-na-pewno-drogi_65900
http://tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,betonowa-kostka-w-rezerwacie-trwa-budowa-w-lesie-bielanskim,106155.html
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,14979861,Betonuja_sciezke_w_rezerwacie__Puszcza_autobusy_przez.html#TRLokWarsTxt