29 VI2015

Sok z żyworódki pierzastej i przepis na krem

by joanna

Żyworódka pierzasta jest rośliną, która od pewnego czasu robi wielką karierę jako roślina lecznicza. Tak wielką, że sama skusiłam się na zakup żyworódki i przetestowanie jej właściwości.

Żyworódka pierzasta (Kalanchoe daigremontiana).

Żyworódka pierzasta (Kalanchoe daigremontiana).

Dwie żyworódki

Żyworódki to sukulenty, należą do roślin z rodzaju kalanchoe, ich cechą charakterystyczną jest sposób rozmnażania – rozmnóżki wyrastają prosto z liści. Pochodzą z Madagaskaru, są powszechnie uprawiane jako rośliny pokojowe, słyną też z właściwości leczniczych. Nie lubią nadmiaru wody, natomiast powinny mieć dobry dostęp do światła, zwłaszcza zimą. (więcej…)

25 VI2013

Mój wełniak – recenzja

by joanna

Dziś postanowiłam wreszcie przetestować i zrecenzować wełniak. Nie byle jaki, ponieważ wykonany własnoręcznie przeze mnie z najbardziej ekologicznej wełny, jaką udało mi się znaleźć. Ale od początku.

welniak

Wełniak to otulacz na pieluchy wielorazowe, wykonany z czystej wełny, pokrytej warstwą lanoliny (w tym celu urządza się wełniakowi kąpiel lanolinową: w bardzo gorącej wodzie – około pół szklanki – rozpuszcza się 1-2 krople lanoliny i 1-2 krople szamponu dla dzieci, dolewa chłodniejszej wody i namacza wełniak przez kilka godzin; woda nie może być za ciepła, bo wełna się skurczy!).

Zalety wełniaka:

  • jest w 100% naturalny, choć może uczulać alergików (lanolina, wełna),
  • nie trzeba go prać – po zmianie pieluchy wełniak się wietrzy,
  • nie przyjmuje zapachów,
  • nie przepuszcza sików,
  • jest materiałem oddychającym.

Tak mi się spodobały te cechy, że postanowiłam taki wełniak zdobyć. Okazało się jednak, że kupowanie wełniaka to spory wydatek! Kilkadziesiąt złotych za coś, co zostało wykonane z wełny merynosów – a, jak już niedługo będziecie mogli przeczytać, hodowle merynosów są często bardzo, ale to bardzo nieekologiczne! Na szczęście mam znajomych na Podhalu, którzy sami hodują owce i sprzedają runo do przędzalni, skąd można kupić czystą, żywą, ekologiczną wełnę.

przedzalnia

Wełna przygotowana do przerobienia w przędzalni.

Nie ma certyfikatu, ale:

  • jest nieprana (zawiera naturalną lanolinę),
  • jest niebarwiona,
  • jest polska, lokalna, wiemy, skąd (mniej więcej) pochodzi,
  • cena – kilkanaście złotych za kilogram.

Minusy tej wełny to:

  • kolor – nie każdemu odpowiada naturalny odcień,
  • szorstkość – wymaga dodatkowych zabiegów, aby nie gryzła.

Skorzystałam z tego wzoru: http://www.ottobredesign.com/en/print/pdf/wool_diaper_cover_en.pdf – po 15 latach wzięłam druty do ręki i… zrobiłam samodzielnie otulacz. Rozmiar drutów wybranych przeze mnie – 3 – okazał się jednak za mały i otulacz wyszedł bardzo akurat. Tak więc czas zrobić kolejny… A ten chyba komuś przekażę (kto chce?).

Jak pieluchować z wełniakiem? Najlepiej wziąć dobrą tetrę i złożyć ją w tradycyjny sposób:

welniak_4

Na tetrę można położyć suchą pupę:

welniak_5

Tetrę związać na brzuszku:

welniak_6

I na to nałożyć wełniak.

welniak_3

Bałam się, że naturalna wełna z polskich owiec będzie gryząca i niemiła, dlatego nasmarowałam wełniak od wewnątrz warstewką lanoliny, szczególnie dokładnie – krawędzie otulacza. Okazało się na szczęście, że wełniaczek nie obtarł S., tylko się odcisnął, co jest normalne przy dziecku leżąco-pełzającym:

welniak_2

Podsumowując: jestem zadowolona z wełniaczka, choć nie odważę się chyba założyć go S. w większy upał.

Sprawdziłam, że: nie obciera, nie przepuszcza wilgoci, nie śmierdzi. Teraz leży i się wietrzy. Hura, niech żyje czysta wełna!

29 V2013

Zrób balsam do ciała, który możesz zjeść!

by joanna

Bardzo lubię bezpieczne kosmetyki, których pełny skład znam i wiem, że nic się nie stanie, jeśli ja albo moje dziecko je zjemy. (Najwyżej trafi się rozwolnienie). Przestawiam się powoli na takie specyfiki, które mogę zrobić sama. Dzięki temu nie muszę się martwić, że mam na sobie substancje, których mój młodszy synek nie może spożyć (na przykład ssąc pierś).

Ostatnio zagęszczenie produktów w mojej łazience przybrało spore rozmiary: osobny (jeszcze kupny) balsam do ciała, osobny do biustu, masło kakaowe na brzuch, olej ze słodkich migdałów na pupę i uda… Postanowiłam, że za pomocą internetu znajdę coś, co pozwoli mi zmieszać te składniki i otrzymać coś bardziej uniwersalnego. Trafiłam na ten przepis na pomarańczowy balsam do ciała. Wyglądał prosto, ale nie wszystkie składniki miałam pod ręką. Pomyślałam, że zastąpię je tym, co akurat mogę zamówić lub co łatwo znalazłam w łazience.

A więc – uwaga, przepis! Na pomarańczowy balsam do ciała – składniki:

  • 2 łyżeczki masła kakaowego,
  • 2 łyżeczki wosku pszczelego,
  • 2 łyżki stołowe lanoliny,
  • 4 łyżki stołowe olejku ze słodkich migdałów (zamiast z zarodków pszennych),
  • 2 łyżki stołowe olejku z awokado,
  • 2 łyżki stołowe olejku z jojoby (tego  nie było w przepisie, ale miałam akurat próbkę, więc wykorzystałam),
  • 4 łyżki stołowe wody (należy użyć hydrolatu z róż lub wody źródlanej),
  • 3 krople naturalnego olejku pomarańczowego.

balsam_skladniki

Wosk pszczeli można zamówić bezpośrednio u pszczelarzy, ja znalazłam ogłoszenie w serwisie Tablica.pl. Lanolinę można kupić w aptece, choć nie zawsze da radę bez recepty. Oczywiście wszystkie składniki dostaniemy też w sklepach internetowych wyspecjalizowanych w sprzedaży produktów do kosmetyków.

lanolina

Jak połączyć składniki? Na kuchence przygotowujemy kąpiel wodną – garnek wypełniony wodą do wysokości kilku centymetrów. Do garnka wkładamy dwa czyste szklane naczynia. W jednym umieszczamy wosk pszczeli, lanolinę i masło kakaowe:

balsam_1

Do drugiego wlewamy potrzebną ilość wody/hydrolatu.

Podgrzewamy garnek i czekamy, aż składniki się rozpuszczą, co może zająć dłuższą chwilę. Ważne, aby ich temperatura nie przekroczyła temperatury topnienia – a więc woda w garnku nie powinna się zagotować. Pamiętajmy, że do mieszania takich mikstur używamy drewnianych łyżek – drewno i szkło na pewno nie wejdą w reakcję z żadnym składnikiem.

Kiedy w pojemniku z produktami mamy już jednolitą żółtą masę, dolewamy do niej olejki i mieszamy. Gdy mamy pewność, że wszystko jest rozpuszczone i zmieszane, wyjmujemy z garnka oba naczynia i powoli wlewamy wodę/hydrolat do olejów, cały czas mieszając – użyłam miksera na najwyższych obrotach.

Dodajemy kilka kropel olejku pomarańczowego i całość miksujemy przez kilka minut. Im dłużej miksujemy, tym większa pewność, że składniki dobrze się połączą.

balsam_3

Balsam potrzebuje trochę czasu, aby zgęstnieć – teoretycznie należy trzymać go w lodówce, aby dłużej zachował swoje właściwości – nie ma przecież w składzie żadnych środków konserwujących i nasze przygotowania nie przebiegały w sterylnych warunkach. Ta ilość balsamu starcza jednak akurat na tyle czasu, że nie powinien się zepsuć nawet poza lodówką.

Balsam jest wspaniały i polecam go wszystkim, którzy nie czują oporu przed używaniem produktów pochodzenia zwierzęcego (lanolina i wosk). Znakomicie nawilża skórę, olejek pomarańczowy pachnie bardzo przyjemnie (bez olejku krem ma zapach masła kakaowego, też pysznie!). Oczywiście, konsystencja i kolor są inne niż tych balsamów, które kupujemy w sklepie. Ale jaka to przyjemność smarować się czymś bezpiecznym, znanym i własnym!

Dla przypomnienia – kilka właściwości składników (w dużym skrócie):

  • Masło kakaowe – zawiera naturalne przeciwutleniacze, nawilża i natłuszcza; używane jest jako środek przeciw rozstępom.
  • Lanolina (wiąże wodę) – oczyszcza, wygładza, natłuszcza.
  • Wosk pszczeli – uelastycznia i zmiękcza skórę, chroni przed utratą wody.
  • Olej migdałowy – działa przeciw rozstępom, wygładza, nawilża skórę; stosuje się go m.in. przy egzemach i łuszczycy.
  • Olejek z awokado – zawiera m.in. witaminy A, D, E, witaminy z grupy B i lecytynę; zmiękcza skórę, działa przeciwbakteryjnie. Ma ładny zielony kolor.
  • Olejek z jojoby – zmiękcza, odżywia skórę, działa przeciwzapalnie.
  • Olejek pomarańczowy – m.in. działanie antycelullitowe.

Najlepiej oczywiście użyć składników nierafinowanych, ekologicznych.

Dopisek 4 października 2013 r.

Dwukrotnie po zrobieniu balsamu miałam kłopot: z kremu oddzielała się woda. Teraz już wiem, że należy przestrzegać zasad:

  • użyć najwyżej dwukrotnie więcej (objętościowo) wody niż lanoliny, a więc jeśli damy 2 łyżki lanoliny, użyjmy maksymalnie 4 łyżek wody; lanolina absorbuje wodę, ale tylko do pewnego stopnia;
  • mieszanie wody z tłustymi składnikami powinno odbywać się po równomiernym podgrzaniu obu części balsamu,
  • mieszanie części tłustej z wodą powinno potrwać dłuższą chwilę.

Myślę, że najważniejsza jest jednak pierwsza wskazówka, dotycząca proporcji woda:lanolina.

A tak wygląda balsam, w którym wszystkie olejki zastąpiłam sześcioma łyżkami stołowymi oleju z krokosza (ostu), mającego ciekawe właściwości – o czym napiszę przy okazji:

krem_z_ostem

Jest idealnie jednolity, woda się nie oddziela, smaruje się nim bardzo przyjemnie. Skład: masło kakaowe, lanolina, wosk pszczeli, olej z krokosza, woda, kilka kropel olejku eterycznego.

Najwyraźniej do trzech razy sztuka!