08 XI2016

Wegański tort z malinami i rodzynkami, bez cukru, kakao i glutenu

by joanna

Zacznę od tłumaczenia, dlaczego w tytule napisałam „wegański”, bo niektórzy nasi czytelnicy mogą pomyśleć, że jesteśmy weganami – a nie jesteśmy. Nazwa wegański tort to wskazówka dla alergików, że tort nie zawiera takich produktów, jak jajka, mleko, masło, miód – czyli częstych alergenów.

Ćwiczyłam pieczenie tego tortu w kilku wersjach, posiłkowałam się m.in. blogiem i książkami Mamy Alergika, poprzednie wersje (glutenowe) możecie obejrzeć tu i tu.

Wegański tort bezglutenowy

Wegański tort bezglutenowy

Wegański tort urodzinowy z malinami i rodzynkami, bez cukru, kakao i glutenu

(więcej…)

05 IX2016

Wegańskie lody miętowo-jabłkowe

by joanna

Właśnie mamy ostatni moment na złapanie lata, a pierwszy – na upolowanie smacznych tegorocznych jabłek. Lody, które ostatnio zrobiłam, powstały na zamówienie naszych synów, którzy zażyczyli sobie właśnie takiego połączenia smaków. Udały się!

Przepis jest bardzo prosty i oparty na moim standardowym sposobie na lody. Świeża mięta pochodziła z przyszkolnego ogródka naszego starszego syna (o tym ogródku chyba jeszcze trochę napiszę) – fantastyczna inicjatywa pani Małgosi ze świetlicy, angażująca uczniów i rodziców we wspólne ogrodnictwo i gotowanie.

aIMG_7523

Chłopcy jedzą jabłka od niedawna i wydaje się, że im nie szkodzą. Podejrzewam jednak, że potrwa to do czasu pylenia brzozy.

Wegańskie lody miętowo-jabłkowe

(więcej…)

29 VI2016

Wegańskie lody owocowe z chia

by joanna

W tym roku udoskonaliłam mój przepis na wegańskie lody dla alergików – bez mleka, glutenu, z dozwolonymi owocami. Dzięki foremkom możemy jeść prawdziwe lody na patyku, zamiast wyskrobywać je z pucharków, ale przepis jest tak samo dobry, gdy używamy np. miseczek. Zamiast mrozić, mus można wypić po schłodzeniu jako koktajl.

Domowe lody truskawkowe

Domowe lody truskawkowe

Zdaję sobie sprawę, że plastikowe foremki (z polipropylenu) nie są idealnymi pojemnikami w ekologicznej kuchni. Ponieważ nie poddajemy ich wysokiej temperaturze, żywię nadzieję, że przenikalność tworzywa do naszych lodów jest niewielka. Na pewno w tym wypadku przekonała mnie wygoda. Kupicie je w Ikei.

lody_z_chia_1

Tu znajdziecie przepis, który stosowałam do niedawna. W tym roku postanowiłam, że zagęszczę mus nasionami chia. (więcej…)

09 XI2015

Zupa dyniowa? Obowiązkowa!

by joanna

Oczywiście, dla tych, którzy lubią dynię i nie są na nią uczuleni oraz nie muszą stosować diety anty-/niskohistaminowej. Wbrew powszechnej opinii dynia może wywoływać reakcje alergiczne, zawiera również dużą dawkę histaminy (pestki także).

Dlaczego warto jeść dynię? Jest naszym lokalnym warzywem, występuje pod koniec lata i w sezonie późnojesiennym, kiedy mamy coraz mniej świeżych warzyw i owoców. Jest niskokaloryczna, za to bogata w betakaroten, zawiera też potas, fosfor i witaminy z grupy B, szczególnie B2.

zupa_dyniowa_1

Moja wersja zupy dyniowej jest dość bogata, w dodatku kolorowe warzywa nadają jej ciemniejszy kolor. Można spokojnie zrezygnować z tych warzyw, które się nie lubi, a zamiast czerwonej cebuli i purpurowej marchwi – wrzucić zwykłe odmiany (pamiętajmy jednak, że czerwona cebula jest cenniejsza od białej, podobnie jak purpurowa marchew – od pomarańczowej).

Dynia hokkaido.

Dynia hokkaido.

Do gotujących się warzyw warto dodać zielone części roślin – liście selera oraz ciemna część pora znakomicie podkręcą smak. Nie zostają one potem w zupie.

Przeczytaj także: Kwercetyna – moc czerwonej cebuli

Zupa dyniowa z imbirem

Składniki:

  • dynia: wnętrze około 5-kilowej dyni, bez pestek (jeśli hokkaido, nie obieramy jej ze skóry),
  • cebula biała,
  • cebula czerwona,
  • marchewka biała,
  • marchewka purpurowa,
  • duży seler, z liśćmi,
  • duży por – cały (obrywamy tylko najbrzydsze kawałki liści),
  • świeży imbir wielkości orzecha włoskiego,
  • pół papryczki chilli,
  • dwa ząbki czosnku,
  • ziele angielskie,
  • liście laurowe,
  • sól, pieprz,
  • łyżka oliwy EV.

Zupę dyniową robię dwuetapowo. Najpierw przez około 1 godzinę gotuję bulion warzywny w pięciolitrowym garnku – wszystkie składniki powyżej, bez dyni, z dużą ilością przypraw.

bulion_warzywny

Następnie przekładam warzywa i imbir (bez zieleniny i dużych przypraw) do drugiego garnka, zalewam niedużą ilością bulionu i do tego dodaję dynię. Gotuję pod przykryciem około pół godziny.

dynia_miązsz

Zupę wystarczy teraz dokładnie zmiksować blenderem – ważne, aby nie zapomnieć o zmiksowaniu imbiru (może stawiać opór). Zupa powinna mieć konsystencję kremową, jeśli wyda nam się za gęsta, możemy dodać jeszcze bulionu. Znakomicie smakuje z pestkami słonecznika.

Według mnie taka zupa jest świetnym daniem śniadaniowym w chłodniejsze dni. Dzięki zawartości imbiru przyjemnie rozgrzewa.

Smacznego!

13 III2015

Bezglutenowe kotlety z mielonej jagnięciny

by tadeusz

Nazwisko zobowiązuje – jagnięcina to moje ulubione mięso. Dawniej cierpiałem, bo wcale nie tak łatwo było w Warszawie zdobyć jagnięcinę, na szczęście od jakiegoś czasu można ją dostać na BioBazarze. Są do wyboru różne elementy zwierzątka w różnych postaciach i ostatnio po raz pierwszy kupiliśmy w wersji zmielonej. Joanna chciała robić pulpety, ale zmieniła zdanie, w związku z czym pół kilo mielonego jagnięcia trafiło w moje ręce. Postanowiłem  zrobić kotlety. Ale nie takie zwyczajne. Z tapioką i w tapioce.

kotlety_jagniece_1

Bezglutenowe kotlety z mielonej jagnięciny

Składniki:

  • 50 dag mielonej jagnięciny,
  • 2 jajka,
  • trochę tapioki,
  • trochę gotowanej kaszy jaglanej,
  • 4 ząbki czosnku,
  • sól,
  • pieprz,
  • rozmaryn,
  • oliwa do smażenia

Wszystkie składniki należy wymieszać, rozmaryn roztarłszy uprzednio w moździerzu, a czosnek drobniutko posiekawszy albo wycisnąwszy przez praskę. Piszę o tapioce i kaszy „trochę”, bo dodaje się ich na oko – tyle, żeby masa nabrała odpowiedniej konsystencji, umożliwiającej formowanie kotlecików. Zastępują one stosowaną w tradycyjnej wersji mielonych namoczoną bułkę. Wszystkie przyprawy także sypie się na oko – do smaku.

Na osobnym talerzu należy rozsypać tapiokę i uformowane wstępnie kotleciki obtaczać w niej (zupełnie jak w mące), a następnie kłaść na rozgrzaną patelnię z gorącą oliwą do smażenia. Tam warto je trochę spłaszczyć, żeby wszystkie były równej grubości. Smażyć, aż się zarumienią, obrócić, znowu poczekać, a potem… będę go zjadł!

kotlety_jagniece

Kotleciki bardzo mi smakowały. Ku mojej radości jadł je również J., który na mięso często kręci nosem. Przypadek zdarzył, że krótko po tym, jak skończyłem smażyć, u nas w domu pojawił się wytrawny smakosz, Kamil Antosiewicz – wydawca kwartalnika kulinarnego „Smak”. Wg niego kotlety wyszły smaczne, ale powinny być trochę bardziej wilgotne. Dlatego następnym razem dodam do mięsa trochę oliwy.

Dodam jeszcze, że bezglutenowość potrawy nie jest dla mnie jakąś szczególną wartością, ale tak wyszło, że glutenu w tym nie ma – to dzięki zastąpieniu buły tapioką i jaglanką. Można też zrobić wersję bez jajek – z oliwą. Tapioka powinna spowodować, że kotlety się nie rozpadną. Na wersję wegańską nie mam pomysłu.

Jeśli dla kogoś przyrządzanie kotlecików byłoby pierwszą przygodą z jagnięciną, warto, żeby wiedział – surowa jagnięcina ma specyficzny zapach. Smażona zresztą też go ma. I smak też. Smacznego!