09 III2014

„Niezwykłe zalety zielonych koktajli” – recenzja

by joanna

Dziś rano wypiłam swój pierwszy zielony koktajl. Już dawno byłam zachęcana przez moją dietetyczkę do wprowadzenia koktajli do menu ze względu na ich wielorakie pozytywne działanie na organizm ludzki. Zanim jednak zmiksowałam swój pierwszy koktajl, zajrzałam do książki, która przeleżała na półce rok – tak bardzo zniechęciłam się do serii bioporadników wydawnictwa Biobooks po lekturze książki o kawie

koktajle

 

„Niezwykłe zalety zielonych koktajli” to miniprzewodnik po koktajlach, które mogą urozmaicić i wzbogacić naszą dietę, oraz – jak zapewniają autorki Colette Hervé-Pairain i Nadège Pairain – wzmocnić odporność, poprawić trawienie i ogólnie wpłynąć na naszą kondycję.

Największe zalety zielonych koktajli to:

  • łatwa przyswajalność wszystkich składników (które zwykle trafiają do żołądka w postaci niewystarczająco pogryzionej),
  • obecność włókien roślinnych (których nie ma w sokach) – wspomagających pracę jelit,
  • regulacja ilości soków trawiennych.

Sekret zielonych koktajli tkwi w chlorofilu, który różni się od hemoglobiny jedynie głównym atomem – zamiast żelaza (kolor czerwony) mamy tu magnez (kolor zielony). Chlorofil nazywany jest kroplą światła, ponieważ powstaje w wyniku fotosyntezy i zawiera energię świetlną. Ma działanie oczyszczające, energetyzujące i alkalizujące, pomaga także w utrzymaniu prawidłowego poziomu cukru we krwi.

W książce znajdziemy ogólne informacje na temat dostarczania organizmowi podstawowych substancji odżywczych oraz porady, jak za pomocą zieleniny polepszyć jakość odżywiania. Wszystko jest napisane prostym językiem, dość skrótowo, bez wchodzenia w głębsze szczegóły. Jest to poradnik dla zupełnie początkujących w zakresie przygotowywania koktajli (takich jak ja). Podoba mi się zachęcenie do poszukania zieleniny w okolicy zamieszkania (coś jak Jadalnia Warszawa), a także podpowiedź, żeby wykorzystywać zielone części warzyw korzeniowych, np. liście marchwi.

Najważniejsze zasady, które utkwiły mi w pamięci, to:

  • używanie tylko surowych składników,
  • niełączenie owoców z warzywami zawierającymi skrobię,
  • wybieranie jak najbardziej zielonych liści,
  • kierowanie się proporcjami co najmniej 40% zieleniny – 60% owoców,
  • wypijanie koktajlu jak najszybciej po przygotowaniu, maksymalnie do 3 dni (przechowywanie w lodówce).

Po rozdziale teoretycznym następuje rozdział z przepisami podzielonymi na pory roku. Polskie realia różnią się nieco od francuskich i nie mamy świeżych (lokalnych) truskawek wiosną, jednak pomysły na zielone koktajle są inspirujące. Ostatnia część to propozycja tygodniowej kuracji koktajlowej.

zielony_koktajl

Mój dzisiejszy koktajl był bardzo warzywny i zawierał:

  • 3 łodygi selera naciowego,
  • 3 łyżki cytryny,
  • łyżkę siemienia lnianego,
  • zblendowane z odrobiną wody.

To było dla mnie coś zupełnie nowego, z pewnością będę eksperymentować ze składnikami i proporcjami. Czy było smaczne? Smakowało jak seler naciowy… Kwestia gustu.

Myślę, że na przednówku takie chlorofilowe bomby to znakomity pomysł – miła odmiana, kiedy mamy do dyspozycji mały wybór lokalnych owoców i warzyw. Można przecież codziennie zmieniać trochę skład i proporcje, dodawać przyprawy i pestki, a nawet mleko roślinne.

Dodam jeszcze, że o koktajlach błonnikowych pisał także Józef Słonecki w książce „Zdrowie na własne życzenie” (tom 1). Jego przepis opiera się na ziarnach (pestkach) – dyni, słonecznika i siemienia lnianego – do których dodajemy owoce lub warzywa oraz miód i wodę.