16 II2013

Poliakrylan sodu, czyli co kryją pieluchy jednorazowe

by joanna

Nasz starszy syn przez prawie 2,5 roku używał pieluszek jednorazowych i było dobrze. To znaczy, miał oczywiście odparzenia, jak każdy bobas, ale uznawaliśmy to za normalne. Tak jak przyzwyczailiśmy się do tego, że pieluchy śmierdzą – nie zawartością, ale chemią, jakimiś środkami zapachowymi, nie wiadomo, czym.

To było bardzo wygodne, założyć jednorazówkę, potem zdjąć i wyrzucić.

Kiedy byłam w drugiej ciąży, pieluchy wielorazowe były już w miarę popularne – promowane przede wszystkim jako tańszy sposób pieluchowania, ekologiczny i nie taki straszny, jak wspominają to nasi rodzice. Zaczęłam się zastanawiać, czy podjąć wyzwanie, bo mimo wszystko szacunek do planety mam równie duży, co szacunek do własnego czasu i wygody. A z drugim dzieckiem – myślałam – tego czasu będzie jeszcze mniej.

Tym, co mnie przekonało do prawie całkowitego zrezygnowania z jednorazówek, była informacja – skądinąd żadna tajemnica – co zawierają zwykłe pieluchy. To dowodzi tylko, że dopóki sami się nie zainteresujemy własnym zdrowiem, bardzo łatwo nam ulec zbiorowym trendom. Trzy lata temu nie mówiło się o wielorazówkach tak, jak dziś. Nie kupowało się ich tak łatwo. Wybór nie był tak duży (i nigdy nie będzie takiego lata…). Dlatego dziś myślę, że dorastanie do ekologii to proces niezwykle długi, obarczony tysiącem błędów i rozczarowań co do dzisiejszych łatwych rozwiązań.

pieluszki_jednorazowe.eko

Pieluchy jednorazowe, wprowadzone na rynek około 60 lat temu (ciekawostka: występowały m.in. jednym z odcinków serialu Mad Men, którego akcja dzieje się w latach 60. XX wieku), miały nam – matkom – ułatwić życie. Tak jak sztuczne mleko i dania w słoiczkach. W Polsce pojawiły się w okolicach lat 80. i na początku były towarem luksusowym. Dziś naprawdę trudno sobie wyobrazić, by ich nie było.

Niezwykłą zaletą jednorazówek jest ich ogromna chłonność. Wszystko dzięki specjalnemu żelowi, który wiąże wodę – poliakrylan sodu, bo o nim mowa, może zabsorbować ciecz o masie nawet kilkaset razy większej niż jego własna masa. Niestety, jest to związek chemiczny nieobojętny dla człowieka: nie powinno się go np. dotykać czy wdychać jego zapachu. Konia z rzędem dla tych rodziców, którym nigdy taka pieluszka się nie rozwaliła. Sama nie raz widziałam żel absorbujący wilgoć, który wyłaził z jednorazówki w postaci żelowych kuleczek i jak najbardziej miał styczność ze skórą. Niestety, związek ten może też zanieczyszczać środowisko, zwłaszcza wodę. ciekawym konkretnych danych polecam dokument, dokładnie charakteryzujący ten związek chemiczny. Szczególnie punkt 8.

Pieluszka jednorazowa, oprócz tego, że zawiera poliakrylan sodu, ma w sobie mnóstwo innych nieobojętnych związków chemicznych. Wszystkie one mają styczność z ciałem malutkiego człowieka i mogą działać drażniąco. Przyznaję, że sięgam czasem po jednorazówki, ale kupuję ekologiczne, biodegradowalne (te zwykłe rozkładają się nawet 500 lat, w dodatku są odpadem szkodliwym dla środowiska). W ekojednorazówkach zmniejszono ilość poliakrylanu sodu i innych nieobojętnych związków chemicznych, wykorzystano za to takie materiały jak skrobia kukurydziana. To brzmi nawet przyjemnie.

Po prawie trzech miesiącach używania wielorazówek przyznaję, że jest to wymagające. Trzeba się wdrożyć, nauczyć, mieć cierpliwość. Jednak naprawdę warto. A więcej o pieluchach wielorazowych napiszę już wkrótce: to wymagające doświadczenie, ale warto się zdecydować.

Przeczytaj także:

Zanim kupisz pieluchy jednorazowe, przeczytaj

Czy pieluchy jednorazowe są tak złe, jak mówią?

Może przeczytasz także:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge