Pielęgnacja pach, zapach i We Love The Planet

Kiedy myślę o depilacji, pierwszym skojarzeniem jest opresyjność kultury. Kult gładkiego kobiecego ciała i włosów rosnących jedynie na głowie. A potem przychodzi myśl, że ja też lubię czasem być gładka i nic w tym złego. Liczne eksperymenty dowodzą, że nawet moje superczarne włosy w różnych miejscach ciała i w miejscach publicznych nikogo nie obchodzą.

(Tak, to jest tekst o pachach, włosach i dezodorancie, który pokochałam).

Kiedy wrzuciłam na Instagram zdjęcie pachy z odrastającymi włoskami, dziewczyny komentowały: gdzie tu jest jakiś zarost? A ja wciąż się zastanawiałam, czy nie przekraczam kilku ważnych granic, za którymi czekają mnie zdziwione spojrzenia kolegów mojego męża. To świadczy tylko o tym, jak bardzo tkwię w tej opresyjnej kulturze i trochę dręczy mnie, co ludzie powiedzą (mojemu mężowi). Ale że w tym roku postawiłam przed sobą wyzwanie 5xO, które mam szczerze opisywać, to przecież nie będę uważać, że tematu nie ma.

Depilacja i sport

W maju mam pisać o sporcie, więc nie omieszkam nawiązać do naszych sportowych zwyczajów. Pewnie wiecie, że wielu kolarzy goli nogi, aby mieć bardziej opływowe kształty, ale też aby łatwiej rozmasowywać obolałe mięśnie oraz by przy ranach i zadrapaniach mieć ułatwione zadanie z dezynfekcją itp. I to kompletnie nikogo nie dziwi. W ogóle sportowcy pozbawiają się owłosienia z różnych przyczyn, także estetycznych. Mężczyźni tak samo jak kobiety.

Miało być o pachach, chwilowo jest o nogach
Miało być o pachach, chwilowo jest o nogach

Mój mąż nie doszedł do etapu golenia nóg, choć kontuzji miał w życiu trochę. Rozważa ten krok, ale wciąż się nie zdecydował. Goli natomiast pachy, głównie dla estetyki, ale i przewiewności.

Jeśli chodzi o mnie, kiedyś miałam ogromny problem z zaakceptowaniem faktu, że mam włosy na ciele. I że one tak szybko odrastają. W końcu, zirytowana poświęcaniem czasu na ich usuwanie (wówczas nie było depilacji laserowej w modzie, zresztą nie byłoby mnie stać), odpuściłam. Dziś używam maszynki raz na kilka dni, kiedy odrastające włosy zaczynają mnie drażnić. Wygląd nie ma już takiego znaczenia. Najważniejszy jest fakt, czy włoski nie zaczepiają o ubrania rowerowe. Potem liczy się fakt, czy nie pokłuję mojego męża. A na końcu estetyka.

Pielęgnacja pach i zapach

Skóra pod pachami jest niezwykle delikatna. Jeśli macie poczucie, że wasze pachy są bardzo wymagające, nie męczcie ich silnymi dezodorantami ani częstą depilacją. Wiem, że niektórzy z powodzeniem stosują depilatory i żyją, dla mnie to jednak wysiłek nie na moje nerwy (próbowałam!). Wybieram maszynkę wielorazową z trzema ostrzami. Może nie do końca jest to w duchu zero waste, ale przy mojej częstotliwości używania jedna zmiana ostrzy starcza mi na 2-3 miesiące.

Cokolwiek stosujecie do usuwania owłosienia (krem, wosk, depilator, maszynka), dbajcie o swoje pachy. Po takim zabiegu można posmarować je np. żelem z aloesem (albo nawet sokiem z aloesu). Lepiej nie katować skóry bardzo mocnymi specyfikami, np. z alkoholem. Antyperspiranty to zwykle kosmetyki o silnym działaniu, które mają za zadanie powstrzymać pocenie się i namnażanie bakterii powodujących brzydki zapach. Chyba tego zapachu boimy się bardziej niż włosów pod pachami.

Zapach naszego potu to oczywiście osobny temat, powiązany z naszym trybem życia, stresem dietą. Jednak kiedy słyszę w radiu wszystkie te reklamy środków zapobiegających poceniu się, to sama automatycznie się pocę, ze strachu, że ludzie to kupują. Nie rozumiem, jak można walczyć ze swoim ciałem, zamiast spróbować zrozumieć przyczyny jego zachowania…

Jeśli więc chcecie być dobrzy dla swoich pach i jesteście gotowi zrezygnować z mocnych antyperspirantów, bardzo wam polecam taki eksperyment: odstawcie dezodoranty na miesiąc. Jeśli się spocicie, skorzystajcie z wody i mydła, żeby nie dopuścić do rozwoju bakterii. Może się okazać, że wcale nie potrzebujecie silnego kosmetyku! Zwłaszcza takiego z aluminium.

Aluminium

Przez wiele lat używałam dezodorantu w szklanym pojemniku z plastikową kulką, który bardzo lubię za naturalny skład (bez aluminium) i dobrą cenę. Aluminium w dezodorantach ma funkcję bakteriobójczą i jest bardzo skutecznym środkiem zapobiegającym brzydkiemu zapachowi. Jednak naukowcy wciąż nie mają pewności, czy jest to bezpieczny składnik naszych kosmetyków. Przejrzałam kilka artykułów naukowych z ostatnich dwóch lat i choć nie znalazłam wyników badań mówiących: tak, aluminium powoduje raka piersi, to pojawiają wątpliwości:

Aluminium – mainly in the form of aluminium chloride and aluminium chlorohydrate – is a main component of the large majority of commercialized antiperspirants. In addition to preventing sweating – probably by physically obstructing sweat glands – aluminium is absorbed through the skin. Significant amounts of aluminium are present in the human breast (reviewed by Darbre, 2016). The reasons for this accumulation are not understood. Intriguingly, aluminium-based antiperspirants have been widely commercialized since approximately the end of 1950′s, thus preceding the abovementioned increase in BC by a few years. Aluminium has no recognized biological function. (źródło)

[Aluminium – głównie w postaci chlorku glinu i chlorohydratu glinu – jest głównym komponentem większości sprzedawanych antyperspirantów. Oprócz zapobiegania poceniu – prawdopodobnie przez fizyczne blokowanie gruczołów potowych – aluminium wchłania się przez skórę. Znaczne ilości aluminium są obecne w ludzkich piersiach (Dabre, 2016). Powód tego kumulowania się nie jest zrozumiały. Co ciekawe, antyperspirany oparte na aluminium rozpowszechniły się w końcu lat 50. ubiegłego wieku, poprzedzając wspomniany wzrost zachorowań na raka piersi o kilka lat. Aluminium nie ma rozpoznanej żadnej biologicznej funkcji].

Wątpliwości są na tyle duże (i mówi się o nich od kilku lat), że nie skuszę się na dezodorant zawierający związki glinu.

Natomiast całkowicie naturalny dezodorant w stalowym pojemniku to zupełnie co innego.

Dezodorant We Love The Planet Mighty Mint
Dezodorant We Love The Planet Mighty Mint

Dezodorant We Love The Planet (zapach Mighty Mint)

Dystrybutor: Eko-Dystrybutor

Gdzie kupić: Drogeria Ekologiczna

Cena: 47,99 zł za 48 g

Kraj produkcji: Holandia

Informacje producenta:

Całkowicie naturalny dezodorant, bez związków aluminium. Nie blokuje porów. Skład opiera się na wosku pszczelim, oleju kokosowym i skrobi kukurydzianej. Efekt dezodorujący osiągnięty jest dzięki sodzie oczyszczonej, neutralizującej zapachy.

Pojemnik starcza na 2-3 miesiące codziennego używania.

Skład dezodorantu We Love The Planet Mighty Mint
Skład dezodorantu We Love The Planet Mighty Mint

Skład: Cocos Nucifera Oil *, Sodium Bicarbonate, Zea Mays Starch, Cera Alba, Carpylic / Capric Triglyceride, Olea Europaea Fruit Oil, Parfum, Citronellol **, Hypericum perforatum Flower Extract, **, Linalool **, Coumarin **, Eugenol **

* z upraw ekologicznych ** z olejków eterycznych

Moja opinia:

Wybrałam zapach mięty, ponieważ najbardziej kojarzy mi się ze świeżością. Nie zawiodłam się: dezodorant pachnie bardzo ładnie, miętowo, tak jak według mnie powinien. 

Aplikacja kosmetyku jest bardzo prosta, ale musiałam przestawić się na nakładanie dezodorantu palcem. W dotyku jest kremowy, a jednak (może to sugestia) wyczuwam w nim drobinki sody oczyszczonej.

Co ważne, dezodorant nie zostawia śladów na ubraniu.

Aplikacja dezodorantu We Love The Planet
Aplikacja dezodorantu We Love The Planet

Jako dezodorant, We Love The Planet sprawdził się rewelacyjnie. Mimo coraz cieplejszej pogody i jeżdżenia na rowerze naprawdę nie udało mi się przekroczyć jego możliwości (czyli nie śmierdziałam). Na początku miałam problem z wyczuciem, ile kosmetyku powinnam nałożyć. Teraz wiem, że nie musi być to gruba warstwa, ale myślę, że może być to kwestia indywidualna.

Dezodorant jest zaskakująco wydajny. Używam go ponad miesiąc (codziennie), a wykorzystałam około połowę kosmetyku. Cieszę się też z jego opakowania. Pojemniczek jest stalowy i pusty może być wykorzystany na różne sposoby. Nie zanosi się jednak, bym szybko go opróżniła.

Dodatkową zaletą dezodorantu są jego właściwości pielęgnujące, dzięki zawartości m.in. oleju kokosowego i kwasu kaprylowego. Skóra, nawet po depilacji, dzięki kosmetykowi staje się dobrze nawilżona.

Warto pamiętać, że dezodorant zawiera również olejki eteryczne, które mogą powodować alergie, na co powinny uważać osoby szczególnie wrażliwe.

Wybór dezodorantów We Love The Planet
Wybór dezodorantów We Love The Planet

Jedyne, co zapewne zmartwi czytelników, to cena. Prawie 50 zł za pojemniczek mieszczący 48 g kosmetyku, wydaje się dużo. Rozumiem to! Z drugiej strony, uważam, że warto, zwłaszcza jeśli chcemy ograniczyć nasz wpływ na środowisko, a także zmniejszyć posiadaną ilość kosmetyków z niechcianymi składnikami.

Zachęcam Was do zerknięcia na wybór zapachów (podobno przebojem jest Forever Fresh). A jeśli się skusicie, napiszcie, który zapach wybraliście!

Przypominam, że z kodem rabatowym MEB5 w Drogerii Ekologicznej Better Land uzyskacie 7% zniżki!

I na koniec mogę tylko napisać, że nie warto tak bardzo przejmować się rosnącymi na nas włosami. Bardzo często wyolbrzymiamy problem i stosujemy środki niewspółmierne do potrzeb. Włosy są częścią nas! Tak samo jak pot.

Może przeczytasz także:

Kula piorąca Ecozone na 1000 prań

Kula piorąca Ecozone w nowej odsłonie pojawiła się już rok temu, minęły też 4 lata,
Dwukolorowe mydło

Jak zrobić dwukolorowe mydło?

Robienie mydeł nie jest moim szczególnym talentem. Mydła wychodzą mi świetne pod względem działania pielęgnującego,

Relacja z targów NATURA FOOD & beECO 2018

Już po raz trzeci wybrałam się na targi NATURA FOOD & beECO do Łodzi. Wprawdzie tylko

14 thoughts on “Pielęgnacja pach, zapach i We Love The Planet”

  1. Wyglada na naprawde dobry kosmetyk choc masz racje cena wysoka natomiast jestem zdania jesli produkt jest naprawde dobry i dziala tak jak powinien jest wart kazdej zlotowki :)

  2. Proponowany przez Ciebie dezodoratnt to swietna alternatywa dla tych toksycznych tradycyjnych.
    Sama kupilam podobny dorastajacemu siostrzencowi.
    Natomiast co do golenia nog, pach itp mam sporo obiekcji. Jelsi te wlosy nam rosna to przeciez w konkrentym celu. Owszem depliuje sie, ale juz co raz rzadziej. Zdarza mi sie pojsc na sport z nieogolonymi nogami czy pachami. Szczerze ? Mi to nie przeszkadza.

    1. Niestety, ałun kosmetyczny wcale nie jest taki naturalny, no i zawiera aluminium. Raczej go nie spróbuję :) Daj znać, jeśli spodoba Ci się We Love The Planet!

  3. Ja używam ałunu od wielu lat i naprawdę pomaga mi w neutralizowaniu brzydkiego zapachu. Jest to jedyny dezodorant, który mnie nie uczula – tych na bazie sody i olejów wiele razy próbowałam, ale soda oczyszczona mnie niewyobrażalnie podrażnia :( Aloes na pachy musi być właściwie codziennie, nie tylko po depilacji (depiluję pachy ok. raz na miesiąc pastą cukrową).
    Na blogu Nowa Alchemia można poczytać o aluminium w ałunie (https://nowaalchemia.blogspot.com/2012/07/aun.html). Generalnie autor pisze tam, że aluminium w tradycyjnych dezodorantach jest w innej chemicznej postaci niż ten w ałunie i glin z ałunu nie wchłania się ani nie kumuluje w naszym organizmie :)

  4. Polecam duuuuzo tanszy i o bardzo dobrym skladzie dezodorant w kulce ziaja zielona oliwka – bez soli glinu, dostepny w wiekszosci drogerii :)

    1. Po pierwsze, dezodorant Ziai jest w plastiku – gdyby chociaż był w szkle! Po drugie, skład pozostawia wg mnie wiele do życzenia: PPG-26-Buteth-26, PEG-40, Propylene Glycol… No nie, to, że tańszy, nie oznacza, że dobry :)

  5. Hej,
    Od miesiąca uzywam Welove the planet – forever fresh. Uwielbiam go za paczulowy zapach,który był ze mna zawsze, kiedy jeszcze miałam dredy :)
    Antypersprant jest prze zajeb… Nie dość,że nie zawiera syfu, to jeszcze pięknie pachnie, chroni przed brzydkim zapachem potu ( pocisz się wciąż, ale mniej i bez tego okropnego zapachu) , nie brudzi ubrań, a to dla mnie szczególnie ważne-duzo w moim życiu sportow i czarnych ubrań ;)
    Polecam!
    PS: Na allegro znalazłam go w cenie 39,90.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge