Kupa radości

Miało być dziś o czymś innym, ale mąż przywiózł do domu zdjęcie obrzydliwie zapaskudzonej ścieżki rowerowej na Broniewskiego (Warszawa, Bielany) i przeszła mi ochota na pisanie o żywności ekologicznej.

Nie mamy psa ani żadnego innego zwierzęcia, więc nie możemy się pochwalić, że sprzątamy po czworonogu. Mamy jednak dzieci i używamy rowerów, chodzimy po chodnikach i musimy wystrzegać się tysięcy min, pułapek zastawionych przez niefrasobliwych (?) właścicieli psów. Przez to, że warszawskie ulice są zafajdane przez cały rok, muszę chodzić z wózkiem slalomem, a czasem i tak wjadę w kupę. Podobnie z rowerami. Muszę pilnować J., żeby nie wdepnął, muszę mu zabraniać zabawy na trawnikach, muszę jemu i sobie oglądać buty przed wejściem do domu.

kupa

A teraz nadeszła pora topnienia śniegu i te wszystkie kupy z całej zimy, zakonserwowane i sprytnie ukryte, wyłażą na wierzch. Absolutnie potępiam właścicieli psów, którym nie chce się sprzątać. Wyobrażacie sobie, że w Warszawie jest ponad 100 tysięcy psów, a dzienna ilość ich odchodów to prawdopodobnie 5,5 tony? Przy takich liczbach miasto naprawdę może utonąć w gównie. Jak u Ekonieboraka, który nie sprzątał po swoim Azorze, aż w końcu sam się ukarał, usiadłszy w kupę pupila.

Przypomnę tylko, że Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie Miasta Stołecznego Warszawy mówi:

§ 32
Właściciele zwierząt domowych są zobowiązani do bezzwłocznego usuwania odchodów tych zwierząt z terenów przeznaczonych do wspólnego użytku. Odchody należy umieszczać w oznakowanych pojemnikach, koszach ulicznych lub pojemnikach na niesegregowane odpady komunalne. Obowiązek ten nie dotyczy osób niewidomych, korzystających z psów-przewodników oraz osób niepełnosprawnych, korzystających z psów-opiekunów.

Może to srają psy niewidomych i niepełnosprawnych? Jakoś nie wierzę. Niestety, nie wierzę też w 500-złotowe mandaty, które może wystawiać straż miejska. Chciałabym zobaczyć chociaż jeden taki mandat.

To nawet nie chodzi o ekopostawę – ale oczywiście też, bo zostawianie kup na chodnikach i trawnikach w takich ilościach to również stwarzanie pewnego zagrożenia chorobami. Kupa psa karmionego sztuczną karmą to nie placek krowy jedzącej trawę, nawozu z niej nie będzie.

Tu chodzi o elementarne zasady życia w mieście, gdzie nie liczę się tylko ja, moja wygoda, mój pies. Życzę wszystkim leniwym, żeby tak raz, a porządnie wdepnęli w kupę swojego czworonoga.

Może przeczytasz także:

Lampiony szczęścia przynoszą nieszczęście. Nie kupuj, nie puszczaj!

Moda na tzw. lampiony szczęścia trwa już kilka lat. Ich dostępność na stoiskach z wakacyjnym

Nasi Czytelnicy w 2017 roku: 5 faktów

Wkroczyliśmy właśnie w 2018 rok, z nowymi pomysłami i całorocznym wyzwaniem, do którego oczywiście możecie
Wyzwanie 5xO

Rok pod znakiem 5xO, czyli swojskie zero waste

Przede mną wielkie wyzwanie 5xO, które rozłożyłam sobie na 12 miesięcy. Nie mam pojęcia, dokąd

1 thought on “Kupa radości”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge