28 II2013

Kupa radości

by joanna

Miało być dziś o czymś innym, ale mąż przywiózł do domu zdjęcie obrzydliwie zapaskudzonej ścieżki rowerowej na Broniewskiego (Warszawa, Bielany) i przeszła mi ochota na pisanie o żywności ekologicznej.

Nie mamy psa ani żadnego innego zwierzęcia, więc nie możemy się pochwalić, że sprzątamy po czworonogu. Mamy jednak dzieci i używamy rowerów, chodzimy po chodnikach i musimy wystrzegać się tysięcy min, pułapek zastawionych przez niefrasobliwych (?) właścicieli psów. Przez to, że warszawskie ulice są zafajdane przez cały rok, muszę chodzić z wózkiem slalomem, a czasem i tak wjadę w kupę. Podobnie z rowerami. Muszę pilnować J., żeby nie wdepnął, muszę mu zabraniać zabawy na trawnikach, muszę jemu i sobie oglądać buty przed wejściem do domu.

kupa

A teraz nadeszła pora topnienia śniegu i te wszystkie kupy z całej zimy, zakonserwowane i sprytnie ukryte, wyłażą na wierzch. Absolutnie potępiam właścicieli psów, którym nie chce się sprzątać. Wyobrażacie sobie, że w Warszawie jest ponad 100 tysięcy psów, a dzienna ilość ich odchodów to prawdopodobnie 5,5 tony? Przy takich liczbach miasto naprawdę może utonąć w gównie. Jak u Ekonieboraka, który nie sprzątał po swoim Azorze, aż w końcu sam się ukarał, usiadłszy w kupę pupila.

Przypomnę tylko, że Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie Miasta Stołecznego Warszawy mówi:

§ 32
Właściciele zwierząt domowych są zobowiązani do bezzwłocznego usuwania odchodów tych zwierząt z terenów przeznaczonych do wspólnego użytku. Odchody należy umieszczać w oznakowanych pojemnikach, koszach ulicznych lub pojemnikach na niesegregowane odpady komunalne. Obowiązek ten nie dotyczy osób niewidomych, korzystających z psów-przewodników oraz osób niepełnosprawnych, korzystających z psów-opiekunów.

Może to srają psy niewidomych i niepełnosprawnych? Jakoś nie wierzę. Niestety, nie wierzę też w 500-złotowe mandaty, które może wystawiać straż miejska. Chciałabym zobaczyć chociaż jeden taki mandat.

To nawet nie chodzi o ekopostawę – ale oczywiście też, bo zostawianie kup na chodnikach i trawnikach w takich ilościach to również stwarzanie pewnego zagrożenia chorobami. Kupa psa karmionego sztuczną karmą to nie placek krowy jedzącej trawę, nawozu z niej nie będzie.

Tu chodzi o elementarne zasady życia w mieście, gdzie nie liczę się tylko ja, moja wygoda, mój pies. Życzę wszystkim leniwym, żeby tak raz, a porządnie wdepnęli w kupę swojego czworonoga.

Może przeczytasz także:

One Response to “Kupa radości”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge