19 IX2017

Kuchnia (dążąca do) ZERO WASTE

by joanna

Moja kuchnia jeszcze nie jest zero waste. Wciąż brakuje mi czasu, samozaparcia i pomysłów, aby przejść na mniejszą produkcję odpadków. Chciałam jednak Wam pokazać, jak wygląda ten fragment mojej kuchni, gdzie odpadki się gromadzą, i co z nimi robię. 

Marzę, aby moja kuchnia była dwa razy większa. Kiszkowata (choć na szczęście widna), ciasna, nieustawna, częściowo odziedziczona po poprzednich właścicielach mieszkania, ledwo daje radę zmieścić naszą rodzinę podczas porannego szczytu. Wykluczone, żebyśmy zjedli w niej jakikolwiek posiłek, nie ma na to miejsca. Tu się przechowuje i gotuje.

Kuchnia zero waste

Kuchnia zero waste (kliknij zdjęcie, by powiększyć)

Kuchnia zero waste: zlewozmywak i okolice

Historia naszego zlewozmywaka jest bardzo ZW. Kiedy zdecydowaliśmy się na młynek koloidalny, okazało się, że nasz stary zlew ma za małe otwory odpływowe. Udało mi się znaleźć używany, ale pasujący zlewozmywak na OLX, stary natomiast odsprzedaliśmy znajomym.

A teraz po kolei. Co znajduje się na naszym zlewie i w jego okolicach?

Co trzymam na zlewie? (Kliknij zdjęcie, by powiększyć)

Co trzymam na zlewie? (Kliknij zdjęcie, by powiększyć)

  1. Pojemnik na mydło w płynie, który uzupełniamy mydłem do rąk Cleaneco kupowanym w litrowych butelkach (oczywiście w Kooperatywie Dobrze). Starcza na bardzo długo.
  2. Płyn do patelni, który dostałam od mamy. Bardzo rzadko go używam. (Tak, wzrok Was nie myli, w buteleczce po spirytusie. Reuse!).
  3. Próbka płynu do mycia naczyń Greenscents. Główny płyn do mycia naczyń znajduje się w pojemniku z pompką (pod nr. 1), wbudowanym w zlew. Dzięki zmywarce prawie nie używamy płynu do mycia naczyń.
  4. Puszka po rybkach. Jak każdy odpad wymagający umycia, płucze się w zlewie np. przy okazji mycia rąk, a potem suszy i ląduje w pojemniku na segregowane suche.
  5. Drewniana szczotka do mycia naczyń, kupiona w szczotkarni na Kasprowicza (więcej o Stasiu tutaj).
  6. Szczotka do mycia butelek z naturalnym włosiem, kupiona lata temu i wciąż jak nowa.
  7. Pędzel do malowania owijek woskiem, dostałam w prezencie od pani ze szczotkarni.
  8. Podręczny kompostownik. Z niego odpadki idą do pojemników na balkonie, skąd wywozimy je na działkową pryzmę.
  9. Magnetyczna zatyczka do młynka koloidalnego. Odkąd zbieramy kompost oraz gotujemy zupę z odpadków, młynek służy nam okazjonalnie.
  10. Dwie myjki lniano-konopne, po lewej zrobiona przeze mnie, po prawej kupiona od Cztery Razy Trzy (polecam Waszej uwadze!).

Jako bonus, oczywista oczywistość, kran. Dzięki niemu nie kupujemy wody w butelkach. Pijemy wodę z kranu!

Nad zlewem, czego już nie widać, suszy się moja owijka, przepłukana wodą. I oczywiście jest też ścierka do wycierania rąk. Po prawej widać kawałek suszarki na naczynia, pełnej pojemników, bidonów, butelek etc. I to już wszystko. Oczywiście na co dzień zlew nie jest taki pusty, ale wypełniony brudnymi garami i talerzami, które czekają na włożenie do zmywarki.

Kuchnia zero waste: pod zlewozmywakiem

Jeśli chodzi o to, co mam pod zlewem, także przygotowałam zdjęcie. (Ciekawe, czy to odwaga, czy idiotyczny ekshibicjonizm?). Wiem, że zdjęcie jest brzydkie, ale jeszcze nie osiągnęłam stadium Bei Johnson, która pod zlewem ma tylko młynek koloidalny. Wszystko w swoim czasie.

Kuchnia zero waste: pod zlewozmywakiem (kliknij zdjęcie, by powiększyć)

Kuchnia zero waste: pod zlewozmywakiem (kliknij zdjęcie, by powiększyć)

Po kolei.

  1. Kubeł na śmieci wyłożony reklamami. Jak za PRL-u gazetami. Nie, nie śmierdzi i nie lęgną się robaki. Chociaż opróżniamy go rzadziej niż raz na tydzień.
  2. Zapas soli do zmywarki i resztki tabletek do zmywarki, pozostałości po jakimś kryzysie boraksowym (skończył się).
  3. Zapas mydła Cleaneco.
  4. Szufelka i zmiotka. Coraz częściej używam zamiast odkurzacza.
  5. Pudełko po proszku do zmywarki na proszek do zmywarki, który robię sama. Przepis tutaj.
  6. Ocet, niestety w plastiku, ale ciężko było ostatnio znaleźć w szkle.
  7. Młynek koloidalny, inaczej rozdrabniacz odpadków. Inaczej niż Julia, sądzę, że nie przyczynia się do dokarmiania szczurów w kanalizacji, za to przyczynia się do niedokarmiania ich na wysypiskach śmieci. Kto nigdy nie był na warszawskim Radiowie, ten nie wie, o czym mówię. W każdym razie młynek uruchamiamy rzadko.
  8. Woda destylowana, która czeka na moment, kiedy wreszcie wezmę się do robienia mydła.
  9. Zapas płynu do mycia naczyń, który stoi już kilka lat.
  10. Zapas szmat, szmatek, starych gąbek itp.
  11. Świeczka. Przydaje się na demonstracje.

Chyba wszystko. Ale jeśli macie pytania…

O co chcielibyście zapytać, ale może się wstydzicie?

Jeśli jesteście ciekawi, co jeszcze znajduje się w mojej – naszej – kuchni, możecie śmiało pytać w komentarzach.

  • Od razu mówię, że nie mamy mikrofalówki i nie planujemy jej mieć.
  • Nasza kuchenka jest gazowa, ale z piekarnikiem elektrycznym.
  • Mamy zmywarkę i lodówkę, nie mamy okapu.
  • Od 9 lat jest z nami niezawodny robot kuchenny Philips.
  • Na oknie hodujemy bazylię, żyworódkę i aloes.
  • Makulaturę i inne wtórności gromadzimy w przedpokoju.
  • Mamy w kuchni zwój kompostowalnego ręcznika papierowego, ale… prawie go nie używamy.

A jak wygląda Wasz zlewozmywak?

PS Dziękuję za inspirację do bycia bardziej ZW wspaniałym kobietom z całej Polski, m.in. Julii, Kasi, Kornelii, Małgosi… Chyba czas na wpis poświęcony blogom zero waste’owym.

Może przeczytasz także:

10 Responses to “Kuchnia (dążąca do) ZERO WASTE”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge