30 V2013

„Księga Rodzicielstwa Bliskości” – recenzja

by joanna

Zacznę od tego, że Księga Rodzicielstwa Bliskości trafiła do mnie dzięki Emilce Jaworskiej i jej portalowi Vivat Poród. Myślę, że to dobry trop , aby podkreślić nierozerwalną łączność między miłością do dziecka a troską o planetę, która to troska w końcu zmienia się w coś więcej. W moim wypadku najpierw było dziecko, które nauczyło mnie, że dzisiejszy popularny styl życia prowadzi donikąd, i w pewnym sensie zmusiło mnie do gigantycznych zmian w moim otoczeniu. Potem było – jest – drugie dziecko, i dzięki tej dwójce mam na co dzień lekcję rodzicielstwa na różnych poziomach, wzbogaconą o nieustanny rozwój świadomości ekologicznej.

ksiegaAP

Kiedy zaczęłam czytać Księgę…, pomyślałam sobie: ale przecież to wszystko jest takie naturalne, takie oczywiste, ja to wszystko wiem. Czy jako matka prawie czterolatka i półroczniaka mogę jeszcze skorzystać z lektury poradnika (oj, do poradników jestem zrażona do końca życia), jak troszczyć się o niemowlę?

I wtedy – wiecie, co się stało? Przy kolejnym rozdziale, poświęconym karmieniu piersią, nagle zrozumiałam: to nie jest żaden poradnik. To jest książka o miłości. O tym, że matka wie najlepiej, co jest dobre dla jej dziecka. O tym, że „życzliwi” potrafią zniszczyć w niej naturalny instynkt, który każe każdej matce przytulić płaczące dziecko, podać pierś, kiedy jest zmęczone i chce zasnąć przy mamie, nosić blisko, kiedy jest marudne, spać w nocy w jednym łóżku, jeśli dziecko często budzi się na karmienie.

Siedem filarów rodzicielstwa bliskości (AP – Attachment Parenting) to wskazówki, jak nie stracić z dzieckiem przyrodzonej łączności, a jednocześnie – jak złapać oddech, gdy mama jest wykończona i po prostu ma dosyć (normalna sprawa). Autorzy – William Sears i Martha Sears – odsłaniają przed czytelnikiem własne doświadczenia rodzicielskie (mają ośmioro dzieci!) oraz opisują doświadczenia zdobyte dzięki pracy zawodowej (on jest pediatrą, ona pielęgniarką, oboje z ogromnym doświadczeniem). Bardzo mi się podoba, że nie są gołosłowni – opierają się na wszechstronnych badaniach, przywołują konkretne przypadki. Szczególnie dziękuję autorom za trzy rady: po pierwsze, aby nie bać się karmienia piersią po pierwszym roku życia, po drugie, aby nie słuchać trenerów dzieci, po trzecie, żeby znaleźć sobie (płatną) pomoc do domu i mieć dzięki temu chwilę wytchnienia.

Jakkolwiek kiczowato to zabrzmi, tę książkę czyta się sercem. Bo wszystko, co w niej napisano, jest w każdej mamie. Księga Rodzicielstwa Bliskości przypomina nam tylko, że wszystko, co do nas należy, to kochać swoje dzieci – i że możemy się tego nauczyć. Jeśli książka bywa zbyt amerykańska w swoim entuzjazmie, nie szkodzi. To literatura emocji.

Na koniec łyżka dziegciu: mam nadzieję, że przy kolejnym wydaniu korekta spisze się lepiej (te okresy czasu i przecinki…). Zawsze niestaranność redakcyjna psuje mi lekturę. Na szczęście w tym wypadku treść broni się sama.

Księga Rodzicielstwa Bliskości, William Sears, Martha Sears, wyd. Mamania, Warszawa 2013

Może przeczytasz także:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge