Kosmetyki do opalania We Love The Planet: zero waste czy greenwashing?

Kosmetyki do opalania We Love The Planet to nowość holenderskiej marki, która dotąd była znana przede wszystkim z >> naturalnych dezodorantów. Od pewnego czasu dezodoranty są dostępne w opakowaniach papierowych – a w każdym razie wyglądających na papierowe. W podobnych tubach znajdują się także sztyfty do opalania. Postanowiłam sprawdzić, jak mają się deklaracje producenta o zero waste do rzeczywistości.
Analiza składu kosmetyku do opalania to jedno (i zawsze najważniejsze!), a sprawdzenie składu opakowania to drugie. Korespondowałam z producentem, wypytałam go o różne rzeczy, a nawet przeprowadziłam własny eksperyment z tubą od sztyftu do opalania. Jak się okazuje, nic nie jest oczywiste, dlatego postarałam się napisać jak najwięcej szczegółów na temat tych produktów.

Dwie rzeczy wzbudzały moje zastanowienie: obecność nanocząsteczek w kosmetyku i rodzaj użytego opakowania. Nie mam jednej odpowiedzi dla Was, czy polecam kremy do opalania We Love The Planet, czy nie. Mam nadzieję, że udało mi się uwidocznić wszystkie za i przeciw, co ułatwi Wam podjęcie decyzji.

Kosmetyki do opalania We Love The Planet
Kosmetyki do opalania We Love The Planet

Kosmetyki do opalania We Love The Planet

Gdzie kupić: Drogeria Ekologiczna >> SPF 20, >> SPF 30

Cena: SPF 20 49,99 zł, SPF 30 54,99 zł (za 50 g)

Informacje producenta

Kosmetyki do opalania We Love The Planet są naturalne i zawierają wyłącznie filtry mineralne. Dzięki temu są bezpieczne dla naszej skóry, a także dla raf koralowych. Nie zawierają wody, więc mogą być przewożone samolotem w bagażu podręcznym.

SPF 20 zapewnia 95% ochronę przed słońcem, a SPF 30 zapewnia 97% ochronę przed słońcem. Filtr przeciwsłoneczny łatwo się nakłada i nawilża skórę.

Krem do opalania w sztyfcie jest hipoalergiczny, wegański, wodoodporny. Kartonowe opakowanie (100% papieru) jest zero waste.

Certyfikaty: Eko-control, NC Vegan

Kosmetyki do opalania We Love The Planet: skład
Kosmetyki do opalania We Love The Planet: skład

Skład

SPF 20

Brassica Campestris Seed (Rapeseed) Oil*, Coco-Caprylate/Caprate (Coconut Oil), Caprylic/Capric Triglyceride, Tribenin, Zinc Oxide (nano), Sorbitol/Sebacic Acid Copolymer Behenate, Zea Mays (Corn) Starch, Cellulose, Polyhydroxystearic Acid, Titanium Dioxide (nano), (natural) Parfum, Aluminum Stearate, Alumina, Isostearic Acid, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*

* składnik organiczny

SPF 30

Brassica Campestris Seed (Rapeseed) Oil*, Caprylic/Capric Triglyceride, Triglyceryde, Zinc Oxide (nano), Tribenin, Sorbitol/Sebacic Acid Copolymer Behenate, Coco-Caprylate/Caprate (Coconut Oil), Zea Mays (Corn) Starch, Cellulose, Polyhydroxystearic Acid, Titanium Dioxide (nano), (Natural) Parfum, Aluminum Stearate, Alumina, Isostearic Acid, Tocopherol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*

* składnik organiczny

Nasza opinia: skład

Zacznę od składu, bo ten jest najważniejszy: jeśli wybieracie kosmetyk do ochrony przed promieniami słonecznymi, zawsze sprawdzajcie jego skład.

Od wielu lat jestem wierna filtrom mineralnym, ponieważ ich ochrona polega na blokowaniu promieni słonecznych na skórze, a nie wewnątrz niej (w przeciwieństwie do filtrów chemicznych, które wnikają w skórę). Poza tym filtry mineralne działają od razu, a nie – jak filtry chemiczne – dopiero po pół godzinie  od nałożenia. Są też naturalne i nie zanieczyszczają środowiska (np. podczas kąpieli w morzu), ponieważ cząsteczki filtrów mineralnych są pokryte stearynianem glinu i tlenkiem glinu.

Odkąd filtry mineralne – a konkretnie dwa, tlenek cynku i dwutlenek tytanu – stały się popularne, zarzucano im, że są niewygodne, ponieważ zostawiają na skórze biały ślad. To fakt, kremy z tymi filtrami miały często postać białego, gęstego kosmetyku, ciężko się rozsmarowującego. Dlatego zaczęto używać filtrów mineralnych w postaci nanocząsteczek, czyli wielkości od 1 do 100 nanometrów (jeden nanometr to jedna milionowa milimetra). Od kilku lat toczy się spór na temat bezpieczeństwa nanocząsteczek w kosmetykach – czy ich obecność np. w kosmetykach do opalania jest na pewno sprawdzona. Obecnie stanowisko naukowców jest takie, że dwutlenek tytanu w kosmetykach nakładanych na skórę jest bezpieczny dla użytkowników i nie przenika do krwiobiegu. Jedynym obostrzeniem jest używanie tego składnika w kosmetykach rozpylanych, ponieważ nanocząsteczek dwutlenku tytanu nie należy wdychać. Podobnie za bezpieczny uznano tlenek cynku. (>> Więcej na ten temat tutaj i >> tutaj).

Krem do opalania We Love The Planet w sztyfcie
Krem do opalania We Love The Planet w sztyfcie

Rzeczywiście, mimo stałej postaci w kształcie sztyftu kosmetyki do opalania We Love The Planet rozsmarowują się bardzo dobrze i są niemal niewidoczne na skórze. Dodatkową zaletą jest to, że nie mają wody w składzie, dzięki czemu podczas nakładania na ciało nie odczuwamy dyskomfortu związanego z temperaturą (zimny krem na rozgrzanej skórze).

Inne składniki tych kosmetyków mają działanie nawilżające i pielęgnujące skórę. Sztyfty maja delikatny i przyjemny zapach, choć według mnie, gdyby pozbawiono ich składników zapachowych, byłyby bezpieczniejsze dla alergików.

Nasza opinia: opakowanie

Opakowanie według producenta jest zrobione wyłącznie z papieru. Moje domowe doświadczenia moczenia tuby od kosmetyków w wodzie pokazały, że tuba jest zrobiona z kilku warstw papieru oraz czegoś, co wygląda trochę jak papier, trochę jak folia. Jest to – jak deklaruje producent – papier pokryty celulozą, estrami kwasów tłuszczowych i woskiem (czy woskiem pszczelim, już się nie dowiedziałam, ale to by wykluczało wegańskie opakowanie). Dzięki temu opakowanie jest trwałe, a kosmetyk chroniony przed czynnikami zewnętrznymi (ale nie należy go bardzo nagrzewać).

Uwaga! Nie wrzucamy tego opakowania do odpadów z papieru! Jest ono zanieczyszczone tłustym kosmetykiem, więc nie może znaleźć się w makulaturze. Jeśli już chcemy być zgodni z ideą zero waste, możemy spróbować skompostować taką tubę (ale tylko w naszym kompostowniku, nie wrzucamy do bioodpadów!). Jeśli nie mamy kompostownika, tubę po kosmetykach We Love The Planet wrzucamy do zmieszanych.

Kremy do opalania We Love The Planet w sztyfcie są dostępne wersji SPF 20 i SPF 30
Kremy do opalania We Love The Planet w sztyfcie są dostępne wersji SPF 20 i SPF 30
Jaka jest moja opinia? Myślę, że wypróbuję kosmetyków do opalania We Love The Planet tego lata (o ile będę miała sposobność wyjechać gdzieś na wakacje). Staram się raczej unikać słońca i filtrami smaruję się w ostateczności, ale jeśli wiem, że będę np. na plaży, to smaruję się sumiennie. Jestem też ciekawa, na ile może starczyć takie 50-gramowe opakowanie.
Jeśli chodzi o tubę… Czy jest to opakowanie zero waste? Mam wątpliwości. Nie do końca wiadomo, co z nim zrobić po zużyciu kosmetyku. Nie nadaje się do recyklingu, może ewentualnie być kompostowane, ale jako odpad powinno trafić do zmieszanych. Może i nie jest plastikowe, ale nie jest też bezproblemowe, niestety.
Wpis powstał we współpracy z Drogerią Ekologiczną Better Land. Na stronie sklepu możecie kupić przedstawione produkty. Jeśli użyjecie kodu MEB5, zyskacie 7% zniżki!

Może przeczytasz także:

7 mitów na temat kubeczków menstruacyjnych

Mija właśnie pięć lat, odkąd używam kubeczka menstruacyjnego. A właściwie kubeczków menstruacyjnych, bo próbowałam kilku,

10 faktów: wielorazowe maseczki ochronne Loffme

Wielorazowe maseczki ochronne w dobie epidemii koronawirusa stały się już symbolem świadomego podchodzenia do ryzyka

Prawdziwe szare mydło potasowe: zrób je w domu!

Prawdziwe szare mydło, czyli mydło miękkie, potasowe, właściwie łatwiej jest zrobić niż kupić. Nie udało

2 thoughts on “Kosmetyki do opalania We Love The Planet: zero waste czy greenwashing?”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge