Jak żyleta. Golenie maszynką w duchu zero waste

Wreszcie. Skończyłam zapasy maszynek do golenia z wymiennymi ostrzami i sięgnęłam po prawdziwą żyletę. To znaczy maszynkę z wkładem w postaci żyletki. Mój entuzjazm studziły jednak obawy, że zaraz potnę się na kawałki – może jednak najlepiej nie golić się wcale? Entuzjazm zwyciężył. Wybrałam golenie maszynką z żyletką.

(Przy okazji przypomniałam sobie, że miałam kiedyś napisać o łazience (dążącej do) zero waste, tak jak pisałam o >> kuchni. Tylko najpierw w tej łazience posprzątam…).

O goleniu >> pisałam już co nieco. Moje pierwsze przygody z depilacją sięgają lat 90. ubiegłego wieku. Próbowałam golenia maszynką z żyletką, depilatora, kremu do depilacji. Niepowodzenia związane z wrastaniem włosów zniechęciły mnie do depilatora, wosku nawet nie próbowałam. Krem do depilacji to czyste zło, w dodatku średnio skuteczne. Laser? Może w przyszłym życiu, gdy będę już bogata i miała mnóstwo czasu. Zwycięża golenie.

To, co mogę zaliczyć do sukcesów zero waste już od lat, jest zrezygnowanie ze specjalnych pianek czy żeli do golenia. Od dawna używam mydła (na głównym zdjęciu: moje mydło naturalne z węglem, rokitnikiem i woskiem pszczelim). Nie wydaję pieniędzy na kolejne opakowania i nie produkuję śmieci. Mydło naprawdę wystarczy.

Golenie maszynką z żyletką
Golenie maszynką z żyletką

Golenie maszynką: wady i zalety

Maszynka z załadowaną żyletką może posłużyć do golenia każdej części ciała. Pachy, nogi, bikini, co kto lubi.

Z pewnością po latach używania maszynek z kilkoma ostrzami, ruchomą głowicą, paskiem nawilżającym sięgnąwszy po wersję jednożyletkową, poczułam się jak po zrezygnowaniu z ultraszybkiej szosy na rzecz rowerka biegowego. Wierzę jednak, że to kwestia wprawy.

Golenie nie jest tak dokładne jak kilkoma ostrzami. Czasem trzeba przejechać maszynką kilka razy w jednym miejscu. Nie zdecydowałam się na przyciskanie żyletki do ciała, więc nie wszędzie efekt był idealny.

Kolejnym minusem jest przymus czyszczenia maszynki, rozkręcenia jej po każdym użyciu i wysuszeniu. Ważne, aby odłożyć żyletkę w miejsce niedostępne dla dzieci. Po użyciu rozkręcam całość, zawijam wszystko w moje chusteczki z demobilu i chowam do szafki. Cały ten manewr zniechęca mnie jednak do częstszego sięgania po maszynkę. Golę się rzadziej. Może to dobrze?

Maszynka do golenia z żyletką
Maszynka do golenia z żyletką

Jak zmienić golenie na bardziej zero waste?

Chciałabym powiedzieć: przestać się golić! Ale sama to robię, tylko rzadziej. Bo czasem fajnie mieć gładkie łydki i nie tylko. Tak więc może warto spróbować maszynek na żyletki?

Kupienie maszynki na żyletki jest dziś łatwe, moja kosztowała około 16 zł (z pięcioma żyletkami w zestawie). Niektórzy sięgają po zabytkowe maszynki dziadków, ja preferuję zaopatrzenie się w nowy sprzęt, całkowicie osobisty. (Tak jak nie dzielimy się szczoteczkami do zębów, tak nie dzielimy się maszynkami do golenia).

Dzięki takiej zmianie można zaoszczędzić sporo plastiku (a także pieniędzy), bo dokupujemy tylko żyletki. Maszynka nie powinna się zużyć, starczy na lata.

Golenie maszynką z żyletką
Golenie maszynką z żyletką

Żyletkę wymieniamy w momencie, kiedy czujemy, że obecna jest tępa i już nie da rady. Starej nie wyrzucamy tak po prostu, żeby nie narażać osób pracujących przy sortowaniu śmieci na skaleczenie. Najlepiej zbierać je do jakiegoś dobrze zamykanego pojemnika, które po zapełnieniu opisujemy np. „Uwaga, żyletki” i wyrzucamy do zmieszanych.

Czy macie doświadczenie z maszynką na żyletkę? A może używacie innych sposobów?

Może przeczytasz także:

Zero – zero, czyli kosmetyki Baby Anthyllis Zero pod lupą

Baby Anthyllis Zero to nowość, na którą czekałam z niecierpliwością już kilka miesięcy. Włoski producent

Czy komary są potrzebne?

Zbliża się czas, kiedy będziemy klęli pod nosem, bo znowu mali krwiopijcy (właściwie krwiopijczynie) będą

Loffme: z troską o kobiety. Rozmowa z Asią Majak

Z Asią Majak, twórczynią maki Loffme, mogłabym rozmawiać i rozmawiać. Jej ogromne zaangażowanie i wewnętrzna

15 thoughts on “Jak żyleta. Golenie maszynką w duchu zero waste”

  1. Brawo :) Też mam i sobie chwalę. Urzekło mnie to mydełko, co je widzę to urzeka jeszcze bardziej, nawet takie tycie już :)

  2. Zabieram się do tego, ale przez zimę zapuszczam futro :D jaką maszynkę wybrałaś? Czy są bardziej eko / fair trade marki maszynek?

  3. Mamy w domu dokładnie taką maszynkę jak ta na zdjęciu. Bardzo ją sobie chwalimy. Ja lubię też depilator. Nie jest to niestety supereko sposób na walkę z owłosieniem, bo średnia długość życia moich depilatorów to jakieś 5 lat. :( Z drugiej strony włoski są coraz rzadsze i delikatniejsze.

  4. Ciekawa opcja, podoba mi się w niej to, że wymieniasz tylko żyletki, a nie całą maszynkę. Fajnym pomysłem jest też oznaczenie zużytych żyletek (i w ogóle innych ostrych przedmiotów), żeby nie narażać osób pracujących przy segregacji. Dzięki za tę wskazówkę!

  5. Też ostatnio zaczęłam używać maszynki z żyletką. Trochę się bałam i zwlekałam z tym zabiegiem dosyć długo. Ostatecznie byłam zachwycona. Miałam wrażenie, że obecność jednego ostrza, zamiast trzech, jest rekompensowana przez większy ciężar maszynki. Rozpędziłam się i zaczęłam golić szybko okolicę kostki i niestety zacięłam się strasznie!
    Następnym razem byłam już ostrożniejsza. Uważam, że jedynym minusem jest to, że trzeba bardziej uważać na „kanciastych” miejscach ciała.
    Chcę też za jakiś czas spróbować depilacji za pomogą ciepłego cukru. Nigdy nie próbowałam żadnych metod wyrywania włosów, ale ta nawet mnie zaintrygowała. Chciałabym spróbować tego do okolic bikini przed latem.

    1. Wypróbowałam depilację cukrem (jakieś trzy podejścia). Nie jestem zadowolona z tej metody. Wydepilowanie całości zajęło mi kilka godzin, najgorsza była tak zwana „okolica bikini” gdyż trudno sięgnąć, zwłaszcza do tylnej części, a że nie jest to równa powierzchnia, nakładałam cukier mozolnie kawałek po kawałku a i tak w końcu poprawiałam pęsetą.
      Włosy zaczynały odrastać już po tygodniu, po dwu całkiem wyraźnie, tyle że nie wszystkie na raz. No i aby powtórzyć depilację cukrem włosy muszą trochę odrosnąć, żeby „wosk” chwycił.
      Czyli podsumowując: bolesny praco- i czasochłonny zabieg by przez chwilę być gładką a przez większość czasu włochatą. Za bardzo nie polecam.

      Z drugiej strony, całkiem niewykluczone, że po prostu mam „dwie lewe ręce” do takich rzeczy – niezbyt dobrze idzie mi też golenie tradycyjną maszynką na żyletki – nie udało mi się jeszcze ani razu ogolić tym narzędziem bez żadnego zacięcia. Następnym razem wypróbuję poradę Jarka1222 z pędzlem do golenia.
      Jak na razie używam jednorazówek, ale chciałabym od tego odejść.

      Pozdrawiam :)

    2. Ja też zaczęłam z maszynką Rossmana, i jest w porządku to kwestia wprawy.
      Natomiast fajna jest opcja depilacji cukrem, podpowiem, ze świetnie się go tego nadają stare koszulki pocięte na paski!

  6. Zapraszam panią jak i inne czytelniczki/czytelników na forum brzytwa.org, które promuje TG-Tradydyjne Golenie (nie tylko brzytwą, również maszynkami na żyletki). Nie każda maszynka goli tak samo, są łagodne, średnie i agresywne (ta na zdjęciu akurat jest bardzo łagodna, co za tym idzie nieco mniej skuteczna i należy przejechać kilka razy aby dogolić).
    Nie wiem tylko dlaczego autorka uważa, że maszynkę zawsze trzeba rozkręcać? Wystarczy wypłukać ją pod bierzącą wodą i pozostawić do wyschnięcia. Druga sprawa: golidło, czyli to, co daje poślizg. Taka przezroczysta warstewka jak na zdjęciach nie zapewnia odpowiedniej ochrony. Niezbędny będzie pędzelek do golenia, którym spienimy odpowidnie mydło do golenia. Piana działa dużo lepiej niż taka warstewka, jej jedyny minus jest taki, że nie widać krostek czy innych niedoskonałości pod nią.
    Pozdrawiam!

  7. A ja uważam, że laser w dużej mierze pomógł mi z radością czekać na lato i pokazywanie nóg. Na łydkach włosy rosły mi już wieczorem, po ogoleniu ich rano. Oszczędzałam jeszcze w czasach studenckich na zabiegi laserem (ale takim z porządną „siłą”). Miałam 3-4 serie. Teraz chodzę raz na 3-4 lata, na powtórkę i ni pamiętam o goleniu tej częsci nóg. Uda to już inna historia, bo takie ekstra efekty uzyskuje się tylko na ciemnych, grubych włosach. A na udach takie dopiero hoduję :).

  8. Tu niestety jestem trochę waste, bo chodzę na wosk. Zaleta jest taka, żerwz w miesiącu kładę się, przekładam nogi jak pani każe i po 40 minutach nogi i bikini są gładkie. Włosy odradtają rzadsze i słabsze i teraz – hodzę od jakichś 2 lat – nawet niedługo przed wizytą nie mambuezu i trzeba się przyjrzeć, żeby zobaczyć, że zarosłam. I nie ma efektu jeża, włoski odrastajà miękkie i przy głaskaniu nie kłują. Pachy też woskiem, ale już sama w domu.

  9. #6lat
    Chciałabym prosić o artykuły, recenzje ekologicznych, organicznych ubrań dla dorosłych i dla dzieci. Mamy tak dużo ubrań chińskich :( Pokażmy polską produkcję, dobre materiały, brak wyzysku przy produkcji :) Sto lat z okazji urodzin!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge