Filtry cząstek stałych – nie usuwaj, regeneruj

Samochody z silnikami wysokoprężnymi mają tę zaletę, że ich używanie – o ile jeżdżą w dłuższe trasy – jest tańsze niż samochodów z silnikami benzynowymi. Jednak niektórzy użytkownicy diesli dodatkowo zmniejszają swoje koszty i usuwają – nielegalnie! – filtr cząstek stałych, zatrzymujący nawet 80% najbardziej szkodliwych składników spalin. Tymczasem zamiast usunąć zużyty filtr, można za nieduże pieniądze oddać go do wyczyszczenia. Jedyną w Polsce firmą, która legalnie i skutecznie naprawia FCS, jest Euro-Vat z Krzywinia (www.eurovat.info.pl). Cena regeneracji filtra to około 500 zł z roczną gwarancją.

fcs

Kiedy napisałam ten tekst, zrozumiałam, że w Polsce dzieje się bardzo, bardzo źle. Niska świadomość m.in. kierowców zamienia powietrze, którym oddychamy, w truciznę.
Dane, których użyłam, są przerażające. Polacy zabijają się powoli, ale systematycznie. Zaczynam myśleć, czy nie jest to obecnie najważniejsza przyczyna alergii i tysiąca innych dolegliwości – naszych i naszych dzieci.

Według Głównego Urzędu Statystycznego w 2013 roku po Polsce jeździło 20 milionów samochodów osobowych, ponad 3 miliony samochodów ciężarowych i ciągników drogowych oraz 100 tysięcy autobusów. Samochody osobowe z silnikami wysokoprężnymi, zwane popularnie dieslami, w 2013 roku stanowiły 27,1% osobówek i widać tendencję wzrostową (25,8% w 2012 roku). Niemal 70% samochodów ciężarowych (liczonych z osobowo-ciężarowymi) to diesle i liczba tych pojazdów również rośnie.

Dość niepokojący jest fakt, że w Polsce w 2013 roku połowa samochodów osobowych i ciężarowych miała 16 lub więcej lat. Nie trzeba szczególnej dociekliwości, żeby wiedzieć, że stan samochodu jest zależny nie tylko od stopnia eksploatacji, ale też od jego wieku.

Jakość spalin produkowanych przez samochody, szczególnie z silnikami wysokoprężnymi, zależy od kilku czynników, wśród których stan techniczny pojazdu może nie być najważniejszy. Coraz częściej mówi się o problemie świadomego i nielegalnego usuwania przez właścicieli diesli filtrów cząstek stałych, które mają za zadanie wyłapywanie najgorszych zanieczyszczeń ze spalin samochodowych.

fcs_duze

Dzieje się tak, ponieważ po pierwsze, filtry należy wymieniać nawet co 50 tysięcy kilometrów i kierowcy, którzy pokonują takie odległości w ciągu kilku miesięcy, nie mają ochoty co roku płacić 5 tys. zł. Po drugie, usunięcie filtra pozwala zaoszczędzić nieco na spalaniu, choć nie są to znaczące osiągnięcia. Po trzecie, w Polsce nikt nie ściga kierowców za taki proceder, a w internecie znajdziemy jawne ogłoszenia serwisów samochodowych z całego kraju, dotyczących taniego usuwania FCS (koszt od 400 zł), przeprogramowania komputera pokładowego, a nawet propozycję zamontowania atrapy filtra, aby „wszelkie ingerencje były niewidoczne” oraz „nie było problemu przy jakiejkolwiek kontroli”.

Na trucie jest przyzwolenie

Jak piszą Artur Włodarski w artykule „Wrobieni w diesle. Najpierw spadnie popyt, potem ceny” (Wyborcza.biz) oraz Bartosz Piłat w tekście „Polska nie panuje nad jakością spalin w samochodach” (Wyborcza.pl), ogromnym problemem jest wykrywalność takiej modyfikacji, jaką jest usunięcie filtra cząstek stałych, oraz odpowiednie karanie za proceder. W tej chwili przepisy zabraniają takiej modyfikacji auta, ale bez skutecznej kontroli za pomocą czujnika jakości spalin nie ma tak naprawdę możliwości wykrycia procederu. Jakość spalin można sprawdzić specjalnym urządzeniem, którego policja ma kilkadziesiąt sztuk w skali kraju, natomiast stacje kontroli pojazdów nie są zobowiązane do takich pomiarów (jeśli zamiast filtra została zamontowana atrapa, a komputer pokładowy odpowiednio przeprogramowano, nie da się sprawdzić obecności filtra cząsteczek stałych).

usuwanie fap-dpf

Od 2009 roku obowiązuje nakaz montowania FCS w nowych samochodach z silnikiem wysokoprężnym. Teoretycznie brak tego elementu decyduje o niedopuszczeniu pojazdu do ruchu. Jeżdżenie samochodem z wymontowanym filtrem łamie kilka przepisów, m.in. prawo o ruchu drogowym, prawo homologacyjne i prawo dotyczące ochrony środowiska.

Marcin Klonowski w tekście „Usuniesz filtr DPF – nic Ci nie grozi” z 2012 roku (MagazynAuto.pl) pisze z kolei, że nawet kontrola stopnia zadymienia spalin nie jest w stanie wykryć usunięcia FCS, ponieważ – jak wykazały testy Magazynu Auto – bardzo trudno przekroczyć limit zanieczyszczeń w spalinach, który został ustalony przed wprowadzeniem nakazu montażu filtra.

Polskie powietrze zabija

Według „Raportu o jakości powietrza w Europie” z 2015 roku (za 2012 rok), przygotowanego przez Europejską Agencję Środowiska, polskie powietrze pozostawia wiele do życzenia.

Jednym ze składników groźnych zanieczyszczeń powietrza są cząstki stałe, których źródła dzielimy na pierwotne (emitujące pyły do atmosfery, np. silniki samochodów i piece przydomowe, oraz wzbijane z dróg przez samochody) oraz wtórne (znajdujące się już w atmosferze i poddające się procesom chemicznym). Cząsteczki stałe to m.in. sadza i popiół, powstające w wyniku spalania – w silnikach diesli, ale też w piecach domowych, gdy używany jest opał niskiej jakości lub po prostu śmieci.

Przykładowo szacuje się, że źródłem pyłu zawieszonego PM10 (średnica ziaren do 10 mikrometrów) jest w 13% transport (w wypadku pyłu PM2,5 – 15%). Około 50% pyłu zawieszonego PM10 i około 22% PM 2,5 jest wzbijane przez jeżdżące samochody z dróg. Oba typy pyłów mają tak małe cząsteczki, że bez przeszkód dostają się do płuc z wdychanym powietrzem.

Polski Alarm Smogowy  donosi, że rocznie w Polsce 45 tysięcy osób umiera z powodu zanieczyszczeń powietrza. To ponad 850 osób tygodniowo. Dodatkowo trudno nawet określić, ile osób cierpi z powodu złej jakości powietrza – spektrum chorób i dolegliwości wywoływanych przez zanieczyszczenia, które dostają się do naszych płuc, jest bardzo szerokie. Możemy nie zdawać sobie sprawy, że trudności z koncentracją, migreny, zapalenie zatok, kaszel, katar, astma, a nawet problemy z płodnością i uszkodzenia płodu mogą wynikać z tego, czym oddychamy. „Aby uzyskać czyste powietrze w Polsce, konieczne są działania kompleksowe, także te dotyczące ograniczania transportu samochodowego” – takie zalecenie znajdziemy na stronie Polskiego Alarmu Smogowego. „Samochody są źródłem emisji pyłów i NO2. Proponowanym rozwiązaniem jest wprowadzenie tzw. stref ograniczonej emisji komunikacyjnej (Low Emission Zones – LEZ), czyli obszarów, na które mogą wjeżdżać tylko pojazdy spełniające określone normy emisji zanieczyszczeń – najwięksi truciciele mają zabroniony wjazd do centrum miast”.

reklama-fap-dpf-usuwanie-fapdpf

Choć brzmi to utopijnie, kraje Europy Zachodniej rzeczywiście zaczęły wprowadzać ograniczenia dotyczące np. ruchu samochodowego w miastach. Miejmy nadzieję, że w Polsce w końcu zacznie się głośno mówić o problemie zanieczyszczeń pochodzących z transportu i uda się wypracować skuteczną metodę zmniejszenia zanieczyszczenia powietrza. Jednym z najskuteczniejszych sposobów byłoby ograniczenie transportu samochodowego w ogóle (ponieważ ruch samochodowy powoduje wzbijanie się cząsteczek stałych oraz tworzenie się nowych zanieczyszczeń, wynikających również ze zużywania się opon czy klocków hamulcowych), kolejnym – ustanowienie norm realnie obniżających ilość cząsteczek stałych w spalinach. I choć nie jest to główna przyczyna tak zanieczyszczonego powietrza, którym dziś oddychamy (jest nią jakość opału używanego w przydomowych piecach grzewczych), konieczne jest działanie na wszystkich frontach. Trzeba podjąć kroki edukacyjne i zaradcze, oprócz ustalenia koniecznych obostrzeń należy położyć nacisk na skuteczną kontrolę stanu technicznego pojazdów, jakości spalin i przestrzegania prawa przez kierowców oraz serwisy samochodowe.

Nie usuwaj, oczyść

Jedna z praktyk części właścicieli samochodów z silnikami wysokoprężnymi, czyli wspomniane usuwanie filtra cząstek stałych, przyczynia się do pogarszania jakości powietrza, które ma wpływ na jakość życia wszystkich. To nie tylko kwestia ekologii czy uczciwości, ale również wiedzy. Koszt używania filtra jest przedstawiany jako tak wysoki, że usunięcie FCS wydaje się skutecznym sposobem na oszczędności w sposób „niewykrywalny”. Tymczasem zamiast usuwać filtr (łamiąc prawo i dokładając się do zatruwania powietrza), kierowcy mogą za kilkaset złotych oddać filtr do regeneracji. W Polsce legalne i skuteczne oczyszczanie FSC oferuje firma Euro-Vat Consulting, która stosuje zastrzeżoną tajemnicą metodę polegającą na czyszczeniu oraz odbudowaniu i odzyskaniu właściwości powłoki galwanicznej, która odpowiedzialna jest za prawidłowe działanie filtra. „Filtry poddajemy specjalnej wielogodzinnej regeneracji, która przywraca ich właściwości w ponad 99%. Dzięki współpracy m.in. z firmą Pirelli jesteśmy najlepszymi specjalistami w tym zakresie” – zapewniają specjaliści z Euro-Vat. „Cała procedura trwa około 20 godzin, a jej ostatnim etapem jest skanowanie kilku tysięcy kanalików w celu sprawdzenia wykonanej usługi”.

filtr-czastek-stalych-ktory-mozna-zregenerowac-zapchany

Dodatkowym atutem jest roczna gwarancja na usługę. „Dzięki innowacyjnym metodom osiągnięte we współpracy z takimi firmami jak Pirelli, PURItech i Exopure oraz współpracy z inżynierami i chemikami filtr zostanie poddany bardzo skomplikowanej, ale niezwykle skutecznej procedurze, która spowoduje, że będzie jak nowy” – zachęca Andrzej Matuszewski, wiceprezes Euro-Vat. Unikalna i wyjątkowo skuteczna technika sprawiła, że głośno zrobiło się o niej również poza granicami Polski.

Miejmy nadzieję, że nadchodzi koniec czasów bezkarnego usuwania filtrów cząstek stałych, a Polska, wzorem państw Europy Zachodniej, zadba o ilość zanieczyszczeń produkowanych przez samochody. Zamiast usuwać FCS, kierowcy zaczną rozglądać się za rozwiązaniem legalnym, bezpiecznym i opłacalnym, nie tylko dla kieszeni, ale i dla atmosfery.

Może przeczytasz także:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge