27 II2014

Ekoporód – w domowym zaciszu

by joanna

Wyobrażam sobie, że jeśli będę miała trzecie dziecko, będę chciała urodzić je w domu. Nie wiem, czy taki scenariusz kiedykolwiek się spełni, bo nasza czwórka to już bardzo dużo ludzi w niedużym mieszkaniu. W dodatku, jak się dowiedziałam, niełatwo znaleźć położną, która przyjmuje porody domowe po cesarskim cięciu (nawet jeśli kolejne dziecko urodziło się naturalnie).

ekoporod_1

Mój starszy syn miał przyjść na świat drogami natury, ale indukowany poród skończył się cc. Młodszy urodził się tak, jak chciałam, z pomocą ZZO, na które przy pierwszym porodzie nie było czasu. Pierwszy poród był dla mnie trudnym doświadczeniem, które ciągnęło się miesiącami. Drugi dał mi siłę, radość i przywrócił wiarę w moje możliwości.

Mam takie wyobrażenie, że przyjście na świat dziecka to chwila, gdy po prostu wszystko powinno być na swoim miejscu. A konkretnie – wokół rodzącej  powinno być tylko to, czego ona naprawdę potrzebuje. Rodzenie w szpitalu stało się taką normą, że najbardziej naturalne otoczenie, bezpieczny dom, wydaje nam się miejscem „dla odważnych”. Wmówiono nam, że czyha na nas tyle zagrożeń, że tylko antyseptyczny szpital nadaje się do urodzenia dziecka. A jak mówi Katarzyna Oleś ze Stowarzyszenia Dobrze Urodzeni: „Pod względem aseptyczności dużo bezpieczniejszy jest własny dom – jesteśmy uodpornieni na bakterie w nim mieszkające, a dziecko nabywa tej odporności od mamy przed porodem, w jego trakcie i po nim (szczególne znaczenie mają tu kontakt skóra do skóry i karmienie piersią)”.

Przyjeżdżamy na porodówkę i wchodzimy w rolę pacjentek, obowiązują nas normy, zakazy i przepisy. To takie wygodne! Zwłaszcza dla personelu szpitala.

Ekoporód?

Czym jest poród ekologiczny? Widzę to dwojako. Po pierwsze, poród ekologiczny jest dobry dla dziecka, matki i otoczenia. Najpierw jednak dla dziecka. Po drugie, jest zgodny z naturą i instynktem rodzącej. Czy taki poród możliwy jest w szpitalu? Wydaje mi się, że nie – zbyt wiele procedur, wypełniania papierów przed dotarciem na salę porodową, podpisywanie jakichś formularzy itp. ogranicza możliwości matki do podejmowania decyzji (w końcu zgadzamy się, aby w skrajnym wypadku decydował za nas lekarz!). W domu narodzin – już prędzej, choć to jak rodzenie w hotelu. Dziś myślę, że poród w domu jest najbliższy porodowi ekologicznemu: pozwala młodemu człowiekowi przyjść na świat w przyjaznym, wcale nie sterylnym otoczeniu, w swoim czasie, w zgodzie z tym, co czują matka i dziecko.

DobrzeUrodzeni

Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni

Gdy nie ma przeciwwskazań do porodu domowego (o nich poniżej), przyszła mama może zdecydować się na urodzenie poza szpitalem. Poród musi przyjąć wykwalifikowana położna i za jej obecność, niestety, trzeba zapłacić (NFZ pokrywa koszty tylko porodów w szpitalu i domu porodowym).

Aby znaleźć sprawdzoną położną, która przyjmie poród w danym mieście, warto poszukać w zaufanym miejscu. Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni zrzesza położne z całej Polski, które przyjmują porody domowe. Stowarzyszenie powstało w 2006 roku i za swoje główne cele stawia umożliwienie rodzicom swobodnego wyboru miejsca i sposobu rodzenia, a także m.in. pomoc w karmieniu naturalnym, przeprowadzanie warsztatów dla rodziców czy upowszechnianie alternatywnych sposobów podejścia do przyszłych matek.

Statystyki

W 2012 roku w położne ze Stowarzyszenia Dobrze Urodzeni przyjęły 98 porodów, choć chętnych było ponad dwa razy więcej (210). 16 porodów planowanych w domu zakończyło się w szpitalu, powody to m.in. brak postępu porodu w II fazie, zielony płyn owodniowy, podwyższona temperatura ciała.

Wszystkie liczby jasno pokazują, że poród domowy – dzięki odpowiedniemu przygotowaniu rodzącej i położnej – nie wiąże się z zagrożeniem dla życia lub zdrowia dziecka.

Wskazane warunki szpitalne

Porody domowe są u nas względną nowością (co zakrawa o ironię, bo jeszcze kilkadziesiąt lat temu dzieci rodziły się przede wszystkim w domach), nie są zbyt popularne i niekoniecznie są dostępne dla chętnych. Są właśnie względną nowością – bo jedna z bardziej znanych położnych w Polsce Irena Chołuj pracuje tak ponad 25 lat, Katarzyna Oleś ­– od 1992 roku, a przecież nie są jedynymi, które tak działały. Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 20 września 2012 roku, nawiązujące do ustawy z kwietnia 2011 roku, uporządkowało wiele spraw dotyczących porodu, w tym określiło zasady standardów okołoporodowych. Dzięki temu kobiety, które chciały rodzić w domu, otrzymały taką możliwość w świetle prawa (wcześniej takie porody nie były zakazane wprost, jednak sprawa nie była do końca uregulowana, choć ustawa o zawodzie pielęgniarki i położnej z 1996 roku jasno określiła, że położna ma prawo samodzielnie przyjmować fizjologiczne porody poza szpitalem, w domu).

Jeśli wczytamy się w rozporządzenie z 2012 roku, przeczytamy, że:

4. Ciężarnej należy umożliwić wybór miejsca porodu (warunki szpitalne albo pozaszpitalne) oraz przekazać wyczerpującą informację dotyczącą wybranego miejsca porodu obejmującą wskazania i przeciwwskazania.

5. Ciężarną należy poinformować, że zaleca się prowadzenie porodu w warunkach szpitalnych, z zagwarantowanym dostępem do wydzielonej dla cięć cesarskich sali operacyjnej, gdzie w sytuacji wystąpienia powikłań zarówno u matki, jak i u płodu lub noworodka, możliwe jest natychmiastowe podjęcie interwencji medycznych, adekwatne do zaistniałej sytuacji położniczej lub stanu noworodka.

Przeciwwskazania i przeszkody

Największą przeszkodą jest oczywiście brak pieniędzy i możliwości opłacenia położnej lub lekarza, zwłaszcza w sytuacji, gdy przyszła mama mieszka z dala od większych miast i trzeba płacić położnej za transport. A przecież przygotowanie do porodu domowego powinno trwać całą ciążę pod okiem odpowiedzialnego lekarza lub położnej, co oznacza kilka spotkań w ciągu tych dziewięciu miesięcy.

ekoporod_7

Koszt prowadzenia ciąży i porodu domowego to około 2,5 tysiąca zł lub więcej (ja za prowadzenie drugiej ciąży u prywatnego lekarza razem z badaniami zapłaciłam około 1,5 zł, poród w szpitalu był za darmo, znieczulenie – 600 zł).

Przeciwwskazaniem jest również zbyt duża odległość od szpitala położniczego – to ważne, aby w razie jakichkolwiek komplikacji można było tam jak najszybciej przewieźć rodzącą.

Wszelkie przeszkody natury medycznej – nieprawidłowy przebieg ciąży, choroby matki, nieprawidłowy przebieg porodu, rozpoczęcie porodu przed 37. lub po 42. tygodniu ciąży – wiążące się z ryzykiem dla matki i dziecka są przeciwwskazaniami bezwzględnymi do przyjęcia przez położną porodu w domu. Dyskusyjną sprawą są porody po cięciu cesarskim, tzw. VBAC (vaginal birth after caesarean), oficjalnie stan po cc jest przeciwwskazaniem bezwzględnym. Znam jednak historie porodów domowych VBAC, zakończonych sukcesem (http://naturalniepocesarce.pl/?p=316, http://naturalniepocesarce.pl/?p=452 ). Położne stowarzyszone w Dobrze Urodzonych jednak takich porodów nie przyjmują – wynika to z przyjętych odgórnie zasad Stowarzyszenia, mających zabezpieczyć położne przed niespodziewanymi komplikacjami i konsekwencjami, które mogłyby rzucić cień na całe zagadnienie porodów domowych.

Poród domowy: czy jest bardziej eko od porodu w szpitalu?

Odpowiedź może być wieloraka, gdyż zależy, do czego porównamy.

Jeśli patrzymy na poród zmedykalizowany (odbywający się w szpitalu, wywoływany, wspomagany np. oksytocyną, z podaniem znieczulenia zewnątrzoponowego, z nacięciem krocza, zastosowaniem próżnociągu lub kleszczy) czy wręcz cesarskim cięciu, można stopniować oddalenie od wzorcowego porodu naturalnego. Poród naturalny jest porodem fizjologicznym, drogami i siłami natury (bez ingerencji medycznych), w którym położna uczestniczy jako obserwator i motywator, natomiast nie ingeruje w przebieg akcji porodowej. (Oczywiście zdarzają się porody bez obecności położnej, ale jest to raczej niezamierzona sytuacja). Wszystko przebiega zgodnie z tym, jak zaplanowała natura, według potrzeb matki i dziecka. Obecność położnej służy monitorowaniu bezpieczeństwa rodzącej i jej dziecka; położna pomaga także matce w przebyciu tej pięknej, ale trudnej drogi za pomocą naturalnych metod zmniejszania bólu, podpowiadania wygodnych pozycji porodowych i wspierania rodzącej – fizycznie i psychicznie. Taki poród w zasadzie jest możliwy w szpitalu, gdzie jednak nie obejdzie się bez wenflonu czy natrętnych jak mucha badań KTG (w domu nie jest konieczne!).

tablela_ekoporod

Jeśli spojrzymy na to zestawienie, widzimy, że w szpitalu sporo rzeczy zależy od położnej i przyjętych standardów. Gdyby wszędzie respektowano zdanie rodzącej, Fundacja Rodzić po  Ludzku mogłaby zamknąć biuro i zmienić profil. Niestety, w wielu szpitalach nacięcie krocza czy lewatywa są standardem, do którego personel jest przyzwyczajony. Opieka poporodowa często też pozostawia wiele do życzenia, nawet w najlepszych miejscach zdarza się dopajanie noworodków glukozą i niewystarczająca pomoc w przystawianiu dziecka do piersi.

ekoporod_6

Poród domowy: blisko ideału

Gdyby natura chciała, żebyśmy rodziły w szpitalach, pod koniec ciąży na dłoni wyrastałby nam wenflon… Nie chcę powiedzieć, że szpital to tylko zło – przecież dzięki postępowi medycyny zmalała umieralność noworodków i położnic, ale – zauważmy – również dziś w szpitalach położniczych zdarzają się skrajne sytuacje, w tym naprawdę ciężkie choroby i śmierć.

Dzięki opiece wykwalifikowanej położnej można zapewnić tak samo dobre warunki do rodzenia w domu, jak w szpitalu. Zawód akuszerki, tak niedoceniany, łączy się przecież z ogromną wiedzą, doświadczeniem i uprawnieniami – jeśli wszystko idzie zgodnie z planem, dobra położna zastąpi cały personel szpitala.

ekoporod_5

Katarzyna Oleś, prezeska Stowarzyszenia Dobrze Urodzeni, powiedziała mi tak: „Oczywiście uważam, że porody domowe są o wiele bardziej ekologiczne niż te szpitalne przede wszystkim dlatego, że odbywają się w środowisku naturalnym dla konkretnych rodziców – w ich domu. Ma to poważne implikacje, bo porody prowadzone przez nas opierają się na fizjologii, którą staramy się mądrze wspierać, a nie dostosowywać do oczekiwań „medycyny”. Wszystkie naturalne mechanizmy działają znacznie sprawniej kiedy mama czuje się bezpieczna, a wielu osobom łatwiej o to w domowych pieleszach. Możemy indywidualnie podejść do potrzeb rodziny – bo przecież ona cała zaangażowana jest w przyjście na świat nowego jej członka. To zupełnie inna praca niż w szpitalu, o wiele łatwiej skoncentrować się na człowieku”.

To chyba najważniejsza różnica między porodem w domu a poza domem (bo właśnie tak odwróciłabym nomenklaturę porodu, zamiast „szpitalny” i „pozaszpitalny”). W domu wszystko dzieje się dla dziecka i jego matki.

Inną sprawą jest wpływ na środowisko: wiadomo, że poród może być kłopotliwy pod względem wszelakich cieczy (aczkolwiek utrata krwi podczas porodu to zwykle tylko półtorej szklanki! Oczywiście są jeszcze wody płodowe). Żeby ochronić dywany czy meble, zaleca się używanie folii malarskich (grubszych, żeby nie szeleściły). W szpitalu mamy sale porodowe wydezynfekowane i przygotowane na wszelkie zabrudzenia – to akurat fajne, że nie trzeba się przejmować bałaganem.

ekoporod_4

Jeśli nie mieszkamy w zagrzybionej suterenie, poród domowy ma tę przewagę, że dziecko trafia w miejsce o normalnym standardzie czystości. Sama wysprzątałam mieszkanie przed drugim porodem za pomocą ekologicznych środków, wody i odkurzacza, przed porodem domowym nie zrobiłabym więcej.

Oprócz folii, która, no niestety, nie jest zbyt eko, niewiele innych „śmieci” zostaje po porodzie domowym. Położna na pewno używa rękawiczek (rzadziej niż w szpitalu, bo rzadziej wykonuje badanie), nie ma jednak specjalnego jednorazowego ubioru jak jednorazowy fartuch do przyjmowania porodu, nie ma odpadów po lekach – chyba że rodząca zastosuje na własną rękę leki homeopatyczne lub zioła. Dla mnie to brzmi jak bajka – rodzenie z homeopatią, w Polsce?

Katarzyna Oleś zwraca też uwagę na opiekę po porodzie: „Często również dzielimy się z rodzicami różnymi metodami naturalnej pielęgnacji dziecka , bo też „nasze” mamy zgłaszają takie zapotrzebowanie. Zresztą widać wyraźnie, że rodzice, z którymi pracujemy, mają do wielu spraw mało tradycyjne podejście – często są wegetarianami, używają wielorazowych pieluch, z dystansem traktują leki, nie chcą szczepić dzieci. Właściwie to dla mnie tak oczywiste, że dopiero pani pytanie jakoś na nowo rzuciło światło na ten aspekt rodzenia”.

Ważny wybór

Gdziekolwiek odbywa się poród, niezwykle ważne jest poszanowanie woli matki. Niektóre z nas najlepiej i najbezpieczniej będą czuły się w szpitalu. Inne wybiorą dom jako intymne miejsce przywitania nowego człowieka. Dom narodzin to coś pomiędzy domem a szpitalem, dla tych, które dla spokoju ducha potrzebują intymności, ale i medycznego zaplecza. Nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem rodziców, dlatego warto – wiem to z doświadczenia – dopuszczać możliwość zmiany sytuacji o 180 stopni. I wierzyć we własne możliwości!

Dziękuję Stowarzyszeniu Dobrze Urodzeni za udostępnienie ilustracji ze statystykami.

Stowarzyszenie Dobrze Urodzeni na Facebooku

Może przeczytasz także:

8 Responses to “Ekoporód – w domowym zaciszu”

  • Ania

    Z folią bym nie przesadzała – potrzebna jest tylko wtedy, gdy rzeczywiście nie da się inaczej zabezpieczyć podłogi. U nas – wystarczyło zwinąć dywan, folia nie była potrzebna.

    Ale i tak zużyliśmy gruby, foliowy pokrowiec jednorazowy na basen porodowy – z powodów higienicznych (basen wypożyczony), z innych odpadów to podkłady chłonne jednorazowe (poszło ich chyba z 5, ale przy porodzie do wody większość porodowych płynów ląduje w basenie z wodą, więc nie ma potrzeby zbierania ich w podkłady, przy porodzie lądowym pewnie idzie więcej).

  • Kinga Piątkowska

    Dziękuję! Bardzo, bardzo przydatny artykuł :)

  • gośka 25

    Bardzo ciekawy artykuł. Dzieki niemu dużo się dowiedziałam

  • Karolina

    Ja wypożyczyłam basen od tej pani: https://www.facebook.com/basenporodowy. Bardzo zadowolona byłam, przyszedł kurierem z całym zestawem i takim właśnie jednorazowym pokrowcem foliowym. Polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge