10 VII2015

Dlaczego nie użyję już filtrów do opalania Lavery

by joanna

Filtry do opalania to latem bardzo gorący temat, zwłaszcza gdy ma się dzieci i szuka się dla nich najlepszego kosmetyku do opalania. W internecie znajdziemy mnóstwo porad, jakie filtry są najlepsze, jakie nadają się do skóry wrażliwej, które będą dobre dla dzieci itp. Dużą popularnością cieszą się informacje na temat naturalnych filtrów UV (np. olej z pestek malin), ale przekonałam się na własnej skórze, że filtry roślinne są dalece niedoskonałe.

Olej z nasion dzikiej marchwi, wbrew temu, co piszą niektórzy, ma SPF około 6.

Olej z nasion dzikiej marchwi, wbrew temu, co piszą niektórzy, ma SPF około 6.

Na temat bezpiecznego opalania powstanie zupełnie inny tekst, ponieważ temat jest bardzo poważny i skomplikowany, wymaga więc czasu i przygotowań. Coraz bardziej przekonuję się do podejścia, że filtry to zło konieczne i żaden nie jest wystarczająco dobry, aby jednocześnie dbać o naszą skórę i w pełni chronić przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym. Dlatego używam ich tylko wówczas, gdy nie da się osłonić przed silnym słońcem w „godzinach szczytu”. Dotyczy to przede wszystkim dzieci.

Tym razem chcę – nawiązując do tytułu wpisu – podzielić się z Wami dość ważną dla mnie refleksją.

Dwa lata temu naukowcy z Turynu opublikowali wyniki eksperymentu przeprowadzonego na świniach, w jaki sposób różne rodzaje dwutlenku tytanu reagują na światło słoneczne. Badania były o tyle ważne i ciekawe, że dwutlenek tytanu (titanium dioxide), obok tlenku cynku, jest używany jako mineralny filtr przeciwsłoneczny, również w kosmetykach naturalnych i ekologicznych. Pozyskiwany ze źródeł naturalnych dwutlenek tytanu ceniony jest jako bloker promieni UV, który nie przenika do naskórka.

morze_opalanie

Okazuje się jednak, że sporo zależy od rodzaju dwutlenku tytanu – dwa najczęściej używane w kosmetykach to rutyl i anataz (różnią się m.in. budową).

Włoskie badania pokazały, że rutyl jest łatwo zmywalny i nie ma szkodliwego działania pod wpływem promieni UV, natomiast anataz nie tylko trudno usunąć ze skóry, ale także uszkadzał zewnętrzną warstwę naskórka, nawet pod wpływem słabego promieniowania. Jest to spowodowane tym, że dwutlenek tytanu to przewodnik elektryczny… Pod wpływem energii słonecznej w anatazie zachodzi reakcja fizyko-chemiczna, która w uproszczeniu prowadzi do powstania wolnych rodników i niszczącego działania na skórę. (Przeczytałam kilka opisów tej reakcji i odsyłam do źródeł, ponieważ nie czuję się kompetentna w dokładnym objaśnieniu, jak to przebiega).

Osobną sprawą jest ingerencja w wielkość cząstek dwutlenku tytanu, które stają się nanocząsteczkami i tracą właściwości chroniące przed promieniami UV. Tu tylko sygnalizuję, że warto sprawdzać wszystko, co kupujemy, aby chroniło nasze zdrowie.

lavera_kremy_do_opalania

Kiedy zaczęłam zgłębiać temat filtrów przeciwsłonecznych, sprawdziłam, że na kremie i sprayach do opalania marki Lavera nie ma informacji, jaki rodzaj dwutlenku tytanu jest używany. W zasadzie na żadnym kosmetyku, który zawiera TiO2, nie będzie takiego szczegółu. Wysłałam zapytanie do Lavera Polska i otrzymałam odpowiedź, od bardzo sympatycznej zresztą osoby. Odpowiedź dość niepokojącą.

Niestety dostaliśmy odpowiedź z centrali w Niemczech, że rodzaj dwutlenku tytanu zastosowany w kosmetykach objęty jest tajemnicą. Serdecznie pozdrawiamy i bardzo nam przykro, że nie mogliśmy pomóc.

Mnie też się zrobiło przykro, ponieważ właśnie prysło moje zaufanie do marki, która znana jest jako producent certyfikowanych kosmetyków ekologicznych i naturalnych. A recenzowałam dwa kosmetyki Lavery do opalania: spray i krem. Nie twierdzę, że Lavera na pewno używa anatazu, skoro nie chce się przyznać, który dwutlenek tytanu znajduje się w filtrach przeciwsłonecznych tej firmy. Jednak inne firmy, które produkują ekologiczne kosmetyki chroniące przed słońcem, udzieliły mi tej informacji bez żadnych problemów.

W produktach tych firm znajdziemy rutyl, a więc bezpieczny (przynajmniej bezpieczniejszy) dwutlenek tytanu:

  • Alphanova,
  • Anthyllis
  • Eco Cosmetics,
  • Eubiona,
  • Green People.

Teraz zmieniam Laverę na Alphanovę:

alphanova-bio-ekologiczny-spray-przeciwsloneczny-filtr-30-kids-125-ml

I szykuję wpis o opalaniu.

Kolejny raz przekonałam się, że konsument ma prawo i obowiązek pytać o wszystko, co jest dla niego w danym produkcie ważne. A jeśli nie otrzyma odpowiedzi, to… może wybrać produkt innej firmy.

Bibliografia

Może przeczytasz także:

4 Responses to “Dlaczego nie użyję już filtrów do opalania Lavery”

  • Kama

    Filtry uv zawiera olej z pestek malin – polecam taką alternatywę

    • Niestety, ani badania, ani praktyka nie potwierdzają wysokiego faktora UV oleju z pestek malin. Wszystkie oleje naturalne mają SPF rzędu 2-8, nie ma cudów.

  • Kasia

    Co Pani sądzi o oleju z pestek marchwi? Podobnież posiada dość wysoki filtr więc można dziecko wysmarować i co pewien czas powtarzać działanie ( dotyczy oczywiście malutkich dzieci, które jeszcze nie kąpią się, np. 6-9 miesięczne dzieci). Pozdrawiam Kasia

    • Wiem, że to absolutnie nieprawda. Można zrobić wielką krzywdę dziecku, które wystawia się na słońce bez odpowiedniej ochrony. Najlepiej nie „opalać” dziecka do 3. roku życia. A jeśli już nie ma wyjścia, to wysoki filtr mineralny!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

CommentLuv badge