Wejść w buty swojej matki...

Święta, Nowy Rok, całe życie bez opakowań

Zastanawiam się czasem, jak bardzo, jako rodzina, jesteśmy oddaleni od „prawdziwego” życia. Czy nasze wybory, niektóre być może radykalne, są w jakimś stopniu odzwierciedleniem życia przeciętnych Polaków? Czy nasz rygor konsumpcyjny wpisuje się w polską oszczędność czy „lewackie” kontestowanie zastanej, brutalnej rzeczywistości?

Nie ukrywam też, że czasem się martwię, na ile nasze wybory dają naszym dzieciom… wybór. Jak będą wspominać dzieciństwo bez telewizora, bez kupowanych słodyczy, z gromadzeniem stosów makulatury w przedpokoju, z rysowaniem na papierze zadrukowanym z jednej strony, z dżdżownicami w kuchni…? Czy dajemy im dobry przykład, czy tłumaczymy wszystko wystarczająco? Czy nasze dzieci dostaną od nas dobry klucz do przyszłości?

Wejść w buty swojej matki...
Wejść w buty swojej matki…

Czy Polacy mówią nie?

Czasem ktoś nam mówi, że jesteśmy tacy nadzwyczaj ekologiczni i to takie wspaniałe. Zastanawiam się wtedy nad trzema sprawami: czy to znaczy, że nasze wybory są wyjątkowe? Po drugie (wynikające z pierwszego), czy to znaczy, że inni ludzie nie postępują w sposób tak oczywisty w podstawowych sprawach? Po trzecie, czy na pewno postępujemy najwłaściwiej, jak się da?

Miałam ostatnio możliwość posłuchania raportu z badania przeprowadzonego przez IZMAŁKOWA dla Interseroh Organizacji Odzysku Opakowań w maju 2017 roku, wśród mieszkańców Lublina, Łodzi i Poznania w wieku 25–40 lat. Dotyczyło ono świadomości i zwyczajów segregowania odpadów w domu. Wyniki nie są szczególnie zaskakujące, ludzie mają duże problemy z prawidłową segregacją odpadów, są także zniechęceni przez brak odpowiedniej informacji. Są również zdezorientowani (szklana butelka z etykietą – czy może wylądować w odpadach szklanych, skoro nie da się usunąć z niej etykiety? Sama do zeszłego tygodnia nie byłam pewna, czy potłuczona butelka wciąż nadaje się do recyklingu).

Rozwiązania oczywiście istnieją:

Na podstawie rozmów z mieszkańcami jako sensowne w działaniach edukacyjnych rysuje się pokazywanie tego, co dzieje się z segregowanymi surowcami, dobre oznakowanie produktów powstających z recyklingu, wizualne odróżnienie samochodów wywożących odpady segregowane, wprowadzanie regulacji odpowiadających rozwiązywaniu problemów segregacji mieszkańców. (Materiały prasowe INTERSEROH Organizacja Odzysku Opakowań S.A.)

Problem jednak w tym – co uświadamiam sobie coraz mocniej – że to nie recykling jest ratunkiem dla naszej planety. To znaczy – też, jest niezbędny, aby wykorzystać odpady już wyprodukowane. Nie bez przyczyny jest on jednak przedostatnim (licząc od góry) piętrem piramidy zero waste.

Piramida zero waste. Materiały Interseroh
Piramida zero waste. Materiały Interseroh

Najważniejsze jest mówienie: nie. Nie chcę, nie potrzebuję, nie kupię, nie wezmę. Ograniczenie konsumpcji, bojkot wszelkiego rodzaju mody, ucieczka przed manipulacją, która ma za zadanie kreować potrzeby, przed materializmem – to jest sedno!

Kiedy sama osiągam mały sukces, odmawiając przyjęcia czegoś zbędnego, zastanawiam się: jak nauczyć tego innych? Jak pokazać dzieciom, że nadmiar jest zły? Jak zachęcić je do odrzucania mody, niefajnego wpływu rówieśników, którzy sami są pod wpływem reklam i kultury konsumpcjonizmu, a jednocześnie wzmacniać w nich poczucie własnej wartości oderwanej od rzeczy materialnych? Mówię Wam, cholernie to jest trudne. I jednym z moich zadań na kolejny rok będzie rozgryzienie sposobu na edukację najmłodszych, aby czuli się wyróżnieni dzięki nauczeniu się antykonsumpcyjnych nawyków i postaw.

Całe życie bez opakowań

Cel jest absurdalnie wygórowany i całkowicie nieosiągalny. Jednak tylko dążenie do ideału (poprzez stawianie małych kroków) może zmotywować nas do prawdziwych zmian. Choć do stycznia 2018 roku pozostało 11 dni, mam już wewnętrzne postanowienie wprowadzenia kolejnych zmian w nasze życie, symbolicznie od nowego roku. Jednocześnie muszę zadbać o to, aby kolejne zmiany nie wprowadziły w naszym domu konfliktów i niepotrzebnego stresu. Czyli biorę na siebie wymyślanie strategii i przekonywanie do niej innych. Czy mi się uda? Znając mojego męża (zachęcam do lektury rozmowy z nim!), czasem tak, a czasem nie.

Tadek i zero waste
Tadek i zero waste

To już ponad rok, odkąd idea zero waste pod taką nazwą pojawiła się w naszym domu. Wcześniej oczywiście mieliśmy różne nawyki, które się w nią wpisywały, ale skonkretyzowanie spójnej strategii i nazwanie jej o wiele silniej motywuje i pomaga oceniać postępy. Rok to dużo, żeby przetestować nowe rozwiązania i nauczyć się odmawiać bardziej.

Tymczasem rok 2018 będzie dla mnie jednocześnie rokiem ograniczania produkcji odpadów i pogłębiania świadomości, w jaki sposób mogę je zutylizować, aby nie trafiły tak po prostu na wysypisko. Pytań o recykling mam milion (odpowiedzi na kilka z nich być może znajdę u Julii). Wyznaczyłam sobie jednak zadanie, aby jak najwięcej dowiedzieć się w mojej gminie, która te odpady ode mnie odbiera. I być może wyrzuca większość na Radiowie.

Myślę, że kiedy będę podsumowywać ten rok w moim tradycyjnym wpisie noworocznym, będę miała już przygotowaną bardziej szczegółową listę zadań na 2018. Tymczasem szykuję się na (niemal) bezodpadowe święta i choinkę ze śmietnika, jak co roku. Kilka porad, jak spędzić Boże Narodzenie mniej odpadowo, znajdziecie też w poradniku Agaty Szczotki-Sarny.

Nasza choinka ze śmietnika
Nasza choinka ze śmietnika

A jakie są Wasze postanowienia na święta i kolejny rok? 

Może przeczytasz także:

5xO. Kubeczek menstruacyjny w podróży. Poradnik

Kubeczek menstruacyjny w podróży? Pewnie niejedna użytkowniczka łamie sobie głowę, co będzie, kiedy dłuższa podróż

5xO. Podróżowanie lokalne. Wyjątkowy wywiad z kierowczynią i kierowcą autobusu

Mamy lipiec, w całorocznym wyzwaniu 5xO czas na temat transportu, podróży, przemieszczania się. Zaczynamy od

5xO. Koniec z jednorazowym badziewiem!

Czerwiec w wyzwaniu 5xO miał być miesiącem apologii wielorazowości. Postanowiłam jednak zacząć od drugiej strony,

2 thoughts on “Święta, Nowy Rok, całe życie bez opakowań”

  1. „Nie ukrywam też, że czasem się martwię, na ile nasze wybory dają naszym dzieciom… wybór. Jak będą wspominać dzieciństwo bez telewizora, bez kupowanych słodyczy, z gromadzeniem stosów makulatury w przedpokoju, z rysowaniem na papierze zadrukowanym z jednej strony, z dżdżownicami w kuchni…? Czy dajemy im dobry przykład, czy tłumaczymy wszystko wystarczająco? Czy nasze dzieci dostaną od nas dobry klucz do przyszłości?”

    Brak decyzji i podążanie za tłumem to też jakiś wybór, jakieś świadectwo. Moi rodzice postępowali podobnie jak Wy. Nie wszystko lubiłam, nie z wszystkim się zgadzałam, dziś żyję „po swojemu”, idę własną drogą i oni muszą to zaakceptować (z wieloma rzeczami się nie zgadzają, ale akceptują moje życie dużo lepiej niż teściowie). A ja cieszę się, że są jacyś, że mają przekonania i wartości, że nauczyli mnie myśleć inaczej i mówić „nie” (choć to ostatnie wychodzi mi często nieudolnie).
    Dorota ostatnio pisze o…Listopad 2017, czyli wielkie błoto.My Profile

  2. Ja zamierzam powtórzyć wyzwanie z tego roku które nazwalam sobie #52newthingchallange i które w tym roku bardzo zmotywował mnie i niemęża do większego przeznaczania sił i środków na nowe doświadczenia, a nie na nowe przedmioty. W tym roku na prawie wszystkie okazje kupowaliśmy sobie bilety na różne wydarzenia. W nadchodzącym roku zdecydowanie planuję powtórkę. #collectmomentsnotthings to super sprawa.

    Idę czytać raport:)
    Zielona wśród ludzi ostatnio pisze o…Jak kupić prawdziwy cynamon?My Profile

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge