Bajka o drzewie, czyli o przyrodzie dla najmłodszych

Tę książeczkę kupiłam, podobnie jak Ekonieboraka, z myślą o edukacji ekologicznej J.

Bajka o drzewie Elizy Piotrowskiej, wydana przez wydawnictwa Biobooks, to jednak zupełnie inna bajka…

bajka-o-drzewie

Zacznę może od oprawy graficznej, ponieważ – jak już pisałam – mój syn traktuje ją równie poważnie jak treść. Cenię książki, które zostały w całości opracowane przez jedną osobę, o ile efekt jest udany. Uważam, że autor ilustrujący własny tekst ma w ręku podwójną moc przemawiania do czytelnika. Często bywa tak, że operując słowem, widzi się najpierw obraz i ten obraz staje się dopiero punktem wyjściowym tekstu. W wypadku ilustracji Elizy Piotrowskiej dużym plusem jest ich wyrazistość, która spodoba się młodym czytelnikom (choć książka przeznaczona jest dla dzieci od lat 3, my czytaliśmy ją na pewno przed trzecimi urodzinami J.). Zależenie od upodobań dosłowność obrazów, która nie rozwija w żaden sposób tekstu, może być liczona na plus lub na minus – z jednej strony dzieci lubią znajdować odzwierciedlenie słów w ilustracji, z drugiej strony, kiedy coś jest ponad czytaną treść, intryguje i zachęca do poszukiwania połączenia słowo-obraz. W Bajce o słońcu (o której wkrótce napiszę) autorka pod tym względem poszła nieco dalej.

Bajka o drzewie to bardzo ładnie opowiedziana historia pewnego drzewa, które od najmniejszej roślinki jest uczestnikiem wielkiego cyklu zmian w przyrodzie. Motywem przewodnim są zmieniające się pory roku, które wpływają na świat zwierząt i roślin. Deszcz, słońce, wiatr, śnieg – wszystko ma swoje miejsce w przyrodzie. Drzewo to tylko pretekst do pokazania dzieciom, że natura podlega dwóm czasom – cyklicznemu, powtarzającemu się rok za rokiem, oraz linearnemu, który można poznać po tym, że coś się rodzi i rośnie (przybywa słoi w pniu drzewa). Motyw śmierci jest jednak zupełnie nieobecny (z okazji roku Tuwimowskiego można by zacytować: Raz przyszli drwale, drzewo zrąbali…).

Wierszyk napisany jest lekko i zgrabnie, w sam raz dla trzylatków. Język jest wręcz poetycki, dużo tu ładnych metafor (Zanim drzewo dotknie nieba…), a samo drzewo jest spersonifikowane – ma duszę i sny, jak człowiek. Ta lektura to znakomity wstęp do edukacji ekologicznej; sięga do obrazów działających na wyobraźnię, rozbudzających szacunek do przyrody. Zdecydowanie polecam i czekam na kolejne książki z serii Zielone Bajki.

Może przeczytasz także:

4 ekopowieści o końcu naszego świata

Ekopowieści, które chcę Wam polecić, przeczytałam – a raczej pochłonęłam – jedna po drugiej. I

„Qmam kasze. Do ostatniego okruszka”

Książka Mai Sobczak „Qmam kasze. Do ostatniego okruszka” wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Wyrazista osobowość autorki

5xO. O co chodzi z tymi słomkami? Recenzja Ecostrawz

Na fali mody – bo tak dziś trzeba nazwać wszechobecne hasło ZERO WASTE – powstają

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge