Po Zielonej Nitce…

Czym jest moda?

Z każdym dniem jestem coraz bardziej przekonana, że to niebezpieczny biznes – zarówno dla naszych portfeli (noś dobre ciuchy, co miesiąc nowe!), jak i dla środowiska. Mamy już jedną polską publikację na ten temat (Magdalena Płonka, „Etyka w modzie”), która – jak myślę – popsuła nieco krwi ludziom odpowiedzialnym za napędzanie konsumpcji, ale która jest tylko kroplą w morzu. Wciąż za mało mówi się o tym, że jesteśmy ofiarami, a nie świadomymi klientami sklepów z odzieżą. Poczynając od nieekologicznej produkcji tkanin, przez nieetyczne traktowanie pracowników w fabrykach odzieży, po fakt, że kupujemy tanie ubrania o jakości szmat, żeby za pół roku wyrzucić je do śmieci (często nie da się ich uratować!) – lub jeśli pamiętamy, gdzie podzialiśmy paragon – zwrócić do sklepu i dostać w zamian bon na kolejne zakupy. W dodatku często te ubrania zawierają szkodliwe substancje, drażniące naszą skórę.

sukienka_FT

Pokaz mody FT 20 października 2012 r. w Newastle upon Tyne (w ramach imprezy Dress the Poetry).

Zamknięte koło

Nasuwa mi się jeszcze jedna smutna refleksja. Chyba rzadko zastanawiamy się nad tym – bo nikt nie lubi widzieć się jako ofiary – że ubranie ma służyć przede wszystkim ochronie przed zimnem i niewygodami. Powinno być trwałe, oddychające i łatwe w czyszczeniu. Nieustanna wymiana odzieży w naszych garderobach z logicznego punktu widzenia jest bez sensu. A jednak dajemy się wciągać w pogoń za modą, która często nie ma nic wspólnego z wygodą. Nasze konsumenckie fanaberie (nie umiem tego inaczej nazwać) pociągają za sobą globalne skutki. Ktoś tysiące kilometrów stąd siedzi nad maszyną do szycia i za grosze produkuje dla nas koszulkę, spodnie, sukienkę. Myślę, że praca w takiej azjatyckiej czy afrykańskiej szwalni nie należy do przyjemnych. Na pewno chwila naszego podekscytowania nowo zakupioną rzeczą nie jest tego warta: tracimy my jako konsumenci, tracą wyrobnicy w fabrykach. Zyskuje tylko gigant, który wciska nam te wszystkie „must have”, najlepiej z przeceny, żeby wydawało nam się jednak, że coś zyskaliśmy…

Po Zielonej Nitce do sukienki

Choć staramy się być poza nurtem konsumenckim, czasem musimy dokupić jakąś część garderoby. Tego lata potrzebowałam ładnej sukienki na uroczystość kościelną, która przyda mi się też na inne okazje. Poszukiwania w sklepach naziemnych doprowadzały mnie do białej gorączki, bo nie chciałam byle czego: najlepiej, żeby to była bawełna organiczna, a przynajmniej coś, co było uszyte według zasad Sprawiedliwego Handlu lub w Polsce (z powodu wyjazdów nie miałam czasu na krawcową). Oferta sklepów była jednak niewarta oglądania. Na szczęście Monika z Biosprawiedliwych podrzuciła mi link do sklepu Zielona Nitka. I tak znalazłam Joannę Lompart-Chlaściak oraz moją nową sukienkę…

sukienka_ZN

Dla ciekawych – tak wyglądam ja ;)

Asia o sobie:

Jestem gdańszczanką, która osiem lat temu zamieniła Bałtyk na Morze Północne. Przeprowadziliśmy się z mężem Jackiem do Newcastle upon Tyne w północno-wschodniej Anglii, a od kilku tygodni cieszymy się najnowszym członkiem naszej rodziny – Adasiem. Z wykształcenia jestem politologiem i zawodowo od wielu lat zajmuję się unijnymi funduszami. Jednak biurokratyczny świat europejskich projektów nie jest aż tak ekscytujący, by po godzinach nie zająć się czymś jeszcze. Mam więc za sobą śpiew w chórze, polonijne dziennikarstwo, sporo podróży i nowe, choć ostatnio zaniedbywane hobby – nurkowanie. A od ponad dwóch lat poświęcam każdą wolną chwilę Zielonej Nitce.

Asia_LCH

W następnym wpisie przeczytacie wywiad z Joanną Lompart-Chlaściak na temat mody Fair Trade, jej sklepu internetowego ZielonaNitka.pl oraz tego, jak możemy działać na rzecz Sprawiedliwego Handlu – za pomocą swoich portfeli. Czytelnicy bloga będą mogli też skorzystać ze specjalnego rabatu na zakupy w sklepie ZielonaNitka. Bądźcie czujni!

Zdjęcia bez sygnaturki dzięki uprzejmości ZielonaNitka.pl.

Może przeczytasz także:

Przekaż stare dżinsy na edukację dzieci! Akcja KOKOworld

Twoje stare dżinsy mogą jeszcze czynić dobro! - mówią organizatorzy akcji #jeansforabetterworld. Jeśli macie w swoich

Lampiony szczęścia przynoszą nieszczęście. Nie kupuj, nie puszczaj!

Moda na tzw. lampiony szczęścia trwa już kilka lat. Ich dostępność na stoiskach z wakacyjnym
7 urodziny KOKOworld

7. urodziny KOKOworld

O KOKOworld czytaliście już u nas przy okazji mojej pierwszej >> wizyty w sklepie oraz

2 thoughts on “Po Zielonej Nitce…”

  1. Hej !
    Z ogromny zainteresowaniem czytam każdy Wasz wpis, jednak po wejściu na stronę sklepu Zielona Nitka (o którym mowa) czuję się rozczarowana ceną. Czy ponad 120 złotych to nie za dużo jak za jedną bluzkę ? Uważam, że cena nie jest tego warta, a korzyści wcale nie są tak duże jak piszecie. Zdecydowanie jestem zwolenniczką second-hendów.

    1. Dzięki za komentarz! Oczywiście, second-handy są świetnym rozwiązaniem i bardzo je lubię, choć z przyczyn bardzo przyziemnych nie mam teraz możliwości buszowania w nich (koło mnie jest np. ciucholand, do którego musiałabym dostać się z wózkiem dziecięcym po baaardzo wielu schodach, poza tym mam też ograniczone możliwości chodzenia po sklepach – wolę zakupy przez internet).
      Szczerze myślę, że te rzeczy z logo FT są warte swojej ceny – mają choćby bardzo wysoką jakość. I jeśli chodzi o „ślad moralny”, lumpeksy są moim zdaniem tak samo w porządku – po prostu co kto lubi i na co go stać. Poczekaj na wywiad z właścicielką Zielonej Nitki – może zmienisz jeszcze zdanie :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge